NIECZYSTOŚĆ

Anna Gębala
« powrót

„Kosmetyka to nauka o kosmosie kobiety” – powiedział kiedyś Karl Kraus, niezgorszy pisarz – do tego mężczyzna! Jednym słowem: doskonały badacz kobiecej natury.

Gdzie bowiem szukać kompetentniejszych specjalistów jeśli nie w gronie jednostek obdarzonych błogosławioną parą chromosomów XY? Dyskurs globalny zdaje się nie widzieć innej możliwości, a co inteligentniejsi dyskretnie zatykają nozdrza, gdyż cała ta sprawa podśmierduje lekko groteską. W polifonii potencjalnych tematów to właśnie kobiecość, ba! „kosmos kobiety”, zostaje wzięty pod lupę, rozbabrany widelcem i jako niestrawna resztka pozostawiony na talerzyku. Na czubku zaś tej papki, niczym choinkowy aniołek, spoczywa perła źródłosłowu. Kosmos, po grecku: κόσμος, synonim porządku i regulowania prawideł rządzących światem, zostaje całkowicie zmitologizowany, zgwałcony przez słowo, poddany zabiegom chirurgii plastycznej. Koniec końców dochodzimy do arcyciekawego punktu nad punktami[1], w którym to wiedzę (=kosmos) o kobiecie mężczyzna zamyka w kosmetyce – pobożnym życzeniem pozostaje, aby chodziło jedynie o grę słów...



Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.


[...]


Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste[2].


Mitologia wkrada się w nasze rozważania nie tylko oczywistym wykorzystaniem figur antroponimicznych, ale zatajonym deformowaniem kanonów piękna. Podmiot
z wiersza Szymborskiej ofiarowuje czytelnikowi wirtualny owoc z drzewa poznania dobra i zła. Tak się bowiem ułożyło, iż po trosze stajemy się społeczeństwem bardziej romantycznym od samych romantyków. Kiedyś mężczyźni zadowalali się słodkim wzdychaniem do ideału, co najwyżej - „zrywaniem kwiatków do wianka”[3]. Dziś – już mniej lirycznie – przechodzimy na halę produkcji, a z taśmy zjeżdżają opakowane
w błyszczący celofan[4] zamarynowane lalki Barbie rzeczywistej wielkości, dmuchane kukły z naturalnymi otworami. Czy ktoś nie zgodzi się, ze stwierdzeniem, iż współcześnie rozumiana kobiecość jest „urojona nie do wiary, urojona aż do krwi”? Anybody?


Nieczystość tak ujęta – jawi się o niebo (piekło?) gorszą od tradycyjnie rozumianej defloracji i jej pochodnych. Nieczystość, która w swej istocie zakłada brak. Nie o czystą bowiem ideę kobiety idzie, lecz o doskonale nieczystą, obcą, wymyśloną, falliczną.


Ujarzmianie ciała, wytapianie tłuszczu, implantowanie dodatkowych zrębów somatycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej – praktyczne wykorzystanie nauki o kosmosie kobiety. Tak rozumiana kosmetyka orbituje wokół ciała, ukradkiem sprowadza wnętrze do pustej przestrzeni pomiędzy wciągniętym brzuchem a wyprostowanymi plecami. Nieszczęśliwie się składa, iż to właśnie wnętrze buduje osobę. Bez niego pozostaje sam korpus, obtoczony we fluidzie, opanierowany pudrem, doprawiony pomadką i różem. Ecce femina. Oto zakamuflowana nieczystość, kosmetyka metafizyczna, fizyczna, regulująca, kreująca, łudząca. Nieczystość, która mitologizuje kobietę, czyni z niej komunikat produkowany w rozmowie międzymęskiej. Nieczystość, która utekstawia kobietę, faszeruje ją środkami stylistycznymi, retorycznymi o jednej tylko funkcji -estetycznej. Tak przedstawia się współczesny kosmos niewieści, kosmos nieczysty - kosmetyka.


Wyspiański miał złoty róg, Berent posąg Murzyna, człowiek XXI wieku – lalkę Barbie rzeczywistych rozmiarów.






[1]By posłużyć się Mickiewiczowskim sposobem stopniowania, na wzór słynnego „serwisu nad serwisami”




[2]W. Szymborska Przy winie




[3]Dziwić chyba nie może przywołanie po raz kolejny słów Adama Mickiewicza – kogo cytować, jak nie jego?




[4]Celofan zastosowań ma wiele, a dzięki niektórym swym właściwościom fizycznym wykorzystywany jest nie tylko w celu dodania uroku, ale także w torturach, chociażby znanym waterboarding




poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - Norwid nieznany Norwid nieznany Trzeba wiedzieć, że Norwid napisał swój poemat w dobie największej popularności Offenbacha, parodiującego w swoich operetkach mity starożytnych Greków. To właśnie ironia staje się pryzmatem nowego więcej...
Publicystyka - SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE O Plath napisano, „że musiała ciągle wynajdywać powody, nie żeby się zabić, ale żeby się nie zabić”<span c więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
snuffy2008-03-09 22:18:10
avatar
Kosmetyka to nie lalki barbie i dobrze to wiesz, tak samo dobrze wiesz, że posługiwanie sie skrajnościami nie ma sensu ( czy bardziej natrualne były kobiety kąpiące sie raz do roku, załatwiające się w kątach wersalu i zabijające młoteczkami wszy ? Oczywiście Lalki barbie to uwielbienie tandety, kiczu widoczne w każdej epoce i w każdym zakątku świata przybierające jedynie różne formy. Co do kosmetyki która nie dotyczcy juz tylko jednej płci to poprostu wielki przemysł ( 2 pod względem przychodów na świecie po farmacji ) Każdy chce byc atrakcyjny ( każdy ma inna definicję atrakcyjności ) czy coś w tym złego ?? Nie każdy jest wysoką brunetką o zniewalającym spojrzeniu którego po pierwszym spotkaniu już do końca zycia nie da się zapomniec. Ale czy nawet takie osoby nigdy nie odchudzają się ?? Nie przechodzą drakońskich, restrykcyjnych diet ?? Nie robią sobie "nienaturalnych" paznokci ??;)
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów