CAŁKIEM SWOJSKI OBCY

Katarzyna Krzan
« powrót

CAŁKIEM SWOJSKI OBCY Wobec obcych od zawsze czuliśmy niechęć połączoną z fascynacją. Nigdy nie chcieliśmy mieć takiego zbyt blisko, a jednak... lubiliśmy podglądać jak żyje, śpi, co robi, jak je. Wszystko po to, by mieć o czym opowiadać „swoim”. Od średniowiecza (jeśli nie wcześniej) bestiariusze brzydziły i podniecały. Książki z rysunkami przedstawiającymi istoty zamieszkujące niezbadane krainy czytało się w ukryciu, z wypiekami na twarzy, publicznie jednak pogardzając nimi jako bajkami dla naiwnych. Nieznane krainy od czasów Kolumba przestały istnieć, choć od czasu do czasu pojawiały się jeszcze opowieści o dziwnych stworach bez rąk z głową w okolicy brzucha, o ludożercach, a czasem o smokach (bo jak inaczej wytłumaczyć coraz częściej znajdowane skamieniałe szkielety dinozaurów?). Sprawę smoków rozwikłał Darwin z kolegami, układając wszystko w logiczny schemat. W wieku pary i elektryczności pojawić się musiały nowe stwory. Równie dziwne, co dające się w „naukowy sposób” wytłumaczyć. Pod koniec XIX stulecia narodzili się najprawdziwsi kosmici. Wszystko za sprawą Herberta George’a Wellsa, na którym, nota bene, wielkie wrażenie wywarło wiekopomne dzieło Darwina „O pochodzeniu gatunków”. Wells bowiem, zanim zabrał się za pisanie powieści, napisał podręcznik do biologii. Zdobyta wcześniej wiedza naukowa przydała się do stworzenia tzw. romansów naukowych. Zaczął od „Wehikułu czasu”, którego wydanie w 1895 roku przyniosło mu wielki sukces, by następnie stworzyć podwaliny science-fiction w kolejnych powieściach: „Wyspa doktora Moreau” (1896), „Niewidzialny człowiek” (1897), „Wojna światów” (1898), „Gdy śpiący się zbudzi” (1899) oraz „Pierwsi ludzie na księżycu” (1901). Dziwnym zbiegiem okoliczności wydanie jego książek zbiegło się z narodzinami kina. „Wojna światów”, którą Orson Welles zaadoptował w swoim słynnym słuchowisku radiowym, wyreżyserowanym na wzór komunikatów na temat kolejnych etapów inwazji Marsjan na Stany Zjednoczone, wywołało panikę wśród słuchaczy z New Jersey. Pomysł przyniósł sławę nie tylko przyszłemu twórcy „Obywatela Kane’a”, ale przede wszystkim otworzyła wrota niebios dla wszelkiego gatunku przybyszów z innych planet, którzy od czasu spektakularnej inwazji swoich kolegów z Marsa, zaczęli nas mniej lub bardziej regularnie odwiedzać. Oczywiście, najwięcej zaproszeń do odległych galaktyk rozesłali twórcy filmowi. Najpierw George Mélièsa, którego „Podróż na Księżyc” z fantastycznymi efektami specjalnymi musiała sto lat temu robić wielkie wrażenie. Dziś, co prawda, już tylko śmieszy, ale trzeba przyznać, że pomysłów francuskiemu magikowi nie brakowało. Potem jakby trochę przycichło. Kino musiało mieć czas na wypracowanie własnej poetyki, uwolnienie się od teatralności, stworzenie charakterystycznych dla siebie środków wyrazu. Może brakowało odpowiedniej literatury, zainteresowania publiczności, albo: tak spektakularnych wydarzeń jak to z Roswell z 1947 roku. W latach 50 – tych kino miało już wystarczające środki (dźwięk, kolor, pieniądze, przychylność widzów, konieczność konkurowania z telewizją), by powrócić do wątku obcych. Zimna wojna stwarzała atmosferę zagrożenia, UFO podejrzewano o szpiegowanie na rzecz ZSRR, a rząd amerykański o zatajanie prawdy. Razem tworzyło to przepiękne tematy nowych scenariuszy filmowych. Zielone ludziki, ich odwiedziny, inwazje, kontakty z Ziemianami mniej lub bardziej przyjacielskie stały się poważnym motywem w kulturze masowej. Niektórzy potraktowali ich istnienie całkiem poważnie, jak na przykład członkowie amerykańskiej sekty „Grupa Wysłanników Bramy Niebios”, którzy postanowili ewakuować się z zagrożonej apokalipsą Ziemi na statkach kosmicznych przybyłych w 1997 roku wraz z kometą Hale-Boppa. Czterdziestu z nich popełniło zbiorowe samobójstwo, by dostać się na wysłane przez obcych pojazdy, mające ich przenieść do lepszego wymiaru. Wiara w istoty pozaziemskie jest ściśle związana z rozwojem techniki i nowymi odkryciami naukowymi. Ewolucja stereotypowego kosmity przedstawia się mniej więcej tak: Na początku mieszkał on na Księżycu, gdzie można było w wyobraźni pisarzy i pierwszych filmowców dotrzeć za pomocą skleconej w garażu rakiety. Było to jednak dość nieprawdopodobne, gdyż z Ziemi nie było widać, żeby kosmici pobudowali sobie na Księżycu jakieś schronienia, a przecież gdzieś musieli mieszkać... Przeniesiono ich więc na bardziej oddalonego Marsa, gdzie mogli mieszkać sobie spokojnie przez kilkadziesiąt lat, aż NASA wysłała tam sondę i wyszło na jaw, że oprócz śladów istnienia tam kiedyś wody, planeta ta jest martwa jak czerwony głaz. Powstały wówczas teorie, że marsjanie mieszkają w kanałach wydrążonych we wnętrzu globu, albo, że opuścili planetę ze względu na jakąś katastrofę ekologiczną. Było to przy okazji ostrzeżenie dla Ziemian, by uważali. Niektórzy nawet dopatrywali się wyrzeźbionej na powierzchni Marsa twarzy, która miałaby być przesłaniem – ostrzeżeniem dla innych mieszkańców Galaktyki. Kiedy Albert Einstein snuł swoje teorie na temat czarnych dziur i zakrzywień czasoprzestrzeni, wszyscy byli zafascynowani, choć niewielu mu tak naprawdę uwierzyło. Aż po latach udało się zobaczyć ową przewidzianą obliczeniami czarną dziurę. Ludzka fantazja, wzbogacona o nowe dane naukowe, ponownie odżyła: a jeśli czarna dziura to wrota do innych wymiarów? Wówczas Obcy mogliby przybywać z najodleglejszych galaktyk, których, być może, nigdy nawet nie zobaczymy. Trzeba przecież pamiętać, że nocne niebo nad naszymi głowami to zdjęcie Kosmosu sprzed tysięcy lat... Nie ma ani jednego niepodważalnego dowodu na istnienie Obcych na innych planetach, ani, tym bardziej „wśród nas”. Nauka nie pomaga w nich wierzyć, a jednak większość ludzi to robi. Nauka wyklucza możliwość podróżowania w Kosmosie za pomocą znanych nam technik. Takie wojaże trwałyby setki, a może i tysiące lat. Który żywy organizm jest w stanie to przetrwać? Ufolodzy tym się jednak nie przejmują. Znaleźli lukę w teorii Einsteina, że żadne ciało nie może się poruszać z prędkością światła. Triumfalnie ogłosili, że istnieją cząstki poruszające się szybciej od promieni świetlnych. Kto chce, może sobie pooglądać całą serię programów na ten temat na kanale Discovery. Ponownie trzeba więc było przeformułować wiarę w UFO. Skoro kosmici mogą poruszać się szybciej od światła, to po co im pojazdy. Jest przecież niepodważalnym faktem, że Obcy dysponują wyższym poziomem technicznym i cywilizacyjnym niż my. Skąd w ogóle wzięło się to przekonanie, tego chyba nie wie nikt na tej planecie. Obcy są o wiele mądrzejsi od nas, mogą nawet poruszać się po wszechświecie wykorzystując siłę woli, wspartą energią kosmiczną (cokolwiek to jest...). Idąc dalej: istoty pozaziemskie mogą być wśród nas, mogą wcielać się w ludzkie powłoki i żyć sobie jak „zwykli” ludzie. Jest już nawet o tym serial telewizyjny „Trzecia planeta od słońca.” Są też liczne filmy. Jednym z ostatnich pomysłów jest „K – PAX” ( w wersji książkowej autorstwa Gene’a Brewera). Bohaterowi o imieniu prot wydaje się, że pochodzi z odległej planety K – PAX. Może przenosić się dowolnie


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Kilka słów o ... kobietach Kilka słów o ... kobietach Z ust kobiety wręcz wylewa się potok słów, a gdy dociera on do mężczyzny, ona wnikliwie obserwuje, jak poradzi sobie jej wybranek z rozszyfrowaniem skomplikowanego ciągu znaków. więcej...
Publicystyka - Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Wysiadam z tramwaju linii 41. Obok mnie dumnie kroczy osoba, która pewnie wielu użytkownikom sieci komunikacyjnych kojarzy się mało przyjemnie. Bo obok mnie idzie kontroler (ściśle biorąc - kontrolerka) więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów