Dziewczynka w czewonej sukience
opowiadania >




Dziewczynka w czerwonej sukience




Już od dwóch tygodni w Wasilkowie dął wiatr. Ludzie mówili, że słyszą jęki albo płacz. Coś było w powietrzu. Mieszkańcy miasteczka trzymając się płotów chyłkiem przemykali ulicami miasteczka szybko zmierzając do domów. Nikt się nie uśmiechał. Wieczorami gromadzili się w około pieców nasłuchując i przekazując sobie legendy i opowieści o dawnych mieszkańcach Wasilkowa. Naładowana atmosfera powodowała, że te bajania były coraz bardziej niezwykłe i przerażające. Tak było też w domu starego Bolesława Zawdzkiego. Właśnie wrócił z cmentarza i dołączył do rodziny zgromadzonej przy ogniu. Był na cmentarzu. W Wasilkowie są dwa cmentarze: katolicki i prawosławny. Oba mieszczą się po dwóch stronach ulicy Grodzieńskiej, która to prowadzi na Sokółkę i dalej na wschodnią granicę, aż do białoruskiego Grodna. Zawadzki był na katolickim cmentarzu – odwiedzał grób rodziców. Wychodząc kierował się ku bocznej bramie. Ten wiatr świdrował w uszach. W pewnym momencie odwrócił głowę i popatrzył na główną bramę i ujrzał dziewczynkę w czerwonej sukience, która wychodziła z cmentarza. Dziewczynka miała wzrok utkwiony w cmentarz po drugiej stronie ulicy. Zawadzki nie znał się na sztuce, gdyby jednak się znał to by pomyślał, że zeszła z obrazu Józefa Pankiewicza. Kim ona jest? Nie wiedział. Była obca. Poczuł dreszcz i ten wiatr. Rodzinie zgromadzonej w domu powiedział, że ta dziewczynka to znak – zapowiedź czegoś, a ten wiatr to jej welon. Zawadzka przeżegnała męża i powiedziała, że nie straszył wnuków, które słuchając dziadka rozbiegły się po kątach pokoju.


Wydawało się, że tak jak się zaczęło wszystko wróciło do normy. Wiatr się uspokoił i nad Wasilkowem wyszło słońce. Ludzie odetchnęli. Tylko jeden Zawadzki patrzył jakoś tak markotnie, ale bojąc się żony milczał. Nikomu nie mówił, że dziewczynka w czerwonej sukience zaczęła nawiedzać go w snach. Zjawa robiła się coraz bardziej wyraźna, a ten czerwony kolor jej sukienki parzył go. Budził się nieraz zalany potem. Miotał się po domu, a cmentarze omijał szerokim łukiem. Był już początek września zbliżały się imieniny Tomasza, a tak miał na imię ojciec Zawadzkiego – stary wiedział, że będzie musiał iść na cmentarz. Postanowił pójść do miejscowego proboszcza. Był to już starszy ksiądz – niezwykle szanowany przez mieszkańców miasteczka i okolic. Wysłuchał Zawadzkiego i powiedział mu, że dziewczynka czegoś od niego chce i jest na pewno jakiś powód, że wybrała właśnie jego.


Stary Zawadzki już dawno przywykł do tego, że nazywano go starym Zawadzkim – nawet żona Aniela tak się do niego zwracała, a tak naprawdę na chrzcie mu dano Władysław. Jedynie wnuki zwracały się do niego czasami dziadku Władku.


Władysław długo myślał o tym, co mu powiedział ksiądz. Wiedział, że nie zwariował i dziewczynkę widział. Ksiądz mu powiedział, że powinien to przyjąć i się modlić.


W Wasilkowie tak jak gdzie indziej starzy ludzie czasami bajają o zjawach i duchach. Jeszcze sto lat temu było to częste zjawisko. Znakiem czasów jest to, że i to bajanie ustaje, chociaż całkowicie nie zanikło. Zawadzki, gdyby się tym zainteresował wiedziałby, że nazywa się to hagiografia i się nie przejmował. Ale te sny nie ustawały. Dziewczynka nie była jego wymysłem. W kolejnych snach była coraz smutniejsza i stanowiła zadrę w jego sercu.


Nadeszły imieniny Tomasza i Władysław już nie sam, bo z żoną udał się na cmentarz. Jego żona przez całą drogę na grób, który był w połowie cmentarza trajkotała o tym, jakie mają cudowne wnuki, a Władysława zalewała krew i nie nadążał za słowotokiem Anieli. Był koniec września, ale świeciło słońce. Władysław na tablicy nagrobnej zobaczył cień, którego tam w ogóle nie powinno być, bo grób znajdował się przy głównej alei cmentarza w miejscu nasłonecznionym i pozbawionym drzew, a więc skąd? Nagle usłyszał płacz – cichutki zawodzący i przerywany. Aniela nagle się przymknęła i zaczęła się przyglądać mężowi. Powiedział Władysław zzieleniałeś , może zjadłeś coś nieświeżego. Władysław nie wytrzymał i mówi: „zamkinij się babo – przecież ty jadłaś to samo – chleb z pasztetową, sam wczoraj robiłem zakupy i wszystko wyglądało dobrze” przymknęła się, ale zrobiło jej się nie miło, że ona do niego, z troską, a on wyskakuje z taką gadką. Wymiana zdań się urwała i pozostał niesmak chłopa i baby. Już nawet nie pytał, czy słyszała płacz – wiedział, że nie, bo by powiedziała, a ona nic tylko, że zzieleniał – do diabła z taka kobietą. Już w ciszy wrócili do domu.


Władysław Zawadzki, mimo tego, że nie był wykształcony to swój rozum miał. A ksiądz mu otworzył oczy na rzeczy, które czuł, a od siebie odsuwał. Zdawał sobie jednocześnie sprawę, że na świecie nie wszystko da się wytłumaczyć. Przy tym był osobą wierzącą i praktykującą. Niedzielna msza dała mu ukojenie, a proboszcz zbierając tacę spojrzeniem dodał mu otuchy.


Zawadzki powiedział sobie, że nie może tego tak zostawić. Dziewczynka tak mu się zmaterializowała, że wiedział, jeżeli ma jej pomóc musi wiedzieć, kim ona jest. Wiedział, że jest obca, ale czy aby na pewno? Tak sobie założył, teraz miał wątpliwości i postanowił to sprawdzić. Z natury był dobrym człowiekiem – chciał pomóc dziewczynce i sobie, gdyż chciał spokojnie spać i bez obaw chodzić na cmentarz.


Był już październik i Zawadzki poszedł do miejscowego nauczyciela historii Pana Wojciecha Gawędzkiego. Nauczyciel zaintrygowany potraktował sprawę Zawadzkiego, jako wyzwanie badawcze. Doszedł do wniosku, że dziewczynka to jakaś błąkająca się dusza, która potrzebuje pomocy, a może sprawiedliwości, bo za mała, aby być mordercą, za duża na śmierć bez ostatniego namaszczenia, a w wypadku też nie mogła zginąć gdyż nie kołatałaby się po tym świecie i prosiła pomocy i to akurat Zawadzkiego.



- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów