Wolę wciągającą powieść niż rewolucyjną nudę! - rozmowa z Magdaleną Miecznicką

granice_pl
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Fabuła, akcja, postaci, dramat etc. są w Polsce dopuszczalne tylko w literaturze "niskiej" - na przykład detektywistycznej. Dlatego znam kilku krytyków literackich, którzy z własnej woli czytają wyłącznie kryminały - bo to jedyne dostępne książki, w których coś się realnie dzieje. Oczywiście trochę przerysowuję. Ale chyba nie bardzo - mówi Magdalena Miecznicka w rozmowie na marginesie powieści Złość, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego już 10 maja.

Bohaterka pani najnowszej powieści - Złości, która ukaże się już 10 maja, czyta ambitną literaturę i wydaje się bardzo dorosła, ale kiedy chce się przeciwstawić ojcu i pokazać mu, jak się naprawdę czuje, nie potrafi. Dlaczego?


Marta ma kompleks grzecznej dziewczynki. To chyba dość typowe w naszym świecie. Dziewczynkom zawsze się mówi, że muszą się ładnie zachowywać, być delikatne, grzeczne, łagodne. Nie mówić brzydkich słów. Nie złościć się. "Złość piękności szkodzi". Muszą pielęgnować w sobie cnoty dziecka. Kobietom nie pozwala się dorosnąć. Znam kobiety, którym ten przesąd łamie karierę - nie są w stanie zachować się tak twardo jak mężczyźni, bo musiałyby przestać być urocze. Moja bohaterka w końcu przechodzi jednak przemianę i staje się twarda.


Poza tym Marta z powodu swojej osobistej historii weszła w rolę skrzywdzonej dziewczynki. Pierwszym etapem dojrzewania będzie więc dla niej pokazanie samej sobie i innym, że też potrafi krzywdzić. Myślę, że takie przemiany i okrutne zabawy są charakterystyczne dla okresu dojrzewania.

To powieść o dojrzewaniu?


Oczywiście, między innymi. Ale dojrzewanie okazuje się bardziej skomplikowane, niż to się Marcie wydaje. Ostatecznie moja bohaterka zda sobie sprawę, że dojrzałością nie jest ani twardość taka, jaką reprezentuje jej ojciec, ani krzywdzenie innych. Prawdziwa dojrzałość jest zupełnie gdzie indziej.



Czy w ogóle można się wyzwolić z dziecięcych zranień? Czy też ciągle będziemy płacić za grzechy naszych rodziców?

W książce pada zdanie, że dojrzałość to życie tak, jakby nikt nas dotąd nie zranił - a więc jakby nie było żadnego dotąd. Do tego w końcu dochodzi Marta. Dojrzałość to życie bez resentymentu, bez pragnienia zemsty, bez załatwiania porachunków. Suwerenne - a nie w reakcji na coś, co nas dotknęło. W tym sensie dojrzałość jest faktycznie wyzwoleniem się od tego, co zrobili nam nasi rodzice - oczywiście to tylko ideał, najczęściej niedościgniony.



Ważnym tematem książki jest europejskość. Czemu ona służy?


Marta jest młoda, zna języki obce, należy do pokolenia, które ma szansę wychować się bez tzw. "kompleksu polskiego" - czyli bez kompleksu prowincji, który długo prześladował naszych rodaków. Relacje o tym kompleksie znamy z literatury - najsłynniejsze powstały zapewne pod piórem Gombrowicza i Mrożka. Ja naprawdę myślę, że ten kompleks się skończył - że wcale nie był metafizycznym elementem polskości, tylko rezultatem takiej a nie innej sytuacji polityczno-kulturowej. Marta nie ma żadnego kompleksu, czuje się Europejką i ta jej europejskość daje jej przewagę nad, po pierwsze, starszym pokoleniem Polaków, reprezentowanym przez ojca i jego żonę, i, po drugie, nad parą Amerykanów, którzy mają z kolei kompleks Europy - jak wielu Amerykanów. Europejskość to tożsamość, która w rozgrywkach symbolicznych może dawać przewagę i Marta umie to wykorzystać.



W książce możemy podziwiać całą galerię kobiecych sposobów na życie. Łatwiej w życiu "grzecznym" dziewczynkom czy wyzwolonym "złośnicom"?


O rety, nie wiem. Maja jest upiornie słodką i trochę naiwną Amerykanką. To taki nieznośny, ale naprawdę istniejący styl. Karolina jest przekwitającą pięknością, kobietą bezdzietną, niepracującą, a przy tym niezbyt dobrze traktowaną przez apodyktycznego, realizującego się zawodowo męża. Ma dość puste życie i wydaje się, że próbuje jakoś tę pustkę zapełnić. Florence jest ostrą Francuzką, która z błyskotliwości i braku złudzeń uczyniła swoje credo. Z kolei Marta to, jak już wspomniałyśmy, zraniona dziewczynka, wrażliwa intelektualistka, która nie potrafi powiedzieć tego, co czuje. W efekcie pewnych zdarzeń Marta wyzwala się ze swojego kompleksu grzecznej i zranionej dziewczynki i ta jej przemiana kompromituje po kolei wszystkie inne bohaterki. Zdziera z nich maski i pokazuje fałsz ich sposobów na życie. Ostatecznie Maja okazuje się nieco mniej słodka, niż chciała się wydawać, o Karolinie dowiadujemy się, że jest w gruncie rzeczy całkiem zadowolona ze swojego pustego życia. Nawet projekt egzystencjalny Florence odsłania swoją miałkość i niedojrzałość. No a Marta z jednej fałszywej sytuacji ucieka w drugą. Żeby w końcu jednak dojrzeć i otrząsnąć się z obu - to taki happy end przez łzy.


Moje bohaterki wykazują nieskończoną inwencję, jeśli chodzi o sposoby samooszukiwania. Ta ludzka umiejętność zawsze mnie fascynowała.



Wrażliwość artystyczna widoczna w Złościprzywodzi na myśl atmosferę z książek Margaret Atwood czy Alice Munro. Czy jest pani wielbicielką twórczości tych pisarek?


Tak! Jestem wielbicielką takiego sposobu pisania, który można nazwać bardzo ogólnie nowoczesnym realizmem obyczajowym. Literatury współczesnej, która jest głęboka, przenikliwa, niełatwa pod względem poruszanych problemów, ale w której jest też fabuła, akcja, postaci, nawet suspens. Mam ostatnio dość awangardy - zajmowałam się kiedyś teorią literatury, byłam krytykiem literackim i wszystkie te eksperymenty, które uczono nas podziwiać, po prostu mi się przejadły. Sto razy wolę dobrze napisaną wciągającą powieść niż nudę, choćby rewolucyjną pod względem formalnym.


Przy czym ten nowoczesny realizm, o którym mówię, nie jest w Polsce nurtem wiodącym. U nas pisarze mają często przeświadczenie, że muszą ciągle rewolucjonizować język i inne narzędzia pisarskie, że każda książka powinna być nowatorska formalnie. Literatura wysoka musi być hermetyczną zabawą konwencjami i językiem. Ja sama kiedyś chyba też tak uważałam. A teraz aż mi się ziewać chce, jak o tym myślę.


Fabuła, akcja, postaci, dramat etc. są w Polsce dopuszczalne tylko w literaturze "niskiej" - na przykład detektywistycznej. Dlatego znam kilku krytyków literackich, którzy z własnej woli czytają wyłącznie kryminały - bo to jedyne dostępne książki, w których coś się realnie dzieje. Oczywiście trochę przerysowuję. Ale chyba nie bardzo.


Na Zachodzie jest zupełnie inaczej. W świecie anglosaskim kwitnie ambitna proza obyczajowa - psychologiczna i społeczna - z naszej perspektywy dość konwencjonalna pod względem języka i kompozycji, i to wcale nie odbiera jej głębi. Tak piszą właśnie Atwood, Munro, Barnes, Bushnell, Amis, czasem Roth, tak pisał Updike i wielu, wielu innych.


Lubię też francuski sposób psychologizowania, szybki, precyzyjny i elegancki. Wprawdzie został on ostatnio we Francji nieco wyparty przez literaturę "pępkową", polegającą na babraniu się w "ja" autora, ale z pewnością wróci. Ta tradycja Saganki, a przedtem na przykład Gide'a, Stendhala i Flauberta, ciągle jest chyba tym, co najlepsze w literaturze znad Sekwany. Wbrew pozorom także niby niechętny psychologizowaniu Houellebecq właśnie tej tradycji zawdzięcza swoją precyzję.


Moim zdaniem najprzyjemniejsze w literaturze jest tworzenie postaci, które nie są nami, oraz napięć pomiędzy nimi. To daje niesłychane poczucie wolności - że można wyjść z siebie i stworzyć kogoś zupełnie innego. Ostatnio interesuje


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Przywracanie pamięci. Rozmowa z Jerzym Kichlerem Przywracanie pamięci. Rozmowa z Jerzym Kichlerem Każdy praktykujący Żyd uprawia mistykę (czyli kabałę) w czasie modlitw, w czasie wszystkich obrzędów. Przed kilkoma godzinami odmówiłem modlitwę Hawdalla, która jest mistyczna, kabalistyczna więcej...
Publicystyka - Piszę właściwie non stop. Daniel Koziarski rozmawia z Mariuszem Zielke. Piszę właściwie non stop. Daniel Koziarski rozmawia z Mariuszem Zielke. Bardzo lubię pisać o aferach i jeszcze bardziej o uczuciach. W obu przypadkach zaś ciągnie mnie do prowokacji i często temu pragnieniu ulegam - mówi Mariusz Zielke, autor głośnego Wyroku, w rozmowie z pisarzem więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów