Wszyscy możemy być szczęśliwi. Wywiad z Dorotą Schrammek

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Szczęście to odnajdywanie radości w codzienności. W wypiciu kawy wraz z mężem, w pobieganiu z dziećmi po placu zabaw, we wspólnym oglądania komedii, spożywaniu posiłku… Szczęście nie jest niczym odległym! To nasz umysł, naładowany informacjami z telewizji, internetu czy nierealnych powieści, szuka go Bóg wie gdzie. Gdyby tak najzagorzalsi poszukiwacze szczęścia na tydzień odcięli się od wszelkich bodźców telekomunikacyjnych, szybciutko szczęście by znaleźli - mówi Dorota Schrammek, autorka powieści Stojąc pod tęczą, Horyzonty uczuć i Na brzegu życia.

naładowany informacjami z telewizji, internetu czy nierealnych powieści, szuka go Bóg wie gdzie. Gdyby tak najzagorzalsi poszukiwacze szczęścia na tydzień odcięli się od wszelkich bodźców telekomunikacyjnych, szybciutko szczęście by znaleźli.

A prawdziwa miłość? Istnieje tylko w książkach?


A jest nieprawdziwa miłość? Każde uczucie jest prawdziwe, wyjątkowe i choć nazwane dla wszystkich, dane jest każdemu. I tak też powinno się je celebrować.

Czy jest coś, o czym nigdy nie opowie Pani w swoich książkach?


Przyznam, że nie zastanawiałam się nad tym nigdy… Wydaje mi się, że napiszę o wszystkim, z czym miałam styczność bądź obserwowałam. Na razie daleka jestem od podejmowania erotyki w moich powieściach. Z prostego powodu: każdą moją książkę czyta jedenastoletnia córka... Może gdy będzie starsza…

Porozmawiajmy przez chwilę o samym procesie pisania. Jak łączy Pani pracę twórczą z codziennością? Jak to się stało, że zaczęła Pani pisać? Jak domownicy „znoszą” Pani dodatkowy pisarski etat?


Staram się pisać przed południem, gdy w domu jest tylko najmłodsze dziecko, a dwójka pozostałych w szkołach. Wstaję o piątej rano i piszę do oporu, czyli do momentu, gdy trzeba będzie zająć się domowymi obowiązkami. Od piętnastu lat współpracuję z wydawcami kobiecej prasy w Polsce. Piszę dla nich historie i opowiadania. Dało mi to niezły warsztat, dlatego łatwo mi pisać książki. W końcu powieść to nic innego, jak wiele epizodów zebranych w całość, skrzętnie połączoną. Dzieci i mąż przyzwyczaili się, że pracuję w taki sposób. Mąż ma wolny zawód, prowadzi własną działalność, więc pod tym względem się uzupełniamy. Każde z nas ma swoje małe biuro w domu. Od roku zaczęłam wyjeżdżać na spotkania autorskie. Bywa, że kilka dni pod rząd spędzam poza domem. Wtedy całą opiekę nad dziećmi przejmuje Maciej. Gdy on wyjeżdża – kilka razy w miesiącu – wtedy ten obowiązek spoczywa na mnie.

Jak długo pracowała Pani nad książką? Jak wygląda Pani warsztat, sposób pracy? Jak wygląda przygotowanie do pisania książki? Ma Pani z góry założony plan i potem po prostu go Pani realizuje, czy też pozwala Pani, by to historia Panią niosła?


Pracuję nad książką około trzech miesięcy. Staram się za każdym razem robić szczegółowy plan, ale potem i tak do niego nie zaglądam. Na pewno pod ręką mam notatki z danymi osobowymi bohaterów, ich wiekiem i cechami szczególnymi. Jednak podczas pisania jestem zwolenniczką „niesienia” autora przez historię. Niech sama spływa z głowy, poprzez palce, na klawiaturę.



Czy prowadzenie równolegle losów tylu tak odmiennych osób sprawiło kiedyś, że zwątpiła Pani w dokończenie pisania powieści?


Nie, do tej pory jeszcze nie. Jestem takim przypadkiem, który – mimo pewnych przeszkód – i tak stara się doprowadzić to, co robi, do końca. Czy chodzi o pisanie powieści, czy o obowiązki domowe, zawodowe – nie ma znaczenia. Jeżeli coś zaczęłam, chcę to po prostu skończyć.

Czytuje Pani recenzje swych książek? Są motywujące, czy raczej duże oczekiwania czytelników bywają czasem trochę przerażające?


Oczywiście, że czytuję recenzje! To dla mnie doskonała wskazówka, co powinnam poprawić w swojej twórczości, czy idę w dobrym kierunku, czy rozwijam się jako autor…. Nie ma nic gorszego niż wyszukiwanie jedynie pozytywnych opinii, aby połechtać swoje ego. Warto czytać krytyczne recenzje, o ile nie są zwykłym hejtowaniem, a rzeczywistą oceną tekstu. Czytać i zastanowić się.

Czy pisanie jakoś na Panią wpłynęło, czy coś w Pani zmieniło? Pani życie jest teraz inne i inaczej postrzega Pani świat oraz ludzi?


Pisanie ma dla mnie terapeutyczną moc. Podczas tworzenia, wyrzucam z siebie to, co mnie gryzie, ustępują negatywne emocje i wszystko wraca na właściwe tory. Dzięki pisaniu stałam się spokojniejsza i jeszcze bardziej pozytywnie patrzę na otaczający mnie świat. Ludzi postrzegam podobnie jak wcześniej. To oni postrzegają mnie inaczej… Są bardziej otwarci, zwierzają się, opowiadają swoje historie, przygody, marzenia… Pisanie ma same zalety.

Czy jest coś, co poprzez swoje powieści chciałaby Pani przekazać swoim czytelnikom?


Prozaiczną, a jakże ważną rzecz: nie trzeba szukać szczęścia, bo ono samo nas znalazło i jest. Wystarczy się rozejrzeć.

A gdy spojrzy Pani na wydane już powieści, to chciałaby Pani w nich coś zmienić, czy też uważa Pani, że one należą już wyłącznie do Czytelników?


Jeszcze nie zdarzyło się, aby chciała coś zmienić. Wydaje mi się, że to, co chciałam im przedstawić, przedstawiłam w sposób satysfakcjonujący mnie i ich. Nie wracam do powieści po jej opublikowaniu. Ja ją napisałam, ale już nie jest moja.

Jeśli nie pisanie, to?


Prowadzenie kawiarenki literackiej w Pobierowie. Takiej, w której spotkają się czytelnicy z autorami, usiądą i porozmawiają, poczytają wspólnie…. Mąż chce szybciutko spełnić moje marzenie i zajął się wyszukiwanie odpowiedniego lokalu i miejsca. Musi być urokliwe i przyciągające uwagę. Latem w Pobierowie i okolicy wypoczywa wiele znaczących osób. W niedalekim Łukęcinie swój domek ma Tomasz Raczek, w samym Pobierowie – Oliver Janiak z rodziną. W takiej kawiarence wszyscy mogliby się spotykać. Poza tym nasz kurort latem kojarzy się głównie ze sportem i rekreacją, a mnie brakuje jeszcze miejsca kulturalnego. Moja kawiarenka pasowałaby tu wspaniale.


- [1] [2] -
następna


Zobacz też:

Publicystyka - - Nie wierzę w nic poza ciężką pracą. Wywiad z Małgorzatą Karoliną Piekarską - Nie wierzę w nic poza ciężką pracą. Wywiad z Małgorzatą Karoliną Piekarską - Nie znoszę nadęcia, gwiazdorzenia, myślenia, że jak się coś pisze, to jest się kimś niezwykłym. Dlatego słowa „twórczość” i „twórca” mnie irytują. Zawsze uważam, że powinno więcej...
Publicystyka - Żyję swoim bohaterem. Wywiad z Pino Farinottim Żyję swoim bohaterem. Wywiad z Pino Farinottim - W mojej powieści mówię o „ufności”. Aby jej strzec, trzeba się bronić przed mediami, przede wszystkim przed telewizją, która żeruje na twoich słabościach. Ważne jest, aby zachować jasność więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
ksiazkomania2016-04-13 09:33:47
avatar
Bardzo ciekawy wywiad :)
odpowiedz
agatrzes2016-04-13 09:33:47
avatar
Interesująca rozmowa
odpowiedz
dayna152016-04-13 09:33:47
avatar
z przyjemnością przeczytałam wywiad z autorką
odpowiedz
emilly262016-04-13 09:33:47
avatar
Taki wywiad czyta się z miłą chęcią:)
odpowiedz
martucha1802016-04-13 09:33:47
avatar
Oby jak najszybciej powstała ta kawiarenka.
odpowiedz
emilly262016-04-13 09:33:47
avatar
Pani Dorota lubi i widać,że ma sentyment do miejscowości.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów