Życie jest utkane z emocji. Rozmowa z Aleksandrą Tyl

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Piszę odkąd pamiętam. I choć pracowałam w różnych zawodach, to pisanie zawsze mi towarzyszyło. Najpierw dorywczo, hobbystycznie, potem coraz mocniej, lecz w innym obszarze niż książki (felietony, krótkie formy publikowane w niszowych pismach), aż wreszcie życie poprowadziło mnie ścieżką pisania właśnie ku powieściom. Dlaczego obyczajowym? Bo tak mi na tamten moment w duszy zagrało. I dalej tak mi gra - mówi Aleksandra Tyl, autorka powieści Magiczne lato i Karmelowa jesień.

Wolisz jesień złotą, czy też karmelową?


W tym roku zdecydowanie karmelową!



Swoją drogą, gdybyś miała opisać smak karmelu, napisałabyś…


Sama słodycz…



I taka jest też Twoja nowa książka?


Karmel w książce nawiązuje do głównej bohaterki, która jest cukiernikiem. Nawiązuje też do nazwy sewilskiej kawiarni Caramelo. Sama książka jest, powiedziałabym, słodko-gorzką opowieścią o życiu.



Co powstało wcześniej - powieść czy tytuł?


Powieść. Tytuł wykluł się w trakcie.



Pisałaś ją „z siebie” - bazując na własnych przeżyciach, emocjach, wspomnieniach? Inspirację czerpałaś z opowieści znajomych, z prasy? A może pomysł powstał jeszcze inaczej?


Każda moja powieść jest mieszanką moich przeżyć i emocji oraz doświadczeń innych ludzi. Czerpię z prawdziwego życia, to ono najbardziej mnie fascynuje. Lubię rozmawiać z ludźmi, poznawać ich z bliska, wsłuchiwać się w ich historie. Dzięki temu mam okazję spojrzeć na świat z ich perspektywy. Z tych historii i ludzi tworzę bohaterów.



Czytelników zawsze bardzo mocno interesuje, ile z autora jest w jego bohaterach. Więc - ile jest Ciebie w Mariannie?


Myślę, że mamy podobną wrażliwość.



Wybrałaś Hiszpanię, bo?


Bo miałam ochotę na zmianę. Dotychczas w każdej z moich książek akcja działa się w Polsce. Pomyślałam, że miło będzie tym razem wybrać się z bohaterami w podróż, w którą zabierzemy także czytelników. A ponieważ dość często bywam w Hiszpanii, to łatwo mi było umiejscowić akcję właśnie tam. Inna sprawa, że do fabuły potrzebowałam miast znajdujących się w sporej odległości od siebie, żeby trochę utrudnić życie bohaterom, szczególnie tym zakochanym.



We wszystkich opisywanych przez siebie miejscach byłaś osobiście? Czujesz potrzebę „sprawdzenia” miejsca akcji, drobiazgowego poznawania przestrzeni, którą potem będziesz opisywać?


Tak, zdecydowanie lubię poczuć klimat i siłę miejsca, które opisuję. Czasami są to prawdziwe miejscowości (jak na przykład Sewilla, Skotniki), czasem – na potrzeby fabuły – sklecam dwie miejscowości w jedną i wówczas nadaję jej nową nazwę (np. Polanka). Niemniej zawsze są to miejsca, w których byłam i które czymś mnie zainspirowały.



Miłość do malowania pomaga w pisaniu?


Malowanie pozwala się relaksować, oczyścić umysł i w tym sensie rzeczywiście może pomagać w późniejszej koncentracji, a co za tym idzie – w pisaniu. Jednak ostatnio nie znajduję czasu na malowanie, sztalugi musiałam odłożyć w kąt. Być może kiedyś do tego wrócę.



Opowiesz nieco więcej o swoim pisarskim „warsztacie”? Masz jakieś swoje pisarskie rytuały, dziwactwa, pisujesz tylko w jednym miejscu, o określonej porze?


Niestety, mam takie rytuały i choć komuś mogą one wydawać się romantyczne i zgodne z idealistyczną wizją pracy pisarza, to mnie one przeszkadzają i bardzo chciałabym je zmienić.


Jednym z takich elementów jest potrzeba bezwzględnego spokoju, świadomość, że nikt ci nie będzie przez kilka godzin przeszkadzał, nie zadzwoni telefon, nie przyjdzie listonosz, nie zacznie hałasować za oknem śmieciarka etc. Dlatego piszę głównie w nocy, co potem skutkuje niedospaniem, potrzebą odespania albo zupełnie rozregulowanym organizmem. Kiedyś wydawało mi się to wygodne, ponieważ traktowałam pisanie dorywczo, jako hobby, i kilka zarwanych nocy nie stanowiło problemu. Jednak od czasu, kiedy zminimalizowałam inne aktywności zawodowe, koncentrując się głównie na pisaniu, widzę, że nawyk pisania nocą pozostał i bardzo trudno jest go zmienić. To mój główny rytuał i najbardziej męczący. Inne przy tym kalibrze wydają się drobnostkami, które nie mają wpływu na moje funkcjonowanie i postrzegam je jako nieszkodliwe dziwactwa. Na przykład zawsze lubię mieć przy klawiaturze kawę – koniecznie w stożkowym kubku, czyli takim zwężanym u dołu, z innego nie jestem w stanie jej wypić, nie smakuje mi – nie wiem, dlaczego. Kolejną sprawą jest ubranie. Musi być wygodne i już nie raz złapałam się na tym, że przebieram się do pisania.

Jak długo pracowałaś nad pierwszą książką? Bałaś się, że coś się nie uda?


Pierwsza książka rodziła się 9 miesięcy. Kolejne podobnie. Potem, zaabsorbowana pracą zawodową, rodziną i codziennymi obowiązkami, miałam aż trzy lata przerwy i obawiałam się, że czytelnicy przez ten czas zapomną o Aleksandrze Tyl. Na szczęście tak się nie stało. Wręcz przeciwnie, Magiczne lato okazało się chętnie czytaną powieścią, która nie dość że osiągnęła status bestsellera, to została doceniona także przez recenzentów. To zawsze cieszy i daje motywację do dalszej pracy.


Mimo to za każdym razem mam tremę i myślę, że jako wrażliwiec nigdy się jej nie pozbędę. Co do krytyki, to oczywiście, liczę się z tym, że komuś moje książki mogą się nie spodobać. To naturalne, mnie przecież też nie wszystko co czytam, się podoba. Nie oczekuję, że każdy będzie piał z zachwytu, choć oczywiście bardzo cieszy mnie, kiedy książka się podoba. Wsłuchuję się także w krytyczne uwagi, bo dzięki nim odkrywam inne spojrzenie. Jednak wiem, że ludzie są różni i trafić w gusta wszystkich jest zwyczajnie niemożliwe. Dlatego trema, która mi towarzyszy, dotyczy głównie tych czytelniczek, do których kieruję moje powieści. Chciałabym, żeby z każdej kolejnej książki miały przyjemność czytania. To dla nich się rozwijam i doskonalę swój warsztat, co, mam nadzieję, widać w książkach. Myślę więc, że to ja dla siebie jestem najbardziej srogim krytykiem. Zależy mi na tym, żeby mój czytelnik dostał dobrą powieść obyczajową – czyli taką, która oprócz tego, że zaintryguje go fabułą, jest także dobrze napisana.



Jak to się stało, że w ogóle zaczęłaś pisać książki? I dlaczego zdecydowałaś się właśnie na powieści obyczajowe?


Piszę odkąd pamiętam. I choć pracowałam w różnych zawodach, to pisanie zawsze mi towarzyszyło. Najpierw dorywczo, hobbystycznie, potem coraz mocniej, lecz w innym obszarze niż książki (felietony, krótkie formy publikowane w niszowych pismach), aż wreszcie życie poprowadziło mnie ścieżką pisania właśnie ku powieściom. Dlaczego obyczajowym? Bo tak mi na tamten moment w duszy zagrało. I dalej tak mi gra. Nie wykluczam, oczywiście, innych gatunków w przyszłości. Na pewno jednak nigdy nie będą to krwawe horrory ani SF. To zupełnie nie moja bajka.



W powieściach obyczajowych główną rolę odgrywają emocje. Trudno jest o nich pisać? Jak ująć w słowa coś tak bardzo ulotnego?


Życie jest utkane z emocji, wszak jako ludzie przeżywamy je na co dzień. Dlatego tak ważna jest – moim zdaniem – w pracy pisarza, umiejętność nie tylko zaglądania w głąb siebie, ale także wnikliwej obserwacji innych osób. Bo przecież to, że ja wyrażam na przykład złość, rzucając talerzem, nie znaczy że moja


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - - Bywamy gorsi niż zwierzęta. Wywiad z Przemysławem Piotrowskim - Bywamy gorsi niż zwierzęta. Wywiad z Przemysławem Piotrowskim - Świry, psychopaci, zwyrodnialcy zawsze byli, są i będą. Historia zna wielu władców, którzy lubowali się w katowaniu ludzi i mordowaniu całych nacji. Dziesiątki ludzi codziennie giną w niewyjaśnionych więcej...
Publicystyka - Osaczyć tożsamość. Wywiad z Carlem Frodem Tillerem Osaczyć tożsamość. Wywiad z Carlem Frodem Tillerem - Zostałem pisarzem częściowo dlatego, że miałem silną potrzebę wyrażenia czegoś, czego nie udało mi się wyrazić na inne sposoby. Częściowo też dlatego, że - ogólnie to ujmując - łatwiej mi przychodziło więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
cichebabum2016-11-17 13:48:01
avatar
Bardzo ciekawy wywiad:-). Dziękuję. Wszystkiego dobrego Pani Aleksandro:-).
odpowiedz
azetka792016-11-17 13:48:01
avatar
emocje nie są ani złe, ani dobre... emocje po prostu są... a to od nas zależy co z nimi zrobimy...
odpowiedz
emilly262016-11-17 13:48:01
avatar
Ostatnia odpowiedź najbardziej mi się podoba:)
odpowiedz
martucha1802016-11-17 13:48:01
avatar
A po zimie będzie jesień...?
odpowiedz
kanon242016-11-17 13:48:01
avatar
Życie utkane jest z emocji, tak jest , ze najlepiej zapamiętujemy wydarzenia którym towarzyszyły emocje . Najciekawsze są książki, wiersze filmy - działające na nasze emocje . Prózny trud twórców , których twórczość jest pozbawiona emocji
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów