Co łączy Pascala Brodnickiego z Marcinem Hałasiem?

Jakub Kulesza
« powrót

Co łączy Pascala Brodnickiego z Marcinem Hałasiem? Panowie może w podobny sposób kroją ogórki, w podobny sposób uśmiechają się i w podobny sposób zakładają co dzień rano skarpetki. Niewątpliwie, obu panów spośród tłumu wyróżnia ich twórczość. Nie śmiem ośmieszać poezji Pana Hałasia, porównując ją na przykład do Pasztetu Wiejskiego. Postaram się jednak w subtelny sposób pokazać, jak wiele poezja ma wspólnego z gotowaniem. Oczywiście, poeci oburzą się, że dopuszczam się profanacji, porównując ich twórczość z moim wczorajszym obiadem. Tak samo oburzać mogą się kuchmistrze, że odważyłem się zestawić cud - potrawę z byle jakim pustosłowiem. Niewątpliwie - jedni i drudzy tworzą sztukę. W istocie jednak, sztukę gotowania od poezji odróżnia tylko materia i narzędzie do jej obróbki. Poeta posługuje się słowem i piórem, a kucharz - wszelakimi artykułami spożywczymi i jeszcze większym asortymentem narzędzi kuchennych. W obu przypadkach twórca dąży do tego, by w możliwie największym stopniu zespolić wszystkie składników. Z autopsji wiemy, że całkowite ich „zjednoczenie” jest niemożliwe. Nikt do tej pory nie napisał wiersza, który mógłby rozbudzić w nas wszystkie uczucia naraz (bo jest to niemożliwe), tak samo - nikt jeszcze nie ugotował potrawy, która zawierałaby w sobie wszystkie smaki. Z drugiej strony, trzeba się zastanowić, czy wiersz wywołujący w nas wszelakie emocje byłby naprawdę idealnym i czy potrawa, łącząca w sobie wszystkie znane nam aromaty również zasługiwałaby na miano doskonałej? Nie można również napisać utworu uniwersalnego, zachwycającego wszystkich Czytelników, jak i nie można ugotować potrawy, która wszystkim by smakowała. Oczywiście, w historii znaleźli się ludzie, potrafiący stworzyć dzieło, które trafiło do ogromnej rzeszy odbiorców. Zawsze jednak znajdą się jacyś przeciwnicy, którym „coś” się nie podoba. Wszystko zależy od indywidualnych gustów odbiorcy. Tyczy się to zarówno sfery ducha, jak i biologii kubków smakowych. Istotne jest również podejście. Wielcy smakosze doszukują się w potrawach wrażeń niedostępnych dla zwykłych zjadaczy chleba. Tak samo sposób interpretacji wierszy przez znawców literatury i poetyki często zadziwia zwykłego Czytelnika. Mamy swoje ulubione potrawy, tak samo, jak mamy swoich ulubionych poetów. Lubimy czytać i jeść przede wszystkim dla przyjemności, jaką możemy z tego czerpać. Gdyby jednak ludzie pisali równie dobre (lub złe) wiersze, jak potrawy, które gotują, to moja babcia zostałaby jeszcze jedną polską laureatką literackiej nagrody Nobla. Ciekawe, jak gotuje Hałaś?


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Kilka słów o ... kobietach Kilka słów o ... kobietach Z ust kobiety wręcz wylewa się potok słów, a gdy dociera on do mężczyzny, ona wnikliwie obserwuje, jak poradzi sobie jej wybranek z rozszyfrowaniem skomplikowanego ciągu znaków. więcej...
Publicystyka - Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Wysiadam z tramwaju linii 41. Obok mnie dumnie kroczy osoba, która pewnie wielu użytkownikom sieci komunikacyjnych kojarzy się mało przyjemnie. Bo obok mnie idzie kontroler (ściśle biorąc - kontrolerka) więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
hackme2006-03-16 23:50:49
avatar
Dobre hehe : )
odpowiedz
Mrowka2006-03-16 23:50:49
avatar
a ja mam komentarz-odpowiedź w nowym felietonie :P
odpowiedz
mg2006-03-16 23:50:49
avatar
Sądząc po wierszach gotuje doskonale i wykwintnie, a smak jego potraw może wzbudzić zachwyt zarówno smakoszy, jaki zwykłych zjadaczy chleba :-) PS. Lepsze byłoby jednak porównanie Hałasia z Makłowiczem, wtedy mniej więcej mielibyśmy do czynienia z podobną klasą, bo Hałasia z Pascalem kompletnie nic nie łączy
odpowiedz
kk2006-03-16 23:50:49
avatar
Aha, czyli zakładamy, że Hałaś w ogóle gotuje osobiście, tzn. wrzuca i miesza w garnku sam, bez pomocy. No tak, bo przecież to takie oczywiste. Skoro pisze wiersze to musi gotować!
odpowiedz
mg2006-03-16 23:50:49
avatar
A dlaczego nie można tak założyć?że gotuje osobiście? bo pewnie jak pisze wiersze to nie gotuje? znam ludzi, którzy piszą ksiązki i gotują, poważnie.
odpowiedz
kk2006-03-16 23:50:49
avatar
Więc właśnie! Nie można założyć, bo nie chdzi o to, ko ma rację: pisze i gotuje czy pisze i nie gotuje, skoro nie wiadomo, jak jest w rzeczywisości... poza tym, wiem, że nie gotuje :-)
odpowiedz
mg2006-03-16 23:50:49
avatar
no to trzeba poprosić żeby coś ugotował :-) i zaprosił nas na degustację :-) pozdrawiam
odpowiedz
mh2006-03-16 23:50:49
avatar
Przyrządzam ryby - w szarym sosie i galarecie. Nawet lubię to czynić. Ryby oczywiście - od początku: złowić, zamordować, oczyścić, utaplać ręce w krwi. A dopiero potem smaczny efekt. Jak w życiu.
odpowiedz
an2006-03-16 23:50:49
avatar
Czy to jest zaproszenie na ową degustację, o jakiej pisze mg? :-)
odpowiedz
mh2006-03-16 23:50:49
avatar
Przyrządzam ryby - w szarym sosie i galarecie. Nawet lubię to czynić. Ryby oczywiście - od początku: złowić, zamordować, oczyścić, utaplać ręce w krwi. A dopiero potem smaczny efekt. Jak w życiu.
odpowiedz
an2006-03-16 23:50:49
avatar
Czy to jest zaproszenie na ową degustację, o jakiej pisze mg? :-)
odpowiedz
sidhe2006-03-16 23:50:49
avatar
wermut z cola, oliwki itp....
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów