Stary
opowiadania >



Brakowało mu paru cali. Wydawał się za niski, nawet wtedy, gdy nie zdejmował swojej starej czapki. Co nie przeszkadzało mu być największym chojrakiem w okolicy. Nawet jeśli po tej okolicy krążyły potwory. Pluł na to, nie bał się i tak samo doradzał innym. "Weźcie troki w garść, nie damy se w kaszę dmuchać." Niektórym to nie przeszkadzało nie tylko sobie w tę kaszę dać nadmuchać ale i dać ją zjeść. "Nie popisuje się - mówili - nie każdy ma w sobie tyle pary co ty." Na to tylko machał ręką i zrezygnowany coś tam mamrotał o tchórzem podszytych i ciepłych kluskach. Tak minął rok, drugi. Aż gruchnęła wieść, że giną ludzie. Wtedy zebrali się jak stali i poszli do niego. "Uratuj." A on nasunął czapkę na uszy, nabumuszył się i mówi: "Dobra, Pójdę," Zaraz na drugi dzień wymknął się z rana, na ramieniu miął chlebak z chlebem i kiełbasą, a na plecach stary miecz, jeszcze z czasów gdy jego dziad chodzili na gobliny. Teraz znowu byli w potrzebie, a on wiedział co robić. I poszedł. Nie było go trzy dni, i myśleli, że już nie wróci, że już po nim, ale nie - i kiedy przyszedł, kiedy wszedł do wioski, wszyscy wiedzieli: teraz już spokój, teraz-już-dziś. Opatrzyli mu rany, nakarmili, i dalej było jak przedtem. Cicho, sielsko, i biało. Od chmur. A on siadywał na ławce przed domem i wystawiał twarz do słońca. I było znowu jak dawniej, Tylko już nie wymyślał im. Swoje myśli zachowywał dla siebie. Byli wdzięczni.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów