Niedostępna (3) Zmiany
opowiadania >



prowadzenia babskiego pisma? Wracając do domu wstąpiła do sklepu, kupiła kilka rzeczy. W mieszkaniu wskoczyła w luźny dres, przygotowała sobie posiłek i siadła do komputera. Musiała zrobić ten artykuł i to w taki sposób, że żadne, najbardziej prestiżowe pismo by się go nie powstydziło. Miała mieć dzisiaj zajęcia z aerobiku, ale odpuściła sobie. Przede wszystkim musiała ratować swoja posadę. Nie wyobrażała sobie teraz, że zostanie nagle bez pracy. Pracą żyła. Do swojego małego, schludnie i ciepło urządzonego mieszkanka wracała tylko, aby coś zjeść, przebrać się i spać. Rozmawiała głównie z roślinami, których wokół miała dużo i które prezentowały się pięknie na tle ścian z korka, imitacji kamienia i ceramicznych, kolorowych wstawek tu i tam tworzących zarys drzewa, lub jakiegoś zwierzęcia. Jej przytulne gniazdko z miękkimi dywanami o grubym włosiu, głębokie fotele, wieża stereo na której mogła słuchać ulubionej muzyki, starannie dobrany i ułożony zestaw płyt. Nie bywał tu prawie nikt. Kuchnia, pokój, łazienka - całe tylko dla niej. To był jej azyl. Od paru lat była praca, mieszkanko i zajęcia wplecione w harmonogram tygodnia – 2 razy w tygodniu aerobik, raz basen, raz większe zakupy, raz wizytacja w sklepach ogrodniczych, orientacja w nowinkach, propozycjach – to trwało, więc sobota. Pozostawał tylko czas na domowe SPA dla zachowania odpowiedniego wyglądu. Tak czy inaczej – każdy dzień od poniedziałku do niedzieli był ściśle zaplanowany – co do godziny. Trzymała się swojego harmonogramu i raczej nie lubiła jak ktokolwiek jej harmonogram zakłócał. Wszystko było pięknie poukładane. Może wieczory bywały trochę smętne. Kiedy zasypiała potrzeba przytulenia się i świadomość samotności wwiercały się czasami niczym świdry wiertarki w mózg i nie pozwalały zasnąć, ale na te okazje włączała jakiś film, żeby zagłuszyć niechciany jazgot i zasypiała. Gdyby teraz miała stracić pracę, to co? Drugą nie łatwo było znaleźć. A gdyby nie znalazła? Miałaby wrócić do rodzinnego domu, do rodziców? Nie wyobrażała sobie tego. Tamtego dnia przeszukała dokładnie strony internetowe, pisała, poprawiała, kasowała. Wszystko musiało być idealnie. Przygotowała sobie dwie wersje artykułu na wszelki wypadek. Zeszło jej do późnych godzin wieczornych. Rano szykując się do pracy była pewna, że musi się spodobać. Popielaty garniturek, idealnie dopasowany do ciała, czerwona, gładka bluzeczka i zamszowe, wygodne kozaczki, staranny makijaż, włosy związane w koński ogon – wygląd też musiał być profesjonalny. Wchodząc do gabinetu naczelnego była pewna siebie. Opanowała już łomot serca, uspokoiła oddech. Rozmawiał przez telefon. Na chwilę przerwał rozmowę i spojrzał na nią pytająco.
- Mam ten artykuł. W dwóch wersjach do wyboru.
- Na maila. – rzucił krótko i wrócił do rozmowy telefonicznej. Prawie na nią nie spojrzał, nie zamienił nawet słowa. Siadła do komputera, koleżanka dała jej adres nowej poczty elektronicznej. Wysłała materiał. Później znów musiała czekać kilka godzin, zanim uzyska jakąkolwiek odpowiedź. W końcu ją wezwał, ale ku jej zaskoczeniu był właśnie w trakcie zakładania marynarki i pośpiesznego zbierania papierów. Zerknął na nią.
- Chyba będziemy mieć reklamodawcę. – zawiadomił – Producent nawozów do roślin. Pojedzie pani ze mną. Artykuł trzeba będzie trochę zmienić, ale to jutro. Idziemy. – wskazał gestem kierunek puszczając ją przodem i poszli. Nie widziała jak wzrokiem objął jej sylwetkę, ani ruchu jego brwi, gdy wychodziła. Nie wiedziała do czego jest potrzebna i o co konkretnie chodzi. Zabrała po drodze torebkę, pośpiesznie skierowała się do windy, obok której czekał już on. Kiedy byli już we wnętrzu i drzwi się zamknęły atmosfera mimo woli zrobiła się dość niezręczna. Sam na sam na tak małej przestrzeni mimo woli pobudza wyobraźnię. On zaś zupełnie służbowym tonem zawiadomił.
- Będzie pani miała okazję się wykazać. Mamy do pozyskania dużego producenta nawozów do roślin. Chcemy zamieszczać jego reklamy w naszym piśmie i chcemy, żeby wiedział, że to dla niego wielka okazja i zaszczyt, a nie nasz sposób na zrobienie konkretnych pieniędzy. Zobaczymy ile jest pani warta- to było ostudzenie w dodatku utwierdzające ją w przekonaniu, że jej towarzysz jest gejem.
- Moja wartość zostanie zmierzona tym jak będę przekonująca w pozyskiwaniu reklamodawcy? Nawet nie wiem kto to. Nie miałam czasu, żeby się przygotować, zapoznać z ofertą.
- Niestety. Dzisiejszy świat naszą wartość mierzy pieniędzmi. Jeśli pismo zdoła pozyskać fundusze na funkcjonowanie będziemy mieć pracę. Jeśli nie, to nie. Przetrwają ci, którzy potrafią zarabiać. Przygotuje się pani w czasie drogi. Pojedzie pani ze mną, więc będzie miała pani możliwość przejrzeć materiały. – podał jej teczkę, gdy drzwi windy otwierały się - Może pani po drodze jeszcze pogrzebać w Internecie. Mamy jakieś czterdzieści minut do spotkania. – znów gestem wskazał, aby poszła przodem i poszła. Jego wzrok mimo woli pobiegł po jej sylwetce. W następnym odruchu oczy pobiegły w bok, jakby same udzielając sobie reprymendy: „nie patrz tam”. Poszli w stronę parkingu.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów