-serce z kamienia-

zlotowlosapanna
« powrót

W pewnym dużym, szarym mieście, jakich wiele; nie tak daleko stąd i nie tak dawno temu, żyła sobie dziewczynka. Nie była ani ładna, ani brzydka; ani chuda, ani gruba; ani stara, ani młoda; była po prostu w sam raz. Ale dziewczynka była bardzo, bardzo samotna i miała jedno wielkie marzenie...

W pewnym dużym, szarym mieście, jakich wiele; nie tak daleko stąd i nie tak dawno temu, żyła sobie dziewczynka. Nie była ani ładna, ani brzydka; ani chuda, ani gruba; ani stara, ani młoda; była po prostu w sam raz. Dziewczynka starała się być pogodna, ale miała niewielu przyjaciół. Dziewczynka nie była smutna, potrafiła uśmiechać się do siebie, do innych ludzi, do ponurego nieba, do jasnego słońca, a nawet do kałuż na drodze... Ale dziewczynka była bardzo, bardzo samotna i miała jedno wielkie marzenie...

Dziewczynka marzyła o tym, aby być komuś potrzebna. Chciała usłyszeć, że jest lekiem na całe zło, że gestem dłoni potrafi rozpędzić smutek dnia, że jest iskierką nadziei na kolejny rok, że jednym uśmiechem rozjaśnia ponury nastrój. Dziewczynka chciała usłyszeć, że jest jak cicha przystań, do której chętnie powraca się po burzach i sztormach na oceanie prozy życia. Dziewczynka pragnęła usłyszeć, że jej słowa dają ciepło, niosą radość, przywracają wiarę w sens życia, naprawiają zło wyrządzone przez innych. Dziewczynka bardzo chciała zasłużyć sobie na zaufanie drugiej osoby.

Tak naprawdę dziewczynka marzyła o cieple, serdeczności i bliskości, o długich spacerach przy blasku księżyca, o trzymaniu za rękę, o skrycie kradzionych pocałunkach. Marzyła o tym, żeby zasypiać przytulona do czyjegoś ramienia i budzić się na tym samym ramieniu, żeby uśmiechnąć się i przytulić na dzień dobry, żeby nie martwić się o dzień następny, bo przy bliskiej osobie każdy dzień będzie dobry...

Dziewczynka marzyła o tym, żeby stać się kobietą... żeby kogoś szczerze i prawdziwie pokochać... Niestety dziewczynka tego nie potrafiła zrobić... MIAŁA BOWIEM SERCE Z KAMIENIA...

Szara proza życia, okrucieństwo świata, nienawiść i zazdrość ludzka, brak tolerancji, znieczulica społeczna, krzywdy wyrządzone przez innych, zawiedziona nadzieja, nadszarpnięte zaufanie, zranione uczucie, ból i cierpienie jakich doświadczyła w życiu zamieniły jej SERCE W KAMIEŃ, bo tylko tak było bezpiecznie...

Pewnego listopadowego dnia dziewczynka stała przy oknie, patrząc jak krople deszczu rozbijały się na szybie okna i pomału spływały smugami na parapet; jak deszcz moczył wszystkie budynki, drzewa i ludzi biegnących w pośpiechu, goniących za złudzeniem; jak na ulicy tworzyły się mniejsze i większe kałuże rozbryzgiwane pod kołami aut. Dziewczynka odwróciła się i powiedziała do siebie: nie tylko ja płaczę nad niedolą bezuczuciowego świata pełnego okrucieństwa i zła...

Podeszła do rozstawionych przy oknach kwiatach. Lubiła bardzo to robić, podlewanie i pielęgnacja zawsze sprawiało jej wiele radości. Z uśmiechem przecierała listki mokrą szmatką i czule mówiła do nich. Kiedy tak to robiła, zobaczyła obok jakąś księgę-Była to Biblia. Spojrzała na nią, a z oczu popłynęły jej łzy... Zamknęła oczy i wyszeptała: Boże pomóż mi proszę... tak bardzo Cię proszę... Trzymając kurczowo Biblę odwróciła się do okna i pozwoliła płynąć łzom... Nagle zauważyła, że krople deszczu zaczęły zamieniać się ciepłe promyki słoneczne, które wkradały się przez okno do pokoju. Niebo się przejaśniło i wyjrzało piekne słoneczko.

Dziewczynka wyczuła że do pokoju ktos wszedł. Był to jej ukochany Dziadek, który zawsze wyczuwał nastroje wnuczki.. w oczach migały mu ogniki dobra, szczęścia i radości. Uśmiechnął się i powiedział ciepło:
- Czemu płaczesz dziewczynko? Przecież nie masz powodu...
Podniosła nieśmiało wzrok, popatrzyła na niego smutno i cicho wyszeptała:
- Przecież wiesz, że mam...
Podszedł do niej i wziął jej rękę,:
- Już dawno nie masz... Ktoś, kto ma tak piękne marzenia, tak ciepłe uczucia i tak wrażliwą duszę nie może mieć serca z kamienia...
Spojrzała w jego mądre oczy:
- Tak myślisz?
Odwrócił jej dłoń wnętrzem do góry, nakrył swoją dłonią i odpowiedział:
- Ja to wiem, a teraz zamknij oczy...

Dziewczynka go posłuchała, wiedziała przecież, że dziadek by nigdy jej nie okłamał. Kiedy je otworzyła dziewczynka uśmiechnęła się i spojrzała na to co trzymała w dłoniach: było to przepiękne, oblane czekoladą i posypane migdałami, najsłodsze, jakie kiedykolwiek miała, SERCE Z PIERNIKA..


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Układ życia Układ życia Bardzo dawno temu, gdy byłem jeszcze głupiutkim młokosem moja mama przekazała mi pewną mądrość życiową. Powiedziała: „Synu, na układy nie ma rady”. więcej...
Publicystyka - Graficiarze Graficiarze Już na klatce schodowej ktoś wypisał zielonym, sprejem „życie jest do kitu”. Ciągle się zastanawiam, do jakiego kitu? Kto dziś używa jakiegoś kitu? więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
SABINA23232009-10-31 11:37:02
avatar
Podobaja mi sie dokładne opisy rzeczy.Jest wszystko na miejscu,dobry zapis i temat.Pozdrawiam!
odpowiedz
Grimdog2009-10-31 11:37:02
avatar
To chyba nadaje się do kategorii "opowiadania?"?
odpowiedz
Grimdog2009-10-31 11:37:02
avatar
To chyba nadaje się do kategorii "opowiadania?"?
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów