Krótka historia gór śmieci

Granice_pl
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Na Jutlandii i w Patagonii, na Wyspach Japońskich i w Australii, na Florydzie i w... Warszawie. Nazywane paraderos, bugrami lub koeken-moeddingen. Na całym świecie wznoszą się góry śmieci, służące współcześnie jako boiska, stoki narciarskie lub skryte pod gęstą zabudową. Jak powstały? Czego możemy się z nich dowiedzieć o ludziach, którzy je usypali? Czy i po nas pozostaną w przyszłości wyłącznie góry śmieci? Pisze o tym Zdzisław Skrok, autor książki Wymowność rzeczy.

Spacerując dziś po obrzeżach polskich lasów, trudno sobie wyobrazić, aby kiedykolwiek mógł istnieć świat bez śmieci, zużytych opon, rozbitych pralek i telewizorów, azbestowych płytek, butelek, puszek i worków zalegających rosnącą warstwą coraz rzadsze oazy naszej przyrody. A jednak archeolodzy przekonują nas, że była taka epoka powszechnej szczęśliwości, autentyczny Złoty Wiek Ekologii, gdy prawdziwe śmieci nie istniały, a człowiek obrabiał materię na tak podstawowym poziomie, że cokolwiek w tym procesie było odpadkiem, a więc w naszym pojęciu śmieciem – krzemienny odłupek, drewniany wiór, ogryziona kość, wszystko to bez problemu powracało do przyrody i stapiało się z nią natychmiast w naturalną całość bez potrzeby oczekiwania przez stulecia, jak w przypadku naszych śmieci, na ich neutralizację.


My, obywatele cywilizacji, wytwarzający codziennie kilogramy śmieci, nie wierzymy w to, bo jakże to możliwe, aby w ludzkim świecie nie istniały odpadki, ogryzki, zepsute narzędzia i zabawki, rozbite naczynia i jednorazowe opakowania? Niezużyte całkowicie i niewykorzystane do końca, niechciane, traktowane jako kłopotliwe zawalidrogi, usuwane z oczu, wyrzucane na „ziemię niczyją”, za stodołę, na obrzeża lasów, na miedze, na drogi, do potoków. Z nadzieją, że przyroda sama rozwiąże wstydliwy problem i przywróci im pierwotną postać naturalnego minerału, czyli uzna je za swoje i przyjmie do swego łona. Tego uczynić oczywiście nie jest w stanie, bo jej substancja tak dalece została przetworzona, że o żadnym powrocie nie może być mowy. Pozostaje smutna egzystencja pomiędzy przyrodą a cywilizacją, pogardzana kondycja śmiecia, dziwaczna forma materii niebędąca ani przedmiotem natury, ani rzeczą kultury.

Problem współczesny


Przez tysiąclecia śmieci nie istniały, a przynajmniej nie stanowiły tak wielkiego i tak widocznego jak dziś kłopotu dla człowieka. Nawet żelazo, powszechne w użyciu od dwóch tysiącleci, aż do XIX wieku było takiej jakości, że bez trudu w ciągu kilku lat leżenia w ziemi korodowało i przybierało pierwotną postać minerału. Podobnie było z o wiele starszą w użyciu od metali ceramiką. Przetworzona za pomocą wysokiej temperatury glina długo wprawdzie zachowuje swą odrębną, nienaturalną substancję, ale gdy chodzi o najdawniejsze z niej wyroby, ciągle bliższa jest naturze minerału niż wytworowi cywilizacji. Dopiero ulepszenie obydwu wyrobów poprzez ich utwardzenie sprawiło, że zdecydowanie już wyodrębniły się one z przyrody i awansowały do rangi nowoczesnego śmiecia. Później pojawiły się już surowce mające niewiele wspólnego z naturą, rozpowszechniły się masowo produkowane wyroby ze szkła, stopów metali, ebonitu, gumy, plastiku. Z coraz większą obawą spoglądamy na śmieciowe góry, podchodzące pod granice naszych miast, dymiące w dzień i noc toksycznym oparem wysypiska na przedmieściach, nielegalne składowiska odpadów w sercach narodowych parków i miejscach weekendowych pikników. Pocieszeniem może być fakt, że po wielu wielkich i dumnych cywilizacjach pozostały jedynie śmietniki, wielkie usypiska śmieci, ułamków i odpadów, gromadzonych przez stulecia i tysiąclecia.

Problem intymny


Choć nasi odlegli przodkowie aż do czasów nowożytnych nie mieli kłopotów ze śmieciami i prawie ich nie wytwarzali, to równocześnie odkrycia archeologów dowodzą paradoksalnie, że już w odległych epokach żyły ludy, a nawet cywilizacje, o których wiemy cokolwiek jedynie dzięki śmieciom przez nie wyprodukowanym. Szczęśliwym trafem dotrwały one do naszych czasów i stały się łupem specjalistów od ich badania. W dużej mierze archeologia jest bowiem dyscypliną budującą swą wiedzę o prehistorycznych społecznościach na podstawie tego, co po nich pozostało w formie resztek ich kultury materialnej. Badacze podkreślają jednak, że w przeciwieństwie do przekazów pisanych – kronik, listów, testamentów – źródła archeologiczne mają charakter nieintencjonalny. Oznacza to, że ich wytwórcy i użytkownicy nie przygotowywali ich, aby świadczyły w jakimkolwiek zakresie o ich woli, światopoglądzie czy jakości życia. Oceniając zaś jakość tych archeologicznych przekazów, jednoznacznie należy stwierdzić, że gdyby ich wytwórcy mogli mieć teraz prawo głosu, to jednoznacznie zaprotestowaliby, bowiem owe źródła, wytwory i atrybuty ich codziennego życia najczęściej ilustrują codzienne, potoczne, często wstydliwe aspekty ich zwykłej egzystencji. W większości są to przecież śmieci, odpadki produkcyjne, zużyte albo zgubione okazy odzieży i przedmiotów codziennego użytku. Skromne i bezpretensjonalne. W oczach badacza jednak cenne, często bardziej wartościowe niż napuszone i pisane na zamówienie możnych kroniki i panegiryki. Bo śmieci i szerzej materialne źródła archeologiczne – są szczere, opowiadają o prawdziwym życiu naszych przodków, nie są w żadnym stopniu stronnicze i zaprogramowane. To ich największa wartość – śmieci szczerze, bez upiększania, opowiadają o naszym człowieczeństwie, dawnym i współczesnym.

Góry śmieci


Wymownym dowodem służyć mogą tu perypetie związane z odkryciem i identyfikacją najstarszych europejskich gór śmieciowych na wybrzeżach Jutlandii. Na pierwszy rzut oka przypominają one naturalne nasypy powstające w wyniku działania fal formujących na plażach morskie osady. Dlatego tak trudno je było od nich odróżnić i zidentyfikować. Archeolodzy dopiero w drugiej połowie XIX wieku zaczęli podejrzewać, że te złożone przede wszystkim ze skorup morskich małży wały ciągnące się kilometrami na piaszczystych brzegach Danii to nie twory naturalne, ale gigantyczne pozostałości prehistorycznych uczt naszych dawnych ludzi rozmiłowanych w owocach północnego morza.


Jak doszło do tego odkrycia w polskim piśmiennictwie, relacjonował na łamach warszawskiego pisma „Ateneum” w roku 1888 Ludwik Krzywicki: „Wzdłuż wybrzeży tego półwyspu i pobliskich wysp spostrzegamy liczne, dosięgające czasami wcale pokaźnych rozmiarów pagórki; niekiedy np. posiadające 300 m długości, 70 szerokości, a około 3 m wysokości. Przez długie czasy nie zwracały one na się uwagi; uważano je po prostu za usypane przez falę morską ławice muszli i żwiru. Ale przyszła kolej i na nie. Znany na północy badacz, Steenstrup, zauważył, że składają się one wyłącznie ze skorup następujących jadalnych mięczaków morskich: Ostrea eduli (ostryga), Cardium edule (sercówka), Mylilus edulis (omułek jadalny), i że wszystkie znajdowane skorupy należą do dojrzałych już osobników, następnie spostrzegł w tych nasypach prawie zupełny brak żwiru i piasku. Fakty te dały dużo do myślenia. Najprzód brak żwiru, a obecność jedynie jadalnych i dojrzałych mięczaków, następnie położenie samych wzgórz – wszystko to wykluczało przypuszczenie, jakoby wzniesienia te były wytworem fali morskiej, i wskazywało na rękę ludzką. Dalsze poszukiwania jeszcze dobitniej tego dowiodły: przy rozkopywaniu natrafiono na ślady ognisk, narzędzi. Okazało się, że pagórki te – to śmietniska, na które przedhistoryczny człowiek rzucał odpadki swego pokarmu składającego się przeważnie z mięczaków. Z tego powodu nauka nadała im miano «śmietnisk kuchennych» (kioeken-moeddingen)”.


Późniejsi archeolodzy zaliczyli te konstrukcje do kultury Ertebolle, której twórcy i użytkownicy żyli na terenie Jutlandii we wczesnej epoce neolitu, w okresie od


poprzednia
- [1] [2] [3] [4] -


Zobacz też:

Publicystyka - Zamach majowy w oczach sowieckiej dyplomacji Zamach majowy w oczach sowieckiej dyplomacji 12 maja 1926 rozpoczął się w Polsce przewrót majowy, przeprowadzony pod przywództwem marszałka Józefa Piłsudskiego. Po bezowocnej rozmowie Piłsudskiego z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim więcej...
Publicystyka - Od Kopciuszka do bohaterki. O nowej roli kobiet w literaturze dla młodych czytelników Od Kopciuszka do bohaterki. O nowej roli kobiet w literaturze dla młodych czytelników Jesteśmy świadkami ogromnych zmian zachodzących w świadomości społecznej. Zmian, w sposobie postrzegania ról płciowych i, w końcu, zmian, które nawet jeśli jeszcze nie każą nam się pożegnać z Kopciuszkami więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów