"Papusza". Filmowa podróż do zakazanego świata

Geronimo26
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Za co kocham kino? Za jego niezwykłą moc, polegającą na zabieraniu widza do światów, które dotychczas było dla niego nieosiągalne, odległe, zakazane. Obiektyw kamery to swoiste okno, poprzez które podziwiamy owe światy i żyjących w nich ludzi, towarzyszymy im w chwilach dobrych i złych, obserwując ich codzienne zmagania z losem. Ten swoisty rodzaj "podglądania" z poczuciem bezpieczeństwa - bo my, siedząc wygodnie w kinowym lub domowym fotelu, nie musimy się bać o to, co bohaterom filmu przyniesie kolejny dzień - jest jak narkotyk, na który zapotrzebowanie wzrasta wraz z każdym kolejnym mądrym filmem. Na szczęście są reżyserzy, którzy ten apetyt w pełni zaspokajają. Do takich twórców należą Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze. I choć na ich kolejny film musieliśmy czekać blisko osiem lat, to warto było zachować cierpliwość. Owocem ich pracy jest bowiem oczekiwana od bardzo dawna i głośna na długo przed swoim powstaniem - "Papusza".

Kobieta z cygańskiego taboru


Film małżeństwa Krauze jest opowieścią o życiu wybitnej romskiej poetki - Bronisławy Wajs, która jako pierwsza kobieta z "cygańskiego taboru" odważyła się na wydanie swoich wierszy, opiewających cienie i blaski cygańskiego życia. Papusza (gdyż taki przydomek pisarski przybrała) była kobieta na tyle wolną i niezależną, na ile pozwalało surowe romskie prawo. Sama nauczyła się czytać i pisać. Wydana została za Dionizego Wajsa, znacznie starszego od niej mężczyznę, którego nigdy nie pokochała, lecz zawsze była mu posłuszna. Talent pisarski Papuszy odkrył poeta i prozaik Jerzy Ficowski, który spędził blisko dwa lata w cygańskim taborze Dionizego Wajsa, stając się, choć tylko w niewielkim stopniu, częścią tego świata. To właśnie Ficowski poprzez swoją determinację i zaangażowanie, we współpracy z Julianem Tuwimem, doprowadził do publikacji twórczości Papuszy. I choć chwila ta była początkiem kariery wielkiej poetki, to jednocześnie była także końcem jej dawnego życia. Wyklęta przez własny naród, oskarżona o zdradę cygańskich tajemnic, języka i ideałów. Potępiona i skazana na samotność, która była największa ceną za jej miłość do poezji.



Świat, którego już nie ma


"Papusza" to piękna opowieść o dawnym, zapomnianym świecie. O świecie cygańskich taborów, pełnym muzyki, magii, mistycyzmu. To także historia o wspólnocie chroniącej swoją tradycję i dziedzictwo przed obcymi, która doprowadziła w ten sposób do postrzegania świata Cyganów przez ludzi, którzy do niego nie należą, poprzez niesprawiedliwy pryzmat niewiedzy, stereotypów, przesądów i oszczerstw.


Ale film ten to także wzruszająca historia o niezwykłej kobiecie, która podążając za głosem serca i pragnieniem pisania, skazała się na piętno wyklętej i szykanowej do końca swojego życia. Obdarowana talentem, który stał się zarazem jej przekleństwem. Nie potrafiąca zrezygnować z pisania i życia wśród swych rodaków, zmuszona do egzystowania na rozdrożu pragnień i marzeń, a przez to doprowadzona do obłędu. To również opowieść o potrzebie zrozumienia, której tak naprawdę nie mogli spełnić ani jej rodacy, ani odbiorcy jej twórczości. Dla jednych była bowiem zbyt "polska", dla drugich zaś - zbyt "cygańska"



Poezja w tle


Niezwykle interesujący jest sam sposób opowiedzenia tej historii. Reżyserzy nie skupiają się jedynie na dorobku artystycznym głównej bohaterki. Nie znajdziemy tutaj wielu fragmentów wierszy Papuszy ani też zachwytów nad jej twórczość. Ona po prostu istnieje, jest gdzieś obecna w tle, nie wysnuwa się jednak na pierwszy plan. Czasami bowiem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wystarczy tylko jedno spojrzenie Papuszy, jeden wyraz jej twarzy, by odczytać z nich więcej niż z twórczości poetki.


"Papusza" to prawdziwa uczta dla miłośników kunsztu aktorskiego. Niemal wszystkie romskie role zostały powierzone prawdziwym Cyganom, amatorom, którzy brawurowo wcielają się w swoje postacie. Nie znajdujemy tutaj choćby najmniejszej nuty fałszu, zakłamania, sztuczności. Każda wypowiadana przez tych aktorów kwestia wręcz emanuje prawdą i naturalnością.



Wybitni zawodowcy


Jeśli chodzi o zawodowych aktorów, to trzeba wspomnieć o znakomitej kreacji Jowity Budnik, wcielającej się w tytułową rolę, która kolejnym swoim filmem udowadnia, iż jest wielka aktorką, idealną w rolach charakterystycznych. Wielkie słowa uznania należą się Antoniemu Pawlickiemu, który rolą Jerzego Ficowskiego udowodnił, iż jego właściwe miejsce to wielkie, artystyczne kino, nie zaś telewizyjne seriale. Jednak największe wrażenie robi kreacja Zbigniewa Walerysia, aktora praktycznie nieznanego szerszego gronu widzów, znanego głownie z występów na deskach teatrów. Aktor ten, wcielając się w postać Dionizego Wajsa, stworzył kreację wybitną. Tak realną, pełną sprzecznych emocji, budzących i odrazę, i współczucie u widza. Z pewnością film ten nie byłby tak udany, gdyby nie kreacja Walerysia. Wypada mieć nadzieję, że rola ta będzie początkiem wielkich dni tego aktora w polskim kinie najbliższych lat.



Atmosfera, atmosfera


"Papusza" jest obrazem niezwykle klimatycznym. Każde ujęcie, każdy kadr stanowi tu istotny element całości. Czarno-białe kadry przywodzą na myśl tchnienie przeszłości, dawno minionego czasu oraz wszechogarniającej pustki. Brak zbliżeń planu, zdjęć twarzy Papuszy i innych bohaterów. Wszystko widzimy z pewnej odległości, jakbyśmy byli gośćmi w tym niezwykłym świecie. I tylko gośćmi, trzymanymi wciąż na dystans, by nie zbliżyć się za bardzo do przedstawianych tu wydarzeń.


Surowość obrazu i oszczędna, ale piękna i ujmująca zarazem muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza tworzą niezwykłe połączenie obrazu i dźwięku, które pozostaje na długi w pamięci widzów.



"Papusza" to film wielki, wybitny. Film, wybijający się spośród szeregu innych obrazów, wznoszący się na wyższy poziom. Oczywiście, nie będzie bił rekordów oglądalności, ale też nie taka jest jego rola. Ten film po prostu pomaga poznać to, czego dotąd nie znaliśmy, czego baliśmy się lub czego nie chcieliśmy poznać. I uświadamia nam przy okazji, że prawdziwe, ambitne polskie kino wciąż życie i ma się całkiem dobrze.


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - "Bilet na księżyc" - sentymentalna podroż do Polski lat 70-tych. W ostatnich latach mamy niebywałą okazję podziwiania na ekranach kin filmów osadzonych w realiach Polski lat 70-tych. Co więcej, są to często filmy naprawdę udane, opowiadające w interesujący sposób więcej...
Publicystyka - Pan i władca. Recenzja filmu Pan i władca. Recenzja filmu "Służące" Bywały czasy, a i pewnie nadal dla niektórych czasy takie trwają, w których człowiek zmuszony jest zrezygnować z siebie, z własnej rodziny na rzecz cudzego życia i cudzej wygody. Sama należę do pokolenia więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
jaszczowka2013-11-19 11:20:42
avatar
Cudowny, klimatyczny, wzruszający film.. i bardzo dobra recenzja :)
odpowiedz
emilly262013-11-19 11:20:42
avatar
Nie oglądałam filmu. Tematyka mi za to bardzo odpowiada.
odpowiedz
mamut2013-11-19 11:20:42
avatar
Ogladałam dwukrotnie i... nie zachwyciłam się. sam sposób nagrania filmu był nawet dobry, taka czarno-biała wersja świata. ale sama bohaterka nie wzbudziła we mnie sympatii.
odpowiedz
emilly262013-11-19 11:20:42
avatar
Recenzja owszem fajna, podoba mi się. Pozostał jedynie oglądnąć. Każdy ma swój punkt odbioru filmu. Jednym podoba się muzyka,drugim gra aktorska. Zwracam uwagę na całość.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów