KONFESYJNOŚĆ, czyli „JA WYZNAJĘ”, kilka uwag o literaturze anglo-amerykańskiej

Dawid Klachacz
« powrót

KONFESYJNOŚĆ, czyli „JA WYZNAJĘ”


Kilka uwag o literaturze anglo-amerykańskiej



Dawid Klachacz



Zjawisko konfesji (wyznania) w literaturze zdaje się istnieć od początku jej tworzenia. Św. Augustyn napisał swoje Wyznania w czwartym wieku po Chrystusie, Jean-Jacques Rousseau w osiemnastym. Wyznanie to również „Preludium” Wordswortha, czy też strofy byronowskiego „Childe Herolda”. Poeci i filozofowie liczyli na to, że zdradzając najtajniejsze sekrety, poznają lepiej swoje wnętrze, a przy okazji dadzą czytelnikom lepszy wgląd we własną twórczość. Oczywistym faktem jest ograniczenie tego zabiegu literackiego, poprzez kreacyjność, to znaczy zrygoryzowanie form w postać gatunków, jednolitych nurtów i tendencji, które projektowały zadania literatury, tworząc wzorce i koncepcje teoretyczne. Klasyczna literatura europejska nie stwarzała podatnego gruntu dla ekspresyjnych wyznań lirycznych. Dalsze epoki aż do romantyzmu, również nie wygenerowały tego typu „zachowań” poetyckich. Powyższa konstatacja wydaje się naturalna znając historię oraz kontekst kulturowy, gdyż dopiero późniejsze okresy ideowo – społeczne sprzyjały „wyznaniu”. „Wszystko, co stanowi materiał dla pisarza, wszystko, co dostrzega wokół i co stara się zamienić w sztukę, przechodzi przez filtr pisarskiej świadomości. Szczególnie od czasów romantyzmu próba zrozumienia natury owej świadomości stała się częścią procesu twórczego.[1]



Należy pamiętać, że konfesyjność w poezji amerykańskiej zaczyna się już w dziewiętnastowiecznym transcendentalizmie, a nie jak sugerują niektórzy badacze w drugiej połowie dwudziestego wieku. Owszem zauważano już kategorie wyznań oraz intymności wyrażonej w formach epistolarnych, diariuszach, dziennikach, pamiętnikach, natomiast recepcja poezji dziewiętnastowiecznej na ogół miała charakter programowy, uogólniający. Tworzono wspólną soczewkę dla całego nurtu. Dopiero dwudziestowieczne odczytania wydają się uwzględniać heterogeniczność transcendentalizmu amerykańskiego. Istotne jest to na tyle, aby zrozumieć poezję Emilly Dickinson, która nie tyle wywarła ogromny wpływ na takich pisarzy jak Sylvia Plath, Wirginia Woolf, Robert Lowell i wielu innych, co stworzyła odrębną postać konfesji eksplikowanej notabene w lirycznej formie nieregularnego jambu.



Tak, więc właściwe recypowanie poezji konfesyjnej kształtującej się formalnie pod koniec lat pięćdziesiątych w Ameryce powinno uwzględniać dynamiczny i ciągły proces historycznoliteracki. Świadomość wpływów oraz intertekstualności wydaje się szczególnie ważna w odczytaniach poezji, która czerpie inspirację z wcześniejszej, czy też do niej koresponduje w bezpośredni sposób.


Aby właściwie zrozumieć znaczenie nazwy poezji zwierzenia należy prześledzić zabarwienia semantyczne słowa konfesja. Wywodzi się ono z łacińskiego „connfessio (od confiteri), czyli wyznanie czegoś, przyznanie, zeznanie, świadectwo (złożone słowem lub czynem), a także obietnicę, wyznanie grzechów, spowiedzi.”[2] Podobną definicję podaje słownik łacińsko – angielski “(Oxford Latin Dictionary) confessio [confiteor + - tio] – an acknowledegment (of something to ones’s disadvantage), admission, confession, an expressed opinion, acknowledgement, an admission of guilt, an act process implying an admissiom a tacit admission; also, a proof or token.”[3]



Przedstawione definicje są pomocne w budowie rudymentarnej dla tematu konkluzji, mianowicie słowo konfesja opiera się na zwierzeniu. Ono zaś odsyła do kontekstu spowiedzi, która par excellence determinuje do szczerości wyznania. Dzięki tak wielkiej pojemności semantycznej powyższego terminu można potwierdzić jego właściwe zastosowanie dla omawianych tendencji i praktyk literackich. Co więcej samo słowo confessio nie tylko ukrywa istotę poezji zwierzenia, ale także w swoim znaczeniu projektuje jej zadania i cele, jest jakby wewnętrzną kwintesencją teoretycznoliteracką. Wedle tej myśli poeta konfesyjny staje się konfesorem od łac. „confessor” – wyznawca; „ten, kto wyznaje swoje grzechy; przyznaje się do winy”.[4] Twórca jest swoistym wykonawcą założeń konfesji i jako taki występuje w pierwszej osobie, zdejmuje maskę, a tematy, które podejmuje mają często zabarwienie pejoratywne i mogłyby równać się z definicyjnym „wyznaniem grzechów” w poetyckim „konfesjonale”.



Liryka bezpośrednia, która daje możliwość mocnego zaznaczenia podmiotu będzie szczególnie eksploatowana przez „konfesorów”. Twórca będzie często występował wręcz pod własnym imieniem lub też wprowadzał do tekstu fakty, nazwiska i miejsca łączące się z jego biografią lub sugerujące w inny sposób, że to on jest bohaterem opisywanych wydarzeń. Granica między „ja” autora a „ja” poetyckim jest świadomie zatarta. Pomimo to w wierszach dostrzega się mocno zarysowane „ja” mówiące. Podmiotowość jest na tyle ukonstytuowana, że można wyodrębnić ją jako osobną bytowość w dziele. Dzięki takim zabiegom wyzyskana zostaje mocna personalizacja, kategoria prywatności oraz nakierowanie indywidualistyczne.[5]



*


Głęboka indywidualizacja poezji konfesyjnej skutecznie stworzyła alternatywę dla poetyki eliotowskiej w myśl, której wiersz powinien mieć charakter uniwersalny, a nie osobisty. T. S Eliot torował drogę poetom okresu modernistycznego i powojennego jednoznacznie artykułując własne poglądy na temat właściwego charakteru poezji:


„Poezja to nie dawanie upustu wzruszeniom, ale ucieczka od wzruszeń, to nie wyrażenie osobowości, lecz ucieczka od osobowości”.[6] Poeci, którzy tworzyli w obszarze wpływu myśli eliotowskiej z dystansem komunikowali osobiste emocje i doświadczenia, a jeżeli do tego dochodziło starali się odindywidualizować uczucia, nadawając im charakter ponad jednostkowy, a zarazem sami skrywali się pod maską.



Nie bez przyczyny ewokowana zostaje tutaj koncepcja Eliota, gdyż istotna wydaje się być świadomość antynomii w charakterze poezji, tym bardziej konfesja w liryce lat pięćdziesiątych ma duży wydźwięk i na wcześniejszym, modernistycznym gruncie staje się niemal kuriozalna. Nie mniej jednak konfesyjność w poezji zaczyna się coraz bardziej krystalizować. Ciekawym przykładem jest twórczość Roberta Lowella, który początkowo pozostawał pod wpływem założeń poetyki eliotowskiej. Pomimo tego w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych powstało dzieło pt.: „Cmentarz kwakierski w Nantucket”, które ukrywa dużą dozę osobistych przeżyć i miotających poetą uczyć, jednakże wszystko to zostało


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Tim Burton wobec słowiańskiej ludowości czyli upiorność życia wskrzeszona Tim Burton wobec słowiańskiej ludowości czyli upiorność życia wskrzeszona Tim Burton zajmuje odosobnione miejsce we współczesnym kinie nie tyle amerykańskim, ile światowym w ogóle. więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów