Wędrówką jedną życie jest człowieka. Blaise Cendrars

Damian Kopeć
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Demon pisania, a może raczej demon podróżowania? Poezja czy proza? Uroki samotności czy radość przebywania wśród ludzi? Reporterska prawda czy zmyślenia twórczego mitomana? Blaise Cendrars to poeta i pisarz pełen sprzeczności. Czasami naturalnych, czasami sprytnie wyreżyserowanych i świadomie uwypuklanych. To człowiek zakochany w słowach, w długich, rozbudowanych frazach, w opowieściach barwnych jak upierzenie siedmiokolorówki, w nieustannych dygresjach i zapętlających się rozważaniach. Takiego Cendrarsa spotykamy na łamach jego autobiograficznych książek. Człowieka u którego prawda - nie do rozróżnienia dla osoby postronnej - stale miesza się z fikcją, a sprzeczności są częścią złożonej osobowości, która próbuje się ukryć za parawanem słów. Człowieka stale w drodze, przystającego tylko na chwilę i z niecierpliwością ruszającego dalej. Człowieka chłonącego otaczający go świat, odbierającego go wszystkimi zmysłami.

Blaise Cendrars - nazwisko, które większości z nas mówi niewiele, choć postać to niezwykle barwna, oryginalna, nietuzinkowa. Ten uzdolniony, nowatorski w formie poeta i pracowity prozaik, nieustający wędrowiec i człowiek zawsze ciekawy świata, właściwie nazywał się Frédéric-Louis Sauser-Hall. Urodził się 1 września 1887 w Szwajcarii, w La Chaux-de-Fonds. Zmarł 21 stycznia 1961 w Paryżu. Francja stała się zresztą jego nową ojczyzną, do której dowód przywiązania dał, ochotniczo zaciągając się do wojska w czasie I wojny światowej i ponosząc poważne konsekwencje swojej decyzji w postaci utraty prawej dłoni. Dzisiaj Cendrars bardziej niż z wierszy znany jest ze swoich utworów prozatorskich, które jednakże naznaczone są wyraźnym, zawsze obecnym rysem poetyckim zarówno w warstwie językowej, jak i wrażliwości.

Dom rodzinny


Wszystko, czego doświadczyliśmy w życiu, w jakiś sposób stwarza nas, określa, wpływa na naszą osobowość i dalsze postępowanie. Zapisuje tabula rasa szeregiem wydarzeń, przypadków, podjętych decyzji, które decydują o tym, kim się stajemy, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. W ten sposób całe życie Blaise, zwłaszcza dzieciństwo i dom rodzinny mocno wpłynęły na niego i na kształt jego złożonej osobowości.


Rodzinie Cendrarsa nie powodziło się bardzo źle, ale okresy dobre nieustannie przeplatały się ze złymi. Nie było tu nigdy trwałej stabilizacji. Ojciec Blaise`a próbował rozmaitych interesów, ze zmiennym szczęściem. Często podróżowali, przeprowadzając się ze Szwajcarii do Egiptu, potem do Włoch, stamtąd do Paryża, a potem do Londynu. Raz na wozie, mieszkając w apartamentach, raz pod wozem, żyjąc w ubogich mieszkankach. Pieniądz jest po to, żeby go poruszać - mawiał pan Sauser, a jego żona odchodziła od zmysłów, pełna niepokojów o los swój i dzieci. Być może z tego właśnie wzięła się pogarda pisarza dla pieniędzy jako takich?!


Około 1892 roku popłynęli w rejs pierwszym włoskim transatlantykiem Italią, wraz ze starszym bratem i siostrą, o czym Blaise wspomina w Od portu do portu. Mówi tam o swoich przygodach dziecka około pięcioletniego, które zapragnęło uciec do Nowego Jorku z Domenico, wygadanym marynarzem sprawującym funkcję opiekunki chłopaka. Zamysł nie doszedł do skutku, ale wydaje się, że myśl o wyprawach do innych krajów kiełkowała już w głowie małego Blaise, dziecka-podróżnika. A może tylko tak uważa duży Blaise, dorosły-podróżnik?


Cendrars dość oszczędnie pisał o sprawach rodzinnych, o rzeczach dla niego ważnych i bardzo osobistych. Otwarty nawet na szczegółowe, być może solidnie podkoloryzowane, opisy swoich podbojów erotycznych, nie wnikał w inne sprawy, milczał o nich. Może były zbyt prozaiczne lub zbyt nudne w jego opinii?!


W wieku 15 lat, w 1902 roku Cendrars uciekł z rodzinnego domu w Neuchatel i rozpoczął swoją niekończącą się wędrówkę po świecie. Bezpośrednią przyczyną decyzji, którą sam wymienia w Gwiezdnej Wieży Eiffla, była chęć ojca do umieszczenia go w słynnej Ecole De Commerce. Podobno uciekł przez okno z zamkniętego na klucz pokoju, kradnąc przy okazji oszczędności siostry, pieniądze matki, trochę stołowych sreber i... papierosy ojca. Do domu tego nigdy już nie powrócił.


O ojcu pisał, że był tolerancyjny i dobry aż do głupoty. Miał zawsze mnóstwo pomysłów, ale bez logicznej więzi między nimi. To były pomysły chimeryczne, żadne bowiem przedsięwzięcie nie potrafiło go przykuć na dłużej. W wieku 45 lat skoczył z mostu. Ot, nieudane samobójstwo, nie przez jakąś desperację, ale dlatego, że zaczął niedosłyszeć na prawe ucho. Tak przynajmniej wyjaśniał to synowi. Może właśnie dlatego myśl o samobójstwie była obecna w życiu pisarza, choć nie jako objaw głębokiej depresji, ale towarzysz chwil szczęśliwych, euforycznych, wyjątkowych. Blaise wspomina w Od portu do portu wizytę ojca w szpitalu, już po amputacji dłoni: A przecież był to najlepszy ojciec pod słońcem. (...) Mój ojciec musiał poruszyć niebo i ziemię, żeby dowiedzieć się, w którym z wojskowych szpitali jestem na kuracji. Siadł przy łóżku i spoglądał na mnie w milczeniu. Ciężka łza torowała sobie drogę wśród zmarszczek, jedyna...


Matka podobno wyobrażała sobie, że jest niezrozumiana. Była osobą uczuciową, lubującą się w nieszczęściach. W życiu na pewno doświadczała wielu problemów finansowych i trudów nieustannych przeprowadzek, a także częstej nieobecności męża, stopniowo coraz bardziej lubującego się w życiu towarzyskim.


Rodzice zaszczepili w synu miłość do książek. Ojciec czytywał Balzaka. Podarował niespełna dziesięcioletniemu synowi Córy ognia Gerarda de Nervala, francuskiego przedstawiciela romantyzmu. Matka przepadała za kwiatami, rozczytywała się w Linneuszu, słynnym szwedzkim przyrodniku, studiowała jego klasyfikację i sporo czasu spędzała w ogrodzie.

IX tom encyklopedii


Blaise już jako dziecko lubił wkradać się do biblioteki ojca, co było surowo wzbronione. Przypadkiem natrafił tam na IX tom Geographie universelle Elizeusza Reclusa poświęcony Afryce Równikowej. Książka ta zwróciła uwagę dziecka, nęciła je, stojąc wśród innych tomów na półce, a wypadając kierowana popchnięciami jego małej dłoni, otwierała się zawsze na stronicy z ryciną wyobrażającą wielkiego drewnianego bożka siedzącego w kucki pod gigantycznym drzewem lasu dziewiczego. Bożka o olbrzymich ślepiach, wyszczerzonych kłach, który napawał dziecko trwogą i rozbudzał i tak już wielką wyobraźnię. Blaise wspomina, że lubił smakować się w swoim przerażeniu, które towarzyszyło mu również w nocy, w sennych marach. Z tej dziecięcej zabawy IX tomem encyklopedii wyrosła jego fascynacja literaturą murzyńską, której wyrazem było skomponowanie w 1919 roku własnej Anthologie negre. Jak wspomina Blaise, w niecały miesiąc napisał 350 bitych stronic tej książki, która to praca odwracała choć trochę jego uwagę od ciągle wtedy świeżego i bolesnego dla pisarza kalectwa.

Nowa rodzina


Cendrars był mitomanem, wytrwale budującym swoją legendę pisarza-wędrowca, ale nie był pretensjonalnym snobem. Według Blaise do rodu, z którego pochodził, należały takie postaci jak sławny przyrodnik, anatom i pisarz Albert de Haller czy znakomity matematyk Leonard Euler. Jednak Cendrars nie chlubił się tym jak wielu jego znajomych, np. Arthur Cravan, dadaista i surrealista, przypominający i podkreślający nieustannie, że jest siostrzeńcem samego Oscara Wilde’a.


Cendrars odrzucił jako nastolatek niespokojne, ale w miarę dostatnie mieszczańskie życie, wyruszył w niekończącą się wędrówkę po świecie. Jak sam stwierdził, swoją nową rodziną uczynił biedaków, których nauczył się kochać nie w miłosierdziu, lecz w prostocie. Do tej nowej rodziny weszło też parę wielkich dam i kilka łbów szalonych, takich jak Sawo,




Zobacz też:

Publicystyka - Elegancja dupy. Charles Bukowski Elegancja dupy. Charles Bukowski Urodzony w Niemczech, do USA trafił jako dwulatek. W trzynastym roku życia przeżył epifanię w piwniczce na wino ojca swego kolegi. Spróbował alkoholu i odkrył magię. Dziś jest ikoną, ale na uznanie przyszło więcej...
Publicystyka - Andrzej i Mikołaj Grabowscy. Jedno źródło, dwa różne nurty życia. Andrzej i Mikołaj Grabowscy. Jedno źródło, dwa różne nurty życia. Czy czerpanie z tego samego źródła wpływa zasadniczo na wybór drogi życia? Co decyduje o takich a nie innych ścieżkach kariery? Co to znaczy "być człowiekiem teatru"? Czy lepiej być tylko aktorem czy więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów