Elegancja dupy. Charles Bukowski

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Urodzony w Niemczech, do USA trafił jako dwulatek. W trzynastym roku życia przeżył epifanię w piwniczce na wino ojca swego kolegi. Spróbował alkoholu i odkrył magię. Dziś jest ikoną, ale na uznanie przyszło mu czekać naprawdę długo. W międzyczasie zaliczył stanowiska robotnika, pomywacza, kierowcy ciężarówki, listonosza, ochroniarza, parkingowego, windziarza, rzeźnika, pracownika fabryki karmy dla psów i zapewne wiele innych. Oto Charles Bukowski. 

Postanowiłem dosięgnąć do osiemdziesiątki. Pomyśleć tylko: w wieku 80 lat rżnąć osiemnastki! Jeśli jest jakiś sposób oszukania igraszek śmierci, to właśnie na tym on polega (Kobiety)


Henry Chinasky, pijaczyna i dziwkarz, szuka sensu życia w barach i na dnie butelki. To w dużym uproszczeniu dewiza życiowa bohatera quasiautobiograficznej powieści Bukowskiego Kobiety. Dwudziestoczteroletni mężczyzna, przeżywszy inicjację seksualną z ważącą ponad sto kilogramów prostytutką, podejrzewa ją o kradzież portfela i ukrycie go w… pochwie zaraz po tym, gdy Henry usunął z kobiety swą „purpurową cebulę”. Wulgarny, obleśny typ, który obraża zapatrzoną w niego publiczność, wrażliwy romantyk, kochanek, donżuan od siedmiu boleści.


Kim naprawdę był Charles Bukowski? A kto to może wiedzieć! Niełatwo jest sklasyfikować prozę Buka, wymyka się ona normom, niebezpiecznie balansując na granicy mainstreamu i odpadów literackich.


Nie dożył do osiemdziesiątki. Zmarł na białaczkę mając siedemdziesiąt cztery lata. Czy udało mu się uwodzić nastolatki? Bardzo możliwe. Pomimo tego, że tematyka jego powieści i wierszy, niebezpiecznie monotonna, wciąż kręciła się wokół pijaństwa, hazardu i fizycznych relacji z kobietami, fascynował. W Zapiskach starego świntucha podkreślał, że tak zwana ludzkość przyprawia go o mdłości. Nie miał ambicji zbawiania świata i nie chciał dla niego cierpieć. Wolał się zabawić.


Unikał spotkań ze swoimi fanami. Pytany, dlaczego nie bierze w nich udziału odpowiadał krótko: Bo nie! A jednak obrażani czytelnicy nieustająco pchali się na wieczorki z Bukiem, spragnieni opowieści ćmy barowej, znudzonego pijaczyny, który szydzi z systemu i ma nadzieję na zdrową erekcję. Z tego, o czym nie mówi się w porządnym domu podczas niedzielnego obiadu, Charles Bukowski stworzył literaturę. Ale na uznanie czekał naprawdę długo.


Kobiety zwykle lecą na najgorszego idiotę, jakiego tylko uda im się znaleźć; dlatego też jako ludzkość jesteśmy tam, gdzie jesteśmy (Zapiski starego świntucha).


W Kobietach pisał, że całe życie unikał pisarzy, bo to ludzie o przerośniętym ego. Wydają, nie wydają, uważają się za lepszych od reszty społeczeństwa. I chcą się bratać. Groza! Tymczasem Bukowski pisarz to awanturnik i wieczny człowiek marginesu. Pewnie uśmiałby się zdrowo, gdyby usłyszał o swojej chwalącej żywotność twórczości. Szufladkować Buka, dobre sobie!


Sam autor postanowił napisać scenariusz, w którym ukazał swoją wersję życia Charlesa Bukowskiego. Ćma barowa, (premiera fimu odbyła się w 1987, wedle woli Buka Chinaskiego miał zagrać Sean Penn) z Mickeyem Rourke i Faye Dunaway, to ekranizacja trzech dni z wczesnych lat poety. Snujący się po zapuszczonych knajpach alkoholik spotyka na swej drodze Wandę, równie mocno jak on sam pociągającą (ale z butelki) dziewczynę. Michael Wilmington w recenzji filmu dla The Los Angeles Times napisał, że otwiera on widza na nowe terytoria, pokazuje rutynę biedy, brudnych barów i niesamowitej nędzy, gdzie trudno nawet zapłacić za nędzny pokój. Jedynie odrobina wódki może pomóc w znalezieniu prywatności, w wewnętrznej samotności. I choć Wanda zapewnia Henry'ego, że ci bogatsi też miewają rozterki, Chinaski nie ma wątpliwości: bieda i cierpienie zawsze idą w parze. Odkrywcze? Niestety, nie.



Brzydki w słonecznej Kalifornii


Zauważyłem, że na obu krańcach drabiny społecznej - wśród bogaczy i zupełnych nędzarzy - szaleńcy często mogą się swobodnie poruszać. Zdawałem sobie sprawę, że brak mi którejś klepki. Od dzieciństwa wiedziałem, że jestem dziwny. Jakby sądzone mi było zostać mordercą, bandytą, świętym, gwałcicielem, mnichem, pustelnikiem (Z szynką raz!)


Urodzony w Niemczech, do USA trafił jako dwulatek. W Z szynką raz! opisał swoje podłe dzieciństwo z miłującym dyscyplinę sadystycznym ojcem (swoją drogą z takimi upodobaniami za kilkanaście lat w III Rzeszy czułby się on całkiem dobrze). Drobny chłopak o okropnej cerze, często z tego powodu odrzucany przez dziewczęta, w trzynastym roku życia przeżył epifanię w piwniczce na wino ojca swego kolegi. Spróbował alkoholu i odkrył magię. W jednej ze scen Zapisków starego świntucha opisał ojca usiłującego wepchnąć twarz syna w wymiociny. Ot, taka metoda wychowawcza. Chłopak wyrwał się i górnym sierpowym usadził tatusia na kanapie. Jeżeli to była scena autobiograficzna, to brawo Charlie, należało się staremu Bukowskiemu!


W tej samej książce opisywał swoje pryszcze. Podobno miał na ciele prawdziwe wulkany. Z ich powodu wolał pokazywać się w mundurze zamiast w stroju sportowym. I choć kapitanowie drużyn zawsze wyrywali najlepsze laski, tu Charles był nieugięty.


W 1939 Buk wstąpił do Los Angeles City College, ale szybko porzucił szkołę i wyjechał do Nowego Jorku. Zaczął pisać. Do 1946 włóczył się po Stanach, próbując opublikować swoje utwory. Bez powodzenia. W końcu zrezygnował z nie dających chleba aspiracji i ruszył w inną podróż – ciągi alkoholowe wiodące przez kolejne stany USA. Kiedy po dziesięciu latach, prawie martwy z przepicia, osiadł w Los Angeles i powrócił do pisania, zyskał już opinię artysty undergroundu, "Rimbauda Ameryki", publikującego w lokalnych pismach w rodzaju Open City i L.A. Free Press. I nie był w tym osamotniony.


Pamiętacie serial Californication? Pisarz Hank (a jakże!) Moody szuka ukojenia w przelotnych romansach, nie mogąc pisać - uprawia seks, cudzołoży (tytułowe californication) – wypisz, wymaluj Bukowski. Choć grający Hanka David Duchovny marnie przypomina brzydala z Californi.


Jay Dougherty napisał, że Bukowski zyskał sławę dzięki plotkom, pocztą pantoflową, już przed trzydziestym piątym rokiem życia, kiedy rozpoczął zawodową karierę pisarską. Jego alter ego, Henry Chinaski, spędza czas pomiędzy marną pracą a pijaństwem w towarzystwie blond idiotek i lafirynd, przeplatając to włóczeniem się z ludźmi swojego świata: alfonsami, dziwkami, pijakami i wykolejeńcami.


Pisząc, pracował. Zaliczył stanowiska robotnika, pomywacza, kierowcy ciężarówki, listonosza, ochroniarza, parkingowego, windziarza, rzeźnika, pracownika fabryki karmy dla psów i zapewne wiele innych. Tworzył także felietony pod tytułem Zapiski starego świntucha, w których w ostrych słowach komentował nie tylko sytuację polityczną USA, ale także poruszał kwestie społeczne i pisał o swojej twórczości.


trzeba uważać: tych od religii prawie się już nie da odróżnić od tych od rewolucji. zdajcie sobie wreszcie z tego sprawę i już macie coś na początek. i posłuchajcie teraz dobrze: pan Bóg zszedł ze swej gałęzi, zabrał ze sobą węża i tę głupią cipę Ewę, a jego miejsce na drzewie zajął Karol Marks i teraz ciska w was złotymi jabłkami. w większości zgniłymi do tego. (Zapiski starego świntucha)


To właśnie


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Andrzej i Mikołaj Grabowscy. Jedno źródło, dwa różne nurty życia. Andrzej i Mikołaj Grabowscy. Jedno źródło, dwa różne nurty życia. Czy czerpanie z tego samego źródła wpływa zasadniczo na wybór drogi życia? Co decyduje o takich a nie innych ścieżkach kariery? Co to znaczy "być człowiekiem teatru"? Czy lepiej być tylko aktorem czy więcej...
Publicystyka - Christiane F. Życie po dworcu ZOO Christiane F. Życie po dworcu ZOO - Dla publiczności jestem i pozostanę małą dziewczynką, która ćpa i prostytuuje się wraz z innymi dzieciakami. Dziecko to jedyna dobra rzecz, jaką zrobiłam w życiu. - mówi Christiane Vera Felcherinow więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
violabu2014-09-23 12:04:02
avatar
Ależ on ma teksty! Dowcipne, w wulgarny sposób celnie powiedziane.
odpowiedz
Perfekcyjna2014-09-23 12:04:02
avatar
Oj, znamy się z panem Bukowskim, znamy... Dla kobiety początek takiej znajomości jest hm... trudny. Nie każdy potrafi przekroczyć te barierę fałszywego wstydu. Doceniam coraz bardziej a już zupełnie pokonana czuje się przez audiobook "Kobiety" czytany przez Andrzeja Blumenfelda.
odpowiedz
romanrafal2014-09-23 12:04:02
avatar
Napisz, co myślisz o tym tekście...
odpowiedz
romanrafal2014-09-23 12:04:02
avatar
podoba mi sie
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów