Nie męczę wielbłąda. Wywiad z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm

Beata Bednarz
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Spotykam swoich bohaterów niemal wszędzie. Znają moje książki. Może umiem słuchać, mają zaufanie, chcą się otworzyć; może to jakaś „tajemnica”? O ludziach boleśnie naznaczonych piętnem Historii, o tajemnicach swojego warsztatu, a także o najbardziej bolesnych fragmentach polskich dziejów mówi w rozmowie Beaty Bednarz Aleksandra Ziółkowska-Boehm, autorka Drugiej bitwy o Monte Cassino

Niedawno nakładem wydawnictwa Iskry ukazała się Pani kolejna książka - Druga bitwa o Monte Cassino, składająca się z dziewięciu opowieści. Jej bohaterami są Polacy, boleśnie doświadczeni przez dziejowy huragan, jakim była druga wojna światowa. Wykorzystując wspomnienia jej uczestników i ofiar, skupia się Pani na ukazaniu trudnej historii Polski przez pryzmat jednostkowych losów. Co Pani czuje po opublikowaniu tej książki i jak długo powstawała? Z jakimi trudnościami przyszło Pani zmagać się przy gromadzeniu materiałów do niej? Jak dziś wspomina Pani pracę nad książką?


− Książka powstawała kilka lat. Od początku była mi bliska ze względu i na ludzi, o których pisałam, i tematykę. Trudnością było znalezienie odpowiedniego tonu na każdą z opowieści, każdy opisywany los. Aby czytelnik sam się wciągnął emocjonalnie, bez moich − narratora − gotowych ocen, bez zbędnych przymiotników. Im cięższe sprawy opisywałam, tym bardziej musiałam być powściągliwa, niemal wyciszona.


Czuję ulgę, że te historie poszczególnych ludzi zostały zapisane i są już w formie książki, a nie w moich planach. Żal mi, że większość moich bohaterów nie doczekała tej publikacji. Pisząc, ścigałam się z czasem, miałam bowiem do czynienia z ludźmi w podeszłym wieku.


Teraz mam kontakt z rodzinami moich bohaterów i mówią mi, jaka to dla nich satysfakcja.


Przywódcy wydają rozkazy, podejmują decyzje, za które płaci pojedynczy człowiek. Ofiarami są konkretni ludzie w różnym wieku, z nadziejami, marzeniami, ambicjami i planami, którym nagle życie się złamało, stracili najbliższych, stracili domy, niektórych wojna wyrzuciła z kraju. Ci, którzy przeżyli, płacili cenę często do końca swoich dni. Obrazy, które widzieli, powracają do nich i prześladują, szczególnie gdy są już starsi.

Książkę otwiera przejmująca opowieść generała Janusza Brochwicz-Lewińskiego o ostatnich dniach życia córki Melchiora Wańkowicza, Krystyny ps. "Anna". W czasie Powstania Warszawskiego był jej dowódcą. Widział, jak poległa szóstego dnia zrywu Polaków przeciwko niemieckiemu okupantowi i to on ją pochował. To świadectwo o bohaterskiej walce i śmierci córki pisarza ściska za gardło. Długo wpatrywałam się w fotografię Krystyny, dziewczyny z warkoczykami, których podobno nie miała już w chwili, gdy zginęła. Melchior Wańkowicz nie zdołał po wojnie znaleźć Janusza Brochwicz-Lewińskiego. Kontakt z nim urwał się na wiele lat. Pani udało się porozmawiać z „Gryfem” w listopadzie 2010 roku. Jego relację określiła Pani jako „ostatnie ogniwo dotyczące wspomnień poległej Krysi Wańkowiczówny”. Jak doszło do tego spotkania i co najbardziej Panią wtedy poruszyło? Jakie emocje Pani towarzyszyły?


Zawdzięczam to spotkanie dwóm osobom: Agnieszcze Boguckiej i Annie Komorowskiej-Sławiec, z którymi połączyła mnie Zofia Korbońska. Gdy mi powiedziały, że w Warszawie mieszka „Gryf" – Janusz Brochwicz-Lewiński, że kilka lat wcześniej wrócił do Polski – zareagowałam natychmiast zdumieniem i radością. Pamiętałam ostatnie zdanie z Ziela na kraterze: Gryfa nie odnaleziono dotąd.


Jesienią 2010 roku miałam szansę go spotkać. Generał mówił wiele o samym Powstaniu, a także wiele o Krysi. Zginęła w szóstym dniu Powstania. Jej śmierć odczuł bardzo mocno, zrobiła na nim duże wrażenie. On ją pochował. Sam dwa dni później został postrzelony w szczękę, miał strzaskaną połowę twarzy, spalony język. Dwadzieścia godzin wyprowadzano go kanałami ze szpitala na Freta do szpitala na Marszałkowskiej. Po Powstaniu był w obozach. Z Murnau został wyzwolony przez Amerykanów, potem przebywał w szpitalu w Szkocji.


Byłam zdziwiona, że "Gryf", od 2004 roku mieszkający w Warszawie, nie został „odnaleziony” przez dziennikarzy czy ludzi pióra, że tę wstrząsającą historię ja wydobyłam w czasie jesiennego, kilkutygodniowego pobytu w Polsce. Opublikowałam swój tekst w „Plusie i Minusie” (29−30 stycznia 2011, s. 21−22). O Krystynie Wańkowicz natomiast napisała Barbara Wachowicz w swojej najnowszej książce Bohaterki Powstańczej Warszawy (Muza 2014).


Po długich rozmowach w warszawskim mieszkaniu „Gryfa” na Waryńskiego, kilka razy rozmawialiśmy przez telefon. Pytałam go wciąż, niemal przerywając wspomnienia ogólne i rozważania o Powstaniu, właśnie o Krystynę. Pytałam, jak to się stało, że Zofia Wańkowicz nie rozpoznała ciała córki. Wańkowisz pisze w Zielu na kraterze, że kiedy odkopywano groby w lutym, poznałaby córkę po plisowanej spódniczce, po warkoczach... Gryf mi przerwał i powiedział: „Ależ Krystyna nie miała warkoczy, obcięła je, i nie była w spódniczce, bo dziewczęta przebrały się w mundury zdobyte na Stawkach przez »Zośkę«...”


Wańkowiczowie o tym nie wiedzieli. W swoim tekście umieściłam zdanie: może matka nie rozpoznała ciała córki, bo była w mundurze i bez warkoczy. Nie śmiałam, nie mogłam napisać, że tak się stało. Pan Bóg wie, co się naprawdę stało.

Do Powstania Warszawskiego, którego 70. rocznicę właśnie obchodzimy, nawiązuje jeszcze jedna spisana przez Panią niezwykle interesująca opowieść. Wydobywa w niej Pani z niepamięci Wiesława Chrzanowskiego, który jest autorem około stu pięćdziesięciu fotografii pokazujących zryw powstańczy. To ogromnie cenne pamiątki historyczne. To musiało być niezwykłe przeżycie: móc obejrzeć te zdjęcia w towarzystwie ich autora oraz jego żony Haliny (z domu Borczykówny). Które zdjęcie najbardziej Panią zafascynowało? Co się dziś dzieje z tymi fotografiami? Czy są udostępnione szerokiej publiczności i czy ktoś o nie dba?


Te zdjęcia są niezwykłe – każde jest piękne i poruszające. Byłam u Wiesława Chrzanowskiego w domu i mi je pokazywał. Oglądałam je w milczeniu, niemal nabożnie. Miał do każdego komentarz. Opowiedział, że trzymał aparat fotograficzny pod czapką. Bardzo chciałam napisać i o tych zdjęciach, i jego opowieści wokół nich.


Odłożyliśmy dalsze rozmowy aż do skończenia książki Kaja od Radosława czyli historia Hubalowego krzyża (w której pokazałam jego zdjęcia). Nigdy nie wiem, jak długo będzie trwać pisanie książki, moje prace przedłużały się. Kiedy chciałam już poświęcić cały czas na napisanie o „fotografie Powstania Warszawskiego”, Pan Chrzanowski, jak powiedziała żona Halina, już nie kojarzył. Było mi żal... Uważam, że materiału starczyłoby na całą książkę.


Skromny, niezwykły człowiek. W dodatku całe lata mylono jego nazwisko z Marszałkiem Sejmu, który był w Powstaniu, ale fotografii nie robił. Fotografie Wiesława Chrzanowskiego pojawiają się w różnych miejscach (kilka razy interweniowałam, pytając, dlaczego się ich nie podpisuje). Są obecnie w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego. Niektóre kopie znajdują się w Niemczech.

Wiesław Chrzanowski zmarł w 2011 roku. W książce jest wzmianka o tym, że nie zdążyła Pani dokończyć rozmów z fotografem Powstania Warszawskiego, aby powstała duża opowieść, choć jest ona pasjonująca i potrzebna. Losy Wiesława Chrzanowskiego


poprzednia
- [1] [2] [3] [4] [5] -


Zobacz też:

Publicystyka - Facebook i społeczne konstrukcje narcyzmu (o tożsamości zamkniętej w celi wizerunku) Facebook i społeczne konstrukcje narcyzmu (o tożsamości zamkniętej w celi wizerunku) W kulturze współczesnej silnej i konkurencyjnej w swojej istocie orientacji na sukces w życiu osobistym i zawodowym towarzyszy upowszechnianie obsesyjnego marzenia o wejściu w rolę gwiazdy czy celebryty. więcej...
Publicystyka - Krakowiaków obyczaje wielkanocne Krakowiaków obyczaje wielkanocne Maria Dąbrowska w Nocach i dniach nazwała obyczaj „piątym żywiołem świata”, który tak porządkuje życie ludzkie,  jak zmiany pór roku wpływają na zajęcia rolnicze. Jednym więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów