KUSZĄCA MOC KABAŁY

Katarzyna Krzan
« powrót

Powodzenie, sukces, sława, wieczna młodość, wreszcie – nieśmiertelność. To marzenie każdej gwiazdy, niezależnie od tego, czy ma ona lat dwadzieścia kilka jak Britney Spears czy skończoną sześćdziesiątkę jak Mick Jagger. Młody wygląd, seksapil są gwarantem sukcesu, warunkiem powodzenia. Kalifornijski ośrodek Kabały obiecuje to wszystko, dokładając jeszcze zapewnienie o możliwości osiągnięcia nieśmiertelności dzięki studiowaniu Kabały – jednej z najgłębszych i najbardziej tajemniczych odmian mistyki, uważanej przez Żydów za najwyższy stopień wtajemniczenia. Swego czasu w kręgach hollywoodzkich modna była scjentologia. Sławni ludzie, wśród nich John Travolta wpłacali na konta organizacji miliony dolarów, w zamian zyskując sprawdzone metody na osiąganie sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym. Swoje najlepsze role Travolta zagrał właśnie dzięki wpływom scjentologów. Obecnie jednak popularna stała się Kabała. Adepci, których stać na wystawianie wysokich czeków, otrzymują od samego guru osobiście przez niego wiązaną na lewym nadgarstku czerwoną nitkę – symbol wtajemniczenia w sekrety starożytnych kabalistów. W tradycyjnej kabale prowadzi się żmudne i długotrwałe medytacje nad 72 (?) imionami Boga. W wersji hollywoodzkiej wystarczy spojrzeć na sam hebrajski napis. I wcale nie trzeba znać języka, by posiąść tkwiące w Bożym imieniu tajemnice. Lektor przeczyta napis, a sam zainteresowany po prostu się w niego wsłucha. W tak prosty i przyjemny sposób można cieszyć się doznaniem mistycznym, prowadzącym do głębszego poznania prawdy o wszechświecie, Bogu, sobie samym, a wszystko po to, by w dalszej perspektywie osiągnąć nieśmiertelność. Na spotkaniach ośrodka, o czym pisze Yossi Klein Halevi w artykule dla „The New Republic” przedrukowanym przez „Forum” (28/2004), spotkać można Demi Moore, Britney Spears, Micka Jaggera i Madonnę. Ta ostatnia stała się popularyzatorką ruchu. Z zagorzałej katoliczki zagubionej w „materialnym świecie”, gdzie błądziła pośród licznych pokus stała się „kabalistką”. Na wydanej przez ośrodek książce „Moc Kabbalah” autorstwa samego twórcy ruchu Rav Berga, Madonna „własnymi słowami” zachwala kabałę jako technikę (sic!) osiągania szczęścia i nieśmiertelności. Oczywiście ma ona charakter ponadreligijny, co doskonale pasuje do retoryki New Age. Wyznawcy kabały wierzą w nieśmiertelność, ale nie w wieczne życie duszy, gdzieś „na tamtym świecie” czy innej planecie, jak członkowie wielu sekt. Kabaliści wierzą w nieśmiertelność doczesną, tu na ziemi, teraz. Wierzą, że ich ciała, dzięki poznaniu kabalistycznych sekretów, nie ulegną żadnym niepokojącym zmianom, pozostając na zawsze młode i zdrowe. Guru Berg oferuje swoim podopiecznym realizację ich największego marzenia – zatrzymania na zawsze momentów szczęścia. Jak dotąd żaden z wyznawców nie umarł. Gwiazdy pozostają żywe, odnoszą sukcesy, grają w filmach, nagrywają płyty, wciąż odnoszą sukcesy. Nauki mistrza zdają się więc na razie sprawdzać, a nawet jeśli coś się nie uda, zawsze można zmienić guru na lepszego, bardziej przekonującego. Tych akurat nigdy nie powinno zabraknąć, szczególnie w światku pozbawionym duchowych przeżyć, nastawionym na zarabianie pieniędzy, odnoszenie sukcesów. Właśnie tam najlepiej sprzedają się mistyczne idee, szybkie metody osiągania spokoju, wyciszenia, neutralizowania stresu – choroby naszych czasów, powodującej depresję czy raka. Odrobina mistyki na co dzień, choćby w tak uproszczonej formie pozwala oddalić od siebie choć na chwilę sprawy bieżące i zająć się czymś, co jest „tak naprawdę ważne”, zyskać przez to dystans do codziennych obowiązków, a przez to i ów spokój ducha, pozwalający opanować stres. Jeżeli wystarczy patrzenie na ciąg znaków i ewentualnie powtarzanie obco brzmiących dźwięków, by poczuć odprężenie i namiastkę szczęścia wiecznego, to czemu nie? Nie jest to specjalnie trudna metoda. Szczególnie, że zbiorowe medytowanie w doborowym towarzystwie przynieść może nie tylko ulgę, ale i przy okazji można podnieść swój status, podkreślając, że robi się oto coś, co jest „trendy”. Im intensywniejsze jest życie, tym silniejszych bodźców potrzeba by poczuć cokolwiek. Potrzeba spektakularnych widowisk, nawróceń, kontaktu z nawiedzonymi, opętanymi czy świętymi. Potrzeba zanurzenia się w „czymś innym”, zrzucenia z siebie własnych problemów i wkroczenia na sprawdzoną drogę prowadzącą nieubłaganie do wielkiego celu. Fikcyjne emocje, odgrywane przez zawodowych aktorów przestają zaspokajać potrzeby widza. Potrzebuje on autentycznych przeżyć. Stąd tak bardzo popularne stają się produkcje z cyklu „real”, gdzie wszystko ma być „prawdziwe” począwszy od występujących bohaterów (tzw. zwykli ludzie), przez miejsca akcji, aż po skrajne emocje wywoływane przez producentów programów. Wszystko musi być „z życia wzięte”. W tym celu można wykorzystywać nieetyczną technikę „ukrytej kamery”, czy poddawać uczestników spektakli ekstremalnym przeżyciom, typu jedzenie much, świeżych owczych oczu czy wypytywać ich o intymne szczegóły z prywatnego życia. Wszystko to ma wstrząsać widzem i pozostawiać go jak najdłużej przed odbiornikiem, choćby się krzywił z obrzydzenia, oburzał, krytykował, kręcił z politowaniem głową. Byle tylko nie użył pilota do zmiany kanału. Nie jest to droga, którą łatwo się kroczy. Aby nie wypaść z obiegu, być nieustannie „trendy” trzeba wyrzec się własnych cech, własnego sumienia nawet, kupować produkty, które są na topie, mówić językiem, jakiego wymaga obowiązująca akurat moda, wierzyć bezgranicznie w przekazy popkultury oraz w to, że dzięki tym zabiegom zachowa się własną tożsamość, jak w sloganie: „Bądź sobą. Wybierz Pepsi”. Na tej zasadzie urzędniczka w średnim wieku zgadza się na wykonanie kaskaderskiej sztuczki, a ambitna studentka rozbiera się przed kamerami w domu zbudowanym na potrzeby któregoś z reality show. Jeżeli gwiazda, której powodzi się wyjątkowo dobrze w życiu zawodowym, której ciało nie psuje się pod wpływem mijającego czasu, która rodzi dzieci po czterdziestce nie przerywając kariery, twierdzi, że to wszystko zawdzięcza poznaniu tajemnic nieśmiertelności zawartych w kabale, a popierają jej wypowiedź inni, równie sławni i bogaci, to musi coś w tym być. Może warto więc spróbować. Przecież to nie szkodzi, a może pomóc i mnie. W świecie rozchwianych wartości każdy może być prorokiem. Szczególną szansę ma na to gwiazda pop, której słowa fani i czytelnicy czasopism spijają niczym nektar. Pewnie dlatego organizatorzy ruchów religijnych, sekt, organizacji parareligijnych zabiegają o poparcie ludzi nie tyle sławnych, co będących akurat „trendy”. Dzięki nim można zdobyć dodatkowe miliony dusz i dolarów. Na oficjalnej stronie internetowej www.kabbalah.com autorzy opisują kabałę jako uniwersalne światło przenikające nas wszystkich i cały wszechświat. Co to jest kabała? Jest to odpowiedź na wszystkie pytania, a szczególnie na te fundamentalne: kim jesteśmy? Skąd się wzięliśmy? Jaka jest nasza rola? Kabała jest mocą zdolną całkowicie zmienić życie nie tylko jednostki, ale i całego świata. Jest siłą przenikającą kosmos. Wprowadza porządek do chaosu, przynosi rozwiązania. Podstawowym źródłem kabały jest starożytna księga Zohar. Jest to 23 tomowa


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - W obronie kobiecości... W obronie kobiecości... Literatura piękna od dawien dawna jawiła się nam – Czytelnikom - jako strefa marzeń, do której może się odwołać w czasach, w jakich przyszło nam żyć, praktycznie każdy. więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
thod@op.pl2007-04-13 22:52:12
avatar
Bardzo uproszczony sposob na przedwieczna madrosc....
odpowiedz
thoth2007-04-13 22:52:12
avatar
Bez obaw ta wiedza nigdy towarem się nie stanie. Towarem jedynie stać sie mogą jej nośniki, a skutek ich czytania samych w sobie i próby nauki bez własciwego zamiaru taki jak czytanie Ani z Zielonego Wzgórza. " Do nauki przychodzą tysiące do światła wychodzi jeden "
odpowiedz
thod@op.pl2007-04-13 22:52:12
avatar
Kto z nas dwuch wejdzie do Swiatlosci.? Chcialbym abysmy obaj zasugiwali poprzez wytrwalosc,zmagania wejsc na koncowy strzebel drabiny...
odpowiedz
Sarna2007-04-13 22:52:12
avatar
Co do twierdzenia "" popularne stają się produkcje z cyklu „real”, gdzie wszystko ma być „prawdziwe”...""mam wątpliwości...i tam toczy się gra...każdy uczestnik odgrywa swoją rolę według scenariusza ( nie ważne, czy napisanego przez siebie, czy też przez reżysera ). Wiedza ..to światło na drogę życia...i jak mocno ta droga będzie oświetlona, zależy od naszego kierunku, w jakim dążymy. Życie...też zależy jakie będzie od tego...czy żyjemy po to, by żyć ...czy po to...by być.
odpowiedz
jas2007-04-13 22:52:12
avatar
Biedaki szkoda mi ich
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów