Czy na Graalu dało się zarobić? Fenomen Dana Browna

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Autorzy (...). Nawet ci normalni to świry (The Da Vinci Code; tłum. Krzysztof Mazurek)  Już przed wydaniem Kodu Leonarda da Vinci Dan Brown był popularnym pisarzem, jednak publikacja tej powieści spowodowała, że stał się twórcą uwielbianym. Na całym świecie wciąż pojawiają się jego fancluby. Bazując na danych internetowych, do 4 stycznia 2009 r. doliczyłam do 1480 stron internetowych organizacji, które istnieją po to, aby promować jego twórczość i wyrażać zachwyt nad nią oraz aby wymieniać się uwagami i opiniami na temat pisarza i jego utworów. Spoglądając na rzesze miłośników teorii spiskowych, można by pomyśleć, że Brown na swoich książkach zarobił krocie. Ale czy tak jest naprawdę?

Do 4 stycznia 2009 r. powieści Dana Browna, znanego także jako Danielle Brown, Dan Buraun, Den Braun, Dan Braun, בראון, בּראון, דן בראון, דן, Дэн Браун, opublikowane zostały w 526 wydaniach, tłumaczono je na 37 języków i oficjalnie znajdowały się w 41 092 zasobach bibliotekarskich. Naturalnie, należy pamiętać, że dane te dotyczą tylko przekładów autoryzowanych i oficjalnie zarejestrowanych.


Tłumaczenia na dziesiątki języków i kolekcjonowanie wymienionych wydań przez tysiące bibliotek z całego świata dowodzi, że zjawisko dawno przekroczyło granice kręgu kultury anglosaskiej i stało się na tyle atrakcyjne, że interesują się nim ludzie, których literatura narodowa i kulturowa jest równie mocno zróżnicowana i popularna, co powieści pisarzy amerykańskich.

Dan Brown na każdym zakręcie...


Nawet pobieżna analiza wspomnianych opracowań pokazuje, że utwory Dana Browna cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem na całym świecie, osiągając spore nakłady tak, aby trafić do jak największej liczby kupujących i czytających (liczba zarejestrowanych egzemplarzy bibliotecznych). Twórczość tego pisarza znajduje swoich odbiorców zarówno po stronie zwolenników, jak i krytycznie nastawionych czy wręcz zadeklarowanych przeciwników, zarzucających Brownowi oszustwo czy świadomą manipulację.


Od 2004 r. trwało oczekiwanie na kontynuację Kodu Leonarda da Vinci, jednak data wydania ostatniej powieści autora, pt. Zaginiony symbol (pierwotny tytuł: Klucz Salomona) długo była nieznana. Początkowo amerykański wydawca Doubleday wspominał o rychłej publikacji, związanej z wyznaczonym precyzyjnie przez pisarza dniem wydania książki, a brytyjski Transworld pisał o braku określonego terminu premiery, jednak przez kilka lat tej daty nie udało się ustalić i potwierdzić. Wzbudzało to spekulacje na temat rzekomego kryzysu twórczego pisarza, przypominano takich pisarzy jak Margareth Mitchell, J.D. Salinger czy Thomas Harris, którzy długo nie byli w stanie pokonać aury wytworzonej wokół własnego sukcesu literackiego i nie wydali niczego przez wiele lat lub nawet przez resztę życia.


Sam Dan Brown w 2007 r. napisał na swojej stronie o możliwości publikacji kolejnej powieści, jednak do 20 stycznia 2009 r. nie było żadnego odnośnika nie tylko do daty ewentualnego wydania powieści, ale nawet wzmianki o niej samej. W swoim artykule Mystery of missing Da Vinci sequel w „Timesie”, opublikowanym 27 stycznia 2008 r., Tony Allen-Mills stawia przewrotnie pytanie, czy autor milcząc, tak bardzo obawia się posądzenia o plagiat czy też zarzutów o nierzetelność, czy może Watykan wysłał już specjalny oddział w jego kierunku:


Publishing insiders surmised last week that he may be obsessed with avoiding the factual errors that were uncovered in "The Da Vinci Code", or that he may have become bogged down in a doomed effort to avert widespread criticism that he is not a very good writer. Or perhaps the Vatican may have sent out a hit squad.


Ostatecznie powieść Zaginiony symbol została wydana 15 września 2009 r. w USA w 6,5 mln egz., jako najwyższy premierowy nakład wydawnictwa Random House. Pierwszego dnia dystrybucji w krajach anglojęzycznych sprzedano milion egzemplarzy, co sprawiło, że utwór stał się najszybciej sprzedawaną powieścią w historii.


Poza dziennikarską retoryką, pytania o zwłokę w ogłoszeniu terminu udostępnienia Zaginionego symbolu dowodzą tego, że Dan Brown jest postrzegany jako zjawisko popkulturowe na równi z utworami, których jest autorem. Rzeczywistość zawładnęła jego osobą i spowodowała, że działania autora przestały być rozumiane jako akt twórczy, ale jako element procesów marketingowych dotyczących publikacji i sprzedaży kolejnych książek. Milczenie pisarza, spowodowane prawdopodobnie pracą nad kolejnymi utworami i nadzorem nad kręconymi filmami, staje się tematem spekulacji, które są zdominowane przez retorykę powieści sensacyjnej.


Sytuacja, w której mamy do czynienia z wątpliwościami co do ukazania się utworu, sprzyja zainteresowaniu pisarstwem Browna. Brak jasnej deklaracji co do daty i zawartości utworu z jego strony, jak również ze strony jego agentki Heide Lange wzmaga tylko zainteresowanie mediów. Czytelnicy zastanawiają się, co książka będzie zawierała i dlaczego są trudności z jasnym określeniem daty jej publikacji. Stephen Rubin, prezes Bertelsmann Doubleday Broadway Publishing Group, wydawcy książek autora, zapewniał, że wraz z publikacją czytelnicy zrozumieją przyczynę zwłoki. Nie ulega wątpliwości, że dla czytelników powieści sensacyjnych oczekiwanie na kolejną tajemnicę jest dodatkową atrakcją.


Tymczasem wydanie Zaginionego symbolu 15 września 2009 r. niczego nie wyjaśniło i pokazało, że mieliśmy do czynienia z kolejnym chwytem reklamowym.Warto również zauważyć, że przy tak dużej popularności Dan Brown nie tylko wpisał się w świat kultury i literatury jako autor bestsellerów, ale także wprowadził do języka potocznego kilka zwrotów, które kojarzone są z jego osobą:


Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu


Wszyscy kochamy spiski.


Oprócz słów pochwały dla geniuszu Browna, jego powieści wzbudziły także negatywne opinie. Wyrażały je osoby związane ze środowiskiem Kościoła katolickiego, ale także ze świata literatury. Salman Rushdie w swoim wywiadzie dotyczącym związków literatury z ekstremizmem religijnym, zapytany o Kod Leonarda da Vinci, ocenił książkę jako bardzo złą powieść, choć dostrzegł problemy, których jej autor doświadczył ze strony niezadowolonych środowisk katolickich.



A wtedy zapłonęły stosy...


W Polsce sprzeciw wobec książki i projekcji filmu objawił się dwojako. Przedstawiciele Kościoła katolickiego nazwali je antykościelnymi i wrogimi wobec Kościoła. Nie oznaczało to jednakże wezwań do bojkotu utworów. Nieco dalej poszli przedstawiciele władz. Senatorowie Ryszard Bender (LPR) i Czesław Ryszka (PiS) złożyli wniosek do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów o przestępstwie obrazy uczuć religijnych. Z uwagi na bezprzedmiotowość i bezzasadność wniosek został oddalony. Film nie został wyświetlony w kilku polskich miastach (m.in. w Świdniku), a Liga Polskich Rodzin apelowała do dyrektorów szkół o bojkot projekcji.


Mocniej zareagowali ekstremiści z innych krajów. Zwierzchnik Związku Prawosławnych Chorągwionośców Leonid Simonowicz-Nikszicz zażądał powrotu Świętej Inkwizycji i palenia książek. Nie trzeba dodawać, że powieści Browna także znalazłyby swoje miejsce na stosie.


W Libanie i na Białorusi na wniosek kół chrześcijańskich książka została wycofana ze sprzedaży. Dodatkowo na Białorusi zaprzestano projekcji filmu po tygodniu od premiery pod silnym naciskiem Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej, a jeden z księży katolickich, proboszcz mińskiej parafii pod wezwaniem świętych Szymona i Heleny, ksiądz Władysław Zawalniuk (znany na Białorusi organizator kościoła podziemnego przed 1989 r., obecnie udzielający się w radiu w jedynym programie katolickim Hołas duszy) na czas wyświetlania filmu ogłosił protest głodowy.


Przewodniczący episkopatu Włoch i zarazem Papieski Wikariusz dla Diecezji Rzymskiej kardynał Camillo Ruini nie zgodził się z nawoływaniem księży katolickich do bojkotowania filmu i: wyraził przekonanie, że da on szansę przekazania światu


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Fachowcy vs amatorzy, czyli jak nowe media zmieniły krytykę literacką. Zapis debaty Fachowcy vs amatorzy, czyli jak nowe media zmieniły krytykę literacką. Zapis debaty Konformizm, lizusostwo wobec wydawców, brak kompetencji, popadanie w tautologie, powtarzanie tych samych opinii w setkach blogów, które bliskie jest... systemom totalitarnym - wymieniali wady więcej...
Publicystyka - Pierwszą powieść napisałam na pożyczonej maszynie - Debbie Macomber Pierwszą powieść napisałam na pożyczonej maszynie - Debbie Macomber O urokach życia w małych miasteczkach i o tym, co buduje rodzinne szczęście. A także o tym, że pierwszą powieść można napisać w kuchni na pożyczonej maszynie do pisania. Rozmowa z Debbie Macomber, autorką Pensjonatu więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
violabu2015-01-27 11:37:22
avatar
"Kod Leonarda da Vinci" choć ma fabułą "pokręconą", trudną do uwierzenia, nieprawdopodobną z powodu rozwiązywania przez bohaterów masy nierozwiązywalnych zagadek, to jednak potrafi zawładnąć czytelnikiem i pochłonić go.
odpowiedz
szpachela2015-01-27 11:37:22
avatar
Kontrowersje wokół książki, spekulacje na temat plagiatu, szereg zabiegów marketingowych i sukces murowany :) Przeraża mnie, jak dużo osób brało fikcję literacką za prawdę oraz ile środowisk i instytucji chciało walczyć z tą książką.
odpowiedz
IlonaAnoli2015-01-27 11:37:22
avatar
Sama przeczytałam "kod Leonarda da Vinci" z wielką uwagą. Potem sięgnęłam po jego inne książki i przeczytałam wszystkie, które były dostępne u mnie w bibliotece.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów