Festiwal pełen emocji. Podsumowanie Festiwalu Literatury Kobiecej "Pióro i Pazur" w Siedlcach

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Tegoroczny, trzeci już Festiwal Literatury Kobiecej w Siedlcach był szczególny. Jurorki w osobach dr literaturoznawstwa Bernadetty Darskiej (przewodnicząca), Teresy Drozdy (Polskie Radio RDC), Anny Luboń (ELLE), Grażyny Musiałek (POLITYKA) oraz Katarzyny Czajki (POLITYKA, blog Zwierz Popkulturalny) nominowały do nagród w kategorii „Pióro” i „Pazur” po cztery powieści.    fot. M. Galiczek


Co było tego powodem?


W pierwszej poważnej dyskusji pierwszego dnia festiwalu jurorki i nominowane analizowały kondycję literatury popularnej w Polsce. Wieczorne spotkanie zgromadziło nie tylko twórców i czytelników literatury kobiecej, ale głównie specjalistów od pisania i promocji poczytnych książek popularnych. Na tegoroczny konkurs wydawcy zgłosili 79 tytułów, z czego po selekcji czytelników pod obrady Jury pod przewodnictwem dr Bernadetty Darskiej trafiły tylko 24 pozycje. Jak zauważyła Darska, wydawcy wydają się nie mieć świadomości, że Festiwal Literatury Kobiecej to nie wydarzenie promujące każdą książkę napisaną przez kobietę. Zdarza się, że zgłaszane są książki z dziedziny literatury faktu, czy biografie. A przecież nie na taki festiwal nas zaproszono.


1dzienDoszło do burzliwej dyskusji, w wyniku której zaproponowano szereg postulatów. Może nie było to 21 tez, ale pomysłów było naprawdę sporo. Zatem przyjrzyjmy się żądaniom specjalistek od literatury. Należy między innymi:


1. Wprowadzić ograniczenie ilości zgłaszanych przez jedno wydawnictwo tytułów. Jak wiadomo, żaden wydawca nie ograniczy dobrowolnie swoich szans i na festiwal będzie pchał każdą książkę, którą mu napisze kobieta. Nieważna treść, ważne że kobieca.


2. Lobbować wśród wydawców, aby nie zostawiali sprawy wyboru tytułów jedynej osobie w wydawnictwie, której nie udało się przed tym zadaniem uciec. FLK to ważna impreza i należy do tej myśli przywyknąć.


3. Dobra literatura kobieca to nie jest masowa produkcja z taśmy. Silnym głosem Bernadetty Darskiej padł postulat odejścia od socjalistycznych wezwań typu „tysiąc książek na tysiąclecie”. Jeśli pisarka zapowiada na 2015 rok sześć książek, a przez najbliższą dekadę zapełni nam domowe biblioteczki kolejną dwudziestką swych dzieł, to nie ma siły. To nie jest literatura, tylko „sprzedaż wiązana” autorki z czymś, co pisze w ilościach hurtowych. Elegancka definicja takiego zjawiska przyjęła nazwę grafomanii, a dla pragnących egzemplifikacji Darska podała casus Katarzyny Michalak.


4. Sławomir Krempa, naczelny serwisu Granice.pl, rozpoczął dyskusję o absurdzie wydawania każdej powieści quasi-obyczajowej w nakładach kilkuset egzemplarzy bez redakcji, a często i bez korekty. Gorąca debata zaowocowała pomysłem stworzenia listy wydawców wypuszczających takie gnioty. Jeśli wydawcy nie chce się poprawić błędów ortograficznych w powieści, to nie ma prawa tytułować się wydawcą.


5. Kolejnym gorącym tematem okazała się sprawa okładek. A raczej fatalnych okładek, które zdominowały polski rynek wydawniczy. Zalew infantylnych zdjęć kobiet i kwiatków, często nijak mających się do treści, można jedynie porównać do niekompatybilności na polu: treść powieści a jej tytuł. Darska wysnuła z tego daleko idący wniosek, że wydawcy uważają odbiorczynie literatury kobiecej za idiotki, do których przemawiają podprogowe przekazy, które znudziłyby chyba nawet psy Pawłowa.


6. Sprawa okazała się ważniejsza, niż ktokolwiek przypuszczał. Mariola Zaczyńska, szefowa festiwalu, rzuciła prowokacyjnie pytanie, czy nie należy zmienić nazwy Festiwalu Literatury Kobiecej. Bo skoro literatura kobieca kojarzy się:


a. wydawcom ze wszystkim, co napisała osoba posiadająca biust


b. wydawcom z tym, co nie wymaga nadmiernego wysiłku intelektualnego


c. wszystkim z opowieściami z pensjonarskiego sztambucha


to z całą pewnością coś tu nie gra.



Atmosfera niepewności i niezadowolenia narastała


Bomba rzucona przez Darską nie pozwalała przejść nad problemem kondycji literatury kobiecej do porządku dziennego. I choć pisarki bawiły się doskonale, w hotelu Janusz czuło się niepokój. Czy z literaturą kobiecą jest naprawdę tak źle?


Sobota przywitała uczestników Festiwalu mżawką, zaplanowana przez organizatorów gra miejska przyciągała więc głównie największych pasjonatów. Ten świetny pomysł warto dopracować w kolejnej edycji Festiwalu. Niejeden miłośnik prozy Marii Ulatowskiej udałby się zapewne chętnie z pisarką na spacer po mieście.


graW Galerii Siedlce organizatorzy zaplanowali trzy spotkania z czytelnikami.


Podczas rozmowy z zaproszonymi blogerami padło wiele gorzkich słów pod adresem osób piszących o literaturze. Obserwujący rynek wydawniczy uczestnicy dyskusji zarzucali wydawcom niską selektywność w doborze partnerów uczestniczących w akcjach promocyjnych powieści. Masowe zarzucanie czytelników powielanymi opiniami bez znamion recenzji musi w konsekwencji psuć rynek i rzutować na wiarygodność opinii w Internecie. Pomijając aspekt niskiej sprawności językowej części blogerów (tych akurat blogerów na panelu nie było, a szkoda) czyli: nieumiejętność posługiwania się polszczyzną, pisanie streszczenia książki, spojlery, największą zmorą pisarzy są nieuprawomocnione laurki pod adresem książki, częstokroć kopiowane w nieskończoność, bez najmniejszych znamion krytycyzmu. Szkoda, że w tym momencie nie pojawiła się w sali ani jedna osoba z kręgu tak piszących. Dyskusja byłaby wtedy jeszcze gorętsza.



Tymczasem dobrze wychowani dyskutanci łagodzili emocje i powoli uciekał nam zapał do zmian



Katarzyna Hordyniec, przedstawicielka blogerów zagranicznych wykazywała się największym zrozumieniem dla niedostatków piszących o książkach, uważając, że w dużej mierze odpowiedzialność za niekorzystny rynek blogerski spoczywa i na piszących o książkach, bo są zupełnie nieselektywni w ich doborze, i na wydawcach, nierzetelnie informujących o swoich produktach, czasami klasyfikujących je w innych kategoriach niż właściwe.


Paradoksem jest to, że pomimo bardzo nieprofesjonalnych opinii o książkach zaliczanych do literatury kobiecej i niewielkim ich występowaniu w prasie ogólnopolskiej, gatunek ten funkcjonuje znakomicie. Jak wskazują dane Biblioteki Narodowej, połowa sprzedawanych w Polsce książek to romanse i kryminały. Zważywszy, że gatunki te zaczynają się przeplatać (powstają powieści obyczajowe z wątkiem kryminalnym), powieść kobieca nadal króluje w księgarniach.


Grażyna Musiałek z „Polityki” dostrzegła jeszcze jeden pozytywny aspekt nadmiaru blogerskich opinii literackich. Popularyzują one czytanie i pisanie. – Ze stu słabych blogerek w końcu wykształci się jedna naprawdę świetna – podsumowała. Jasne jest, że tego segmentu rynku nie wolno lekceważyć. I choć wielu daleko jeszcze do poziomu Agnieszki Tatery, Piotra Chojnackiego czy Katarzyny Czajki, przyszłość może być w tej dziedzinie zaskakująca.



A zatem jest źle, ale całkiem dobrze



jodelkaW kolejnej odsłonie Festiwalu Mariola Zaczyńska pytała trzy laureatki nagrody Wielkiego Kalibru, przyznawanego za najlepszą powieść kryminalną, o ich pracę. Uznane pisarki: Gaja Grzegorzewska (nagrodzona za powieść Topielica), Joanna Jodełka (za Polichromię) i Marta Guzowska (za Ofiarę Polikseny) zgodnie przyznały, że mitem jest, aby kryminał stanowił gatunek przypisywany jedynie mężczyznom.


- Nie ma czegoś takiego jak babska powieść kryminalna – podkreśliła Grzegorzewska, która pisze pełne brutalnych scen powieści. Jej pierwsza bohaterka – detektyw Julia Dobrowolska – to nie delikatna kobietka, a już Profesor – postać z najnowszej książki Betonowy pałac - to zwykły cham, czego nie kryje pisarka.


- W usta antropologa Mario Ybla


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Rozsadzić schemat. Jaka jest literatura kobieca? Rozsadzić schemat. Jaka jest literatura kobieca? Prezentujemy zapis dyskusji o literaturze kobiecej, w której wzięły udział autorki rywalizujące w tym roku o nagrody główne Festiwalu Literatury Kobiecej „Pióro i Pazur”: Grażyna więcej...
Publicystyka - Za kulisami filmowego Za kulisami filmowego "Hobbita" Epicka opowieść fantasy. Widowisko, którego realizacja kosztowała setki milionów dolarów. Dla fanów twórczości J.R.R. Tolkiena - sentymentalny powrót do wrażeń z lektury więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
violabu2014-09-29 20:43:38
avatar
Zazdroszczę osobom, które miały możliwość być na tym festiwalu.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów