Jak nie promować czytelnictwa wśród dzieci. Historia pewnego projektu

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Badania IPSOS z października 2006 roku wykazały, że kampanię "Cała Polska czyta dzieciom" zna 85% społeczeństwa i że wpłynęła ona na zmianę zachowań 1/3 Polaków. Podobne działania zaczęto podejmować w krajach sąsiadujących z Polską, a projekt od lat wspiera Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fundacja rozpoczęła również nowe przedsięwzięcie - akcję "Mądra szkoła czyta dzieciom". I pewnie jeszcze przez wiele lat Fundacja ABCXXI - Cała Polska Czyta Dzieciom wskazywana byłaby jako przykład skutecznej promocji czytelnictwa w kraju, w którym ponad połowa Polaków przyznaje się do tego, że nie ma kontaktu z książką, gdyby jej przedstawiciele nie postanowili podjąć działalności wydawniczej. I nie opublikowali za pieniądze pochodzące z dofinansowania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego publikacji zatytułowanej "Pierwsza Książka Mojego Dziecka". Publikacji, którą specjaliści oceniają jednoznacznie słowami "kicz", "szmira", "tandeta". Realizacja tego przedsięwzięcia kosztować miała 800 tysięcy złotych.


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Książka z kratką? Odpowiedź na propozycję ustawy o książce Książka z kratką? Odpowiedź na propozycję ustawy o książce Proponowana przez Polską Izbę Książki a popierana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego tak zwana "Ustawa o Książce" zakłada wprowadzenie przymusu stosowania w detalu stałych cen książek. Jej celem więcej...
Publicystyka - Wielkopostne refleksje #4: Nawróć się, bo co masz do roboty? Wielkopostne refleksje #4: Nawróć się, bo co masz do roboty? Nie bardzo chce nam się wierzyć w szczerość intencji kogoś, kto w swoim zacietrzewieniu próbuje nas przekonać, że produkt, który nam oferuje, jest wyjątkowo dobry, wręcz genialny. Skoro taki jest, więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
mag-maggie2014-03-24 18:35:36
avatar
Muszę zobaczyć tę książkę. Ciekawe, kto jest jej redaktorem? Szkoda, że pomysł dobry ma tak złe wykonanie.
odpowiedz
mag-maggie2014-03-24 18:35:36
avatar
Obejrzałam. Dobór tekstów- klasyki świetne jak "Lokomotywa" i jakieś "rymy częstochowskie". Ilustracje, rzeczywiście nieciekawe. Na koniec "perełka"- neologizm - "12 zakazań". Hm...
odpowiedz
kamiltun2014-03-24 18:35:36
avatar
Witam. Nie znam się na rymach, ani na technice pisania wierszem, ani nawet na dziecięcej psychice, ale wiem jedno - moje dziecko bardzo tą książkę lubi. Mimo że ma dopiero dwa miesiące reaguje żywo kiedy widzi obrazki, przenosi wzrok z jednego na drugi kiedy pokazuje je palcem i opisuje. Cieszy się kiedy czytam mu że jest "bobo pępek świata, to jest mama a to tata". Kompletnie nie zgadzam się z tym artykułem. Właściwie to zdenerwował mnie, bo wygląda na typowe dziennikarskie szukanie taniej sensacji. Ta książeczka, pomimo że dostaje się ja darmo, jest naprawdę przyjemna. Szczerze to CIESZĘ SIĘ że moje podatki poszły właśnie na takie coś, a nie na jakąś górnolotną literaturę, czy inne "wielkie osiągnięcia polskiej ilustracji". Dzieci chcą prostych, miłych dla oka treści, a ta książeczka taka jest! Wierszyki są proste, nieskomplikowane, i co w tym złego? że nie podobają się panom/paniom humanistkom którzy je recenzują? Wierszyki są rytmiczne, łatwe do zapamiętania, używa się w nich prostych słów, i niemowlakowi bardzo się to podoba. Mam wrażenie że osoby które się wypowiadają w tym artykule albo g. wiedzą o tym czego malutkie dzieciaczki potrzebują (albo mają skrajnie idealistyczny pogląd w tej sprawie), albo mają interes w takim przedstawianiu sprawy (bo same chętnie zgarnęły by taką kasę z państwowego przetargu). Ale dzięki bogu książeczka jest taka jaka jest, a nie taka jak wyobrażają ją sobie osoby które ja w tym artykule recenzują. Co prawda nie pada słowo o tym jaka powinna być ta książeczka (piszą tylko o tym jaka nie powinna być), ale skoro według nich ta książka jest: kiczowata, niskiej jakości, obrazki płaskie i zbyt sztampowe, rymy częstochowskie to nie chciałbym zobaczyć takiej książeczki w ich wydaniu. Dlaczego? Dlatego że nikt by tego nie czytał. Dziecko ma proste potrzeby, i trzeba zadbać żeby w ogóle wiedziało o tym że jest coś takiego jak książka i że to jest "fajne". I to tyle. Linia jest baaardzo cienka, jak się przesadzi z "jakością" tej treści, to dziecko za rok/dwa sięgnie po tablet/komórkę/laptopa i będzie chłonąć tandetę z internetu/współczesnych bajek/aplikacji dla dzieci.
odpowiedz
2014-03-24 18:35:36
Dziwię się przedmówcy, bo w tekście stoi wyraźnie, że to nie dobór tekstów "W pierszej książce", a jedynie jakość edytorska i ilustracje są na niskim poziomie. Nie ma w artykule żadnych zarzutów o rymy częstochowskie ani prostotę "wierszyków". Ani ze strony autora tekstu ani cytowanych specjalistów. Zawartości literackiej książki nie recenzuje żaden humanista, bo wszyscy rozmówcy odnoszą się do warstwy wizualnej. Wygląda więc na to, że to Pan/Pani szuka taniej sensacji tam gdzie jej niema. Nie zgadzam się też, że nie pada opinia jak dobra książka powinna wyglądać. Mówi o tym pani Monika Obuchow "Wzrok ludzki rejestruje obraz w pewien określony sposób, dzieci dłużej niż dorośli błądzą wzrokiem, a maluch, czyli odbiorca tej książki, potrzebuje wyraźnych, nieprzeładowanych informacjami obrazów. Książka obrazkowa to nie tylko związek pomiędzy słowem a obrazem, ale także dialog obu tych rzeczy z formą – okładką, wyklejką, stroną tytułową". Pierwszą część tej wypowiedzi potwierdzi psycholog, drugą każdy inteligentny ilustrator. Fatalnym stereotypem jest utożsamianie jakości z patosem, nudą, czy przeambicjonowaną i niezrozumiałą tak zwaną "sztuką". Jakość jest zawsze prosta i bezpretensjonalna. Na pewno oznacza dostosowanie treści do odbiorcy i wymaga myślenia o nim. Podobnie jak staramy się podawać dziecku jakościowe jedzenie, tak i powinno być z kulturą. w obu przypadkach działa to na korzyść konsumenta. Na koniec demonizowanie tabletów/komórek/laptopów i internetu/współczesnych bajek/aplikacji jest też podszyte stereotypami. w przypadku wszystkich powyższych mediów znaleźć można wiele przykładów wartościowych i na poziomie (na pewno wyższym pod względem wizualnym niż "Pierwsza książka"). Nie muszą być one śmiertelnym wrogiem książki, jeśli korzystamy z nich mądrze, a przynajmniej sprytnie. A nie korzystać wcale nie sposób i nie powinno się. Uważam że przeciwstawianie książek nowym mediom to błąd, jest krzywdzące zarówno dla książki jak i jej "przeciwnika".
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów