Rewolucja życiu i... w kuchni. Wywiad z Katarzyną Enerlich

Justyna Gul
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Mam w swojej pamięci wiele dobrych książek, które mi pomogły bardziej, niż niejeden życiowy doradca. Mój świat dzieli się na ludzi, zwierzęta, rośliny i… książki. Choć muszę dodać, że koty mają w tym wszystkim swoją własną podgrupę - mówi Katarzyna Enerlich, autorka ciepłych powieści obyczajowych. O tym, czy wciąż jeszcze można napisać dobrą książkę, o prostocie i życiu w bliskości z naturą, a także o tym, że jest "tania w chowie" pisarka opowiedziała w rozmowie z Justyną Gul. 

J.G.: Rozmowę z pisarzem najłatwiej zacząć od książek. Czy pamięta Pani zatem moment, w którym zrodziła się myśl o Prowincji pełnej marzeń?


Pewnie, że pamiętam! Choć myśl ta rodziła się kilkakrotnie i wielopłaszczyznowo. Postanawiałam i rezygnowałam, nie bardzo wierząc w powodzenie. Gdy straciłam pracę w lokalnej redakcji, zupełnie jak moja bohaterka, zdecydowałam już ostatecznie, że skoro nie mogę być dziennikarką, zostanę… pisarką. Potem już wszystkie moje poczynania prowadziły do tego celu. Nawet, gdy byłam opiekunką osób starszych, to prócz codziennych obowiązków wysłuchiwałam historii moich podopiecznych. Moja uważność przydała się – szybko miałam gotowy materiał nie tylko na powieści, ale i na opowiadania, które ukazały się w dwóch zbiorach, a może wkrótce powstanie trzeci.


Dziś myślę, że gdybym nie straciła pracy, nie zostałabym pisarką. To było potrzebne! I wiem też, że zakręty tak naprawdę tylko prostują nasze życie.



J.G.: Czeka Pani na pierwsze zdanie, żeby zacząć książkę?


Niezupełnie. Ono pojawia się jak mgnienie. Ale lubię „zachodzić w ciążę” z książką – jak nazywam ten stan ZADURZENIA w wyobraźni. Ważny jest dla mnie ten moment, kiedy czekam na pomysł i nagle pojawia się on znienacka, w jakiejś sytuacji, na jakimś spotkaniu, po jakiejś rozmowie. I wtedy myślę sobie: to jest to, o czym chcę napisać. Zaczynam nasiąkać pomysłem, zastanawiam się nad tym, jak go ująć. No i jakoś samo się zaczyna. I sam powstaje tytuł. Czasem przed napisaniem książki, czasem w trakcie, czasem już po. Przychodzi po prostu czas na tytuł, jak przychodzi czas na wszystko. Nie poganiam. Niech rzeka płynie – myślę sobie. I ona płynie.



J.G.: Pierwsza powieść i już wielki sukces. Za nią przyszły następne... Myślę, że miała Pani dużo szczęścia. Na przykład do wydawcy i do czytelników. Sukces rzeczywiście przyszedł tak łatwo?


Miałam szczęście – w istocie. Nie czekałam długo na wydanie pierwszej książki. Trzydziestego grudnia rozesłałam ją do trzynastu losowo wybranych w sieci wydawnictw ogólnopolskich, a już za trzy miesiące miałam odpowiedź od Doroty Malinowskiej–Grupińskiej z Wydawnictwa MG, że chce drukować moją powieść. To była wielka niespodzianka od losu. Pamiętam jednak, jak bardzo wierzyłam w marzenia. No i wszechświat dopomógł.


Nie myślałam, że Prowincja pełna marzeń (jak mówią moi Czytelnicy: ta z dmuchawcem) odniesie taki sukces. Znalazła się na listach bestsellerów, wydawnictwo zleciło dodruk. Szczypałam się sprawdzając, czy nie śnię. Chciałam TYLKO wydać jedną powieść, a tymczasem otrzymałam umowę na kontynuację. W tym czasie również budowałam drewniany dom, o którym marzyłam od lat. Musiałam więc „borykać” się ze spełnionymi podwójnie największymi marzeniami. To był zupełnie szalony i przeżyty w jakiejś euforii czas. Czasem myślę, że mało z niego pamiętam i gdyby nie kolejna Prowincja pełna gwiazd, w której opisywałam między innymi budowę domu przez moją bohaterkę, dziś wielu szczegółów bym już nie przywołała…Chyba jednak lepiej, gdy marzenia spełniają się kolejno, a nie tabunami (śmiech).



J.G.: Czytając Pani biografię, można odnieść ważenie, że jest Pani „kobietą pracującą”, która „żadnej pracy się nie boi”. Kręte były te ścieżki Pani losu, podobnie, jak kręte są losy bohaterów Pani powieści…


Tak. Pracuję od 19 roku życia, kiedy to rozpoczęłam pracę w szkole. W tamtych czasach można było studiować zaocznie i pracować jako nauczyciel. Nigdy nie byłam na studiach dziennych, musiałam wydorośleć. Potem odeszli moi Rodzice i nie mogłam już liczyć na żadną pomoc. Trudno jest sierocie u progu dorosłości, wiedziałam jednak, że muszę to przeżyć, bo przecież marzenia z dzieciństwa czekają na spełnienie! Bo już w wieku dziewięciu lat poinformowałam moją rodzinę, że będę pisarką. Nie było wyjścia, słowa trzeba było dotrzymać. Czekałam tylko na TEN MOMENT. Gdy przychodzi, człowiek zawsze wie, że to właśnie on.


Pomieszkiwałam w Toruniu, zajmowałam się różnymi rzeczami. Zaliczyłam trzynaście przeprowadzek. Ostatnią już do własnego domu w maleńkiej mazurskiej wsi. W 1993 roku nauczyłam się obsługi komputera i wtedy właśnie świat stanął przede mną otworem. Nauczyłam się składu publikacji (pierwszy program, na którym pracowałam, nazywał się Ami Pro. Czy ktoś go jeszcze pamięta?) i stworzyłam lokalną gazetę. Nie tylko pisałam, ale zajmowałam się również stroną techniczną. Ta umiejętność przydała mi się potem wielokrotnie. Mogłam więc zająć się dziennikarstwem na poważnie, wiążąc z nim swoje życie. Aż do pojawienia się w mojej redakcji nowego szefa. Świat runął, a ja wiedziałam, że znów muszę się podźwignąć. Dziś wiem, że czasem zamykają się drzwi, by mogły otworzyć się wrota. Jednak każde marzenie uzależnione jest od człowieka, który nam pomoże je zrealizować. W swoich myślach wciąż „czarowałam”, by los stawiał mi na drodze takich ludzi i bym ja również była takim „pomagaczem” na ścieżkach innych.



J.G.: W Pani książkach nie wszystko jest pięknie, nie zawsze szczęśliwie. Sporo jest wątków o przemijaniu, o miłości, która nie zawsze jest sielanką. Inspiracją jest życie?


Tak. To ono gra na dwie tonacje. W dur i mol. Na szczęście to, co się dzieje w naszym życiu, jest w ostatecznym rozrachunku dla naszego dobra. Więc nie ma co się bać życia i jego zakrętów. Moi bohaterowie potrafią z nich wychodzić, jak większość ludzi na świecie. Człowiek jest silny. Potrafi wiele znieść. Gdy na przykład spotykam się z kobietami – żonami alkoholików i ludzi używających wobec nich przemocy w pewnej mrągowskiej grupie wsparcia, dostrzegam w nich wielką siłę i stanowczość. Wiarę w to, że nie jest za późno, by zmieniać swoje życie na lepsze. Są matki małych dzieci, są dojrzałe kobiety z wnukami. Wszystkie chcą ułożyć swoje życia od nowa i nie tracą energii na narzekanie, że się nie uda. Koordynatorka grupy wsparcia zaprosiła mnie kiedyś na spotkanie jako autorkę powieści o powolnym wychodzeniu z kompleksu bycia dorosłą córką alkoholika. Miała być rozmowa o książce, wyszła nam rozmowa o życiu. Inspirująca i pełna wątków, które mogą być jakimś przyczynkiem do powieści.


Wystarczy obserwować ludzkie życie. Dzieje się w nim tyle frapujących rzeczy, że nie ma już czasu na fikcję. Opisywanie prawdziwych historii jest pełniejsze, wiarygodniejsze i… po prostu łatwiejsze!



J.G.: Czy panuje Pani nad swoimi bohaterami, czy może w trakcie pisania wymykają się spod kontroli, zaczynają żyć swoim życiem?


Zaczynają! I to jak! Zwłaszcza, gdy pisze się po jedenaście godzin dziennie, to zaczynają tak oblepiać, oblegać wyobraźnię, że aż się czasem na nich


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Praca mamy to katorga! Wywiad z Jodi Picoult i Samanthą Van Leer Praca mamy to katorga! Wywiad z Jodi Picoult i Samanthą Van Leer Prawdziwe bajki nie są dla ludzi o słabych nerwach. Dzieci są ścigane przez wilki i zjadane przez czarownice; kobiety zapadają w śpiączkę i padają ofiarą niegodziwych członków rodziny. Ale cały ten ból więcej...
Publicystyka - Wywiad z Nicholasem Sparksem: Nie tylko o miłości Wywiad z Nicholasem Sparksem: Nie tylko o miłości Z pewnością jedną z osób, które jak nikt znają się na miłości, jest autor bestsellerowych powieści, Nicholas Sparks. Swoją żonę, Cathy, poznał on w poniedziałek, a już dzień później oświadczył więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
losar2013-04-14 12:43:23
avatar
Ciesze sie ze moglam przeczytac ten wywiad. Ksiazki tez czytalam, polecam.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów