- Wszystko jest teraz "post-jakieś". Rozmowa z Maurycym Nowakowskim

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Żyjemy w świecie, który nową i prawdziwie postępową ma już chyba tylko technologię. Reszta jest w dużym stopniu wariacją na temat tego co już było. Masowo i bezwstydnie naśladujemy trendy sprzed lat i wszystko jest teraz „post-jakieś”. Podrasowując stare style, mody i metody próbujemy robić coś nowego. Na pewno mocno zatarła się różnica między tym co twórcze, a tym co odtwórcze - mówi Maurycy Nowakowski, autor powieści Plagiat, która zdobyła tytuł "Najlepszej Polskiej Miejskiej Powieści Kryminalnej Roku 2015" w konkursie "Kryminalna Piła".

Trudny ten świat w Plagiacie. Nie ma żadnej świętości. Ludzie oszukują, kłamią, z patriotyzmu robią sobie puste żarty. Taka jest dzisiejsza Polska?


Taki jest ten wycinek Polski, który mnie w ostatnich latach najmocniej infekował i który postanowiłem przedstawić jako tło powieści. Dzisiejsza Polska przede wszystkim jest sfrustrowana powtarzalnością własnych błędów, za które jedna połowa Polaków obarcza drugą - i odwrotnie. Staram się dostrzegać świat w jak najszerszej perspektywie, ale mam wrażenie, że ten wycinek, o którym mówimy, jest cieniem przykrywającym w ostatniej dekadzie cały kraj. Może ktoś jeszcze sobie żyje w środku lasu w domku na kurzej łapce, żywi się jagodami i jest tyleż szczęśliwy, ile nieświadomy, ale obawiam się, że to margines. I nie jest to wcale dobre rozwiązanie. Nie lubię chowania głowy w piasek.


Na festiwalu w Pile spotkałem pana Janusza Wiśniewskiego, który, z tego co się zdążyłem zorientować, też raczej nie zwykł odwracać wzroku od problemów. Sporo mówił o tym, że choć mieszka w Niemczech, codziennie, na bieżąco śledzi dokładnie, co dzieje się w Polsce. W pewnym momencie powiedział, że lubi wiedzieć, bo wiedzieć jest sexy. A ja bym dodał, że wiedzieć jest nie tylko sexy ale też bezpiecznie. Wiedza i świadomość dają bezpieczeństwo, definiują wroga, określają odległość zagrożenia.


A wracając do sedna pytania: komunikaty, jakie otrzymujemy o dzisiejszej Polsce mówią między innymi, że socjaliści kradną i żerują na społeczeństwie, prawicowi kapitaliści wyzyskują, narodowcy to faszyści, politycy to oszuści, artyści to lewaki, feministki to idiotki, a księża to pedofile. Celowo ironizuję i przesadzam, ale jakby tak to wszystko podsumować, to świat nam się faktycznie troszeczkę zawalił. Nie ma idei, kierunku światopoglądowego, który nie byłby w tym momencie utaplany w błocie. Nie ma się na czym oprzeć, a człowiek potrzebuje fundamentów. Stąd ta frustracja, stąd ten trudny świat w Plagiacie.



A plagiat, jak rozumiem, nie dotyczy tylko sfałszowanej pracy naukowej? Żyjemy w plagiacie?


Nie dramatyzowałbym, ale faktycznie żyjemy w świecie, który nową i prawdziwie postępową ma już chyba tylko technologię. Reszta jest w dużym stopniu wariacją na temat tego co już było. Masowo i bezwstydnie naśladujemy trendy sprzed lat i wszystko jest teraz „post-jakieś”. Podrasowując stare style, mody i metody, próbujemy robić coś nowego.


Na pewno mocno zatarła się różnica między tym co twórcze, a tym co odtwórcze. To nie jest oczywiście plagiatorstwo, w Plagiacie dla wyrazistości historii przedstawiam jednak pewne ekstrema. Mam wrażenie, że kulturowo doszliśmy do jakiejś ściany, od której na razie możemy się tylko odbijać. Byłbym jednak hipokrytą, gdybym próbował się od tego odciąć. Też jestem częścią tego pokolenia twórców i mam świadomość, że pisząc kryminał, również wchodzę do świata gatunku, który został już dawno zbudowany, zdefiniowany i trudno tutaj coś nowego powiedzieć. To klatka niemalże całej popkultury. Filmu, literatury, muzyki… Swoją drogą, ciekaw jestem bardzo, jak się skończy proces wytoczony Led Zeppelin o rzekomy plagiat „Stairway to Heaven”. Może niebawem przyjdzie nam żyć w świecie, w którym jeden z najważniejszych rockowych hymnów okaże się plagiatem (śmiech).

Kolejny temat, współcześni dziennikarze. Czy w ogóle mamy niezależną prasę?


Wątpię. Ewentualnie tylko niszową, mało znaczącą. Wszystkie pisma o dużym zasięgu, które obserwuję, są tubami opcji politycznych i mam wrażenie, że już się z tym nawet nie kryją. Rozdarcie kraju nie ogranicza się tylko do dwóch partii, jak każde pęknięcie przechodzi przez kolejne warstwy, media są w tej hierarchii oczywiście bardzo wysoko. To one determinują nastroje społeczne. Media są zbyt wielką siłą, a władza zbyt poważną sprawą, żeby świat mógł pozwolić sobie dziś na niezależną prasę.



Pański bohater, dziennikarz Marcin Faron, to taki nieco superman z przypadku czy z konieczności. Nie lubi Pan Chandlerowskiego wzorca detektywa?


Nie uważam, żeby Faron był supermenem. To raczej normalny, na pierwszy rzut oka przeciętny młody facet. Wolę go pisać jako nieco niezdarnego, raczej zmuszanego niż skorego do ponadprzeciętnego wysiłku. To nie jest i nie miał być Rambo, zgniatający każdą przeszkodę dwoma palcami. Tam, gdzie się da, stawiam na wiarygodność. Faron ma pewien określony kręgosłup moralny, który rzeczywistość próbuje naginać czy wręcz łamać. Jeśli człowiek jest charakterny i przekorny, to w takich sytuacjach nawet w najprzeciętniejszym facecie może zbudzić się bohater, gotowy do zaprowadzenia pewnego upragnionego porządku przynajmniej we własnym najbliższym otoczeniu. Tego typu bohaterem jest Faron.


Chandlerowskiego detektywa lubię tylko czasami i też wyłącznie jako czytelnik. Jako twórca wychodzę z założenia, że pewne rozwiązania literackie zwyczajnie się wyczerpały, a bardzo nie lubię klisz. Kiedy zacząłem pisać powieści, założyłem sobie, że mają to być rzeczy współczesne, poza historią niosące pewien dokument czasów, obraz dzisiejszej rzeczywistości i współczesnego człowieka z jego atutami, słabościami, marzeniami, celami, „zboczeniami”. Nie interesuje mnie odtwarzanie minionych światów. Wbrew pozorom, lubię teraźniejszość. Nawet jeśli nie jest tu dziś miło, to na pewno jest cholernie ciekawie. A poniekąd Chandlerowskim typem jest mój detektyw Botan i to, co się z nim stało dosyć dobitnie pokazuje, co sądzę o Chandlerowskim detektywie w realiach XXI wieku (śmiech).



Wracamy do powieści. Którą uczelnię Pan sportretował (śmiech). No dobrze, państwową, czy prywatną?


Tak naprawdę to żadną konkretną. Plagiatowa Europejska Wyższa Szkoła Dziennikarstwa to trzy nałożone na siebie elementy: społeczne liceum ASSA do którego uczęszczałem, jedna z wrocławskich prywatnych uczelni, i, last but not least, moja wyobraźnia, której przy pisaniu beletrystyki zawsze daję pierwszeństwo. Procentowo: połowa tego obrazka to moje przeżycia w polskim systemie edukacyjnym, a połowa to praca wyobraźni. Zaznaczam, że w żadnej ze szkół nie spotkałem takiego bagna, jakie opisuję w Plagiacie. Szczególnie do lat spędzonych w ASSIE wracam z wielkim sentymentem. To były prawdziwie liberalne lata mojego życia (śmiech). Ta wolnościowa idea EWSDiK jest zaczerpnięta właśnie z ASSY.



Kobieta-rektor - czy to jest w ogóle możliwe? To jakby kobieta-prezydent. Sam pan w to nie wierzy, zrobił pan z Julii Dorobek karierowiczkę.


Eee tam, chyba nie mamy już takiego patriarchatu w tych sprawach, żeby wizja przedstawiona w Plagiacie była absolutnie niemożliwa (śmiech). Ostatni dwaj premierzy naszego kraju są kobietami, Angela Merkel, jeden z najważniejszych obecnie polityków na świecie, też jest kobietą… Sporo tych ważnych kobiet pojawiło się w ostatnich latach. Funkcje, które pełnią, zmuszają je do podejmowania walki w stylu, jaki dotychczas przypisywany był tylko mężczyznom. Myślę, że to też ciekawy aspekt stawiający tezę, że być może pewne potencjały zachowań nie są


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Jestem szczęśliwa. Rozmowa z Danutą Noszczyńską Jestem szczęśliwa. Rozmowa z Danutą Noszczyńską - Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że są szczęśliwi, bo w pogoni za ułudą szczęścia nie dostrzegają prawdziwie dobrych rzeczy, które im się przydarzyły: uważają je za oczywiste. Dobry mąż, zdrowe więcej...
Publicystyka - Wszyscy możemy być szczęśliwi. Wywiad z Dorotą Schrammek Wszyscy możemy być szczęśliwi. Wywiad z Dorotą Schrammek - Szczęście to odnajdywanie radości w codzienności. W wypiciu kawy wraz z mężem, w pobieganiu z dziećmi po placu zabaw, we wspólnym oglądania komedii, spożywaniu posiłku… Szczęście nie jest niczym więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
azetka792016-04-21 11:33:10
avatar
podoba mi się takie podejście do życia
odpowiedz
emilly262016-04-21 11:33:10
avatar
Ostatnie zdanie bardzo mi się podoba. To jest prawda.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów