Mój Wyspiański - czyli twórca "Wesela" w Zagłębiu i na Śląsku

Prof. Włodzimierz Wójcik
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Profesor Włodzimierz Wójcik został zaproszony przez władze miasta Krakowa na uroczystości "Roku Wyspiańskiego". Na uroczystej sesji Rady wygłosił referat pod tytułem "Mój Wyspiański". Przemówienia nadto wygłosili: Przewodnicząca Rady Miasta Krakowa Małgorzata Radwan-Ballada, Prezydent Jacek Majchrowski, Profesor Franciszek Ziejka oraz wnuczka Czwartego Wieszcza Pani Dorota Wyspiańska-Zapędowska (referat pt. "Śpiący Staś" - mój ukochany ojciec)... Po oficjalnych uroczystościach wymienione osoby zostały zaproszone na bankiet przez gospodarzy "Rydlowki" Dzięki uprzejmości Profesora Włodzimierza Wójcika, publikujemy dziś jego referat.



Pani Przewodnicząca Rady, Panie Prezydencie


Królewskiego Miasta Krakowa,


Ekscelencje,


Kochani Przyjaciele: Doroto i Miłoszu,


Panie, Panowie -



Mój Wyspiański,


czyli twórca „Wesela” w Zagłębiu i na Śląsku


Przemówienie wygłoszone na uroczystej sesji Rady Królewskiego Miasta Krakowa 28 listopada 2007 roku



Od kilku miesięcy funkcjonuje w mediach, głównie w internecie, zdjęcie, które po uroczystościach inauguracji „Roku Wyspiańskiego” w katowickim teatrze 10 stycznia 2007 roku zrobiła wnuczka wielkiego dramaturga, Dorota Wyspiańska-Zapędowska. Przedstawia ona jej mamę Leokadię i siedzącą obok niej w saloniku teatru na kanapie moją skromna osobę. Z ruchów naszych rąk wynika, że żywo dyskutujemy w nastroju delikatnego rozbawienia i radości. Patrzę na to zdjęcie z wielkim wzruszeniem. Pamiętam to, o czym wówczas mówiliśmy. Oto małżonka syna czwartego wieszcza, Stasia, znanego powszechnie z pastelowego portretu „Śpiący Staś”, żywo opowiadała o zafascynowaniu od lat niemal dziecięcych twórcą „Wesela”. W prestiżowym krakowskim liceum recytowała fragmenty „Wyzwolenia” nie wyobrażając sobie nigdy, że kiedyś zostanie synową tak wielkiego poety. Tekst bardzo dokładnie do dzisiaj zna na pamięć; oto bowiem rozmowę naszą inkrustowała recytacjami.



Ta doniosła rozmowa miała dla mnie moc inspirującą. Zacząłem opowiadać pani Leokadii historię mojego porażenia Wyspiańskim. Porażenia, które można nazwać iluminacją. Ta cudowna „wyspiańska” chmura unosi się nade mną już siedemdziesiąt lat i to głównie właśnie ona uformowała kształt mojej osobowości.



Stanisław Wyspiański należy do najwspanialszych osobowości formujących polską kulturę. Jest naszym prawdziwym skarbem narodowym. Podobnie jak „Mazurek Dąbrowskiego”, jak serce Zygmuntowego dzwonu. Dla mnie zaś jest – równocześnie – bezcennym dobrem osobistym. Ten mój duchowy związek z teściem Pani Leokadii rozpoczął się w 1937 roku w odległości niecałych dwustu metrów od miejsca, w którym snuliśmy nasze wspomnienia. Oto jako drobny pięciolatek stanąłem z moją ciotką przed gmachem, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Z informacji mojej opiekunki dowiedziałem się, że jest to teatr Wyspiańskiego. Pojąłem to tak, że pan „Wypsiański” – jak to wówczas wymawiałem - jest właścicielem tego imponującego gmaszyska, które po latach jakoś mi zmalało. O wiele później zrozumiałem i to, że katowicka wizyta odbyła się w trzydziestą rocznicę zgonu wielkiego dramaturga.



Jednak Wyspiański wkradał się w moją duszę najpierw jako fenomenalny plastyk. Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych w naszych wiejsko-miejskich chatach łagiskich – w Zagłębiu – było rzeczą naturalną, było niemal normą umieszczanie na ścianach izb (zwłaszcza tych odświętnych) gazetowych reprodukcji portretów wielkich Polaków: Kościuszki, Piłsudskiego, Mickiewicza, Słowackiego, rzadziej już Krasińskiego. Pośród nich ważne miejsce zajmowały autoportrety i inne „malunki” – jak się mówiło - Stanisława Wyspiańskiego. Ten był najbardziej „swojski”. Dlaczego? Prosta odpowiedź. Te „malunkowe” jego nasturcje, malwy, kłosy żyta i owsa, kąkole, te chochoły, rozmaite zioła po prostu były nam bliskie, bo stanowiły naturalny składnik naszego realnego, rzeczywistego, codziennego wiejskiego życia.



Nieco później wsączyła się we mnie Wyspiańskiego sztuka słowa objawiona przede wszystkim jego poezją. Na etażerkach wiejskich izb pełno było różnych, nieco zaczytanych antologii z wierszami patriotycznymi oraz tak zwanych wypisów z czasów szkolnych rodziców, ciotek, wujków, starszych kuzynów. Stąd płynęły wiersze, których uczyłem się na pamięć. Z tego wyłaniał się pejzaż Krakowa, Wisły, Wawelu. Tych symbolicznych miejsc nie znałem. Poznawałem je z sagi ojca, który jako żołnierz będący w służbie czynnej w Krakowie przy ulicy Rajskiej, w roku 1927 odprowadzał prochy Juliusza Słowackiego na Wawel. Widoki Sukiennic, Kurzej Stopki, Domu Długosza jawiły się w tle pamiątkowych fotografii wycieczek szkolnych moich bliskich. Zagłębie od dziesięcioleci było zapatrzone na Kraków, ową ”duchową stolicę Polski” – jak to określił tuż przed zgonem radny Rady Miasta Krakowa, Wyspiański.



Ta liryka rozjaśniała mojemu pokoleniu ciemną noc okupacji. Niestety polska szkoła pod rządami nazistów zredukowała całkowicie wychowanie patriotyczne. Nie na Polaków byliśmy uczeni, lecz na siłę roboczą. W „czasach pogardy” szybciej dorastaliśmy. W miesiącach letnich musieliśmy zbierać zioła dla przemysłu farmaceutycznego III Rzeszy. Zioła, ukochane od najwcześniejszych lat mego życia, miały moc ratunkową. Oto bowiem po wykonaniu „normy” sadowiliśmy się na jakiejś skarpie i o nic nie podejrzewaniu, pod kierunkiem naszych nauczycieli budowaliśmy w sobie Polskę i polskość. Szły gawędy o polskich królach, zabytkach przeszłości, szły recytacje Mickiewicza, Wyspiańskiego, Lenartowicza. Młodociani mieszkańcy Warszawy na „tygrysy, mieli wisy”, my w Zagłębiu teksty patriotycznych wierszy. W roku 1947 (znów rocznica – czterdziesta rocznica zgonu autora Nocy listopadowej) kończyłem siedmioklasową szkołę podstawową, wcześniej pod kierunkiem


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
diego2007-12-12 12:15:19
avatar
Piękna historia fascynacji prawdziwym artystą. Oby nam wszystkim nie były obce takie wzruszenia!
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów