Krakowiaków obyczaje wielkanocne

Beata Bednarz
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Maria Dąbrowska w Nocach i dniach nazwała obyczaj „piątym żywiołem świata”, który tak porządkuje życie ludzkie,  jak zmiany pór roku wpływają na zajęcia rolnicze. Jednym z wiernych obserwatorów i kronikarzy tego „piątego żywiołu” w małej ojczyźnie był Seweryn Udziela (1857-1937) - wybitny etnograf, antropolog, badacz kultury ludowej regionu Małopolski, a także pomysłodawca i założyciel Muzeum Etnograficznego w Krakowie, które nosi obecnie jego imię. Udziela uważany jest za inspiratora badań oraz autora prac, które stanowią dziś punkt odniesienia w publikacjach na temat kultury ludowej.  



Z końcem przykrego, czterdziestodniowego postu, w czasie którego dokuczała zima ludziom mrozem i śniegiem, z upragnieniem wyczekują ludzie świąt Wielkiejnocy, będących symbolem nadchodzącej wiosny.



Seweryn Udziela, Krakowiacy



Fundamentalną pracą Udzieli, którą opublikował w 1924 roku, są Krakowiacy. W miniaturowej książce, którą dwa lata temu wydawnictwo Bona wznowiło pięknie i starannie jako reprint, barwnym stylem opisał obyczaje, strój, obrzędowość doroczną i życie codzienne mieszkańców podkrakowskich wsi. Krakowiacy to gratka nie tylko dla współczesnych Galicjan. Nawet jeśli nie urodziłeś się na obszarze graniczącym od południa z góralami [...], mniej więcej do gościńca biegnącego od Białej przez Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską i Lipnicę, od zachodu ze Ślązakami, od wschodu z Lasowiakami, czyli Sandomierzanami, a od północy [sięgającemu] linii biegnącej od Częstochowy poza Kielce, możesz znaleźć w tym dziełku sporo ciekawostek o ponadregionalnym znaczeniu. Warto zagłębić się w tę lekturę i być może – ze zdziwieniem – odkryć, że coś z dawnych zwyczajów krakowiaków zostało nie tylko w Małopolsce, ale także w innych regionach kraju. Dużo miejsca poświęcił Udziela analizie charakteru mieszkańców okolic Krakowa oraz ich życiu codziennemu. Przedstawił także kultywowane przez nich obrzędy rodzinne i świąteczne. Również w świętach pobrzmiewa echo codzienności, gdyż powszedniość przełamują, zawieszają. Jakie obyczaje wielkopostne i wielkanocne zaobserwował w Małopolsce w latach międzywojennych Udziela? Co do dziś się uchowało i jest charakterystyczne dla wszystkich Polaków świętujących Zmartwychwstanie Pańskie? Obyczaje tytułowych bohaterów mogą się nam dziś wydawać odległe, ale może właśnie dlatego są tak bardzo fascynujące.



Niedziela Kwietnia


Święta Wielkanocne oraz tygodnie je poprzedzające i po nich następujące charakteryzują się w polskiej tradycji kościelnej i ludowej bogatą obrzędowością. Wielki Tydzień zaczyna się Niedzielą Palmową, Kwietnią lub Wierzbną. Punktem kulminacyjnym tego dnia jest święcenie palm - symbolu odradzającego się życia. Wiele zwyczajów wielkanocnych świadczy o wielowiekowej tradycji związanej z tym wielkim świętem. Pierwszym symptomem budzącej się przyrody są pączki, czyli bazie lub bagnięta na wierzbach. Mali krakowiacy, jak pisze Udziela, ucinali te gałązki z baziami, wiązali je razem wiechami trzciny wodnej, a następnie ozdabiali sztucznymi kwiatkami i wstążką. W ten sposób tworzyli palmy, które w Niedzielę Kwietnią, czyli Palmową, święcili w kościele. Z poświęconych palm robili w Wielki Piątek rano krzyżyki, które zatykali w pole, aby je uchronić od gradu, i na szczytach chat, bo to zabezpiecza je od pioruna. Palmą święconą krakowiacy poganiali bydło, gdy pierwszy raz wychodziło wiosną na paszę. Ponadto mieszkańcy podkrakowskich wsi przechowywali palmę za obrazem aż do przyszłego roku, po czym ją palili, a w jej miejsce zakładali nową. Chłopcy w Niedzielę Palmową biegali od chaty do chaty z oracjami i zbierali do koszyka dary, głównie jajka. Nazywano ich puchernikami lub koniarzami, a okrążanie - obchodem koniarza bądź chodzeniem z lilijką. Chłopak, podrostek albo nawet starszy parobek smolił sobie twarz sadzą, ubierał się w stary kożuch albo podartą górnicę (inaczej: płóciennicę), opasywał powrósłem, a na głowę zakładał kapelusz papierowy. W prawej ręce trzymał pałkę, młotek lub siekierę, w lewej zaś koszyk, i tak ubrany chodził po izbach i wygłaszał orację śmieszną, bo bez związku i sensu.



Wielki Tydzień


W Wielką Środę po jutrzni chłopcy spuszczali kota w garnku z popiołem z chóru. Gdy garnek się rozbił, a kot uciekał, gonili go z kijami, dopóki się nie ukrył. Robili też bałwana ze słomy, którego zwali judaszem. Przywlekali go przed kościół, wynosili na wieżę, a następnie z niej strącali go na ziemię, aż się nie rozsypał. Niechlubny zwyczaj związany z judaszem polegał także na topieniu go w potoku lub sadzawce. Wlokąc bałwana do rzeczki, wśród wrzasku i śmiechu zgromadzonych bili go kijami. Tam, gdzie nie palono judasza, praktykowano – jak w zachodniej części ziemi krakowskiej, w okolicach Żywca oraz na Podhalu – prastary zwyczaj topienia lub palenia słomianej kukły, zwanej marzanną. Rytuał ten dochował się gnieniegdzie do dzisiaj w formie radosnej dziecięcej zabawy w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny – 21 marca. W Wielki Czwartek milkły dzwony kościelne. Wówczas chłopcy zastępowali je drewnianymi klekotkami, kłapaczami czy taradajkami (bo różnie zwano w podkrakowskich wsiach owe hałaśliwe przedmioty), z którymi rano, w południe i wieczór obchodzili kościół, tłukąc się niemiłosiernie, aby w ten sposób odstraszyć zło oraz chronić ludzi i zwierzęta przed nim. Wielki Piątek i Sobotę chłopcy obchodzili groby Chrystusa, przy których stała straż. Tę funkcję pełnili paroby przebrani albo za rycerzy, albo za Turków. Przez cały Wielki Tydzień krakowiacy sprzątali domostwa: bielili, myli podłogi oraz czyścili izby, sprzęty i naczynia. Kobiety zaś przygotowywały święcone, na które składał się: bochenek chleba, ugotowane jaja, chrzan, kawał wędzonego mięsa wieprzowego, a czasem i wołowego, kiełbasa, ser i masło. Wszystko to starannie ułożone w przystrojonym zieleniną koszyku zanosiły w Wielką Sobotę do kościoła, aby ksiądz pokarmy pobłogosławił. Święcone rodziny spożywały w Wielką Niedzielę rano po powrocie z kościoła. Uważano przy tym, aby żadna okruszyna nie spadła na ziemię, a kości z mięsa święconego zakopywano w polu, aby krety i myszy go nie niszczyły. Resurekcja zwykle urządzana była z wielką paradą. Krakowiacy bacznie obserwowali w czasie procesji zachowanie starszych kobiet, aby poznać która jest czarownicą i odbiera albo psuje krowom mleko,bo baba-czarownica nie może obejść dookoła kościoła z procesją trzy razy, ale raz tylko jeden, po czem usuwa się na bok albo wchodzi do kościoła. Skoro świt w Wielki Poniedziałek jedni drugich oblewali. Parobcy ciągnęli dziewczęta pod studnię i tam polewali je wodą


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Powrót do świata Galów. Asteriks po latach Powrót do świata Galów. Asteriks po latach Po ładnych paru latach powraca jedna z najbardziej popularnych serii komiksowych w historii. Wraca Asteriks. Przygotowany jedynie pod okiem Alberta Uderzo przez dwóch młodych twórców - więcej...
Publicystyka - Bronowice po Wyspiańskim Bronowice po Wyspiańskim Zbliża się kolejna rocznica drugiego dnia wesela i obrzędu oczepin po ślubie Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną. Wśród weselnych gości przybyłych z miasta obecny był wówczas Stanisław więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
szpachela2014-04-20 07:05:18
avatar
Ciekawy tekst :) Nie wiedziałam, że topienie marzanny wzięło się od palenia bałwana-judasza.
odpowiedz
dayna152014-04-20 07:05:18
avatar
Ciekawe
odpowiedz
czaroska2014-04-20 07:05:18
avatar
Niezmiernie ciekawy :)
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów