Bronowice po Wyspiańskim

Beata Bednarz
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Zbliża się kolejna rocznica drugiego dnia wesela i obrzędu oczepin po ślubie Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną. Wśród weselnych gości przybyłych z miasta obecny był wówczas Stanisław Wyspiański, jako świadek na ślubie przyjaciela. Narodowy dramat, który powstał na kanwie zabawy weselnej, próbują wskrzesić co roku krakowianie zawsze 21 listopada. Tego dnia tłumnie gromadzą się goście w bronowickich strojach, gra kapela, słychać śpiewy, dorośli i dzieci z miejscowych szkół odtwarzają obrzęd osadzania chochoła albo malownicze konne orszaki z Bronowic do kościoła Mariackiego. Wybierzmy się z krewną rodziny Rydlów w wędrówkę do przedwojennych Bronowic Małych oraz do Krakowa z czasów okupacyjnych i późniejszych (nie tak znowu odległych). Wybierzmy się w nią wraz z Marią z Trąbków Rydlową - wdową po Jacku Rydlu, wnuku Pana Młodego, która swoje wspomnienia spisała w książce Moje Bronowice, mój Kraków, opublikowanej właśnie nakładem Wydawnictwa Literackiego.

W ogóle Bronowianie mali to »ludek« bardzo ciekawy



Bronowice Małe to dawna podkrakowska wieś, która zasłynęła dzięki literackiemu dziełu Stanisława Wyspiańskiego. Na przełomie XIX i XX w. w tutejszym świecie artystycznym narodziła się Młoda Polska. Malowniczo położoną wieś odwiedzało wtedy wielu artystów. Rozrzucone po pagórkach chaty, pola, dworki, dwa stawy z rechoczącymi żabami... Idealny polski krajobraz. Nic dziwnego, że Bronowice cieszyły się dużą popularnością wśród twórców szukających inspiracji. Mieszkał tu między innymi malarz Włodzimierz Tetmajer, który uwieczniał urodę i zwyczaje tutejszych mieszkańców. W 1890 roku ożenił się z córką chłopa z Bronowic Małych, Anną Mikołajczykówną. Cztery lata później zamieszkali w zbudowanym przez Tetmajera na polu teścia drewnianym dworku. W 1903 roku małżonkowie wyprowadzili się z niego, gdyż kupili w pobliżu stary pofranciszkański dom z gankiem i z dużym ogrodem. To właśnie obecna Tetmajerówka.


Podobnie jak Włodzimierz Tetmajer z córką chłopa, Jacka Mikołajczyka, ożenił się poeta i dramatopisarz młodopolski Lucjan Rydel. W 1912 roku zamieszkał w Bronowicach, w dworku, który zakupił od Tetmajera. Dziś określa się go mianem Rydlówki.


Wdowa po wnuku Lucjana Rydla przytacza w swej książce wiele uroczych i szerzej nieznanych anegdot związanych z rodzinami Tetmajerów i Rydlów. Na przykład po przyjeździe do Tetmajerów (prawdopodobnie po wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku) marszałka Francji i Polski, Ferdynanda Focha, zaginęła solniczka z tamtejszej karczmy, nad czym ubolewał jej właściciel Jan Konarski. Wołał on wówczas za odjeżdżającą świtą: „Foch mi solnickę wziął!”. Rydlowa zastanawia się: może adiutant zostawił solniczkę u Tetmajerów i wróciła do właściciela, a może pojechała z marszałkiem Fochem do Francji - milczy o tym historia. Przypomina też krążące w rodzinie powiedzonka i ich genezę, np. słowa „Ola, Ola, jaka piękna sunia” (nie „suknia”, gdyż oficer francuski, który w ten sposób chwalił krakowski strój Jadwigi Rydlowej w trakcie przyjęcia u Włodzimierza Tetmajera, nie był w stanie wymówić tego wyrazu) albo „Dość, dość tej przeklętej bajki”.



Wieś niezwyczajna



Bronowice nigdy nie były zwyczajną wsią. Stało się tak z wielu względów - choćby dlatego, że od 1294 roku należały do dóbr kościoła Mariackiego, co zadecydowało o tym, że przez wieki wieś była ściśle związana z Krakowem. Bronowianie mieli wspaniałą parafię, ale brakowało im kościoła aż do 1949 roku, co przyczyniło się do wczesnej laicyzacji mieszkańców wsi. Mimo tego w wielu rodzinach chłopskich, w tym Trąbków, z której pochodzi Maria Rydlowa, dzieci wychowywane były w miarę religijnie. Zapamiętała Rydlowa, jak z okazji sierpniowego Święta Matki Bożej Zielnej, wyruszały z Bronowic złożone przeważnie z kobiet i dziewcząt pielgrzymki piesze do Kalwarii Pacławskiej. Kalwarianki niosły przez wieś splecioną z choiny, przystrojoną bibułkowymi kwiatami girlandę. Obwieszone były różańcami z ciasta udekorowanymi kolorowymi bibułkami. Każde dziecko, marząc o takim różańcu z ciasta, pilnie wypatrywało powrotu pielgrzymów.


O przewrotnej pobożności ludzi bronowickich świadczy opowieść o Józefie, którego nazwisko pani Maria przemilczała, bo, jak pisze, żyją jego wnuki i prawnuki. W niedzielny poranek wyprowadzał w pole bydełko i śpiewając godzinki, pasł je w cudzej koniczynie. Przypolował go właściciel, zaszedł od tyłu i przejechał lagą przez plecy. Po tym niespodziewanym ataku ustał śpiew, a pobożny pasterz wzniósł oczy ku niebu i modlił się za swego prześladowcę: „Panie, odpuść, bo nie wiedzą, co czynią”.



Ładne dziewki w Bronowicach


W przedwojennych Bronowicach Małych na środku wsi znajdowały się staw i Susułowa kapliczka, którą można podziwiać do dziś. Po drugiej stronie gościńca ulokowana była karczma (przy obecnej ulicy Włodzimierza Tetmajera), niegdyś dzierżawiona przez Hirscha Singera. W karczmie Singera rozprawiano o sztuce, polityce lub tańczono, tu artyści nawiązywali znajomości z wiejskimi dziewczynami. W Małopolsce słynne były w Bronowicach ładne dziewki, gosposie z uśmiechem na licach… – czytamy w poemacie Tetmajera Racławice.


Bronowickich chłopów cechowało awanturnicze usposobienie, najczęściej kłócili się o zaoraną miedzę, jedną skibę, czasem dochodziło do bójki. Mimo to wieś była jedną wielką rodziną - i to nie tylko dlatego, że wszyscy się znali. Jej mieszkańcy potrafili być dla siebie nawzajem życzliwi i z przymrużeniem oka patrzeć na ludzkie słabości.


Jeden z bronowskich obyczajów nakazuje składanie wizyt z tradycyjną półlitrówką wyborowej, a obiady składały się na przykład z żura z ziemniakami lub spółki, czyli grochu z kaszą: coś pysznego, zwłaszcza ze skwarkami, jak deklaruje pani Maria.


Bronowianie od zawsze lubili rozprawiać na tematy polityczne. Owo trwałe i duże zainteresowanie polityką to, według Rydlowej, dziedzictwo po Wolnym Mieście Krakowie, w którego obrębie znajdowała się wieś, a także autonomii Galicji i Lodomerii. Było nad czym się zastanawiać, bo otaczająca, czasami złowroga rzeczywistość sama dostarczała pretekstów do politykowania. Gospodynie w kolorowych chustach gawędziły w opłotkach o kwiatach, sianiu czy kwokach, a gospodarze, ubrani w niebieskie kaftany lub sukmany, ciągnęli do zajazdu Stanisława Konarskiego, by tam narozmawiać się o polityce.



Karczma miast kościoła


Ze względu na brak kościoła życie we wsi toczyło się koło karczmy, o czym mówi stara bronowska śpiewka: Chwała Panu Bogu, Panu Bogu chwała, kościółek się spolił, a karcma została. W karczmie chłopi popijali „herbatkę”, jak zwali herbatę z rumem lub z odrobiną spirytusu. Ciężkie były jednak koleje losu właścicieli bronowickiej karczmy. Upamiętnionemu przez Wyspiańskiego Hirschowi Singerowi rozpadło się małżeństwo - i to nie z powodu dramatu Wyspiańskiego, który według Romana Brandstaettera miał zrujnować karczmarza materialnie i zniszczyć jego więzi rodzinne. Rozpad ten miał miejsce na tle finansowym, jak twierdziła Helena Rydlowa, która z pewnością miała większą wiedzę na ten temat. Singer zauważył duże manko w karczmie na


poprzednia
- [1] [2] [3] [4] -


Zobacz też:

Publicystyka - Wstydliwe początki powieści grozy Wstydliwe początki powieści grozy Kiedy w 1764 roku ukazało się Zamczysko w Otranto. Powieść gotycka autor książki, Horace Walpole nie chciał podpisać się pod swoją pracą, "gotyckość" kojarzona była bowiem z ciemnotą i barbarzyństwem. Jak wyglądały więcej...
Publicystyka - Bolesław Gwałciciel. Nieznana twarz Chrobrego Bolesław Gwałciciel. Nieznana twarz Chrobrego Nasza tradycja, nasza historia… Każdy by chciał, żeby składała się ona z samych politycznych sukcesów, wygranych wspaniale wielkich bitew, nieskazitelnych władców i ich bohaterskich czynów więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
natanna2013-11-21 09:23:51
avatar
Świetny tekst. A "spółkę" w domu mojej babci nazywano "oba razem" i było to pyszne danie okraszone słoninką - spyrką.
odpowiedz
natanna2013-11-21 09:23:51
avatar
Świetny tekst. A "spółkę" w domu mojej babci nazywano "oba razem" i było to pyszne danie okraszone słoninką - spyrką.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów