|
|
|
Ząb na pewno mnie bolał w wyjątkowy sposób... ![]() O tym, jak wiele w życiu zależy od nas, o tym, że "młodzi" i "starzy" nie żyją w odseparowanych gettach, o przewrotności losu i przewrotności dobra opowiada Jolanta Kwiatkowska, autorka powieści Pułapka Nowego Roku w rozmowie z Justyną Gul. Przeczytaj również pierwszą część wywiadu. J.G.: Debiutowałaś Jesiennym koktajlem który został bardzo dobrze przyjęty i zjednał Ci wielu czytelników. Tymczasem w księgarniach pojawiła się Twoja najnowsza książka – Pułapka Nowego Roku – historia Katarzyny, dla której Sylwester staje się okazją do rozliczenia z dotychczasowym życiem. Czy czujesz, że poruszając takie tematy stajesz się w pewien sposób dla swoich czytelników drogowskazem? Że – portretując ich – zaklinasz codzienność? Pokazujesz, że można żyć inaczej? J.K.: Ja, pisząc, chcę tylko przypomnieć na przykładzie moich bohaterek i bohaterów, bez względu na ich wiek, że w życiu – mimo wszystko – wiele zależy od nas. Na pewno to, z jakim nastawieniem podchodzimy do problemów, z którymi musimy się borykać. Ale nie mniej ważne, o czym często zapominamy, jest też to, czy i z czego potrafimy się cieszyć. Brzmi banalnie? Pewnie tak, ale przy pisaniu zawsze pamiętam o słowach Ciorana: Artysta za wszelką cenę i stale szukający niezwykłości prędko nuży, bo nic bardziej nieznośnego od monotonii niezwykłości. Nie ma prawdziwej sztuki bez minimum – co mówię – bez sporej dozy banału!
J.K.: Moje wspomnienia? No cóż – by było najprościej, powiem tak: zbiegałam z górki, spacerowałam po prostej drodze, wdrapywałam się pod górkę. Moje wspomnienia są podobne do wspomnień większości dzieci i nastolatków. Jednocześnie różnią się one od wszystkich innych. Mój ząb – na pewno mnie bolał w wyjątkowy sposób i najsilniej utkwił mi w pamięci.
J.K.: Od dłuższego czasu już tak. Żałuję tylko, że tak późno zaczęłam, ale cieszę się, że miało to miejsce na tyle wcześnie, bym jeszcze mogła wykorzystywać czas w taki sposób, by przed powiedzeniem: „Dobranoc”, powiedzieć: „Dziękuję Ci, dniu”, a rano nie zapomnieć przywitać się z nowym dniem.
J.K.: Najpierw powiem, że żadna z moich książek nie jest tylko o ludziach młodych czy wyłącznie o „młodych inaczej”. Wprost przeciwnie. Życie jednych i drugich jest ściśle powiązane, bo przecież tak jest w życiu, że ani młodzi, ani starsi nie żyją w wyizolowanych – środowiskowych, kulturalnych czy religijnych – gettach. To, jak postępujemy, do czego dążymy, co chcemy w życiu osiągnąć – bez względu na wiek – jest nierozerwalnie związane z tym, co sami przeżyliśmy, o czym słyszeliśmy od bliskich czy znajomych, czy w końcu z tym, co dzieje się tu i teraz, a na co często nie mamy żadnego wpływu. Między powiedzeniem, że jesteśmy: „kowalami swojego losu” a przewrotnością losu stawiam znak równości. Dlaczego? O tym piszę we wszystkich swoich książkach. Tych już wydanych i tych napisanych, które – mam nadzieję – zostaną wydane.
J.K.: Odpowiem tak, jak zawsze odpowiadam: lubię układać puzzle. A pisanie to też układanka wymieszanych fragmentów cech zewnętrznych, wewnętrznych, życiorysów różnych ludzi, w tym: cząstki tych, z którymi w życiu zetknęłam się, kontaktowałam lub chwilowo przebywałam – od przedszkola do dziś.
J.G.: Piszesz o sobie: Nie zdobyłam żadnego szczytu. Nie odkryłam żadnego lądu. Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam. A jednak robisz nadzwyczajne rzeczy – promujesz ideę, że życie na emeryturze warto „przeżywać, a nie – dożywać”, dajesz też czytelnikom nadzieję i napełniasz ich serca optymizmem. Czy to swego rodzaju misja, czy też niejako „uboczny” efekt pisarstwa? J.K.: Nie robiłam i nie robię nic nadzwyczajnego. Pisanie traktuję jako zamiennik rozmowy z kimś, kogo problemy znam lub domyślam się, co mu „doskwiera”, to mój sposób na porozumienie w sytuacji, gdy nie wypada mi w bezpośrednim kontakcie tak po prostu powiedzieć drugiemu człowiekowi: „Tak nie można. Krzywdzisz najbardziej siebie. Postaraj się poszukać jaśniejszych stron i ciesz się życiem, bo życie masz jedno!” Nie lubimy, bez względu na to, ile mamy lat, gdy ktoś nie docenia naszego bólu, problemów czy powodów do zamartwiania się. Najczęściej oczekujemy wysłuchania i współczucia, a nie udzielania rad. Natomiast czytając o borykaniu się bohaterów powieści z przeciwnościami losu, porównujemy je z naszym życiem. Zadajemy sobie pytania i szukamy rozwiązań dla nas akceptowalnych.
J.K.: Po kraju podróżuję, ale czysto prywatnie. Z czytelnikami spotykam się w Warszawie. Odpoczywam w międzyczasie – i oby tych „międzyczasów” było jak najmniej. Odpoczywam, będąc bardzo zajęta i nie mając nic do zrobienia – też. Ale już nauczyłam się nie mieć nic do zrobienia wtedy, gdy tego chcę.
J.K.: Już nie tylko mogę zdradzić, ale i zdradzam, nie ukrywając radości. Wszystkie swoje „pisklaki” – te szufladowe i te, które już wyfrunęły na półki księgarskie, kocham. Było jednak jedno „niechciane pisklę”, które naprawdę długo czekało, aż znajdzie się ktoś, kto dostrzeże Zobacz też:
Zbrodnia w raju
Z Magdaleną Lewańską, autorką książki "Detektyw i panny", która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa JanKa, rozmawia Janina Koźbiel więcej...
MOJA PRAWDA - wywiad z ALBERTEM UDERZO, twórcą Asteriksa
Wydawnictwo Egmont rozpoczyna reedycję albumów Asteriksa. Do księgarń trafiły właśnie 4 tomy w nowej kolorystyce: Asteriks i złoty sierp, Asteriks gladiator, Asteriks u Brytów oraz Asteriks i Goci. więcej...
Musisz być zalogowany by móc komentować.
|
POLECAMY
Regulamin |Redakcja/Kontakt | www.granice.pl 1999-2011 Właściciel: W&W
|
|