Para rękawiczek część 2 - 6 lipca c.d.
opowiadania >



-Pamiętasz, jak podczas tamtego tygodnia jednego dnia wybrałyśmy się z Olką i Agatą do miasta?


-Pamiętam.


Tego dnia oni nagrywali teledysk do jednej z piosenek z ich ostatniej płyty. Gdy dziewczyny wróciły bardzo późnym wieczorem, praktycznie była już wtedy noc, wyszedł z Thomem się specjalnie przejść, by spotkać Iwonę. Dostrzegł w niej wtedy to szczęście, którego nie zahamowała nawet jej (jeszcze wtedy niestety) wrogość do niego.


-Poszłyśmy wtedy do klubu. Normalnie z Agatą nie chodzę po klubah. Nie lubię ich. Ale tam można było śpiewać karaoke. Od dziecka mam słabość do tej zabawy. No i w ogóle jak mam dobry humor to drę się na cały głos. Bracia mnie czasami za to nie znoszą. Ale oni robią tak samo jak ja- uśmiechnęła się lekko- W każdym bądź razie, tamtego dnia miałam ochotę sie wyszaleć. Dziewczyna daleko od domu, to nikt jej do ucha nie marudzi. No więc weszłyśmy do jednego takiego. Nawet nie pamiętam, jak się nazywa. Było fajnie. Zamówiłyśmy picie i najpierw słuchałyśmy jak inni śpiewają. Niektórzy to byli tatalne beztalencia. Miałyśmy z dziewczynami ubaw po pachy. Ale byli i tacy, co umieli śpiewać i miło się ich słuchało. Tylko, że oni wybierali najczęściej jakieś romantyczne smutasy. No to wtedy wstałam ja, zaciągnęłam Olkę i Agatę i dałyśmy czadu. Nie twierdzę, żebyśmy były jakoś wybitnie uzdolnione w śpiewaniu, bo wcale tak nie jest. Ale przynajmniej rozkręciłyśmy towarzystwo. Jak do tamtej pory wszyscy tylko siedzieli, pili i słuchali, tak potem najpierw zatańczyła jedna, dwie pary, a potem więcej osób. Jak żeśmy kilka żywych utworów pośpiewały, to nagle znaleźli się tacy, którzy też tak potrafią, dzięki czemu my też mogłyśmy skorzystać z zabawy. Jak normalnie nie tańczę z ludźmi, których nie znam, tak wtedy zrobiłam wyjątek. Poprosiło mnie dwóch czy trzech chłopaków.


Iwona zamilkła na chwilę. Teraz właśnie przejdzie do tej części historii, która niby niewinna i normalna, a tak naprawdę przykra w konsekwencjach. Eric cierpliwie czekał na dalszy ciąg.


-Jeden z nich tak mnie zakręcił, że omal nie przewróciłam się na pewnego otyłego dziadka.


„Lisowski“ pomyślał Eric.


-Zapytałam czy wszystko w porządku. Wyglądał, jakby zaraz sam miał się przewrócić. Na początku się nie odzywał. Pomyślałam, że pewnie ma mnie teraz za jakąś młodą dziewczynę, co nie ma szacunku dla starszych i myśli tylko o zabawie. No to zaczęłam go przepraszać, że nie chciałam, że to przez przypadek i pytałam, czy dobrze się czuje. Z drugiej strony myślałam, gdzie ty, dziadku, łazisz, skoro widzisz, że ludzie tańczą. W końcu odpowiedział, że nic mu nie jest, nawet się lekko uśmiechnął. Ale widziałam, że ledwo się na nogach trzyma, więc odprowadziłam go do stolika, kazałam wziąć leki, jeśli ma, napić sie wody. Chciałam nawet pogotowie wzywać, ale się nie zgodził. Coś tam wziął, pewnie tiktaki, popił wodą, posiedział. A dziad wcale chory nie był, tylko udawał. Ale skąd miałam wiedzieć? Napędził mi takiego stracha tym mistrzowsko udanym zasłabnięciem. Chwilę posiedziałam z nim, żeby mieć pewność, że nic mu nie jest. Jak już miałam wracać do dziewczyn, to zapytał się jeszcze o moje imię i skąd jestem, bo mam obcy akcent. Powiedział, że tak miłej młodej damy dawno nie spotkał. Ja na to uśmiechnęłam się i życzyłam mu dużo zdrowia. Nic nadzwyczajnego. Zwykłe, ludzkie potraktowanie drugiego człowieka. A on nie pozostał mi dłużny. Pół roku później napisał do mnie jakiś facet ze zwyczajnym tekstem, że obejrzał moje zdjęcia, spodobałam mu się i chciałby poznać mnie bliżej. Odpisałam, że nie zawieram znajomości przez Internet. Na dalsze wiadomosci nie odpisywałam. Coś tam pisał, że ciągle o mnie myśli, że mnie kocha, że tak naprawdę się znamy, pytał czy znam tego a tego, bo on tak, i takie tam. A ja tylko czytałam i się śmiałam. Po jakimś czasie w końcu odpuścił, a ja szybko o tym nieznajomym zapomniałam. Dużo było takich nieznajomych, co pisali, więc jeden więcej czy mniej nie robi różnicy. Jakby mnie znali, to by wcale nie pisali do mnie takich tekstów.


-Czemu?- wtrącił Eric. Nie rozumiał, dlaczego ktoś po bliższym poznaniu Iwony mógłby z niej zrezygować. Na niego działała wręcz przeciwnie.


-Bo wszyscy chłopacy, co mnie znają, się mnie boją. Jestem dosyć żywiołowa i bezpośrednia, a co za tym idzie, wredna. Żaden facet nie lubi, jak mu dziewczyna wszystko wypomina. Na początku, jak jest zauroczony, to może tak, ale potem ma tego dosyć.


-Może coś w tym jest- zgodził się Eric- Kontynuuj dalej.


Iwona ponownie zamilkła. Przez wtrącenie Erica trochę się rozluźniła i straciła wątek. Została jej część trzecia historii. Ta najgorsza i najboleśniejsza. Iwonie zaczęły pocić się ręce.


-W marcu już wiesz, co się stało. Wynajął do tego jakiego młodego. Sam nigdy w życiu nie dałby rady. Najpierw obudziłam się w samochodzie, a potem w tamtym pokoju. Byłam przerażona- jej głos zadrżał- W ogóle go nie pamiętałam. Musiał mi przypomnieć tę sytuację w klubie. Podałam mu tylko swoje imię i skąd jestem- Iwona poczuła łzy w oczach- I on to wykorzystał. To on do mnie pisał. I najgorsze, że to wszystko była prawda. Dawał mi kwiaty, pisał wiersze, śpiewał. Czułam się jak idiotka. Mogłabym być jego wnuczką! Próbował zmusić mnie, zebym się w nim zakochała, rozumiesz?- tu poraz pierwszy od początku opowiadania spojrzała na Erica- Nie chciałam. Nie potrafiłam. Trzymał mnie zamkniętą pod kluczem jak jakieś zwierzę. Nie wytrzymałam i wygarnęłam mu wszystko, co sądzę.


Głos iwony załamał się całkowicie. Łzy poleciały jedna za drugą. Nie mogła się uspokoić. Eric chwycił ją za rękę, żeby dodać jej otuchy.


-Nie mogę...- wyszlochała.


-Co się stało- Eric pochylił się ku niej. Ręcznik z czoła spadł mu na nogi. Nie zwrócił na to uwagi. Wyciągnął druga rękę i objął Iwonę.


Odwróciła głowę. Próbowała opanować szloch. Złapała się wolną ręką za brzuch.


-Wściekł się- powiedziała między jedną łzą a drugą- Rzucił na łóżko, próbował...


Iwona nie potrafiła wypowiedzieć tych słów. Były dla niej zbyt poniżające. Czuła się winna. Eric poczuł narastającą w nim wściekłość.


-Co próbował?


Iwona chciała to powiedzieć, ale było jej wstyd.


-Domyśl się!


Eric poruszył się nerwowo.


-Powiedziałaś o tym policji?


-Nie- odpowiedziała cicho.


-Iwona!


-Obroniłam się, więc właściwie do nieczego nie doszło. Ale ja i tak czuję się winna! Próbowałam zapomnieć! Chciałam to wyprzeć z pamieci! Dopiero wtedy w samochodzie ty na nowo to wszystko wywołałeś!


-Skąd miałem wiedzieć!


-Nie

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów