Bernard Minier: Lubię gry z czytelnikiem.

zbrodniczesiostr
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Żyjemy dzisiaj w świecie postmodernizmu, polegającym na tym, że powieść konstruują zarówno autor, jak i czytelnicy. Pozwala to połączyć dwa światy, które wcześniej nie miały ze sobą tak bezpośredniego związku. Żyjemy w rzeczywistości, która jest w sposób naturalny intertekstualna. Tę intertekstualność można obserwować w każdej dziedzinie życia. Pisząc swoje książki, chcę zbudować świat wielostopniowy, w którym każdy czytelnik będzie mógł się odnaleźć i odkryć coś dla siebie, coś odpowiadającego jego kulturze, wychowaniu, wrażliwości czytelniczej. Tak, mam nadzieję, że jest to gra, którą prowadzimy wspólnie – ja i moi odbiorcy.    Z Bernardem Minierem, autorem Bielszego odcienia śmierci i Kręgu rozmawia Agnieszka Krawczyk (Zbrodnicze Siostrzyczki)

ZS: Pańskie książki cieszą się ogromną popularnością w Polsce, gdzie kryminał francuski jest raczej słabo znany. Czy zaskoczyła pana ta popularność w naszym kraju?


BM: Tak, jestem zaskoczony swoją popularnością, lecz nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, a to z tego powodu, że moje powieści są osadzone w mocno zdefiniowanej przestrzeni geograficznej. Ich akcja toczy się w Pirenejach, na północnym zachodzie Francji i dlatego zainteresowanie moim pisarstwem w tych miejscach Europy, gdzie opisywany przeze mnie rejon Francji nie jest dobrze znany, bardzo mnie dziwi.

ZS: Dwie pańskie książki, Bielszy odcień śmierci i Krąg łączą postaci głównych bohaterów. Porozmawiajmy chwilę o nich. Przyznam, że zaskoczyła mnie kreacja policjanta, Martina Servaza. To nie jest typowy „twardy glina”, raczej melancholik, człowiek o subtelnych zainteresowaniach: muzyka Mahlera (bardzo trudny kompozytor), zamiłowanie do literatury greckiej i łacińskiej… Skąd taki pomysł?


BM: Postać Servaza narodziła się w toku pewnej ewolucji, przychodziła po trochu. Nie chciałem stworzyć bohatera, który byłby typowym gliną - i to jest prawda: on nie patrzy na świat jak policjant. Spotkałem wielu policjantów, którzy wpisywali się w stereotyp, o którym pani mówi – „twardego gliny”, ale uważam, że rolą pisarza jest posługiwanie się czymś więcej niż tylko kliszami, oddawanie świata i ludzi tak skomplikowanymi, jak są oni w rzeczywistości.


Muszę dodać, że Servaza nie można postrzegać w izolacji od jego asystenta Vincenta Espérandieu. Tworząc swoich bohaterów, chciałem nakreślić jak najszerszy portret współczesnego społeczeństwa francuskiego. Planowałem, żeby bohaterowie byli nie tylko ludźmi, ale też symbolami, aby uosabiali pewne archetypy. Zainteresowania, które przypisałem Servazowi, nie są wybrane przypadkowo – on słucha Mahlera, interesuje się poezją starożytną, ponieważ uosabia konserwatystę, taką starą Francję w rozumieniu erudycji i klasycznego wykształcenia. Natomiast Espérandieu to jego druga strona, oni po prostu muszę występować w duecie. Espérandieu jest geekiem, czyta mangę, współczesną literaturę japońską, słucha muzyki Indii. Servaz, Espérandieu i wszyscy inni moi bohaterowie składają się na portret francuskiego społeczeństwa, tak szeroko nakreślony, jak tylko można.

ZS: Czyli ci dwaj bohaterowie, Servaz i Espérandieu to jakby dwie strony tej samej osobowości?


BM: Tak, to jest dychotomia, którą ja odnajduję również w sobie. Z jednej strony fascynuje mnie stary świat erudycji, konkretnego wykształcenie, umiejętności ukształtowanych w toku edukacji, ponieważ sam jestem samoukiem. Jednocześnie czuję przyciągania świata współczesnego, awangardy, ciągnie mnie do wszystkiego, co jest nowe.



ZS: I „wielki przeciwnik” Servaza – czyli Hirtmann, zbiegły ze szpitala psychiatrycznego seryjny morderca. Czy tylko ja mam tu literacko-kinowe skojarzenie z opozycjami Holmes-Moriarty oraz agentka Starling-Hannibal Lecter?


BM: Uważam, że fascynująca historia nie może istnieć bez dobrze napisanej postaci złego. I co ciekawe, kiedy pisałem książkę, postać Hirtmanna pierwsza pojawiła się w mojej głowie, nawet Servaz przyszedł później. Budując tę postać, chciałem pokazać przeciwnika, który nie jest do gruntu zły. Nie chciałem go separować od reszty społeczeństwa. W pewnym momencie powieści padają takie ważne słowa, że nie istnieje szczelna zapora, która odgrodziłaby świat ludzi dobrych od świata złych. To, co chcę przekazać poprzez tę postać, to wrażenie, że te małe grzeszki i te wielkie grzechy tak naprawdę nie bardzo się od siebie różnią. Nie chcę wykluczać morderców ze społeczeństwa, pragnę powiedzieć, że oni żyją wśród nas i są naszą częścią, i może mają z nami więcej wspólnego niż się wydaje.

ZS: Miejscem akcji Kręgu jest fikcyjne miasteczko uniwersyteckie, Marsac. Przyznam, że lubię książki o uczelniach, jak choćby Mały światek Lodge’a czy wiele powieści Johna Irvinga. Czy pan także jest związany ze środowiskiem akademickim? To są pańskie obserwacje? Czytałam, że pański ojciec wykładał…


BM: Tak, mój ojciec był nauczycielem, ale nie wykładał na uniwersytecie, lecz uczył w liceum. O tym świecie akademickim chciałem pisać już od bardzo dawna, choć osobiście na uniwersytecie nie spędziłem dużo czasu, studiowałem kierunki, których nie uważam za chwalebne i nie zostałem tam długo. Fascynuje mnie jednak ten świat erudycji, sam proces przekazywania wiedzy. Żałuję nie miałem na etapie akademickim możliwości poznania go lepiej, ale być może zauważyła pani, że w moich książkach pojęcie młodości jest wszechobecne. Mamy opuszczony ośrodek kolonijny w Bielszym odcieniu śmierci, mamy młodych ludzi, wchodzących w dorosłość w Kręgu. To, o czym chce pisać, to także związek pomiędzy pokoleniami i relacje między nimi, a osadzenie akcji powieści w takim środowisku mi na to pozwala.


Efekt, jaki chciałem osiągnąć w obu książkach, to wykreowanie swoistego mikrokosmosu, takiej małej społeczności, która byłaby odzwierciedleniem całego społeczeństwa. Nauczyciele, uczniowie - ten świat to dla mnie takie społeczeństwo w pigułce.

ZS: Podkreśla pan ciągle, że nie ma pan wykształcenia uniwersyteckiego, a pańskie książki są bardzo głębokie, niezwykle erudycyjne. Ogromnie podobają mi się gry z czytelnikiem, liczenie na jego inteligencję – poprzez odniesienia do literatury (poetów angielskiego romantyzmu chociażby), sztuki, muzyki, nie tylko tej klasycznej, ale i pop. Czy odbiorcy podejmują z panem tę grę? Ja muszę przyznać pod wpływem pańskich książek postanowiłam przekonać się do muzyki Mahlera i Marlin Mansona.


BM: Bardzo mnie cieszy, że pani to mówi, bo mam nadzieję, że moi czytelnicy podejmują ze mną tę grę! Żyjemy dzisiaj w świecie postmodernizmu, polegającym na tym, że powieść konstruują obie strony. Pozwala to połączyć te dwa światy, które wcześniej nie miały ze sobą tak bezpośredniego związku. Żyjemy w rzeczywistości, która jest w sposób naturalny intertekstualna. Tę intertekstualność można obserwować w każdej dziedzinie życia. Pisząc swoje książki, chcę zbudować świat wielostopniowy, w którym każdy czytelnik będzie mógł się odnaleźć i odkryć coś dla siebie, coś odpowiadającego jego kulturze, wychowaniu, wrażliwości czytelniczej. Tak, mam nadzieję, że jest to gra, którą prowadzimy wspólnie – ja i moi odbiorcy.

ZS: Mówi pan również w wywiadach, że bardzo ważna jest pierwsza mocna scena książki. Ta w Kręgu jest bardzo mocna i pozostająca w pamięci – lalki pływające w basenie. Czy to prawda, że taka scena nadaje powieści ton?


BM: Ta pierwsza scena jest dla mnie ważna, ponieważ to ona pozwala wejść do książki. Mogę porównać książkę do domu: najpierw znajdujemy się w sieni, a w hotelu w lobby, i to musi nas zachęcić, byśmy chcieli pójść dalej. Do tego służą mi więc te pierwsze sceny – żeby otworzyć


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Dziecko z ADHD w szkole. Wywiad z dr. Katarzyną Herdą-Płonką Dziecko z ADHD w szkole. Wywiad z dr. Katarzyną Herdą-Płonką Do rozmowy na temat miejsca w szkole uczniów z ADHD, podejmowanych i zaniechanych działań w tym względzie przyjęła zaproszenie dr Katarzyna Herda-Płonka, doktor nauk humanistycznych, wykładowca w Katedrze więcej...
Publicystyka - Rewolucja życiu i... w kuchni. Wywiad z Katarzyną Enerlich Rewolucja życiu i... w kuchni. Wywiad z Katarzyną Enerlich - Mam w swojej pamięci wiele dobrych książek, które mi pomogły bardziej, niż niejeden życiowy doradca. Mój świat dzieli się na ludzi, zwierzęta, rośliny i… książki. Choć muszę dodać, że koty więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów