Dlaczego Ślązacy kochają Ziętka?

mh
« powrót

Publicystyka - Obrazek

W listopadzie ubiegłego roku w centrum Katowic stanął pomnik wojewody śląskiego generała Jerzego Ziętka. Otyły starszy pan z brązu, podpierający się laseczką wygląda dobrotliwie i ciepło. Dlaczego Ślązaków - przywiązanych do tradycji i zakorzenionych w religii - połączyła idea budowy pomnika komunistycznego dygnitarza? Jerzy Ziętek – powstaniec śląski, przed II wojną światową młody urzędnik sanacji, naczelnik gminy Radzionków. W 1945 powrócił na Śląsk jako komunistyczny namiestnik, zastępca i prawa ręka wojewody generała Aleksandra Zawadzkiego Awansowany w PRL-u do stopnia generała przeszedł do legendy jako „stary Jorg”. Chociaż tak naprawdę w generalskim mundurze wydaje się z perspektywy czasu równie groteskowy jak inny starzec -generał Jan Dobraczyński. Ten jednak napisał przynajmniej kilka dobrych książek. Dzisiaj kult Jerzego Ziętka osoby połączył rozmaite środowiska Ślązaków. Dobra pamięć o Ziętku to nie tylko wyraz tęsknoty za iluzorycznym rajem Polski Ludowej. To przede wszystkim wyraz śląskich kompleksów i – czasem słusznych – żalów; bez poczucia śląskiej krzywdy Ziętek pewnie dawno odszedłby w niepamięć tak samo jak budowniczowie Trasy Łazienkowskiej czy Dworca Centralnego w Warszawie. A tymczasem w roku 2005 nie brakuje w katowickiem gorliwych apostołów chwały Ziętka, wśród nich znajduje się m.in. reżyser i senator Kazimierz Kutz. W plebiscycie lokalnego dodatku „Gazety Wyborczej” kilka lat temu Jerzy Ziętek zajął drugie miejsce wśród „Ślązaków stulecia” – zaraz po Wojciechu Korfantym. Dziś kult jego osoby krzewi zarówno lokalny dodatek „Gazety Wyborczej”, próbujący rewidować mit obrony przez śląskich harcerzy katowickiej wieży spadochronowej, jak i środowiska skupione wokół miesięcznika „Śląsk”, protestujące przeciw opieraniu wiedzy o obronie Katowic we wrześniu 1939 roku przede wszystkim na raportach niemieckiego generała. Jedni i drudzy mówią jednym głosem, gdy przyjdzie do Ziętka i jego apoteozy, której najbardziej jaskrawym wyrazem jest wzniesienie pomnika Jerzego Ziętka przy katowickim Rondzie, tuż obok najważniejszego w tym regionie monumentu – trzech skrzydeł, pomnika powstań śląskich. Ten fakt należy potraktować o wiele poważniej niż pojawiające się raz po raz w całej Polsce ciągoty do uczczenia Edwarda Gierka. Te można wytłumaczyć – posłużmy się tutaj metaforycznym skrótem - tęsknotą do złudzeń socjalizmu. Natomiast to, co dzieje się wokół postaci Ziętka nie wydaje się bynajmniej hucpą. Ta osoba została ważnym wyznacznikiem śląskiej tożsamości. Jerzy Ziętek w świadomości śląskich elit i prostych ludzi funkcjonuje dziś jako dobry gospodarz, potrafiący o tę ziemię dbać. Dopiero w drugim rzędzie zwraca się uwagę, iż był przykładem „dobrego komunisty” z akcentem na przymiotnik i predylekcją do coraz częstszego pomijania rzeczownika. Tymczasem wyrażenie „dobry komunista” to typowy oksymoron. Jerzy Ziętek urodził się w 1901 roku. Jako peowiak uczestniczył w akcji plebiscytowej na Śląsku i zdążył „załapać się” na walki w III tutejszym powstaniu, choć był to raczej epizod. Później jako urzędnik powiatowy w Tarnowskich Górach związał się z chadecją Wojciecha Korfantego. Po przewrocie majowym dokonał pierwszej wolty w życiu i odkrył w sobie piłsudczyka. Był naprzód komisarycznym zarządcą, a potem – przez 10 lat, do 1939 roku – naczelnikiem gminy Radzionków. Już wtedy zwrócił uwagę jako dobry administrator, ale również szczwany i bezwzględny polityczny gracz. Po wybuchu wojny, uciekając przed Niemcami znalazł się na terenach zajętych przez Sowietów. W niejasnych okolicznościach trafił aż na Kaukaz, a później odnalazł się w obozie w Sielcach nad Oką. Tam został oficerem politycznym 2. Dywizji Piechoty LWP. Faktu powierzenia mu takiej funkcji nie sposób tłumaczyć przypadkiem. Czym zdobył zaufanie Ziętek, że powierzono mu funkcję politruka? czy zataił swoją przeszłość w sanacyjnej administracji, czy też przekonał o tym, że będzie lojalny i użyteczny dla nowego systemu? A jeżeli przekonał - to jakimi argumentami? Te pytania na razie pozostają bez odpowiedzi, co więcej - nie próbują ich nawet stawiać autorzy hagiograficznych biografii wojewody. 28 stycznia 1945 roku Jerzy Ziętek przyjechał do Katowic, gdzie wojewoda śląski Aleksander Zawadzki mianował go swoim zastępcą. Urzędowanie rozpoczął w gabinecie wielkiego przedwojennego wojewody Michała Grażyńskiego. Wtedy zaczęła się oszałamiająca – jak na funkcjonariusza przedwojennej sanacji - kariera „Jorga” w strukturach komunistycznej władzy. Czy jego postawę można porównać, z zachowaniem szacunku dla wszystkich różnic, do postaci Bolesława Piaseckiego? Na jakie kompromisy poszedł Ziętek i jaką cenę zapłacił za postawę, którą dziś jego hagiografowie określają mianem pragmatyzmu? Z inspiracji i pod protektoratem Jerzego Ziętka zbudowano w Katowicach Pałac Młodzieży im. Bieruta i uznawany do dziś za jego „exegi monumentum” Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku. W czasach stalinowskich na krótko odsunięty został na boczny tor partyjny, jednak pozwolono mu dalej działać w administracji. To kolejny frapujący punkt w jego biografii – wszak działo się to w czasach, kiedy z przeciwnikami rozprawiano się bardzo ostro. Później powrócił - praktycznie rządził Śląskiem – m.in. jako wiceprzewodniczący i przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej – przez lata w tandemie z Edwardem Gierkiem. W tym duecie Gierek był od polityki, Ziętek – od gospodarki oraz infrastruktury. Dopiero kiedy Gierek został I sekretarzem KC – Ziętek nie umiał ułożyć sobie współpracy z jego następcą w województwie Zdzisławem Grudniem i w rezultacie przegrał z nim rywalizację o wpływy i faktyczną władzę. Ale nie chodzi tylko o inwestycje, jakich region doczekał się pod jego okiem. Prawdziwym powodem miłości Ślązaków do generała Jerzego Ziętka wydaje się właśnie jego śląskość – przez lata oraz bez ogródek i kompleksów manifestowana, a nawet podkreślana. „Stary Jorg” konsekwentnie posługiwał się gwarą, na tym poziomie nigdy nie zaparł się swojej tożsamości. I powiedzmy to jasno: tak naprawdę prawdziwej santyfikacji tej postaci w śląskiej świadomości dokonał jego konflikt z I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach z lat 70., podówczas wszechwładnym „cysorzem” Zdzisławem Grudniem oraz jego ekipą. Zarówno Gierek, jak i Grudzień pochodzili z Sosnowca. Są więc Ślązakami jedynie z perspektywy Warszawy i reszty Polski. Dla Ślązaków zawsze byli i pozostaną „gorolami” (obcymi) zza Brynicy – na tej rzece przebiegała granica pomiędzy rosyjską Kongresówką a pruskim Śląskiem. Ta pierwsza była biedna i zacofana, ten drugi przemysłowy i pełen „ordnungu” (porządku). Kongresówka była czerwona, Śląsk chrześcijański. Ten podział utrzymuje się zresztą do dziś – dość spojrzeć na wyniki kolejnych wyborów, w których w Zagłębiu znacznie lepszy wynik uzyskuje SLD. Dla Ślązaków rządy goroli (czytaj – chamów) zza Brynicy były największym policzkiem jakiego mogli doświadczyć. Odsunięcie Ziętka – symbolem zawłaszczania śląskich sukcesów przez „chadziajstwo” z czerwonego Zagłębia. Dla współczesnych Ślązaków postać


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Kilka słów o ... kobietach Kilka słów o ... kobietach Z ust kobiety wręcz wylewa się potok słów, a gdy dociera on do mężczyzny, ona wnikliwie obserwuje, jak poradzi sobie jej wybranek z rozszyfrowaniem skomplikowanego ciągu znaków. więcej...
Publicystyka - Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Czy kto woli, czy nie woli - bileciki do kontroli! Wysiadam z tramwaju linii 41. Obok mnie dumnie kroczy osoba, która pewnie wielu użytkownikom sieci komunikacyjnych kojarzy się mało przyjemnie. Bo obok mnie idzie kontroler (ściśle biorąc - kontrolerka) więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
zenek2006-02-02 10:22:50
avatar
To duża przesada z tym uogólnieniem, że Śląsk chrześcijanski, a Kongresówka czerwona. Zagłębie - rzeczywiście - przed wojną było bardziej czerwone, ale po wojnie podobnie jak na innych obszarach kraju naturalny układ społeczny został wypaczony przez ludność napływową. Kongresówka jako całość jest i była też chrześcijańska i prawicowa. To pokazują zarówno badania, jak i wyniki wyborów. A tak z perspektywy Warszawy: Gierek był komunistą. A co do Ziętka, to ze wzglkędu na jego bliaskie i ścisłe związki - w końcu to nie byle kto, bo oficer polityczny z czasów Stalina i Bieruta - to raczej w pozostałej części kraju delikatnie mówiąc postać nie wywołuje specjalnego entuzjazmu. A tak swoją drogą, ciekawe jak jego działalość jako politruka i aparatczyka ma się do przywoływanej przez autora "Śląska chrześcijańskiego"?
odpowiedz
ren2006-02-02 10:22:50
avatar
Bo Ziętek był chłop morowy. Dobry gospodarz.
odpowiedz
;u-pooyrgi9rop2006-02-02 10:22:50
avatar
jirio guuhr iuoh dgokdfklhj djk;lnfk dfkmhl kmgkmnk lfl;kmh jkhol9io gjfkijdh difhjhgkgd fhfhgfijfhj ghjgj fhbjkfjn gjdfhhf mhhfjfgj gjgjjgugu jjkgjgj jjkgkjk gkmk
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów