Jak pisać? Rozmowa ze Stefanem Dardą i Piotrem Olszówką
Agnieszka Turzyniecka
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Wydanie własnej powieści nie jest tak prostą sprawą, jak wielu z nas się wydaje - nie mówiąc już o osiągnięciu sukcesu wydawniczego. Tak naprawdę napisanie książki to dopiero początek trudnej drogi, która może prowadzić do sukcesu. Jakimi ścieżkami podążać? Jak najlepiej przygotować własny tekst do publikacji? Czy warto decydować się na self publishing? O tym w rozmowie z Agnieszką Turzyniecką, autorką bloga Gryzipiórek, mówią pisarze, Stefan Darda oraz Piotr Olszówka.

A.T.: Zacznijmy od strony praktycznej. Warto rzucać zaraz pracę i zapomnieć o bożym świecie, żeby zostać pisarzem? Pisanie przecież potrzebuje przestrzeni, artysta potrzebuje czasu, a tu takie przyziemne sprawy, jak praca i rodzina zawracają wciąż głowę...


S.D.: Warto realizować marzenia. Jeśli ktoś marzy o tym, by zostać zawodowym pisarzem, powinien do tego dążyć wszelkimi możliwymi środkami. Zanim jednak porzucimy pracę, wypadałoby najpierw wydać na zasadach rynkowych (bez współfinansowania) przynajmniej parę książek i zobaczyć, jak są przyjmowane przez czytelników.


P.O.: Pisanie jest bardzo osobistym nałogiem, takim samym jak palenie. Niczym więcej. Jeśli ktoś uważa, że żona i dzieci przeszkadzają mu w tym, by wyskoczyć na fajkę... to najwyraźniej nie powinien mieć rodziny. I tyle. Ani palenie fajek, ani pisanie, ani zakładanie rodziny nie jest obowiązkiem – ale trzeba tego chcieć, by miało to sens. Jeśli ktoś uważa, że praca przeszkadza mu pisać – niech rzuca pracę i tworzy swoje arcydzieła. To jego intymna sprawa – byle swoje intymne sprawy załatwiał bez narażania niezainteresowanych. Człowiek, który chce pić i palić na cudzy rachunek, jest pasożytem. Ten, który na tej zasadzie chce się realizować jako artysta-pisarz – również. Poza tym: rodzina ponosi koszty naszego pisania – nie wolno zapomnieć o tym, że doba ma 24 godziny i tylko kilkoma spośród nich możemy dowolnie dysponować. Jeśli poświęcimy je na nasze egoistyczne przyjemności, zabieramy czas, jaki moglibyśmy poświęcić dzieciom – na przykład. Dzieci sławnych pisarzy rzadko mogą i potrafią to wybaczyć... Ale jeżeli ktoś potrafi stworzyć rzecz usprawiedliwiającą takie koszty – to droga wolna.



A.T.: Co sądzicie na temat fan fiction? Jaką wartość ma ten gatunek? Wiele osób twierdzi, że to strata czasu, inni – że to doskonała szkoła warsztatu. Fora literackie są pełne fan fiction. Warto?


P.O.: Literatura piękna to, tak czy siak, zabawa. Fan fiction jest próbą pióra, niezłym polem do ćwiczeń. Ma wartość taką samą jak pastisz, parodia i im podobne gatunki, ale pokaźna część tego typu opowiadania nie jest oryginalna niejako z założenia, bo… ktoś inny ją wymyślił. Tyle, że oryginalność w literaturze to sprawa dość skomplikowana... Dopóki człowiek pamięta, że pisanie to zabawa – czemu nie miałby się ćwiczyć w pożytecznej zabawie?


S.D.: Moim zdaniem to strata czasu. Zamiast grzebać w światach wymyślonych przez innych, lepiej tworzyć własne.



A.T.: Sęk chyba w tym, by zdecydować, czy pisanie to dla nas tylko zabawa, czy coś poważniejszego.


P.O.: Zabawa daje najwięcej pożytku, kiedy jest czymś śmiertelnie poważnym...



A.T.: Coraz częściej mamy w literaturze do czynienia z wartką akcją, krótkimi zdaniami, wystrzeliwanymi jak z procy, ale żadna książka nie obejdzie się bez – pomijanych przez wielu czytelników przy lekturze – opisów. Jak je budować? Na co zwracać uwagę?


P.O.: Na ich sens, znaczenie w naszym tekście przede wszystkim... Styl pisania powinien podlegać temu, co chcemy powiedzieć. Elementy opowieści również. Spotkałem się z głosami, że powinienem dokładniej opisywać świat, w którym poruszają się moi bohaterowie. A po co, jeżeli piszę o tym, co się dzieje między nimi, a nie o lasach, które minęli po drodze? Ale jeśli celem opowieści jest relacja między bohaterem a – powiedzmy – przyrodą, czyli po prostu to, jak się nasz bohater czuje, będąc w jakimś miejscu – wówczas zaniechanie opisu przyrody byłoby niewybaczalnym grzechem. Wielu uczniów (i byłych uczniów) nie przeczytało Pana Tadeusza przez opisy. Wiele osób zaś czyta go głównie dla opisów, bo te, czytane na głos, po prostu grają w uszach. Każdy ma prawo czytać po swojemu, autor ma obowiązek pisać po swojemu. No i jeszcze jedno – żeby opisać coś, trzeba potracić to czynić. Jak budować opis? Według elementów najważniejszych, czyli służących głównemu wątkowi opowieści. Należy wymyślić to, co najważniejsze i dokładać uzupełnienia, żeby było coraz lepiej. A potem odłożyć na bok na dłużej, po czym przeczytać ze świeżym umysłem i bez litości poobcinać. Książka jest jak człowiek – źle wygląda, jeśli wiszą w niej nadmiary po bokach.


S.D.: Trzeba spróbować znaleźć dystans do tego, co się pisze, spojrzeć na historię okiem czytelnika, który potrzebuje czasem wytchnienia od wartkiej fabuły. Warto też pamiętać, że czasem bez opisu cała fabuła jest do luftu. Nie ma wzoru na dobry opis – wszystko zależy od danej historii (niektóre potrzebują ich więcej, niektóre mniej) i od wyczucia autora.



A.T.: Podobno każda książka o kiepskim pomyśle znajdzie swoich czytelników, o ile jest dobrze napisana. Natomiast kiepsko napisana książka z genialnym pomysłem... No właśnie: na ile liczy się forma, a na ile – treść? Załóżmy, że napiszę powieść o smokach i rycerzach. Pomysł wtórny, ale powiedzmy, że napiszę ją świetnie pod względem warsztatu. Jakie mam szanse na sukces literacki?


P.O.: Pytanie jak proszek do prania – trzy w jednym: oryginalność, forma i treść, geniusz a sukces literacki... Zacznijmy od tego, że rozdzielanie formy i treści to podstawowy błąd – tak bardzo podstawowy, że na niektórych wydziałach polonistyki traktowany jak dowcip. „Ważny przekaz” podany w kiepskiej formie artystycznej będzie jak wytworny obiad jedzony widłami w chlewiku z koryta. Albo jak wystąpienie któregoś z naszych polityków...


Tekst ma pewną strukturę, w której forma wypowiedzi i przekaz są nierozerwalnie związane, mają znaczenie komunikatu: jeśli ktoś napisze coś ważnego byle jak, to między wierszami mówi następujące rzeczy:


1. Pomimo moich deklaracji, ta rzecz nie zasługuje na moje zaangażowanie.


2. Jestem nieudolny lub niedouczony – co ciekawego ktoś taki może powiedzieć?


3. Lekceważę ludzi, którym „toto” wcisnę.



Z drugiej strony: człowiek, wysilający się na nadanie perfekcyjnej formy głupawym myślom, mówi:


1. Przeżywam świat jako popis możliwości – nie mam wam nic do powiedzenia, ale uważam, że zrobię to w niezwykły sposób.


2. Nieważne, co myślę – wszystko już było.


3. Ważne i niezwykłe są moje umiejętności, zachwycajcie się mną.



Oczywiście, takie zabawy w odczytywanie komunikatu można mnożyć, to także one składają się na historię literatury. Mistrzami tej postawy bywali barokowi poeci, tacy jak J. A. Morsztyn. Każda z nich –wbrew pozorom – jest cenna, dopóki nie zakłada bylejakości pisania i związanej z nią bylejakości czytelników.



Oryginalność to też temat-rzeka. W literaturze od początku dziejów funkcjonuje pojęcie topiki – czyli po prostu zbioru wspólnych znaków, tematów, obrazów, dzięki którym ludzie piszący i czytający porozumiewają się ze sobą. Jeśli powiem: „Conan”, współczesny przeciętny człowiek zrozumie


«poprzednia str.
Wybierz stronę: 1 2 3 4


Zobacz też:

Publicystyka - Zbrodnia w raju Zbrodnia w raju Z Magdaleną Lewańską, autorką książki "Detektyw i panny", która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa JanKa, rozmawia Janina Koźbiel więcej...
Publicystyka - MOJA PRAWDA - wywiad z ALBERTEM UDERZO, twórcą Asteriksa MOJA PRAWDA - wywiad z ALBERTEM UDERZO, twórcą Asteriksa Wydawnictwo Egmont rozpoczyna reedycję albumów Asteriksa. Do księgarń trafiły właśnie 4 tomy w nowej kolorystyce: Asteriks i złoty sierp, Asteriks gladiator, Asteriks u Brytów oraz Asteriks i Goci. więcej...
Belka

KOMENTARZE

Belka_3
Musisz być zalogowany by móc komentować.
Reklama linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
POLECAMY
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online:
Regulamin |Redakcja/Kontakt | www.granice.pl 1999-2011 Właściciel: W&W