Andrzej i Mikołaj Grabowscy. Jedno źródło, dwa różne nurty życia.

Damian Kopeć
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Czy czerpanie z tego samego źródła wpływa zasadniczo na wybór drogi życia? Co decyduje o takich a nie innych ścieżkach kariery? Co to znaczy "być człowiekiem teatru"? Czy lepiej być tylko aktorem czy również reżyserem? Jakie są podobieństwa, a jakie różnice w artystycznej karierze braci Grabowskich? Andrzej i Mikołaj Grabowscy wybrali bycie częścią społeczności teatru. Czerpiąc z tego samego źródła, jakim była ich szczególna rodzinna Alwernia, poszli jednak innymi drogami. Co wpłynęło na ich wybory? Jak dziś widzą siebie samych i siebie nawzajem? Jak oceniają to, co osiągnęli?

Andrzej Grabowski urodził się w 1952 roku, podobnie jak jego sześć lat starszy brat Mikołaj w Chrzanowie. Znany jest jako aktor filmowy, teatralny, kabaretowy i telewizyjny, stand-uper oraz wokalista. Starszy brat, Mikołaj Grabowski, w pewnym stopniu wzór do naśladowania dla młodszego, oprócz aktorstwa wybrał również udaną karierę reżysera teatralnego i pedagoga. Bracia zawsze byli i są ze sobą blisko. Razem też występowali, współpracowali na scenie. Są do siebie podobni, a jednak różni. Od zawsze łączyła ich przyjaźń, kiedyś z pewnością inna niż obecnie. Różnica wieku - tak dobrze widoczna, kiedy byli w wieku szkolnym - sprawiała, że kiedy jeden zdawał maturę, drugi dopiero zmagał się z wiedzą w szkole podstawowej. To duża różnica: mieć dwanaście czy sześć lat, osiemnaście czy dwanaście. Teraz, w wieku dojrzałym, odległość taka nie ma już tej wagi, tego znaczenia co kiedyś. Czasami nawet niektórzy zadają pytania, kto jest starszy w tym gronie: Andrzej czy Mikołaj? Cóż, nierzadko czas bardzo skutecznie zaciera całkiem spore różnice w datach urodzenia.

Alwernia - ciągle żywe miejsce szczęśliwego dzieciństwa


Miejsca potrafią wywierać na ludzi z nimi związanymi wielki wpływ. Taki, który z czasem nie przemija, pozostaje, choć ulega różnym przemianom. Takim miejscem dla braci Grabowskich była i nadal jest Alwernia nad rzeką Regulką. Niewielkie miasteczko na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie stał ich dość zamożny dom rodzinny. Mieli chociażby łazienkę, co nie było w okolicy często spotykane.


Miasteczko przede wszystkim kojarzy się z klasztorem oo. Bernardynów i można by rzec, że to w jego cieniu upłynęło braciom Grabowskim pierwszych kilkanaście lat życia. Od roku 1993 Alwernia posiada już prawa miejskie, choć liczy niecałe cztery tysiące mieszkańców. We wspomnieniach braci Grabowskich to miejsce niezwykłe przede wszystkim dzięki ludziom, którzy w nim kiedyś mieszkali. - Tak, Alwernia to nasz fundament chociażby dlatego, że wszyscy, którzy tam żyli, występowali w pojedynczym egzemplarzu. Jedynym. Tam każdy był indywidualnością. Miał swoje znaczenie i odgrywał ważną rolę. Nie było lepszych i gorszych - czytamy w książce Jak brat z bratem - rozmowie-rzece, jaką Hanna Halek przeprowadziła z braćmi Grabowskimi. Alwernia i zamieszkujące ją, tak dobrze utrwalone w pamięci braci Grabowskich jednostki, musiały mieć wpływ na ich osobowości.


W takich miejscach wszyscy się znają. Nie ma wielkomiejskiej anonimowości, nie ma naturalnej w szorstkim tłumie obojętności, są konkretni ludzie i konkretne losy. Są sprawy ważne nie tyle dla całego świata, co dla lokalnej, zamkniętej społeczności. Taka właśnie Alwernia wciąż jest żywa w pamięci braci. Odpust, odpustowe dziady, awaria pompy w jedynej w miasteczku studni głębinowej, rytuał kupowania żuru, przewożenie skrzydła samolotu przez miasto, odwiedzające miasteczko hrabianki z pobliskiego dworu Szembeków, kobieta udzielająca za niewielką opłatą nauk cielesnych - to wszystko być może drobiazgi, które choć po latach zacierają się w szczegółach, to nadal istnieją jako wydarzenia istotne dla tych, którzy je przeżyli. Coś, co kształtuje człowieka i sprawia, że jest on tym, kim jest. Miejsce urodzenia i dorastania, rodzina i krewni, ludzie, z którymi się wtedy stykamy potrafią zapaść w pamięć. Nasz dom, matka i ojciec, rodzina, ciocia Zosia, Janka Nawrocka, Kola - to nasi bohaterowie.

Pierwsze kontakty ze sztuką


Bracia Grabowscy oceniają Alwernię jako miejsce szczęśliwego dzieciństwa i młodości. Już wtedy jednak w ich podejściu do życia pojawiły się pewne różnice. Mikołaj marzył o zostaniu aktorem. Był pilny, ambitny, dbał o własny wizerunek, o schludne, modne ubranie. W rodzinie mówiono na niego picuś-glancuś. Andrzej wolał raczej cieszyć się życiem, doświadczać jego najpierw dziecięcych, a potem młodzieńczych uroków - papierosów, alkoholu. Nie interesowała go żmudna nauka, lecz raczej rozrywkowe życie.


W Alwerni miały miejsce pierwsze kontakty ze sztuką braci Grabowskich. O ile dla Mikołaja role w szkolnych przedstawieniach niosły coraz poważniejsze marzenia o występach na deskach teatru, o tyle dla Andrzeja nie było to coś ważnego. U Mikołaja z trzewi wychodziła chęć bycia w teatrze, wielka miłość do niego. U Andrzeja nie było tej namiętności, fascynacji i potrzeby, nie było to coś, bez czego nie mógłby żyć. Do dzisiaj zresztą nie traktuje teatru jako świętości, świątyni, która prowadzi do naszego wyzwolenia. Jako młodszy obserwował wybory starszych braci, Mikołaja i Wiktora, i w końcu poszedł śladami jednego z nich. Wyjechał z Alwerni, zaczął naukę w szkole teatralnej. Nie był to wybór dojrzały. Mógł zostać aktorem, naśladując Mikołaja czy naśladując najstarszego brata Wiktora pójść na geologię, ewentualnie na polonistykę. Andrzej czuł się dobry z polskiego, świetnie analizował wiersze. Potem jednak za przyczyną Mikołaja poznał szkołę teatralną. Nie aktorstwo, nie teatr - właśnie szkołę. Bardziej chciał być studentem takiej szkoły niż aktorem. Pociągało go życie w akademiku, indywidualności, wyzwolone, bezpruderyjne dziewczyny. I żadnej matematyki, chemii, tylko tak poważne kwestie, jak impostacja głosu, dykcja, wymowa. Pociągała go atmosfera i ludzie, alkohol i sposób życia na sporym luzie. - Moim niebem stały się wtedy szkoła teatralna, alkohol, kobiety, nocne lokale, zmysły, doznania, ciało - żyć, nie umierać - wspomina Andrzej Grabowski. Grzeczny, porządny, trzymany w dyscyplinie chłopak trafił do Krakowa, do artystycznego tygla. Do świata jakże innego niż ten małomiasteczkowy, jakże oddalonego od dotychczasowego, zwyczajnego, ułożonego życia. Mikołaj był ambitny i szybko zdobywał kolejne szczeble kariery szkolnej, aktorskiej. Miał jasny cel i do niego dążył. Andrzej cieszył się chwilą.


Mikołaj już w wieku szkolnym udzielał się w kółku recytatorskim, występował amatorsko na sceniem, Andrzej kształtował swoją artystyczną wrażliwość inaczej - między innymi poprzez film. Bracia Grabowscy wspominają objazdowe kino, które zajeżdżało do Alwerni raz w tygodniu. W świetlicy okna zasłaniano kocami, wieszano prześcieradła i można było przenieść się na chwilę w inny świat. Taki jak chociażby w filmie Rzymskie wakacje. Jako chłopcy bracia oglądali go (a właściwie podglądali z zewnątrz, stojąc za oknem na palcach). Gregory Peck i Audrey Hepburn „zdobywali” Rzym. Czterdzieści lat później Andrzej zagrał dużą rolę we włoskim filmie Ballada o czyścicielu szyb. Co go zdumiało, część scen zagrał dokładnie w tych samych miejscach, w których grali Peck i Hepburn. To jest dopiero magia kina! - Co prawda ja nie wyglądałem jak Gregory, a za partnerkę nie miałem Audrey, tylko świnię, ale byłem tam! - wspomina młodszy z braci.


W pamięci dziecka pozostają często filmy




Zobacz też:

Publicystyka - Christiane F. Życie po dworcu ZOO Christiane F. Życie po dworcu ZOO - Dla publiczności jestem i pozostanę małą dziewczynką, która ćpa i prostytuuje się wraz z innymi dzieciakami. Dziecko to jedyna dobra rzecz, jaką zrobiłam w życiu. - mówi Christiane Vera Felcherinow więcej...
Publicystyka - Pirat bardzo romantyczny. Wojciech Witkowski Pirat bardzo romantyczny. Wojciech Witkowski Rok temu odszedł Wojciech Witkowski - polski poeta, prozaik, autor utworów dla dzieci. Twórca postaci pirata Rabarbara, którego polskim czytelnikom przybliża za sprawą nowych wydań książek, więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
aishiteru2014-08-12 16:35:32
avatar
Bardzo ciekawy artykuł. :)
odpowiedz
emilly262014-08-12 16:35:32
avatar
Lubię twórczość aktorską braci Grabowskich- Andrzeja i Mikołaja.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów