Moje wielkie, greckie wakacje

Natalia Julia Nowak
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Wspomnienia z podróży do Hellady.

Jestem osobą o tyle szczęśliwą, że już od dziewięciu lat spędzam wakacje za granicą (tylko raz, jako 16-latka, pojechałam na wczasy do Trójmiasta). W tym roku odwiedziłam Grecję - kraj, którego kultura, filozofia i osiągnięcia naukowe zmieniły bieg historii. Daleko nie uciekłam; Grecja, podobnie jak Polska, jest prowincją wielkiego i groźnego imperium - Unii Europejskiej (współczesnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a może nawet Cesarstwa Rzymskiego). Pozwólcie, że w niniejszym felietonie podzielę się z Wami moimi wrażeniami i wspomnieniami.


Zacznę od końca, czyli od powrotu do Polski. Na lotnisku w Salonikach (bardziej lubię angielską nazwę tego miasta - Thessaloniki) okazało się, że większość polskich pasażerów ma zbyt ciężki bagaż. Przykładowo, mój plecak ważył 10,5 kilograma, a walizka mojej Mamy - 22,5 kilo. Wprawdzie posiadanie takich opasłych “toreb” uszło nam na sucho, jednak nie oznaczało to końca przygód - nasz samolot długo nie mógł wystartować, bowiem gdzieś “zawieruszyło się” ośmioro pasażerów. Kiedy personelowi pokładowemu udało się zebrać komplet podróżnych, maszyna wzbiła się w powietrze, a jedna ze stewardess - po przypomnieniu zasad bezpiecznego lotu - zachęciła turystów do zapoznania się z samolotowym menu. Gdy zajrzałam do karty dań, zdecydowałam się zamówić kanapkę z kurczakiem, ale właśnie wtedy stewardessa oświadczyła, że wszelkie kanapki już dawno się skończyły. Ostatecznie musiałam kupić “Danie w 5 minut” (spaghetti po bolońsku) za jedyne 10 złotych…


Kiedy przelatywaliśmy nad Słowacją lub Polską, okazało się, iż w tej części Europy panuje burza. W samolocie zrobiło się dosyć ciemno, gdyż musieliśmy się przebijać przez czarne, burzowe chmury. Jak wynika z pewnego backmaskingu (piosenki odtwarzanej wspak w celu usłyszenia ukrytych treści), “chmura anarchię też nieść musi”, więc przeczytajcie, co było dalej… Przedstawicielka personelu pokładowego rozkazała pasażerom zapiąć pasy i wyłączyć wszelkie urządzenia elektroniczne. Nie wiem, co się wydarzyło później, ale stewardessy zaczęły biegać jak oszalałe po samolocie i coś szczebiotać (nie wiem, co szczebiotały). Na szczęście, kilkanaście minut później samolot “bezboleśnie” wylądował na Okęciu.


My, pasażerowie, chcieliśmy już wyjść z pojazdu, jednak okazało się, że… w samolocie zatrzasnęły się drzwi!!! Do maszyny latającej zaczęły już podjeżdżać specjalne wózki z taśmami do transportowania bagaży, a my nadal staliśmy w wąskim korytarzu. Kilkanaście minut później “gospodarze samolotu” zdecydowali, iż wszyscy, bardzo liczni pasażerowie mają wyjść jednym, przednim wyjściem. Ciekawe, czy tylko te drzwi były otwarte, czy może udało się je “odetkać”? Jedno jest pewne: w samolotach nie powinno dochodzić do takich awarii. Gdyby np. maszyna stanęła w ogniu, załoga i pasażerowie nie mogliby się ewakuować…


Pytacie o sam pobyt w Grecji? O miejscowość Possidi, Półwysep Kassandra i hotel X? Pozwólcie, że opiszę moje spostrzeżenia w dwudziestu pięciu punktach (szkic tej notatki powstał już w Grecji, ale teraz wzbogaciłam go o dodatkowe informacje):


1) Aby otrzymać od recepcjonistki piloty do telewizora i klimatyzatora, należy oddać pod zastaw 10 euro.


2) Dwie sprzątaczki, które spotkałam na mojej drodze życiowej, nie rozumieją ani jednego angielskiego słowa. Można się z nimi porozumieć jedynie na migi…


3) W hotelu X mieszkało niewielu Polaków - większość gości stanowili Włosi i sami Grecy. Przybysze w Italii mieli bardzo dziwne zwyczaje kulinarne: potrafili posmarować ciasto grubą warstwą Nutelli, położyć je na talerzu, pokroić nożem i zjeść widelcem…


4) Kiedy przyjechałam do Grecji, z moim telefonem komórkowym stało się coś dziwnego. Nie dość, że miałam problemy z dzwonieniem, to jeszcze dostałam od koleżanki 15 (słownie: piętnaście!) identycznych SMS-ów…


5) Pogoda w Grecji odpowiadała mi bardziej niż w Egipcie, bowiem nie było strasznych upałów (temperatura powietrza wynosiła zazwyczaj 28-29 stopni Celsjusza). Zdarzały się jednak grzmoty, błyski i drobne, krótkie mżawki.


6) W Possidi jest niezwykle mało sklepów i atrakcji turystycznych (no, bo ile budynków może się zmieścić na “zadupiu”, liczącym sobie dokładnie 700 metrów długości i około 120 metrów szerokości?!). Brzeg morza jest wąski, plaża składa się z tysięcy wielkich, kolorowych, niejednokrotnie równiutkich kamieni (chociaż w innych miejscach podobno występuje piach).


7) Niebo nad Grecją (oraz chmury) wygląda tak samo jak w Polsce. Dla odróżnienia, egipskie niebo jest jaskrawobłękitne i bezchmurne.


8) Hotelowe jedzenie pozostawia wiele do życzenia (moim zdaniem). Niektóre potrawy są tak wstrętne, że można by je serwować w więzieniach politycznych.


9) Pomimo punktu poprzedniego: w Grecji spotykane są niezwykle smaczne, krótkie (ok. 4 cm) paróweczki.


10) W greckich hotelach i restauracjach (a właściwie: w samych toaletach) obowiązuje zakaz wrzucania papieru toaletowego do sedesu. Brudne świstki wrzuca się do kosza na śmieci, opróżnianego regularnie przez “służby porządkowe”.


11) Telewizor, z którego korzystałam w pokoju hotelowym, nie odbierał żadnej polskojęzycznej stacji. Mogłam za to oglądać jakąś czeską telewizję informacyjną oraz rosyjski kanał “Folk” z muzyką ludową (Heh, nareszcie wiem, czym charakteryzuje się folklor Wschodnich Słowian!).


12) Alfabet grecki ma wiele wspólnego z rosyjskim. Jeśli chodzi o wymowę, język Sofoklesa wydaje się nieco podobny do włoskiego (Może to właśnie dlatego recepcjonistka zapytała mnie, czy umiem mówić po włosku?).


13) W restauracji przy hotelu X pracuje wiele “kelnerek-amatorek” w moim wieku. Moja Mama twierdzi, że są to dziewczyny z tutejszego “Ohapu” (OHP - Ochotniczy Hufiec Pracy).


14) Jeśli chodzi o relaks, do moich ulubionych czynności należało siedzenie na balkonie i czytanie książki “Z genealogii moralności” F. Nietzschego (w samolocie, podczas drogi powrotnej, pochłaniałam “Aforyzmy o mądrości życia” A. Schopenhauera).


15) Chociaż przyjechałam do Grecji głównie dla Aten, nie miałam możliwości, aby odwiedzić to miasto. W owym tygodniu biuro podróży “Triada” nie organizowało wycieczek do “kolebki europejskiej demokracji”.


16) Niedaleko hotelu X mieszka łaciata, biało-rudo-brązowa kotka z czwórką biało-rudych kociąt. Prawdopodobnie są to bezdomne zwierzęta.


17) Pierwszego dnia pobytu w Grecji miałam okazję przejechać się taksówką, prowadzoną przez kobietę (a właściwie: wielkiego, grubego babsztyla, który nie miał żadnych problemów z włożeniem do bagażnika dwóch ciężkich bagaży).


18) W miejscowości Possidi wznosi się góra, na której wybudowano wiele eleganckich domów.


19) Komary w Grecji są dosyć małe, ale potrafią męczyć człowieka przez całą noc. Ptaki załatwiają się, gdzie tylko mogą, więc można bardzo łatwo się pobrudzić.


20) O ile polskie wróble przypominają skrzydlate kuleczki, o tyle greckie są szczupłe i pozbawione wydatnych brzuszków.


21) Góra Olimp jest dokładnie taka jak mnie uczono; jej szczyt znajduje się w chmurach, toteż można sobie wyobrażać, iż właśnie tam mieszkają greccy bogowie.


22) Ulubionym talizmanem Greków jest ludzkie oko, które podobno neutralizuje złe uroki. Mieszkańcy Hellady wierzą, że tzw. złe spojrzenie może wywołać u człowieka


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Graficiarze Graficiarze Już na klatce schodowej ktoś wypisał zielonym, sprejem „życie jest do kitu”. Ciągle się zastanawiam, do jakiego kitu? Kto dziś używa jakiegoś kitu? więcej...
Publicystyka - Kilku w jedno.. Kilku w jedno.. Niezrozumienie swojego zachowania... Czy to znaczy, że jestem nienormalna? więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
Vanillivi2009-06-30 22:44:02
avatar
Moim zdaniem tekst nawet ciekawy, ale raczej do umieszczenia na blogu niż tutaj. Pozdrawiam
odpowiedz
njnowak2009-06-30 22:44:02
avatar
Dziękuję za sformułowanie "tekst nawet ciekawy". To autor decyduje, gdzie należy umieszczać jego prace.
odpowiedz
Vanillivi2009-06-30 22:44:02
avatar
No pewnie, że autor, ale myślę, że powinien uwzględnić gatunek. Moim zdaniem to publicystyką raczej nie jest, natomiast jak najbardziej nadaje się na notkę na bloga czy "kartkę z pamiętnika". No, ale jak wolisz. Pozdrawiam.
odpowiedz
JuliaH2009-06-30 22:44:02
avatar
tez uwazam, ze to raczej notka na bloga - ale to tylko moje zdanie. poza tym tekst ciekawy i motywujacy do podrozy
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów