To serce miało być tylko dla niej...
opowiadania >



Gdzieś w Paryżu...


Natalia siedziała popijając powoli swoje mojito. Jak co wieczór, samotnie w kąciku niewielkiej knajpki na tyłach opery.


Na tej skórzanej kanapie byli na pierwszej randce.


Teraz…?


Sama.




Gdy Michel ją pocałował pierwszy raz była w szoku. „Dlaczego ja” zadawała sobie wciąż pytanie. Mówił jej o tym wiele razy, ale do końca nie wiedziała na pewno.


Pokochała go mocno. Niektórzy mówią „całym sercem”. Pokazał jej inne uczucie. Pełne ciepła. Pełne pieszczot, delikatnych pocałunków i pieszczot jak dotyk motyla. Nie oparte jedynie na seksie i zaspokojeniu. To było to, czego naprawdę podświadomie pragnęła. Był opiekuńczy, zaradny. Zawsze był tam gdzie trzeba i wtedy gdy go potrzebowała.



Jednak w tym wszystkim była pewna rysa. Był tamten drugi. Był Darco, którego znała już pół roku. Tamtego też kochała. Inaczej. Nie potrafiła określić jak. Gdy go poznała był dla niej wszystkim. Przez pierwszy miesiąc widywali się prawie co wieczór. Był dla niej dobry. Miał świteną posadę w rządzie i własny dom. Był ustawiony. Nie ukrywał jednak że jest żonaty. Zapewnił ją że jego małżeństwo się rozpadło, że za parę dni będzie rozmawiał o rozwodzie, aby być z nia. Żeby mogli założyć rodzinę.


Nagle przestał mieć dla niej czas. Zrobił się bardzo zajęty. Przez ponad trzy miesiące zbywał ją telefonami z jakimiś mało prawdopodobnymi wytłumaczeniami. Jego kłamstewka wychodziły na wierzch co jakiś czas.


W pewnym momencie zaczął dla niej znajdywać czas, ale okazjonalnie. Ona musiała się do tego dostosowywać. Starała się początkowo nie widzieć, ze traktuje ją jak zwykłą kochankę, zabawkę. Że uczucie zeszło gdzieś na plan dalszy.


Minęło pół roku.


Postanowiła z nim porozmawiać. Na swoje pytania dostała odpowiedź, która ją zaszokowała.


Przez cały czas była oszukiwana. Nie było żadnej rozmowy o rozwodzie!


Pytanie o ślub starał się zbywać jakimiś wykrętami, że jest niewierzący, a w końcu powiedział, że o żadnym ślubie nie ma mowy!


Na zapytanie o dziecko odpowiedział, że nie widzi przeszkód. Odsłonił się prawdziwy Darco. Chcący żyć bez żadnych zobowiązań.



W tym samym czasie zaczęła się coraz bardziej oddalać od Michela.


Wtedy podjęła decyzję. Tylko on!


I to była najlepsza decyzja. Był dla niej zawsze. Razem jeździli na weekendy… czy to gdzieś dalej czy po prostu z kocykiem do parku na piknik. Układali plany, które coraz bardziej stawały się realne. Czuli się jak rówieśnicy choć on był od niej sporo starszy. Był w wieku jej ojca. Jednak byli szczęśliwi. Byli tylko dla siebie.


Zorganizował jej niezapomniane urodziny. W dniu urodzin zaprosił ją na koncert jednego z Beatlesów! Do końca trzymał to w tajemnicy. Ale to nie było wszystko. Dwa dni później była impreza piknikowa dla zaproszonych znajomych w jednym z większych parków miejskich. Takich urodzin się nigdy nie zapomina. Była szczęśliwa.



Czasem zadzwonił Darco. Prosił o chwilę spotkania, o rozmowę. W jakiś dziwny sposób nie potrafiła mu odmówić. A może nie chciała? Krępowała się mówić o tym Michelowi, lecz mówiła.


- Leć. Pogadacie i wrócisz - mówił zawsze z uśmiechem.


Miała wrażenie że go wtedy nie rozumie. Podkreślała wielokrotnie, że ma najbardziej wyrozumiałego faceta na świecie. Śmiał się wtedy i ją przytulał. Czyżby wtedy przeczuwał?



Coś zaczęło zgrzytać gdy musiał wyjechać. Byli bardzo smutni. On dał jej wtedy swoją magiczną obrączkę. Stara, srebrna, a jednocześnie coś w sobie miała. Nosiła ją codziennie. Prawie nie zdejmowała. Jednak czuła w sobie jakąś pustkę. Jakąś tęsknotę. Dnie zamieniały się w koszmarnie długie czasookresy, w czasie których nie potrafiła się skupić. Akurat zaczęła nową pracę i bała się że zrobi coś źle. Wciąż myślała tylko o Michelu. Co robi? Gdzie jest? Zaczęła być zazdrosna. Coraz bardziej. W pewnej chwili zaczęła go oskarżać o jakieś wymyślone przewiny.


I stało się!


Zrobił rzecz najfatalniejszą jaką tylko mógł.


I nie potrafiła mu tego wybaczyć.


Wprawdzie nie spał z żadną z kobiet, ani nie przespał się z byłą żoną, ale u niej był i nocował!


Jej zaufanie pękło jak bańka mydlana.


Mimo tego że zapewniał, że przyznał się do winy. Nie potrafiła.



Jeszcze na początku miesiąca pisała do niego „przyjedź bo bardzo tęsknię”, coś pękło.


Dwa tygodnie później gdy rozmawiali powiedziała:


- Nie jestem pewna czy chcę cię tutaj widzieć!


Kilka dni wcześniej szła na bal organizowany przez jej konsorcjum. Szykowała się. Myślała tylko o tym. Jej strój był oszałamiający.


Co ciekawe bo Michel pomagał jej dobrać kolor stroju. Omawiali to razem przez Internet.


Nadchodziła wiosna, a ona ją poczuła. Poczuła mocno. Jako kobieta.


Zdawała sobie sprawę, że Michel super ogierem w nocy nie jest. On też sobie to zdawał. Kochała go, ale on był daleko… i nie było go tak długo.


W przeddzień wielkiego balu rozmawiali poważnie przez telefon.


- Wiesz, zdjęłam twoją obrączkę. Jakoś mi teraz nie pasuje – powiedziała nagle.


Po drugiej stronie zapadła głucha cisza. Michel domyślał się jaki jest tego podtekst.


Upewnił się gdy kilka zdań później usłyszał:


- Taka jestem niezaspokojona jako kobieta – bardziej stwierdziła niż powiedziała.


- Niedługo będę to pofiglujemy – próbował zażartować Michel


- Ale nie mam chęci na seks z tobą- odparowała natychmiast Natalia.


Dla niego wszystko było już jasne.



Na balu było sporo fajnych facetów. Mówi się o takich „ciacha do schrupania”. Jak było to Natalia nie chciała się przyznać nawet przed sobą. Wiedziała jedno: To była udana impreza.


Czuła się jak kobieta!!!


Nie myślała o Michelu. Wyrzuciła go z umysłu. Wręcz jej przeszkadzał! Udawała że go nie ma, że nie istnieje, a tamten miły i fajny gość… to jakaś daleka przeszłość.



Zupełnie wyluzowana pojechała na wyjazd służbowy zakończony niezłym pijaństwem….


Czuła się sobą, bez zobowiązań, całkowicie niezależną.



Michel przyjechał tak jak się umawiali. Rozmowa się nie kleiła a Natalia chciała go upokorzyć. Pokazać siebie. Niezależną.


-Jadę z przyjacielem do Amsterdamu – wyrwało jej się niechcący.


-Ok. – powiedział spokojnie Michel.


-Wszystko rozumiem, oprócz jednego. Dlaczego nie potrafiłaś powiedzieć tego wprost. Normalnie.


- Zrozumiałbym.


Wyszedł do łazienki.


Po powrocie zaczął czegoś szukać w torbie.
- Mam dla ciebie niespodziankę – powiedział i wręczył jej kopertę.
W środku był kolorowy kartonik z literami VIP. I jeszcze jedna rzecz: identyfikator z jej nazwiskiem.


Przeczytała nagłówek „Międzynarodowe Pokazy Lotnicze”.
- Co to znaczy?- zapytała zaskoczona.


- Masz zaproszenie na VIP-owską trybunę na najbliższą niedzielę.


- Ale skąd…? – pytała wciąż zdumiona, przypominając sobie, że co dwa lata odbywa się wielki międzynarodowy meeting lotniczy. Przypomniała też sobie, że jego wielką pasją było lotnictwo.


- Przeczytaj dokładnie zaproszenie – powiedział z tajemniczą twarzą.


- „…uświetni

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów