- Bywamy gorsi niż zwierzęta. Wywiad z Przemysławem Piotrowskim

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Świry, psychopaci, zwyrodnialcy zawsze byli, są i będą. Historia zna wielu władców, którzy lubowali się w katowaniu ludzi i mordowaniu całych nacji. Dziesiątki ludzi codziennie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, ciągle słyszy się o kolejnych seryjnych mordercach, wielu wydawałoby się normalnych ludzi jeździ na wojnę, aby móc się wyżyć i pozabijać dla przyjemności, czego najlepszym przykładem są tak częste wyjazdy ludzi z Zachodniej Europy do Syrii, aby wstąpić w szeregi Państwa Islamskiego, które takie „przyjemności” oferuje. To jest ta mroczna strona ludzkiej natury, której chyba nigdy całkowicie się nie pozbędziemy - mówi Przemysław Piotrowski, autor Kodu Himmlera i Drogi do piekła, dziennikarz sportowy i śledczy w rozmowie z Adrianną Michalewską. 

Sięga Pan do historii. A właściwie do jej ciemnych zaułków. Skąd takie zainteresowania?


Historią pasjonowałem się od zawsze, także jej, jak to Pani ujęła, „ciemnymi zaułkami”. W mojej debiutanckiej powieści Kod Himmlera rzeczywiście fabuła jest mocno osadzona w historii, a dokładnie w czasach II wojny światowej, w której korzenie ma cała intryga. Nie ukrywam, że musiałem naczytać się sporo tekstów źródłowych, aby na bazie faktów lub pewnych nie do końca wyjaśnionych teorii zbudować całą fabułę - tak, aby wyglądała możliwie realistycznie. Do tego szczypta mojej wyobraźni i powstała, mam nadzieję, ciekawa i mrożąca krew w żyłach powieść. W drugiej mojej książce odniesień do historii jest mniej, ale też się przewija. Pragnąłem ukazać, jak przez tysiące lat człowiek igrał ze swoimi popędami i tak naprawdę tylko potwierdzał, że jest najbardziej niebezpiecznym drapieżcą na tej planecie.



A jednak historia to nie jedynie źródło inspiracji. W Pańskich tekstach odnajduję Wellsa, Kinga, a pewnie i Clancy'ego czy E. A. Poe. Ale nie tylko. Pisze Pan niezwykle filmowo, operuje Pan scenami, kadrami. Dobrze widzę?



Porównywanie mnie do tych autorów jest mocno na wyrost, bo to legendy, a ja jestem dopiero początkującym autorem, nawet nie pisarzem. Zawsze powtarzam, że pisarzem stanę się wtedy, gdy moje książki regularnie będą znajdować się na listach bestsellerów, a ja dzięki temu będę mógł żyć z pisania na zadowalającym mnie poziomie. Ale, wracając do pytania, cieszę się, że wymieniła Pani aż tylu twórców, gdyż to pokazuje, że nie próbuję się na nikim wzorować - tym bardziej, że dwóch z wymienionych pisarzy nigdy nie czytałem. Kieruję się intuicją, nikogo nie kopiuję, staram się wyrobić własny styl, a jeśli wygląda on „filmowo, operuję scenami i kadrami”, to najwyraźniej taki, nawet nieświadomie, sobie wykuwam. Może w związku z tym ktoś zaproponuje mi napisanie scenariusza? (śmiech).



Sporo scen i rozwiązań fabularnych to już gotowy scenariusz. Oczywiście w stylu Hollywood. Scenerie do Pana filmów tanie nie będą. Antarktyda, piekło… Zamyka Pan bohatera w swoistym odosobnieniu, nawet, jeśli to otwarta przestrzeń. A potem zaraz klaustrofobiczne wnętrza. Zawsze nie do oswojenia. Bezpieczeństwo jest ułudą?



Rzeczywiście scenerie tanie nie będą, więc nie łudzę się, że kiedykolwiek jakaś polska wytwórnia zdecydowałaby się zrobić film na podstawie mojej książki. To musieliby być Amerykanie, bo tylko oni ogarnęliby to finansowo. Cóż, możemy sobie pomarzyć…


Jeśli chodzi o odosobnienie, otwartą przestrzeń i nagle klaustrofobiczne wnętrza, to pragnę w ten sposób wzbudzić w czytelniku niepokój, zdenerwowanie, nawet strach. Wielu recenzentów podkreśla, że czytając moje powieści, czuje ciarki na plecach, a to dla mnie najlepsza nagroda za trud pracy włożony w pisanie.



Zajrzyjmy do Pana najnowszej książki Droga do piekła. Dopisał Pan kolejny krąg do piekła Dantego?


Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie chciałbym zdradzać Czytelnikom fabuły. W każdym razie to chyba najmroczniejszy i najbardziej plugawy „krąg”, bo pokazuje tę najgorszą stronę ludzkiej natury. I chyba to jest najbardziej przerażające.



Jaki jest ten Pański powieściowy świat? Więcej w nim dobra czy zła?


Taki jak za oknem - i dobry, i zły. Dla nas, większości Europejczyków dziś jest raczej dobry, bo żyjemy w pokoju, dla innych, na przykład Syryjczyków czy mieszkańców innych rejonów ogarniętych wojną, może być piekłem na ziemi. W swoich powieściach operuję dość naturalistycznymi opisami, ale nie ja je sobie wymyślam, to wszystko już było (jak w przypadku opisów eksperymentów Josefa Mengele w Kodzie Himmlera), a często podobne historie dzieją się dosłownie w tej chwili, gdy rozmawiamy (jak wizje Johna Pilara z czasów wojny w Syrii w Drodze do piekła). Tylko nie u nas, a w odległych krajach Trzeciego Świata, gdzie ludzkie życie często nie ma żadnej wartości.



Nikt nas nie uchroni przed świrami?


Świry, psychopaci, zwyrodnialcy zawsze byli, są i będą. Historia zna wielu władców, którzy lubowali się w katowaniu ludzi i mordowaniu całych nacji. Dziesiątki ludzi codziennie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, ciągle słyszy się o kolejnych seryjnych mordercach, wielu wydawałoby się normalnych ludzi jeździ na wojnę, aby móc się wyżyć i pozabijać dla przyjemności, czego najlepszym przykładem są tak częste wyjazdy ludzi z Zachodniej Europy do Syrii, aby wstąpić w szeregi Państwa Islamskiego, które takie „przyjemności” oferuje. To jest ta mroczna strona ludzkiej natury, której chyba nigdy całkowicie się nie pozbędziemy.



Jak Pan wpadł na to piekło?


Zależało mi, żeby czytelnik w pewnym momencie przeżył szok. Aby uzmysłowił sobie, jak ludzie potrafią być wobec siebie okrutni, że tak naprawdę po przekroczeniu pewnej granicy człowieczeństwo gdzieś wyparowuje, zamieniamy się w zwierzęta. Wystarczy poczytać całkiem nieodległą historię, aby dostrzec tę analogię. Niech choćby wspomnę rzeź wołyńską czy najświeższą hekatombę, czyli masakrę w Rwandzie.



Z tym porównaniem do zwierząt trudno mi się zgodzić…


Ma Pani rację, poniosło mnie z tymi zwierzętami. W końcu zwierzęta tylko kierują się instynktem, zabijają, bo są głodne. Ludzie: mordują, torturują, wyrzynają, szlachtują, eksterminują, masakrują, tępią, rżną, wycinają, palą, gwałcą… można by tak długo. Zapomniałem dodać – często robią to dla przyjemności.



To wróćmy do historii. Lubi Pan Dolny Śląsk? To najbardziej niejednoznaczne z polskich województw?


Lubię, ale nie bardziej niż moją Ziemię Lubuską czy Wielkopolskę. Na pewno musiałem mocniej zgłębić tematykę Dolnego Śląska w związku z Kodem Himmlera, ale nie jest to kraina, która jakoś specjalnie mnie pasjonuje. Z dużych miast na pewno podoba mi się Wrocław, czasem wyskoczę też w góry w okolice Szklarskiej Poręby. Nie są to jednak miejsca, za którymi tęsknię i bez których nie mogę żyć.



Ogląda Pan „Sensacje XX wieku”? Pytam, bo w Kodzie Himmlera wodzi Pan czytelnika za nos niczym Wołoszański. Chociaż przyznam szczerze, nie pozostawia nas Pan jedynie z domysłami. Wyjaśnia Pan zagadkę.


Miło mi, że Pani porównuje mnie do Bogusława Wołoszańskiego, bo co by nie mówić, to ekspert jakich mało, jedyny w swoim rodzaju, człowiek, który nie dość, że ma ogromną wiedzę, to potrafi jeszcze snuć opowieści jak nikt inny. Oczywiście oglądałem większość odcinków „Sensacji XX wieku”, bo ta tematyka bardzo mnie interesuje. Poza tym uważam, że historię II wojny światowej każdy Polak po prostu powinien znać, choćby w stopniu przyzwoitym. Jeśli chodzi o moją zagadkę, to cóż... Myślę, że w Kodzie Himmlera fabuła została poprowadzona w ten sposób, że zainteresowani jeszcze przez wiele dni mogli doszukiwać się w Internecie kolejnych teorii o nazistowskich eksperymentach.


W okolicach


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Osaczyć tożsamość. Wywiad z Carlem Frodem Tillerem Osaczyć tożsamość. Wywiad z Carlem Frodem Tillerem - Zostałem pisarzem częściowo dlatego, że miałem silną potrzebę wyrażenia czegoś, czego nie udało mi się wyrazić na inne sposoby. Częściowo też dlatego, że - ogólnie to ujmując - łatwiej mi przychodziło więcej...
Publicystyka - - Jestem bardzo bezwstydna. Rozmowa z Hanną Cygler - Jestem bardzo bezwstydna. Rozmowa z Hanną Cygler - Wielu osobom brakuje glorii, którą mogłoby być uznanie przez krytykę literacką. Dlatego uważają, że należy się wstydzić etykiet takich jak "literatura kobieca" czy "romans". Ja jestem pod tym względem bardzo więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
agatrzes2016-10-11 17:15:43
avatar
Ciekawa rozmowa
odpowiedz
emilly262016-10-11 17:15:43
avatar
Szczera i ma coś w sobie. Nie zawsze pisarz takie ma przygotowane odpowiedzi jak Pan Przemysław. Trzeba mieć pomysł na sukces przez duże "S".
odpowiedz
martucha1802016-10-11 17:15:43
avatar
Dodam od siebie: Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów