Nie chciałam zostać drugim Sienkiewiczem. Wywiad z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Nasze państwo: prezydent, rząd i parlament mają w nosie kulturę. Jeśli się nie rozwija kultury, wychowuje się naród ciemniaków. To wygodne, bo o ile łatwiej zarządzać taką bezrozumną masą, która nie podda władzy krytycznej ocenie. Rozwijanie kultury, w tym czytelnictwa, to w gruncie rzeczy walka o prorozwojowe, innowacyjne społeczeństwo. A u nas trwa kontredans ukłonów, uśmiechów i pustych gestów oraz budżetowych łatanek. Byle nie rozdrażnić, byle dotrwać do następnych wyborów. Kultura w dużej mierze jest pozostawiona samej sobie - mówi Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej Cukierni pod Amorem, której nowa powieść - Fortuna i namiętności. Klątwa właśnie trafia do księgarń. fot. Magdalena Galiczek-Krempa

Chciałaś zostać współczesnym Sienkiewiczem?


Zawsze chciałam być tylko i wyłącznie sobą.

A jednak trochę tak wyszło - bo w "Fortunie i namiętności" jest i "ku pokrzepieniu serc", jest i o naszych narodowych przywarach, jest i odrobina stylizacji - jednak nie na tyle, by zniechęcić mniej wyrobionego czytelnika. Są też postaci jakby żywcem wzięte z Sienkiewicza - na przykład Hadziewicz jako lustrzane odbicie Kmicica. No i jest autentycznie wciągająca fabuła jako "wabik".


Te wszystkie stwierdzenia traktuję jako komplement. Ale – być może – tak się właśnie pisze powieść historyczną?


Swoją drogą: jeśli chodzi o "Trylogię" Sienkiewicza, przeczytałam jedynie Pana Wołodyjowskiego. Oczywiście, znam Potop i Ogniem i mieczem z filmów. Jeśli natomiast są pewne podobieństwa między bohaterami moimi i Sienkiewicza, to chyba po prostu takie wymieszanie wad i zalet, jakie przydarzyło się na przykład Hadziewiczowi i Kmicicowi, jest kuszące dla autora.

Być może. Ale jednak jeszcze przez chwilę pozostałbym przy autorze "Trylogii", bo i skojarzenia same się nasuwać muszą. Sienkiewicz, można powiedzieć, miał łatwiej, pisząc o sprawach nie aż tak w gruncie rzeczy mu odległych. W Twoim przypadku musiało być trudniej, bo w Fortunie i namiętnościach cofamy się w czasie o prawie 300 lat.


Niekoniecznie. Ja mam łatwiejszy dostęp do źródeł.

Właśnie: jak wygląda research podczas pisania tego rodzaju książki? Lektura powieści z epoki? Publikacji popularnonaukowych? Skąd wiedza o ówczesnej obyczajowości, o sposobie myślenia ówczesnej szlachty?


Powieści z epoki saskiej nie ma. Pierwsza polska powieść to Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki Ignacego Krasickiego, która powstała czterdzieści lat po omawianych wydarzeniach. Są jeszcze powieści pisane nieco później, a dotyczące czasów saskich, na przykład dzieła Kraszewskiego czy Drużbackiej. Oczywiście zaliczyłam ich lekturę, podobnie jak niemal wszystkich ówczesnych pamiętnikarzy z Marcinem Matuszewiczem na czele. Książek popularnonaukowych przerobiłam bez liku od najbardziej ogólnych, jak Kronika Polski, po tak szczegółowe, jak Daniela Wojtuckiego Kat i jego warsztat pracy czy Teresy Żórawskiej Paradne pojazdy w Polsce XVI-XVIII wieku. Przez cały czas sięgałam też do Słownika Języka Polskiego Lindego.

Czy można - lub warto - naśladować ówczesny język? U Ciebie tej stylizacji nie ma zbyt wiele, jest raczej swego rodzaju pół-współczesna proteza staropolszczyzny. To dlatego, że języka z epoki dziś byśmy nie byli w stanie "przetrawić"?


To decyzja, którą każdy autor musi podjąć na samym początku pracy. Czytałam trochę współczesnych powieści historycznych, w których autor nie używał stylizacji i wydawały mi się uboższe od stylizowanych. Do kostiumu historycznego pasuje trochę inny język. Z drugiej strony: stylizując, można popaść w przesadę, co i mnie się zdarzyło. Po lekturach dzieł z epoki - bo czytałam też listy, książki kucharskie czy dotyczące gospodarstwa domowego - byłam tak przesiąknięta staropolszczyzną, że napisałam coś, przez co trudno było przebrnąć. Na pierwszych pięćdziesięciu stronach umieściłam sto przypisów i dopiero wydawca przywołał mnie do porządku. Założyłam, że będę używać słów, które mogli znać współcześni, niemal każdą wątpliwość konsultowałam ze słownikiem. Na przykład miałam ochotę napisać: „Przygotowania do wesela szły pełną parą”. Ale ten zwrot narodził się w drugiej połowie XVIII wieku, wraz z pojawieniem się maszyn parowych. Musiałam go zmienić.

Dlaczego właśnie XVIII wiek?


Właściwie to miałam ochotę napisać o czasach stanisławowskich. Dużo się wtedy działo, historycy kochają ten okres, dzięki czemu mamy mnóstwo opracowań. Ale poszukując bohatera i miejsca akcji zanurkowałam o jedno pokolenie głębiej.

A jednak Twoi bohaterowie są w gruncie rzeczy dosyć współcześni. Pół biedy mężczyźni, którzy do wyskoków jeszcze mieli prawo - tak w literaturze, jak i w życiu. Ale u Ciebie szlachetnie urodzone białogłowy ulegają chuciom niemalże na równi z kobietami z pospólstwa…


Nie rozumiem, skąd wniosek, że wszystkie kobiety doby staropolskiej były mniszkami. Oczywiście wiele z nich ulegało panującemu zwyczajowi, że mąż jest głową rodziny i ma w związku z tym pełną swobodę, ale mamy całkiem sporo przykładów, że kobiety świetnie sobie radziły z niewygodnymi zwyczajami i w razie potrzeby doskonale potrafiły je obejść. A zdrady i rozwody były bodaj częstsze niż dziś.

Warstwa obyczajowo-rozrywkowa to jedna rzecz. Ale mam też wrażenie, że jako pisarka-społeczniczka chcesz również przez tę powieść coś poważniejszego współczesnemu czytelnikowi powiedzieć.


Synowie kasztelana wyjechali w podróż po Europie i mogli na Polskę spojrzeć nieco z boku. Próbują tę wiedzę wcielić w życie, jednak polityczna rozwiązłość, korupcja i samowola przeżarły do cna Rzeczpospolitą i nic już się nie dało zrobić. Z ustrojem, jaki wywalczyła dla siebie szlachta, Polska od początku XVIII wieku była dla silnych sąsiadów łakomym kąskiem do schrupania. Aż dziwne, że rozbiory nastąpiły tak późno. Przypomnijmy, że były lennik Polski, Fryderyk I, od 1701 roku król Prus, już w rok po swej koronacji zaproponował rozbiór Polski. Zabawne, uratowała nas przed nim Rosja, a i to tylko dlatego, że sądziła, iż nie będzie się musiała Polską z nikim dzielić. Niepodległość jest wypadkową sojuszy, odwagi rządzących, silnej gospodarki, społeczeństwa, które tej niepodległości pragnie. Czy dziś byśmy o nią walczyli, czy też w obronie życia swojego i swych bliskich uciekli, gdzie pieprz rośnie? Mam wrażenie, że patriotyzm umarł.

Jeden z Twoich bohaterów mówi: Nie chciało się płacić podatku na własne wojsko, trzeba cudze pod swoim dachem przyjmować. Żeby było zabawniej, te słowa wypowiada obcokrajowiec, szlachcic - utracjusz i blagier… Tak dzisiaj powinniśmy rozumieć patriotyzm? Tak Ty go pojmujesz - jako płacenie podatków, spełnianie obywatelskich obowiązków i dbanie o najbliższe otoczenie?


Właśnie tak! Ale też potrzebne jest dbanie o życie społeczne w najbliższym otoczeniu. Wielokrotnie słyszę, jak ludzie mówią: „U nas się nic nie dzieje”, a to znaczy tyle, że nie interesują się ofertą kulturalną w swojej okolicy oraz niczego dla środowiska nie chcą zrobić. Wyczuwam taki nieprzyjemny marazm. Traktujemy swoje otoczenie, jakby do nas należało. Nie dbamy o porządek, nie kultywujemy więzi społecznych. Nie znamy nawet swoich sąsiadów! Siedzimy, wpatrzeni w ekrany laptopów, nie wiedząc, co dzieje się na naszym osiedlu.

Fakt, słabo nam codzienny patriotyzm dzisiaj wychodzi. Wciąż potrafimy się zmobilizować jedynie w obliczu najwyższej konieczności? W obliczu wroga u bram albo perspektywy wielkiej klęski?


A nawet, jeśli coś nam wychodzi, to natychmiast zdarzają się


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Dać odpocząć neuronom. Wywiad z Elisabet Benavent Dać odpocząć neuronom. Wywiad z Elisabet Benavent Od pewnego czasu jej życie jest jak z bajki o Kopciuszku. Debiutancką książkę W butach Valerii opublikowała samodzielnie na Amazonie i podbiła nią serca Hiszpanek. Wydawcy ustawili się w kolejce. Trzydziestoletnia więcej...
Publicystyka - W pisaniu najważniejsza jest prawda. Wywiad z Agnieszką Olejnik W pisaniu najważniejsza jest prawda. Wywiad z Agnieszką Olejnik - Literatura – i wysoka, i popularna – powinna ukazywać jakiś kawałek prawdy o życiu, o ludziach. W każdym razie ja tego oczekuję od książek – że powiedzą mi coś o mnie samej albo o innych, że więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
violabu2015-02-16 06:33:40
avatar
Dobrze mówi :-)
odpowiedz
czarniutka212015-02-16 06:33:40
avatar
Lubię powieści tej autorki ;)
odpowiedz
emilly262015-02-16 06:33:40
avatar
Nie czytałam żadnej powieści tej autorski,ale z wywiadu wynika,że to jest dobra autorka-klasyczna.
odpowiedz
losar2015-02-16 06:33:40
avatar
Dobrze napisane ksiazki. Czyta sie jednym tchem. Wywiad bardzo ciekawy.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów