Sin City. Miasto grzechu

o(
« powrót

Publicystyka - Obrazek

"To miasto przyciąga ludzi bezwzględnych, zdeprawowanych i ze złamanym sercem. Niektórzy nazywają je mrocznym. Inni nazywają je domem. Skorumpowani gliniarze. Seksowne ulicznice. Zdesperowani samozwańczy obrońcy prawa. Niektórzy pragną zemsty. Inni - odkupienia. Jeszcze inni chcą po trochu tego, i tego."

CHWILA REFLEKSJI: piękne w swej BRUTALNOŚCI miasto GRZECHU.


SIN CITY powstało w 1991 roku dzięki połączeniu przebogatej wyobraźni z literackim kunsztem jednego tylko człowieka - Franka Millera. Ten współczesny mistrz komiksu skonstruował miasto - dosłownie i w przenośni - czarno-białe, bo nie tylko prezentujące monochromatyczną kolorystykę, przez którą zaledwie momentami (ale jakże właściwymi) przebijają plamy czerwieni, żółci, błękitu czy zieleni, ale i wyostrzające kontrast pomiędzy poszczególnymi bohaterami - z jednej strony skorumpowanymi, żądnymi władzy, nie przebierającymi w środkach okrutnikami z tymi, którzy ostatkiem sił trzymają się moralności, nadziei i beznadziejnych marzeń o miłości - z drugiej. W Mieście Grzechu próżno szukać super-bohaterów. Są tylko twardziele, spluwy, dziwki, kochankowie, gliny, oszołomy i frajerzy, a każdy z nich stara się jedynie przeżyć kolejną noc…

Faktyczną inspirację dla postmodernistycznego świata Sin City Roberta Rodrigueza stanowiły trzy zeszyty Millera: "The Hard Goodbye", "The Big Fat Kill" i "That Yellow Bastard". O samym Mieście Grzechu nie można zaś jednoznacznie powiedzieć, że jest to film w komiksie czy też komiks w filmie, bowiem granica pomiędzy oboma jest tak płynna i niejednoznaczna, iż nie sposób ją odnaleźć - co decyduje o unikatowości obrazu. Narracja duetu Rodriguez & Miller, choć wydaje się być niczym kalka Pulp Fiction Tarantino, faktycznie prezentuje zupełnie odmienną fabułę i sposób ujęcia całości.

Na Sin City składają się trzy pozornie nie powiązane ze sobą opowieści, które w miarę zagłębiania się w komiksowy świat "brudnej" metropolii, okazują się stanowić misternie zaplanowany wycinek z dziejów niezwykłego w swym okrucieństwie miasta, którego mieszkańcy doświadczają najbardziej aktualnych bolączek naszej rzeczywistości…
Pierwsza historia to skrawek losów Marva (Mickey Rourke) - przerażającego swym wyglądem przestępcy pod opieką kurator, który niczym taran niszczy wszystko na swej drodze, by odnaleźć zabójcę ukochanej Goldie - poznanej w barze prostytutki, z jaką dane było mu spędzić jedną jedyną noc. Cierpliwie, eliminując kolejnych rzezimieszków, dochodzi w końcu do przerażającej prawdy, sięgającej najwyższych stołków w państwie i - niestety - skazującej go na dramatyczny koniec.
Bohaterem kolejnej opowieści jest Dwight (Clive Owen) - niegdyś morderca, obecnie prywatny detektyw po operacji plastycznej, który, jak Marv, wpada w tarapaty za sprawą kobiety i - idąc śladem poprzednika - krok, po kroku omija wyrastające przed nim (jak grzyby po deszczu) problemy. A sprawa nie jest łatwa, bowiem w jednej chwili stawia Dwighta pomiędzy trzema opozycyjnymi i walczącymi o wpływy siłami Miasta Grzechu: skorumpowaną policją, żądną władzy mafią i broniącymi swego terenu córami Koryntu.
Trzeci wątek został natomiast zaczerpnięty ze starych filmów o poczciwych gliniarzach. Mamy zatem detektywa Johna Hartigana (Bruce Willis), psychopatycznego pedofila z tatusiem senatorem, 11-letnią Nancy i skorumpowanego partnera. Samemu Hartiganowi zaś będzie dane rozpocząć całą opowieść i zakończyć - żeby u kresu osiągnąć to, co nie udało się z początkiem. Historia - piękna, smutna i brutalna jednocześnie (jak całe dzieło) - mówi o konieczności dokonywania wyborów i wartościowania świata: "Starzec umiera. Dziewczynka żyje. Właściwa wymiana."

Stylistyka kina noir i klimat czarnych kryminałów z lat 40. i 50. XX wieku unoszą się nad tym niezwykłym dziełem, fabularnie zaliczanym do undergroundowego kina klasy C, wzmagając jeszcze jego przekaz. Pomimo, że film ma typowo komiksowy charakter, Rodriguez skupia się na detalach: gra światła i cienia, zbliżenia, plamy koloru, kontrasty, specyficzny sposób ujęć, sprawiają, iż możemy delektować się obrazem pełnego okrucieństwa spektaklu, bez zmrużenia oka, patrząc na strumienie metalicznej krwi czy sterczące kikuty, rozbryzgujących się chwilę wcześniej rąk, nóg, uszu…

Przyjemnym jest, że pozornie grindhousowe Miasto Grzechu, skłania do refleksji. Refleksji nad naszym własnym życiem, nad otaczającą nas rzeczywistością, która nie pozwala na chwilę pauzy, wreszcie - nad systemem wartości, zatracających się powoli, gdzieś pośrodku codziennego sprintu przez płotki. Duet Rodriguez & Miller wcale nie serwuje nam krwawej i pustej jatki dla niewyżytych nastolatków, ale intrygujące treściowo i artystycznie kino z brawurową obsadą.

A w owej obsadzie mamy m.in: Mickey'a Rourke'a, Bruce'a Willisa, Benicio Del Tora, Jesicę Alba. Gościem specjalnym jest Quentin Tarantino, który za symbolicznego 1 $ wyreżyserował jedną scenę z "Wielkiej Jatki", kiedy to Dwight razem z Jackiem jadą samochodem przez deszcz i ten pierwszy jest przekonany, że rozmawia z martwym już pasażerem. Tak o tej współpracy wypowiadał się potem Miller: "Praca z Quentinem była bardzo pouczającym doświadczeniem, ponieważ jego styl pracy jest bardzo odmienny od stylu Roberta. Wszyscy trzej jesteśmy wrażliwi na kulturę popularną i mamy czarne poczucie humoru, dobrze więc do siebie pasowaliśmy. Czuliśmy się jak trójka dzieciaków, która urządziła sobie imprezę w domku na drzewie."

Choć film nakręcono w 2005 roku, jego recenzja była potrzebna. Bowiem kino grindhouse, tak mało znane w Polsce jest bardzo ważnym elementem całokształtu światowej kinematografii, i to elementem wcale nie nowym. Intrygujące Sin City nie odniosło nawet rąbka sukcesu Pulp Fiction Tarantino, które stanowi swoisty przełom w gatunku sensacji, jednak ma z nim wiele wspólnego - nie bez powodu mówi się o nim Pulp Fiction Rodrigueza…

Ocena: 4.5


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
tired2009-01-11 14:18:49
avatar
Dobry, zachęcający do obejrzenia filmu tekst. Jest to mądrze napisana recenzja , nie niszcząca potencjalnemu widzowi przyjemności oglądania.
odpowiedz
emilly262009-01-11 14:18:49
avatar
Na ogół filmy z udziałem Brusa Willisa są udane. Recenzja zachęca do obejrzenia filmu:)
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów