Osaczyć tożsamość. Wywiad z Carlem Frodem Tillerem

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Zostałem pisarzem częściowo dlatego, że miałem silną potrzebę wyrażenia czegoś, czego nie udało mi się wyrazić na inne sposoby. Częściowo też dlatego, że - ogólnie to ujmując - łatwiej mi przychodziło wypowiadać się pisemnie niż ustnie. A teraz znalazłem się w takiej sytuacji, że okresowo muszę się w kółko wypowiadać na temat tego wszystkiego, co, jak wiem, nie da się wyrazić w mowie, lecz jedynie poprzez literaturę. To zakrawa na ironię.   Z Carlem Frodem Tillerem, autorem Osaczenia, rozmawia Sławomir Krempa.

Nie lubi Pan spotkań autorskich. I nie przepada Pan za udzielaniem wywiadów.


Ta część pracy zdecydowanie nie jest moją mocną stroną. Wielu pisarzy świetnie się sprawdza w mówieniu o swoich książkach lub w publicznym ich czytaniu, a w dodatku to lubią, dobrze się czują na scenie. Nie jestem jednym z nich. Mimo wszystko robię to – z poczucia obowiązku. Po prostu dlatego, że chcę żyć z pisania. Żeby zaś żyć z pisania, muszę sprzedawać książki. A żeby sprzedawać książki, muszę czytelnikom uświadomić, że one istnieją. Jestem więc, oczywiście, wdzięczny, że mam możliwość mówienia o swoich książkach. Że media, organizatorzy festiwali i innych wydarzeń literackich wykazują zainteresowanie tym, co robię, że proszą mnie o obecność. Tyle, że nie lubię tego robić. I chociaż z czasem idzie mi to coraz zgrabniej, wciąż nie jestem w tym szczególnie dobry.



Nie na to się Pan „pisał", wybierając ten zawód?


Zostałem pisarzem częściowo dlatego, że miałem silną potrzebę wyrażenia czegoś, czego nie udało mi się wyrazić na inne sposoby. Częściowo też dlatego, że - ogólnie to ujmując - łatwiej mi przychodziło wypowiadać się pisemnie niż ustnie. A teraz znalazłem się w takiej sytuacji, że okresowo muszę się w kółko wypowiadać na temat tego wszystkiego, co, jak wiem, nie da się wyrazić w mowie, lecz jedynie poprzez literaturę. Dzięki temu spotykam wielu sympatycznych ludzi i poznaję ciekawe miejsca, ale tak naprawdę to zakrawa na ironię…



Mamy okazję rozmawiać niejako przy okazji premiery powieści Osaczenie, na którą składają się trzy listy skierowane do mężczyzny, który przebywa w szpitalu po utracie pamięci. I - pewnie podobnie jak Pański bohater - ciągle zadajemy sobie pytanie, kim tak właściwie jest David. Więc - właśnie - kim on jest naprawdę?


Kim naprawdę jest David? W książce stawiam to pytanie, ale nie da się powiedzieć, kim ktoś jest w rzeczywistości. Odpowiedź zależy od tego, komu się zadaje to pytanie, kiedy się je zadaje, w jakim kontekście się ono pojawia…


Mogę podać wiele odpowiedzi na pytanie, kim jest David. Mogę na przykład powiedzieć, że to mężczyzna, Norweg, urodzony w 1970 roku - tym samym, kiedy w Norwegii znaleziono ropę naftową. Tak więc widzę go w świetle nowszej historii kraju jako człowieka uformowanego przez dekady, gdy Norwegia rozwijała się do pozycji perspektywicznie najbogatszego kraju świata. Albo powiem, że David jest ironistą, ukształtowanym przez silny wpływ klimatu umysłowego, który panował na norweskich uniwersytetach w latach dziewięćdziesiątych, klimatu umocnionego postmodernizmu. Mogę też położyć nacisk na wydarzenia w jego rodzinie, na przykład na fakt, iż wzrastał w niewiedzy, kim jest jego ojciec.



Ale to nie jedyna tożsamość Davida...


Mamy wiele tożsamości, a te są w ruchu, zmieniają się. Jednocześnie nie wszystkie tożsamości są równie ważne, poza tym niektóre są dużo trwalsze od innych. Osaczenie opowiada w dużym stopniu o odnajdywaniu – osaczaniu właśnie – tych tożsamości. Chodzi o ich znalezienie i próbę zrozumienia, dlaczego i w jaki sposób są one ważne dla tego, kim jest David. Pod tym względem interesujące są tu aspekty ekonomiczne, psychologiczne, kulturowe i inne, zarówno w mikro-, jak i w makroskali.



Czytelnicy lubią pytać o związki autora z bohaterami jego powieści. Nieuchronne udzielanie na nie odpowiedzi jest często zmorą pisarzy. W przypadku biografii Davida i Pańskiej jest jednak tak dużo punktów wspólnych, że trudno nie zapytać, ile z siebie dał Pan swoim bohaterom?


Mam świadomość, że wielu czytelników wyobraża sobie związek między pisarzem a tworzonymi przez niego postaciami zupełnie inaczej, niż to się dzieje w rzeczywistości. Moja debiutancka powieść Skråninga (Po pochyłości) opowiada o młodym, psychicznie chorym mężczyźnie, którego życie cechowały dotąd złe relacje i opieka rodzicielska, przestępstwa, narkotyki i przemoc. Kiedy książka się ukazała, większość ludzi – także tych, którzy, jak mi się wydawało, powinni byli wiedzieć lepiej – uważała, że wiele z tych przeżyć stało się moim udziałem. Wskazywali na fakt, że bohater ma tyle lat co ja, dorastał w tym samym mieście, że ma talent muzyczny, że istnieje pomiędzy nami sporo zewnętrznych podobieństw. Na początku próbowałem mówić – zgodnie z prawdą – że miałem dobre dzieciństwo, że mój ojciec nie pił i nie bił, że nigdy nie miałem problemów psychicznych i że nie piję też więcej niż przeciętny Norweg. Nikt mi nie wierzył. Toteż z czasem odpuściłem, bo ludzie, jak się wydaje, wolą wierzyć, że to, co czytają, jest prawdą.



W przypadku bohatera Osaczenia było podobnie?


David urodził się w tym samym roku, co ja, dorastał w tej samej miejscowości (to znaczy nigdy nie mieszkałem na Otterøyi, tylko w młodości w Namsos), przeniósł się też do Trondheim na studia. Z czasem stałem się pisarzem, dokładnie tak jak David. Ale to, rzecz jasna, nie znaczy, że David jest mną.


To, że umieszczam bohaterów i akcję w miejscach, w których sam mieszkałem, wiąże się oczywiście z tym, że znam dobrze ich geografię, to środowisko i że w ten sposób łatwiej jest tworzyć. Pisząc na przykład Prerię w Namsos, automatycznie mam przed oczami te domy, ludzi, pamiętam zapachy, dźwięki… A potem biorę trochę stąd, trochę stamtąd i wstawiam w opowieść.



A wydarzenia opisane w powieści?


Tu jest podobnie. Bywa, że coś zapamiętam, niekoniecznie własne przeżycia, lecz coś zasłyszanego - drobiazgi albo większe sprawy - i je wykorzystuję, w całości albo częściowo, z reguły - w zupełnie innych ramach. Na tym polega tworzenie narracji i dlatego moje książki to powieści, a nie autobiografie. Oczywiście stwierdzenie takie jest kłamstwem, lecz równocześnie jest dużo bardziej prawdziwe, niż gdybym próbował opowiedzieć prawdę.


Szukając związku między pisarzem a postaciami, które tworzy, łatwo dać się zaślepić zewnętrznym podobieństwom, nie zwracając przy tym uwagi na różnice. W przeciwieństwie na przykład do Davida ja nie wzrastałem w nieświadomości, kto jest moim prawdziwym ojcem. A to przecież bardzo istotny element w życiu Davida. Mógłbym podać niezliczoną ilość takich różnic.



W Osaczeniu troje ludzi pisze listy do Davida, próbując pomóc mu odzyskać wspomnienia, przypomnieć mu, kim był. W gruncie rzeczy jednak opowiadają przede wszystkim o sobie. Co więcej, ich wersje prawdy często się różnią. Czy rzeczywiście możemy zrozumieć drugiego człowieka? Co tak naprawdę wiemy o naszych przyjaciołach? Czy możemy polegać na własnej pamięci? Czy możemy wierzyć, że wszystkie nasze wspomnienia są choć bliskie prawdy?


Do


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - - Jestem bardzo bezwstydna. Rozmowa z Hanną Cygler - Jestem bardzo bezwstydna. Rozmowa z Hanną Cygler - Wielu osobom brakuje glorii, którą mogłoby być uznanie przez krytykę literacką. Dlatego uważają, że należy się wstydzić etykiet takich jak "literatura kobieca" czy "romans". Ja jestem pod tym względem bardzo więcej...
Publicystyka - Odczytywanie Afryki. Wywiad z Marcinem Kydryńskim Odczytywanie Afryki. Wywiad z Marcinem Kydryńskim - Człowiek na co dzień nie myśli o swoim kolorze skóry. Zaczyna go sobie uświadamiać dopiero wówczas, gdy otoczony jest ludźmi, którzy nijak go nie przypominają. W Afryce - niezależnie od naszej więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
agatrzes2016-09-29 09:55:03
avatar
Interesująca rozmowa
odpowiedz
emilly262016-09-29 09:55:03
avatar
To prawda ,że wywiad jest bardzo interesująco przedstawiony.
odpowiedz
ludzik1252016-09-29 09:55:03
avatar
Dziękuję za bardzo ciekawą prawdę o sobie i swoich bohaterach oraz za pytania kierujące nas w głąb siebie. Tego nigdy za wiele. Wywiad interesujący i zachęcający do lektury ksiązki.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów