Rzeczpospolita urzędnicza – cz. II

szuwarek
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Dziel, rządź, trwaj




Przepisy, które wprowadzane są po to, aby przeciętny obywatel nie pozostawał bezbronny wobec urzędniczej beztroski czy samowoli, często z rozmysłem są pomijane, a przynajmniej przemilczane przez pracowników organów administracyjnych. Każdy, komu przytrafiło się mieć do czynienia z urzędem, odczuł na własnej skórze jak niejednokrotnie prostą sprawę można zawikłać ubierając ją w cały arsenał numeracji artykułów, paragrafów,punktów, uchwał czy zarządzeń.




Jedno krótkie pismo urzędowe może przypominać spis aktów prawnych, artykułów, paragrafów i w sumie nic nie wyjaśnia, ani tym bardziej nie zała­twia. To wypróbowany i często stosowany chwyt, wprowadzający zamęt i dezorientację w głowie petenta. Chyba nie zdarzyło się jeszcze, aby jakiś urząd wziął na poważnie art. 9 i 8 Kpa, choć wymóg pomocy i szczegółowego wyjaśnienia całokształtu sprawy nie jest pozostawiony do uznania, lecz wyraźnie wyznaczonym obowiązkiem. Prawda jest taka, że urzędnicy przede wszystkim gmatwaninę przepisów wykorzystują dla obrony przed podejmowaniem jakichkolwiek działań. Nie zawsze z niechęci do robienia czegokol­wiek, choć to też, ale częściej z obawy żeby nie zostać później rozliczonymi z przekroczenia jakiegoś zakazu.




Pokutuje też stara zasada, że z urzędem jeszcze nikt nie wygrał, a wszelkie sprawy można załatwić wyłącznie drogami nieoficjalnymi. Mentalność urzędnicza, wykształcona i pielęgnowana przez całe dziesięciolecia jest cechą, którą niełatwo wyplenić i żaden przepis prawny nie jest w stanie tego zlikwidować.




Zewnętrzne sposoby reagowania i zachowań wobec otoczenia są często pochodną wewnętrznych uwarunkowań, przyjętych stylów działania, relacji pomiędzy pracownika­mi, przyjętych zwyczajów. Teorie budowy struktur i stanowisk administracji, wyznaczające sposoby organizacji i zarządzania mają zapewnić sprawne funkcjonowanie urzędu jako całości. Jednak pod płaszczyzną tych racjonalnych i przemyślanych zasad istnieją nieformalne układy zależności, które w znacznie większym stopniu wywierają wpływ na procesy realizacji celów formalnych.




Oficjalna struktura każdej organizacji wygląda dość przejrzyście. Istnieje drabina hierar­chii, podział zadań i kompetencji, odpowiedzialność za konkretne sprawy na poszczegól­nych stanowiskach Od szeregowego pracownika po kierownika urzędu wszystko jest ujęte w schemat organizacyjny, najczęściej określone w statucie.




Ta przejrzystość zaczyna się zacierać, gdy przyjrzeć się bliżej wewnętrznym relacjom pomiędzy pracownikami różnych szczebli, jak i cechom oraz kategoriom poszczególnych grup. Ogólnie można wyróżnić trzy takie kategorie.




Pierwsza, nieliczna, to wykształco­ne, twórcze umysły z wyobraźnią i wolą dokonania czegoś mimo przeciwności i oporu tkwiącego w inercji, złej woli, głupocie. Silne charaktery i sprawni organizatorzy.




Druga, najliczniejsza, to pracownicy wykonujący swoje obowiązki na średnim poziomie tak, aby nie można im było w zasadzie nic zarzucić ani zdyskwalifikować pod względem przydatności. Mieszczą się w ramach wyznaczonych przez stanowisko i przełożo­nych. Pracują niejako siłą rozpędu z przeświadczeniem, że gdzieś pracować trzeba Nie zagłębiają się w sens wykonywanej pracy, nie zastanawiają się, czemu ona ma służyć.




Swą postawą przypominają sylwetkę pomocnika rzemieślnika. Robią to, co im się wskaże. Od tej kategorii pracowników nie można oczekiwać żadnych twórczych pomysłów czy innowacyj­nych rozwiązań, bo najczęściej nie uświadamiają sobie, że ich praca jest tylko elementem w całym łańcuchu zdarzeń.




Ta największa grupa jest w zasadzie podstawą trwania instytu­cji, nie przyczynia się jednak do postępu, a jednocześnie wraz z takim bezwolnym niemal i mechanicznym wykonywaniem rutynowych gestów i zachowań ustawicznie narzeka na złe i pogarszające się warunki życia. W myśl zasady; im mniej wkłada wysiłku w wykonywanie powierzonych zadań, tym większe zgłasza roszczenia o jakość życia, płace itp.




Rezygnuje z jakiejkolwiek inicjatywy. Ze wszystkiego, co zagraża podjęciem walki, z góry zakładając porażkę. Do tej właśnie grupy odnosi się znane powiedzenie „mierny, bierny, ale wierny", gdyż nade wszystko ceni sobie święty spokój i zawsze przyznaje rację przełożonemu.




Trzecią

- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - ŚWIĘTA REKLAMA ŚWIĘTA REKLAMA Teoria „niewidzialnej religii” Thomasa Luckmanna zakłada, że wszystko może być religią, co nadaje życiu ludzkiemu sens. Taką quasi-religią może być na przykład konsumpcjonizm. więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów