Zabójstw nie dokonuje się ot, tak. Wywiad z Karoliną Monkiewicz-Święcicką

Justyna Gul
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Bardzo ciekawią mnie mroczne strony ludzkiej duszy. To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, w czterech ścianach, i w umyśle człowieka. Myslę, że ludzie z natury są dobrzy, ale mają silne ciągoty ku złemu, a także ku rzeczom nadprzyrodzonym, niewyjaśnialnym - a im ciężej im w życiu, tym chętniej zwracają się w tym kierunku. Często patrzę na przechodniów, takich porządnie i nudno wyglądających, i zastanawiam się, jakie mają tajemnice, do czego byliby zdolni? Swiat jest pełen dziwaków przebranych za "normalsów". A każde dziwactwo z czegoś wynika. Jeśli chce się pokazać te dziwactwa w książce w sposób przekonujący, trzeba też pokazać, z czego mogły się wziąć - mówi w rozmowie z Justyną Gul Karolina Monkiewicz-Święcicka, autorka powieści Taniec z przeszłością.

J.G.: Przeprowadzała Pani kilka lat temu wywiad z psychoterapeutą Bertem Hellingerem, postacią znaną i dość kontrowersyjną. Czy już wówczas pojawił się pomysł wykorzystania „ustawień hellingerowskich" w książce?


Polski agent Berta Hellingera zaproponował mi udział w terapii ustawień rodzinnych, mówiąc, że bez tego nie zrozumiem fenomenu tej metody i zrobię kiepski wywiad. Wzięłam więc w niej udział, teoretycznie jako obserwator, a skończyło się na udziale w ustawieniu. Widziałam zblazowanych ludzi, którzy zaczynali płakać, nieśmiałe zahukane osoby, które krzyczały na swoich wyimaginowanych rodziców... Byłam pod takim wrażeniem, ze z miejsca pomyślałam: to świetny punkt wyjścia do książki. Minęło jednak kilka lat, by ten pomysł znalazł ujście w mojej historii.

J.G.: Nie obawiała się Pani fali sprzeciwu czytelników i przeciwników Hellingera? O. Aleksander Posacki twierdził na przykład, że metoda ta jest: niebezpieczna i ma wyraźnie cechy antychrześcijańskie.


Nie oceniam tej metody jako psychoterapii, nie wiem, jakie są jej efekty, o to należałoby spytać po kilku latach tych, którzy ustawiali swoją rodzinę. Bert Hellinger został wykluczony ze wszelkich stowarzyszeń psychologicznych i ja się z tym nie kłócę. Słyszałam także opinie wierzących, że osoby, które kiedykolwiek wzięły udział w takim ustawieniu, powinny poddać się egzorcyzmom. Tego też nie oceniam. Dla mnie jest to po prostu kanwa, na której utkałam moją powieść. Na żywo wygląda to jak psychologiczne kino akcji i wyłącznie ten aspekt mnie interesował.

J.G.: Skąd pomysł na powrót do przeszłości i tak bardzo skomplikowane losy bohaterów? Nie prościej było szukać problemów Renaty i Anieli w alkoholizmie przodków czy zabójstwie w afekcie? U Pani pojawia się mroźna Syberia…


Alkoholizm zawsze wynika z czegoś, a zabójstw nie dokonuje się ot, tak. Za kazdym uczynkiem stoi jakaś historia, one nie biorą się z powietrza. Mnie fascynują zależności, mechanizmy, powielane wzorce. Mroźna Syberia pojawiła się, bo pojawiła się także w historii mojej własnej rodziny, choć nikt nikogo nie zabił.

J.G.: Właśnie - Pani dziadek był zesłańcem, pisał również pamiętniki. Czy opisywane na łamach książki wydarzenia mające miejsce w rejonie Mańskim to echo przeżyć dziadka? Czy inspirowała się Pani jego wspomnieniami, czy też zachowuje Pani ten materiał na kolejną książkę?


Fragmenty pamiętnika w Tańcu z przeszłością to przetworzony autentyczny pamiętnik mojego dziadka, więc został już „skonsumowany” na potrzeby książki. Potrzebna mi była prawdziwa otoczka dla wydarzeń, więc zachowałam wiele fragmentów bez zmian: prawdziwa jest historia o wielotygodniowej podróży pociągiem, o niedźwiedziu, o wypadku podczas spływu, o przerazajacym zimnie i o dzikich koniach biegających samopas. Reszta to fikcja. Dziadek te wspomnienia spisał na starość, ale słuchaliśmy jego opowieści jako dzieci, podziwialiśmy także bliznę na czole mojego taty po końskim kopycie, więc jak najbardziej była to inspiracja.


Wszystkie postaci i kryminalne wątki zostały wymyślone przeze mnie. Pamiętam z opowieści z dzieciństwa, że na Syberii właściwie nie było przestępstw czy złodziejstwa. Członkowie społeczności byli na siebie skazani, ktoś, kto zachowałby się w sposób wykluczający go z grupy, wydałby sam na siebie wyrok śmierci - po prostu życie w pojedynkę było tam niemożliwe.

J.G.: Renata po śmierci swojej matki zaczyna się jakby na nowo odradzać. Wierzy Pani, że taka zmiana jest możliwa w każdym wieku? Że nigdy nie jest za późno na realizację pasji, nawet, jeśli to wiąże się z obleczeniem ciała w trykot?


Postać Renaty jest zainspirowana panią w wieku mocno emerytalnym, którą spotkałam kiedyś na zajęciach baletu. Nie miała pieniędzy na modny strój, miała chory kręgosłup, a mimo to chodziła na te zajecia, bo spełniała swoje marzenie z młodości. Jak najbardziej myślę, ze nigdy nie jest za późno. Mam nadzieję, że będę kiedyś zwariowaną staruszką. Nie warto wszystkiego robić na raz - życie jest długie i warto mieć je ciekawe do końca.

J.G.: W przypadku Renaty to wychodzenie ze skorupy jest całym procesem. Dlaczego tak niewiele osób jest w stanie konstruktywnie poradzić sobie z traumą, z żałobą, z głęboko ukrytym żalem? Czy „ustawienia” są dla nich jedyną drogą ku zmianie?


Jak już mówiłam, nie wiem czy metoda ustawień jest dobrą drogą jako terapia. Na pewno jest wstrząsajacym przeżyciem, ale nie wiem, na ile trwałe są jego skutki. Ja myślę, że jest wprost przeciwnie - wiele osób radzi sobie z traumami, okropnymi przeżyciami, żalem, uczy się zyć na nowo, zmienia swoją drogę lub akceptuje ją taką, jaka jest. Wystarczy się rozejrzeć dookoła. Czy zna pani wiele osób, których życie jest usłane wyłącznie różami?

J.G.: Pisanie to proces twórczy i inspirujący, ale też wyczerpujący. Szczególnie, kiedy w grę wchodzą tak silne emocje, jak te obecne w powieści Taniec z przeszłością. Nie boi się Pani tych emocji? Nie boi się Pani, że zaczną przytłaczać?


Przytłaczają mnie tylko wtedy, jeśli się od nich nie uwolnię. A uwalniam się właśnie pisząc. Ale nie jest to dla mnie terapia, bo historie, które opisuję, są fantazją, odpowiedzią na pytanie: a co by było gdyby...? Oczywiście, ze czerpię z własnych emocji i „podkradam” historie z otoczenia, ale to raczej nie obciążajace przeżycie, tylko fajna przygoda - skonstruować tak sugestywny świat, by wydawał się rzeczywisty.

J.G.: W Pani książce jest wątek obyczajowy, sporo psychologii, a nawet nieśmiałe uczucie do muzykalnego sąsiada. Ale pojawia się również detektyw i sprawa zaginionych na Mokotowie ludzi. Czy to inklinacje do kolejnej powieści, tym razem sensacyjnej, czy wyłącznie pomysł na zaakcentowanie ustawień i makabryczny koniec cyklu?


Miałam obawy, że bez wątku kryminalnego z główną bohaterką w postaci starszej pani, której życie jest dosyć beznadziejne, historia stanie się zbyt nudna. Pomysł na wątek kryminalny wskoczył mi do głowy dosyć spontanicznie: podczas biegania zimą po ogródkach działkowych. Następna książka także ma być lekko kryminalna, ale wątki będą już zupełnie inne.

J.G.: Podobnie jak w Lalkach, tak i w najnowszej Pani książce pomiędzy karty książki wkrada się mrok i zgnilizna ludzkiej duszy. Interesują Panią obsesje? Dewiacje? Czy raczej człowieka traktuje pani holistycznie, szukając nie tylko słabości, ale i ich przyczyn?


Bardzo mnie ciekawią mroczne strony ludzkiej duszy. To, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, w czterech ścianach, i w umyśle człowieka. Myslę, że ludzie z natury są dobrzy, ale mają silne ciągoty ku złemu, a także ku rzeczom nadprzyrodzonym, niewyjaśnialnym - a im


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Nie czekam na iluminację. Wywiad z Tomaszem Sekielskim Nie czekam na iluminację. Wywiad z Tomaszem Sekielskim - Z dziennikarstwa wiem, że pierwszych 20 sekund decyduje o tym, czy odbiorca będzie czytał dalej, czy będzie słuchał, oglądał dany materiał. W czasach tak dużego natłoku informacji swoisty “lead” jest więcej...
Publicystyka - Nie chce mi się umierać. Wywiad z Józefem Henem Nie chce mi się umierać. Wywiad z Józefem Henem - Dla mnie czło­wiek zawsze był ważny. O tym ostatnio myślę, o mojej świadomości, że jestem, że istnieję, o moim wcieleniu się w człowieka. Jak pisałem w Nowoli­piu, będąc dzieckiem, wierzyłem, że razem więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
takahe2013-11-18 13:01:31
avatar
świetny wywiad :) czekam na kolejną książkę
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów