Kod Leonarda da Vinci - między fikcją a herezją

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek


- [1] [2] -
następna


Zobacz też:

Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
mg2006-05-18 01:23:20
avatar
to prawda. I dziwi mnie to również i bulwersuje, że zapomina się o istnieniu fikcji literackiej. I jeszcze jedna rzecz mnie zdumiewa, że nigdy Kościół tak radykalnie i gwałtownie nie wypowiedzial się wobec żadnego horroru, w którym występują złe moce. Przyznam, że dla mnie właśnie te filmy i książki mogą zrobić wiele szkody,a nie "Kod", który w gruncie rzeczy, mimo że świetny warsztatowo - jest zwykłym czytadłem.
odpowiedz
mh2006-05-18 01:23:20
avatar
Sławku. Twoja postawa jest taka: ktoś mówi, że to w co wierzysz to kupa - przepraszam - gówna, a Ty się uśmiechasz i zamiast dać w mordę - płacisz mu. Ja mu nie dam w mordę, ale też nie dam zarobić. Gdy ktoś atakuje coś, co jest mi bliskie - to obojętne jest, czy czyni to wprost czy też za pomocą literatury. Wykorzystanie sztuki do podważania prawd wiary kościoła katolickiego budzi we mnie jeszcze większą niechęć - bo autor chowa się pod jej parasolem. Wolę stanowisko wobec "Kodu..." wyrażone w liście arcybiskupa Dziwisza.
odpowiedz
am/pm2006-05-18 01:23:20
avatar
takie fajne stanowisko napisane z wykorzystaniem prostego chwytu retorycznego, który można określić pobieżnie, ale i obrazowo jako "urodziełm się wczoraj". Rozumiem, że Autor nie słyszał o protestach Żydów dotyczących antysemityzmu tego lub innego całkowicie fikcyjnego dzieła, nie słyszał o protestach Polaków pokazywanych jako skończeni idioci lub złodzieje (o ile dobrze pamiętam głośno było o filmie dotyczącym naszej mniejszości w Chicago, coś o weselu, a ostatnio o reklamach Mediamarktu, oczywiście całkowicie fikcyjnych). Praktycznie zawsze obraz danego zjawiska nie był kreowany w oparciu o fakty, czy wysłuchanie świadków, chętniej słuchano i słucha się legend, plotek, przekazów opierających się o stereotypy. Dochodzenie do prawdy jest mozolne i niewdzięczne. Dlatego fikcyjny obraz podalany tanią sensacją wypiera obraz prawdziwy. Po pewnym czasie nie wiadomo co było inwencją twórcy a co sfabularyzowanym dokumentem. Szczególnie teraz w okresie, jak niektórzy twierdzą "wielkiej fikcji", "wielkiej gry". Jedyne co może bronić autora posługującego się krzywdzącymi czyjeś odczucia kłamstwami, literacko wyretuszowanymi by nieobeznanego z temtem czytelnika wprowadzić w błąd, to literacka jakość dzieła. Mogę bronić "Szatańskich wersetów", na "Kod" nawet nie splunę.
odpowiedz
slk2006-05-18 01:23:20
avatar
Gdybym miał oburzać się i bojkotować każdą książkę czy film, w którym wizerunek Kościoła czy Chrystusa jest nieco zafałszowany, musiałbym odrzucić bardzo wiele spośród współczesnych dzieł filmowych, zrealizowanych na Zachodzie, a nawet sporo spośród polskich produkcji. Bo kogoś mogłoby oburzyć "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", ktoś mógłby uznać ten doskonały film za profanację. A "Ostatnie kuszenie Chrystusa"? A bardzo popularna powieść "Dzieci Graala", w której nie dość, że występują potomkowie Jezusa Chrystusa (chłopiec i dziewczynka), to jeszcze, wiedząc że są rodzeństwem, nawzajem się pieszczą, dochodząc niemal do seksu. To rzecz bardzo na Zachodzie popularna, a jakoś protestów przeciwko książce nie słyszałem. Secundo - rozdzielmy publicystykę, antysemickie teksty, publikowane na łamach prasy, oddzielmy powszechnie panujące poglądy i przekonania od literatury - nawet tak słabej, jak "Kod..." Gdyby nie setki protestów i głosów krytyki, książka Browna byłaby często czytana, ale ostatecznie pozostałaby bez większego echa, odzewu. Za pół roku wszyscy by zapomnieli, że taka książka w ogóle została napisana. A tak - czytają "toto" setki ludzi, zaś głosy krytyki ze strony Kościoła skłaniają ludzi do tego, by powieść Browna traktować poważnie. Traktować jako "dokument", a nie - literacką fikcję. Płacę za kawał dobrego kina rozrywkowego, czy książkę, doskonałą do czytania w pociągu. Literatura sensacyjna czy kryminalna nie ma ambicji zmieniania świata, moralizowania czy przedstawiania spójnej filozofii. Ma się po pierwsze - sprzedać, a po drugie - dostarczyć Czytelnikowi relaksu, pozwolić mu odpocząć. I książka, i film te warunki spełniają (film w mniejszym stopniu). Tyle. Ale za komentarze dziękuję i zapraszam do dalszej dyskusji bądź publikacji obszerniejszej polemiki ;-)
odpowiedz
am/pm2006-05-18 01:23:20
avatar
W kwestii technicznej- z przedstawionego powyżej stanowiska wnioskuję, że nick "slk" należy do autora artykułu, jeżeli nie- przepraszam, ale założę że tak jest dla przejrzystości stanowiska. W artykule nie ma mowy o fałszowaniu w stopniu "nieco", lecz o dowolności w tworzeniu (także kłamstwa i/lub sytuacji, zdarzeń, sądów itd. obraźliwych), pod jednym tylko warunkiem, że dzieło posiada etykietę np. "powieść" a nie "na faktach". Zaproponowałem, by o negatywnej ocenie danego dzieła decydowało wyważenie pomiędzy szkodą wynikającą z treści a jego artystyczną wartością. Oczywiście ta ocena będzie zawsze subiektywna i nie mówię tu o kwestii prawnej, która musi się odwoływać do sformalizowanych zasad społecznych. To ocena każdego odbiorcy; w przypadku "Kodu" nie mam wątpliwości. Z tych samych powodów przyjmuję "Ostatnie kuszenie Chrystusa" (choć raczej książkę Kazantzakisa) Po drugie w żadnym miejscu nie wspominałem o publicystyce, mówiłem o fikcji artystycznej. Lista dzieł uznawanych za antysemickie jest długa; ostatnio było głośno o "Pasji" (bo to chyba wizja artystyczna została uznana za antysemicką, a nie Ewangelie). Bawi mnie również, że ówcześnie oburzeni obecnie domawiają prawa do oburzenia się na "Kod". Po trzecie oczywiście można ignorować tego typu "sztukę", ale mam też zrozumienie dla ludzi, którzy się zdenerwowali, gdy stale nazywa się ich (fikcyjnie, oczywiście) idiotami, a wyznawane przez nich przekonania i wiara uznawane są za stek bzdur. Po czwarte o gustach się nie rozprawia, ale od literatury sensacyjnej oczekuję dobrego warsztatu w budowaniu tła, na tyle, bym uwierzył, że opowiadana historia mogłaby się zdarzyć. Jeżeli w kryminale o Sherlocku Holmesie miałby on walczyć z grupą terrorystów próbujących wysadzić Luwr znajdujący się w Londynie za pomocą ukradzionej w Związku Radzieckim bomby atomowej, to nie sądzę bym miał z czytania przyjemność. Nie lubię, gdy ktoś obraża moją inteligencję.
odpowiedz
losar 2006-05-18 01:23:20
avatar
Nie widzialam filmu ale ksiazka moim zdaniem jest swietna i ciekawa. A to co czytam to tylko i wylacznie moja sprawa i nikt za mnie nie bedzie decydowal.Jest wiele takich kontrowersyjnych pozycji i kazdy ma prawo decydowac czy przeczytac czy nie.
odpowiedz
dayna152006-05-18 01:23:20
avatar
Film świetny. Teraz czas na książkę.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów