Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli!

Paulina Wyrębowska
« powrót

Wysiadam z tramwaju linii 41. Obok mnie dumnie kroczy osoba, która pewnie wielu użytkownikom sieci komunikacyjnych kojarzy się mało przyjemnie. Bo obok mnie idzie kontroler (ściśle biorąc - kontrolerka) biletów.</

Tym razem złapała tylko trzy osoby i – wbrew panującym opiniom – nie byli to „młodzi gniewni”. Jeden z panów po trzydziestce awanturował się, że Małgosia powinna siedzieć w domu i się uczyć (studiuje w AWF-ie). Jedna z niewielu pań-kontrolerek ma 20 lat. Komunikacją miejską zaczęła interesować się pod koniec trzeciej klasy liceum. Chciałam mieć jakąś pracę, związaną z moimi zainteresowaniami – mówi - Ponadto, chciałam znaleźć sobie jakieś ciekawe i pożyteczne zajęcie dla zabicia nadmiaru wolnego czasu. Wreszcie - lubię przygody i podniesiony poziom adrenaliny. Nigdy nie zapomnę chwili, gdy pewnego dnia, na parę dni przed Nowym Rokiem 2004/05 zapytałam Małgosię, jak zamierza spędzić sylwestrową noc. Lakonicznie odpowiedziała – w podróży miejskiej. Klub Miłośników Transportu Miejskiego w Chorzowie, do którego należy, organizował całonocną podróż komunikacją miejską po okolicznych miasteczkach. Nie zastanawiała się ani chwili, by potem z niegasnącym zapałem opowiedzieć mi ze szczegółami o wszystkim, co miało miejsce podczas tego, z pewnością – niezwykłego, Sylwestra. Idąc, mijamy co jakiś czas tramwaje i autobusy. Moja towarzyszka zna ich modele na pamięć i co rusz wymienia jakieś ciekawostki techniczne z nimi związane. Nie mogę wyjść z podziwu, że ktoś może interesować się tramwajami i zostawać kontrolerem biletów dla samej tylko przyjemności. Bo przecież nie chodzi tutaj o pieniądze. Pensja jest niestety mała, moim zdaniem nie do końca proporcjonalna do naszego zaangażowania. Otrzymujemy tylko prowizję od opłat gotówkowych i wystawionych mandatów kredytowych, które zostaną zapłacone. I dodaje zaraz: Ale, przynajmniej ja, nie robię tego tylko dla pieniędzy. Do Małgosi określenie „zepsuta młodzież” z pewnością nie pasuje. Przez myśl przebiegają mi bandy nieletnich, wystające pod monopolowymi, uśmiecham się więc sama do siebie i do koleżanki-kanara, mówiąc, że jednak są na tym świecie ludzie, którzy swoje pasje mają i potrafią je realizować nie tylko w domowym zaciszu. Dochodzimy do przystanku, gdzie czeka już jej kolega (również kontroler), który będzie nam towarzyszyć „w akcji”. Po paru minutach dochodzi kolejny i wita się z nami serdecznym uściskiem ręki. Pytam potem Małgosię, czy zdarza jej się pracować z kobietami i jak mężczyźni reagują na pracę z niewiastą. Na początku reagowali trochę z nieufnością. Wiadomo przecież, że zdarzają się w tej pracy szarpaniny, kłótnie czy inne nieprzyjemne sytuacje. Koledzy nie byli pewni, jak zachowam się w takiej sytuacji, może trochę się też o mnie bali. Ponieważ jednak pokazałam, że potrafię zachować się właściwie, teraz traktują mnie zwyczajnie, jak kogoś równego sobie. Z kolei kontrolerzy, którzy mnie nie znają i usiłują sprawdzić mój bilet, są bardzo zaskoczeni na widok legitymacji służbowej. O kobietach raczej nie wspomina, bo zna tylko jedną i rzadko z nią pracuje. Kasowniki wyłączone, kontrolerzy ruszają do pracy. Większość pasażerów reaguje – delikatnie mówiąc – bez sympatii. Jedna starsza pani zaczyna kłócić się z Bartkiem. Małgosia spokojnie pokazuje legitymację i sprawdza bilety. Przyglądam się temu z boku i dochodzę do wniosku, że to chyba najmniej szanowany zawód świata. Często jest tak, że ludzie patrzą na nas krzywo, albo wyzywają, że śmiemy sprawdzać to, czy ludzie płacą za usługę, za którą płacić powinni – Małgosia oburza się i dodaje jeszcze, że przecież to jest zwykła kradzież. Staram się rozluźnić trochę atmosferę i pytam o jakieś śmieszne sytuację w tramwaju. Trochę tego było... – zamyśla się i po chwili z uśmiechem dodaje - Po skończonej kontroli udałam się do motorniczego, by udokumentować przeprowadzoną kontrolę w dokumentach pojazdu. Ponieważ koło kabiny stała grupka młodych ludzi, poprosiłam ich o przepuszczenie w jej kierunku. Młodzież posłusznie się rozstąpiła, ostrzegając przy tym głośno "idź szybko kupić bilet, z tyłu kanary są!" Wysiadamy na najbliższym przystanku. Koledzy pytają, czy Gosia pójdzie z nimi dziś na „nocny patrol”. Ochocza mina koleżanki wyraźnie wskazuje, jaka będzie jej odpowiedź i czemu następnego dnia Małgosia znów będzie narzekać na niewyspanie.


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Manifest mojego pokolenia Manifest mojego pokolenia To będzie manifest mojego pokolenia. Przedstawię go ja - potomek Piasta, Piłsudskiego i chipsów w plastikowych torebkach. Dręczą mnie egzystencjalne problemy i ból z powodu własnej głupoty. więcej...
Publicystyka - Kupa problemów Kupa problemów Gdy idziemy ulicami któregokolwiek polskiego miasta, przypomina mi się tekst z pewnej komedii, gdzie ojciec produkujący sedesy, pouczał syna o randze tej profesji. Pokazał mu sedes i zapytał co w nim widzi? więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
nostra2005-11-21 21:01:10
avatar
Haha! Jako socjolog mogę podsumować: ludzie niechętnie poddają się jakimś nakazom, gdy jest przyzwolenie społeczne na NIEPODDAWANIE SIĘ! Gdyby ktoś, kto nie płaci alimentów był powszechnie uważany za drania - każdy kto powinien, płaciłby! Tak samo jest z jazdą na gapę; jest przyzwolenie - jest zjawisko. Bo u nas ten, kto jechał na gapę to człowiek zaradny... a nie złodziej!
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów