"Opieprz" od Marka Nowakowskiego. Wywiad z Magdą Skubisz

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Dyrektor liceum kilka razy spławił przez telefon redaktorkę podkarpackiej gazety, twierdząc, że na temat książki nie będzie się wypowiadał. Wreszcie, przyparty do muru, oświadczył, że określenie „obmierzła szkoła średnia” jest nie fair. Przeoczył fakt, że LO Story to powieść fabularna i że skojarzenia z rzeczywistymi osobami to efekt wybujałej wyobraźni jego podwładnych.





Prowokująca, szargająca, wierzgająca, bluzgająca, demoralizująca, irytująca. Wciągająca, intrygująca, uwodząca, przejmująca, nadczująca, rozczulająca, rozśmieszająca. Poszukująca, pogłębiająca, demaskująca, odświeżająca, wyzwalająca, optymizująca. Arcyzapowiadająca...


Edward Redliński o Magdzie Skubisz







Jesteś pisarką kłopotliwą? Czy Magda Skubisz jest przemyskim Reymontem, bo nie pisze słodkich laurek o Podkarpaciu?


Ależ ja nie napisałam złego słowa o Podkarpaciu! Wręcz przeciwnie! Wszelkie zarzuty, które padły pod adresem moich książek dotyczyły powieści LO Story i jej rzekomo demoralizującego wpływu na młodzież. A że akcja dzieje się w przemyskim liceum, posądzono mnie o niechęć do całego Przemyśla. Tak z rozpędu (śmiech).



Czytam w recenzjach, że Twoje książki są niepedagogiczne? Co to w ogóle znaczy? Niepatriotyczne już łatwiej zdefiniować, ale niepedagogiczne? To brzmi trochę kokieteryjnie. Jakby oczko puszczane w stronę młodzieży: akceptujemy wszystkie wasze wybryki. A chyba nie o to chodzi? Protestujesz czasem przeciwko tej definicji?


Dość śmiesznie to brzmi: pedagog piszący niepedagogicznie. Fakt, jestem nauczycielem i to powinno mnie najwidoczniej zobowiązywać do promowania dydaktycznych treści w książkach, ale jakoś nie nęci mnie taka perspektywa. Może dlatego, że mam stały kontakt z młodzieżą. Wybryków na lekcjach nie miewam, ba, jestem ponoć wymagającym i surowym nauczycielem. Podsłuchuję dialogi, slang, czasem przekleństwa, podpatruję emocjonalne reakcje, moi uczniowie są dla mnie inspiracją, można powiedzieć, że cały czas mam dostęp do literackiego researchu. W książkach staram się zachować autentyzm, więc owszem - protestuję przeciwko nazywaniu moich powieści "niepedagogicznymi". Wolę określenie: "realistyczne".



Czy książki Magdy Skubisz są w przemyskich bibliotekach? Czy może miasto nie lubi realizmu?


Szczerze mówiąc, nie sprawdzam. Na pewno są obecne w przemyskich księgarniach, za co jestem bardzo wdzięczna księgarzom.

Gdzie najlepiej szukać dobrej literatury da młodzieży? I jaka właściwie jest dobra literatura dla młodzieży? Czy taka, której nie ma pośród szkolnych lektur?


Nie wiem, czym jest literatura młodzieżowa, bo nie wierzę do końca w targety. Bo dla jakiego targetu są książki Chmielewskiej? A Musierowicz? Obie autorki akurat są czytane zarówno przez córki, jak i ich mamy, chociaż Chmielewska kojarzona jest z literaturą dla dorosłych, a Musierowicz z powieściami dla nastolatek. Poruszają zupełnie inną tematykę, ale można po nie sięgać wymiennie, bo kuszą znakomitym stylem i fundują czytelnikom dużą dawkę humoru. LO Story, powieści ponoć wybitnie młodzieżowej, zdarzyło się być omawianą przez koło literackie pań z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, które nie dość, że same ją sobie wybrały, to jeszcze oceniły ją bardzo pozytywnie. Co do listy lektur szkolnych, fajnie byłoby na nią trafić ze względów sprzedażowych, ale moje książki są ponoć niepedagogiczne, więc raczej nie grozi im taka kariera.

Chyba każdy ma koszmarne wspomnienia z czasów szkolnych (śmiech). A jednak książkę LO Story dedykujesz polonistce. Rozumiem, że nie Zosi? Trafiła Ci się jakaś "siłaczka"?


O, tak. Bez tej kobiety nie zaczęłabym pisać. Była i jest moim pierwszym redaktorem, złośliwym, wymagającym i - co najdziwniejsze - nieomylnym. Mówi bez ogródek, co jej się nie podoba, każe wyrzucać potworne ilości tekstu, a najgorzej, że robi to w sposób kompletnie pozbawiony wdzięku, raniąc moje pisarskie ego. Nazywa się Dorota Kostelecka i w ten sposób mści się na mnie za błędy młodości – konkretnie za to, że w drugiej klasie liceum zmieniłam szkołę, a wraz ze szkołą nauczycielkę polskiego.



Książki o problemach młodych ludzi mają w Polsce długą tradycję. Zwykle walczą ze stereotypami, że zbuntowany licealista to samo zło. A przecież młodzież ma zawsze "pod górkę". Czy książki dla młodzieży są rozrywką, czy drogowskazem?


Zgadzam się z tym, że sporo młodych ma "pod górkę". Zwłaszcza na Podkarpaciu, gdzie często jedyną formą zarobku dla początkujących muzyków jest granie chałtur, czyli zajęcie, które zainspirowało mnie do napisania ostatniej książki. Jeśli już taki zapracowany, niedospany, zestresowany nadchodzącą sesją, młody człowiek sięga po książkę, powinna ona, moim zdaniem, porządnie go zresetować. A więc zdecydowanie rozrywka, choć drogowskazy też gdzieś tam staram się przemycić. Ważne, żeby nie przesadzić i nie okadzać książki dydaktycznym smrodkiem. Młodzież nie lubi morałów podanych na tacy, zakłamania, upiększania rzeczywistości, cukierkowych bohaterów. Większość nie lubi szkoły, co jest absolutnie logiczne, bo nikt z nas nie lubi instytucji opartych na przymusie.



LO story to losy licealistów, którzy szukają autentyczności w alkoholu. A może niczego nie szukają? Nie ma już niczego świętego? Gitara, góry, marzenia? Licealiści nie mają ambicji zmieniania świata?


Protestuję. LO Story nie jest książką o pijanych nastolatkach, pogrążonych w poczuciu beznadziei. Mają mnóstwo ambicji, przeciwstawiają się machlojkom nauczycieli, potrafią walczyć o swoje – nie do końca mądrze i niekoniecznie etycznymi metodami, ale dzięki temu zapewniają czytelnikom sporo rozrywki. Naprawdę zmieniają świat, ten najbliższy, szkolny, który najbardziej ich dotyczy. Alkohol pełni u moich bohaterów funkcje towarzyskie i społeczne - może faktycznie jest go momentami dużo, ale postanowiłam konsekwentnie trzymać się podkarpackich realiów i ukazać atmosferę przygranicznego miasta, którego mieszkańcy mają stały, nieograniczony dostęp do świetnej, ukraińskiej wódki. Jak mówi jedna z postaci: Nie bierzemy, bo picie wychodzi taniej.



Pracujesz z młodzieżą?


Uczę śpiewu w szkole muzycznej, pracuję z młodzieżą, dorosłymi, prowadzę warsztaty i zajęcia z emisji głosu, jestem również konsultantem do spraw wokalnych w rzeszowskich teatrach. Moi uczniowie sprawiają mi mnóstwo satysfakcji: koncertują, nagrywają płyty, odnoszą sukcesy na festiwalach i konkursach, kilkoro zaśpiewało w The Voice of Poland. Jeden z nich, Arek Kłusowski, został finalistą tego programu, a inny, Kamil Bijoś, który doszedł do półfinału, jest w tej chwili frontmenem Sound`n`Grace. Generalnie mam dość szaloną, specyficzną pracę, która pochłania mnóstwo czasu. Swoich uczniów uwielbiam. Ściślej rzecz biorąc, uwielbiam ich od września do maja, w czerwcu mam już tak zmęczony słuch, że każdy człowiek - nawet najładniej śpiewający - działa na mnie jak płachta na byka.



Czy łatwo jest być dzisiaj młodym człowiekiem? Właściwie, to zawsze młodzież miała pod górkę, chyba wszystkie pokolenia narzekają na młodych. Ktoś ich jednak kształtuje...


Nie wiem, kto i co kształtuje dzisiejszą młodzież – może media społecznościowe? Zbliżam się do czterdziestki 







Powieść Magdy "Chałturnik" charakteryzuje się naturalizmem językowym w którym zawiera się pewien cynizm, odbieram go jednak pozytywnie, ponieważ stanowi o sile formy - i jest siłą formy.


Józef Kurylak








A o czym jest Chałturnik? Mówisz, że sama grałaś na weselach, zabawiając pijanych ludzi. Polacy lubią wesela, te wszystkie


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Apetyt na życie. Rozmowa z Agnieszką Kazałą i Haliną Kowalczuk Apetyt na życie. Rozmowa z Agnieszką Kazałą i Haliną Kowalczuk - Ustalenie kierunku podróży to jak ustalenie planu książki. Pierwszy szkic, potem działanie, dopracowanie. A na końcu zadowolenie z osiągniętego celu. No i ten chaos przy pakowaniu i robieniu ilustracji więcej...
Publicystyka - - Grzebię w duszach bohaterów. Wywiad z Hanną Kowalewską - Grzebię w duszach bohaterów. Wywiad z Hanną Kowalewską - Literatura karmi się tym, co przekracza normę, co ludzie ukrywają – czasami nawet przed sobą. A ja lubię zaglądać w mroczne zakamarki duszy, oglądać to, co wmiecione pod dywan, głęboko schowane. Może dlatego więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
emilly262016-08-05 12:13:41
avatar
Nie przejmowałabym się opiniami. Najlepiej czujemy się w tym co tworzymy na dany temat.
odpowiedz
Wojciech2016-08-05 12:13:41
avatar
Znam tę dziewczynę. Jest bardzo bezczelna i teraz jej się ubzdurało, że zostanie pisarką. Nie wiem, co ona może "tworzyć", ale na pewno nie literaturę.
odpowiedz
martucha1802016-08-05 12:13:41
avatar
Zemsta polonistki po latach :)
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów