Lincoln - sceny z życia pomnika

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Steven Spielberg jest królem Oskarów. Trzy wygrane w najdziej prestiżowych kategoriach - dla najlepszego reżysera i za najlepszy film. Dziesiątki - jeśli nie setki - nominacji do Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej dla jego obrazów. Niewyobrażalne budżety. Najlepsi rzemieślnicy i artyści sztuki filmowej na jego usługach. I temat ważny dla każdego Amerykanina - rola Abrahama Lincolna w zniesieniu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. To - teoretycznie - nie mogło się nie udać. A jednak. A jednak "Lincoln" to film monumentalny, ale bardzo zachowawczy. To bardziej laurka dla legendarnego prezydenta, szkolna czytanka dla rozmiłowanych w propagandzie patriotyzmu Amerykanów niż wielkie dzieło filmowe. Więcej: to film, który poza Stanami Zjednoczonymi lub poza gronem najbardziej zagorzałych miłośników historii czy kina raczej nie ma szans odnieść wielkiego sukcesu.   

Oczywiście, "Lincolna" miłośnicy kina obejrzą z prawdziwą pasją. Wszystko tu pod względem warsztatowym dopięte jest na ostatni guzik. John Williams to kompozytor z ogromną już renomą, a jego muzyka doskonale obraz Spielberga dopełnia, równocześnie go nie przytłaczając. Zdjęcia Janusza Kamińskiego są perfekcyjne. Szczegóły i scenografia - dopracowane do granic. "Lincoln" mógłby być też prawdziwą szkołą dla twórców scenariuszy. Tony Kushner, wykorzystując nieznaną w Polsce książkę Doris Kearns Goodwin, scenariusz swój osadza niejako w dwóch planach. Przede wszystkim mamy tu konwencję dramatu parlamentarnego. Film opowiada o tym, jak Lincoln doprowadził do uchwalenia regulacji de facto znoszącej niewolnictwo, jednak by to uczynić, posłużył się korupcją. Z drugiej strony mamy tu osobisty dramat i życie rodzinne samego prezydenta. Prezydenta, który mimo nieczystych środków stosowanych do osiągnięcia celu, pozostaje jednak postacią jak ze spiżu.


Fragmenty dotyczące politycznej gry, trudno to kryć, nie porywają. Zrealizowane sprawnie, przeciętnego widza, niestety, raczej pozostawią obojętnym. Wszyscy znamy tę historię, wszyscy wiemy chyba, jak się skończyła - nie ma o czym dyskutować. Można by było powtórzyć za jednym z widzów, który po wyjściu z kina powiedział: "To najnudniejszy film, jaki w życiu widziałem". Tyle, że byłaby to nieprawda.


O wiele bowiem bardziej interesujący jest dramat Abrahama Lincolna - męża i ojca. Daniel Day-Lewis przebił wszystkie chyba dotychczasowe swoje osiągnięcia aktorskie. On nie gra brawurowo - on na dwie godziny staje się prezydentem Abrahamem Lincolnem, a wszystkie przeżycia i emocje, przez jakie musiał przejść Lincoln, stają się jego udziałem, a za jego pośrednictwem - również udziałem widzów. Day-Lewis kradnie prawie każdą scenę, w tym filmie istnieje właściwie tylko on. Chyba, że na ekranie pojawia się Sally Field - wybitna w roli małżonki prezydenta. Chyba, że pojawia się Tommy Lee Jones, który pokazuje, że płynące lata wcale mu jako aktorowi nie szkodzą.


I tu, paradoksalnie, upatrywałbym największej słabości filmu Stevena Spielberga. Nie ogląda się go jako kinowego dzieła, które wgniata widza w fotel, które zapewnia mu niezwykłą głębię przeżyć. Nie można też traktować "Lincolna" jako szczególnie interesującej historii. Ogląda się go dla perfekcyjnego warsztatu i wybitnej gry aktorskiej. W ten sposób to, co jest największą siłą filmu Stevena Spielberga, staje się zarazem jego największą wadą. Po prostu wobec dokonań znakomitych współtwórców filmu praca samego Spielberga wydaje się jedynie tłem. Co nie przesądza o braku szans na Oscara dla jednego z ulubieńców Akademii.


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Tygrys w Tobie. Recenzja filmowego Tygrys w Tobie. Recenzja filmowego "Życia Pi" Wizualna uczta, która wbije w fotel nawet najbardziej sceptycznych wobec tego typu kina widzów. Wciągająca opowieść, która - mimo, iż rozgrywa się głównie na ograniczonej przestrzeni więcej...
Publicystyka - "Ewa" Filmowy obraz Śląska. Od wielu już lat toczy się medialna dyskusja nad kondycją polskiego kina. Większość opinii głosi, że nie jest z nim najlepiej. Sam również podzielam to zdanie, choć bardzo chciałbym się mylić w tej kwestii więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
takahe2013-02-03 20:09:24
avatar
Z przyjemnością obejrzałabym ten film
odpowiedz
emilly262013-02-03 20:09:24
avatar
Recenzja z filmu " Lincoln" zachęca do jego oglądnięcia.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów