Norwid nieznany

Dawid Klachacz
« powrót

Trzeba wiedzieć, że Norwid napisał swój poemat w dobie największej popularności Offenbacha, parodiującego w swoich operetkach mity starożytnych Greków. To właśnie ironia staje się pryzmatem nowego poznania, odświeżania statycznych figur, ona także pobudza dzieło do balansowania, przechodzenia między dwoma postaciami Apollina.

miał dosyć ambiwalentny stosunek do postaci Apollina. Z jednej strony cenił go jako twórcę i istotną postać w dziejach sztuki, z drugiej sztuka apollińska stała się w późniejszych wiekach tylko zastygłą formą, kiczem, owa sztuka była pseudoklasyczna. Takie zdanie poeta prezentuje w liście do Joanny Kuczyńskiej: Apollin miał przynajmniej tyle sensu, że udającpastucha pasł Admetowe bydło, i stąd nie odczarował się od żywotności pospolitej – nie zaczadził się olimpijską-kokieterią-bóstw, nie zakatarzył się arystokracją bezwładną – inaczej nie byłby zapewne i Apollinem, ale jedno tym malowanym na sufitach w kawiarniach półbogiem, wątpliwego majestatu i rysunku.[8] [PW 9, 182]


Jednocześnie poeta podkreślał, że już w starożytności Apollo pełnił rolę strażnika zewnętrznego tylko porządku sztuki. Był jedynie kapłanem rytuału. Antoniusz z dzieła Kleopatra i Cezar jako arbiter elegancji, blichtru i flirtu - z pogardą mówi o roli rozumu w kontaktach międzyludzkich. Dar dwustu tysięcy woluminów z biblioteki w Pergamonie staje się dla niego spektakularnym gestem hołdu dla uwielbionej, (chociaż niezrozumianej) kobiety. Liczy się piękno gestu nie zaś głębia uczucia i treści[9]:



Centaury i frygijskie karły (ile wiemy)


Mieli sękate czoła i nabrzmiałe mózgiem;


Apollin nie tą jedną panuje skorupą,


Lecz zupełną całością proporcji…[10]


[Kleopatra i Cezar, PW 5, 146]



W innym miejscu Norwid pisał – Apollina nie ma – są proporcje![11] [Notatki z mitologii, PW 7, 256]. To zdanie podkreśla transformację tradycji apolińskiej, która kiedyś łączyła w sobie harmonijnie treść i styl.[12] Ewolucja sztuki miała polegać na ożywieniu skostniałego stylu, poprzez nasycenie jej nowym życiem związanym z biografią kolejnych pokoleń twórców. W usta Rafaela jednego z bohaterów dzieła Rozmowy umarłych, włożył Norwid następujący tekst:



Jak Kolumb , świat odkryłem, ufając tradycji.


Herakla moc w ramieniu, Apolla moc w dzwięku,


Zwyciężywszy, jak dziecię pogańskie na ręku


Zaniosłem k’źródłu, które prawdy jest zwierciadłem


I pochrzciłem – […][13]


[PW 1, 281]


Wyżej wspomniany ambiwalentny stosunek do Apollina C.K. Norwid ukazał w inwokacji rozpoczynającej poemat A Dorio ad Phrygium:



Nie ciebie wzywam ja – o! Apollo


Któremu na nieśmiertelnej cięciwie


Tętnią strzały, gdy z bark otrząsasz włos.


Tyś rumieńcem dogmatu młodego ludu,


Tyś energii harmonią…[14]


[PW 3, 315]


Dzieło zaczyna się od wysokiego stylu typowego dla inwokacji. Istotną cechą owej formy jest nawiązanie relacji dwuosobowej: ja – poeta piszący teraz z jednej strony i Apollo opiekun sztuki (poezji właśnie) z drugiej. Bezpośredni i patetyczny zwrot w pierwszej strofie sprawia, że oba podmioty stają się mocno ukonstytuowane w przestrzeni lirycznej, są można by rzec godne rozmowy na temat sztuki – Nie ciebie wzywam ja – o Apollo[15]. Należy zwrócić uwagę na inwersję, która dodatkowo akcentuje owe ja – poety „nadawcy”. Pierwszy Apollin, który nie jest wzywany, lecz został umiejscowiony w tekście (dla opozycji wobec drugiego Apollina) staje się rumieńcem dogmatu młodego ludu.[16] Ta postać jest żywa, tchnie autentycznością, poprzez nagromadzenie czasowników staje się dynamiczna – tętnią, otrząsasz. Obraz takiego Apollina – żywego, prawdziwego, ale zarazem patetycznego dopełniają mocne semantycznie związki frazeologiczne, wykrzyknienie oraz wyrażenia – nieśmiertelna cięciwa, z bark otrząsasz włos, rumieńcem dogmatu młodego ludu, energii harmonią. Wprowadzenie do tekstu leksyki takiej jak nieśmiertelność, dogmat, energia sprawia, że tekst ma nie tylko wysoki styl, posiada również głęboki temat skierowany ku problemom uniwersalnym.


Wspomniana wcześniej dynamika obrazu Apollina nie pozwala na zasklepienie tekstu w ornamentacyjne figury retoryczne. Wprost przeciwnie, rozpoczynany temat w formie wysokiego pierwszoosobowego zwrotu, dynamizacji, obrazowaniu i oryginalnej leksyki staje się ciekawy i dosyć intrygujący. Ponadto końcowe wyrażenie - energii harmonią akcentuje semantycznie ową apollińskość. Należy zwrócić uwagę na ten kunsztownie zbudowany związek frazeologiczny, w którym dwa obok siebie wyrazy idealnie i harmonijnie pasują, jeden przechodzi płynnie w drugi, dzięki aliteracji – w tym przypadku nagromadzeniu głoski r. Za sprawą upodobnienia w sferze dźwiękowej wyrazy te tworzą symbiozę, można by rzec „głośną symbiozę”, „energetyczną”, gdyż zestawienie ich doprowadziło do wybuchnięcia wręcz nowego sensu, a raczej kwintesencji poematu. Nagle harmonia została określona w innym pryzmacie – pryzmacie ciągłej zmiany, dynamiki, ewolucji, a to za sprawą energii sztuki, której symbolem tutaj staje się Apollo. Bóg ten nosi znamiona ludzkie takie jak cielesność - bark otrząsasz włos oraz inne ludzkie obrazowanie - Tyś rumieńcem dogmatu młodego ludu. Pomimo tego jest bogiem, więc z nim zostały skojarzone strzały na nieśmiertelnej cięciwie.


Od tego momentu, zawiązania problemu poemat wciąż będzie balansował pomiędzy skrajnościami. Już w samym tytule poeta zaprogramował dystans, przechodzenie, balansowanie, gdyż w tłumaczeniu łacińskim tytuł oznacza od doryckiego do frygijskiego. Chodzi tutaj o porządki w sztuce, ale będzie tutaj widoczna również wcześniej wspomniana opozycja kulturowa – apolińska i dionizyjska.


Dzieło Norwida jest niezwykle misternie skonstruowane, gdyż w temacie, leksyce i frazowaniu wpisane jest ciągłe przechodzenie, ewolucja. W jednej inwokacji przywołane są dwa różne typy Apollinów, a zestawione są ze sobą na zasadzie zwrotu inwokacyjnego - Nie ciebie wzywam ja – o! Apollo


- [1] [2] [3] [4] [5] -


Zobacz też:

Publicystyka - SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE O Plath napisano, „że musiała ciągle wynajdywać powody, nie żeby się zabić, ale żeby się nie zabić”<span c więcej...
Publicystyka - ROBERT LOWELL – MY MIND IS NOT RIGHT.JA CHYBA TRACĘ ROZUM ROBERT LOWELL – MY MIND IS NOT RIGHT.JA CHYBA TRACĘ ROZUM Twórczość Roberta Lowella jest doskonałym przykładem heterogeniczności powojennej poezji, ścierania się poglądów teoretycznoliterackich i rodzenia się nowych praktyk pisarskich, czyli zwierzenia w liryce. więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów