Skandalistka mimo woli. Portret Gabrieli Zapolskiej

Monika Witczak
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Niepokorna i wyzwolona, chciała żyć po swojemu, lecz nieustannie krępowały ją wymogi własnej epoki. Chorobliwie ambitna, bardzo pracowita i stawiająca sobie samej najwyższe wymagania, choć nie zawsze mająca szansę ich spełnienia. Za wszelką cenę dążyła do zrealizowania swojego największego marzenia - aktorstwa i pisarstwa. Ale czy było warto?

Młodość pisarki


Gabriela Zapolska (a właściwie Maria Gabriela Janowska, z domu Piotrowska herbu Korwin, po pierwszym mężu Śnieżko-Błocka) urodziła się w 1857 roku na Wołyniu jako jedna z córek zamożnego ziemianina Wincentego Piotrowskiego herbu Korwin. Jej matka, Józefa Karska, była w młodości tancerką baletową w Warszawie, porzuciła jednak taniec na rzecz przywilejów, jakie dało jej małżeństwo z bogatym ziemianinem.


Gabriela odebrała typowe wykształcenie, jakie w ówczesnym czasie przysługiwało panience z dobrego domu - kształciła się najpierw pod okiem bon i domowych nauczycielek, a następnie została wysłana do zakładu naukowo-wychowawczego sióstr sercanek i do Instytutu Wychowawczo-Naukowego Żeńskiego Walentyny Horoszkiewicz. Nie była szczególnie dobrze wykształcona i początkowo prawdopodobnie nie myślała nawet o karierze pisarskiej czy aktorskiej. Jednak kilka szczegółów w jej życiorysie zadecydowało o tym, w którą stronę ostatecznie podążyła.



zapolskaUcieczka od małżeństwa


W 1876 roku Gabriela jako dziewiętnastolatka wyszła za mąż za Konstantego Śnieżko-Błockiego herbu Leliwa, młodego porucznika gwardii carskiej i ziemianina ze Żmudzi. Śnieżko-Błocki nie był jednak mężem, o jakim młoda dziewczyna mogła marzyć. Był typowym łowcą posagów i kiedy okazało się, że kwota, jaką dostał po ślubie od rodziców Gabrieli, nie zadowoliła go, dawał to mocno odczuć świeżo poślubionej małżonce. Konstanty prowadził hulaszcze życie. Wychodził na całe dnie z domu na spotkania towarzyskie, a nocami spotykał się z kochankami. Gabriela zostawała w domu zupełnie sama, pozbawiona towarzystwa czy zajęcia, którym mogłaby zabić czas i zapomnieć o izolacji.


Ale nie da się ukryć, że i młoda Zapolska nie stanowiła dobrego materiału na żonę idealną. Nie miała najmniejszego pojęcia o prowadzeniu domu, planowaniu wydatków czy przygotowaniu jadłospisu. Łatwo dawała się oszukiwać okradającej ją służącej. Nie panowała nad własnym domem i nad swoim życiem.


Prawdziwy kryzys przyszedł dopiero później, gdy państwu Śnieżko-Błockim urodziła się chora córka, o czym Gabriela niemal nikomu nie wspominała. Choroba była najprawdopodobniej wynikiem wtórnego zakażenia kiłą, którą Konstanty zaraził się od jednej ze swych kochanek. Dziecko było opuchnięte i prawdopodobnie niewidome i szybko zmarło. Być może to właśnie przelało szalę goryczy. Gabriela miała dość nieudanego życia małżeńskiego, siedzenia w domu i czekania na lekceważącego ją męża. Nie zniosłaby dłużej prowadzenia gospodarstwa kosztem własnych nerwów i nieustannego kłócenia się ze służącymi. Chciała innego życia. W końcu w 1878 roku uciekła od męża do swojej ciotki, Karoliny Staniszewskiej.


Pani Staniszewska prowadziła dom otwarty. W jej salonie spotykała się sama śmietanka towarzyska Warszawy: inteligenci, artyści, literaci i osoby związane z teatrem. To tam właśnie Zapolska po raz pierwszy zetknęła się z ludźmi, którzy całkowicie zmienili jej życie. Tam postanowiła, że zostanie aktorką.



zapolskaRomanse i skandale


Współcześnie rozwód z mężem, podążanie za własnymi marzeniami, a nawet posiadanie kochanka, z którym nie łączy kobiety ślub, to nic szokującego. Cóż, sto lat temu było zupełnie inaczej. Samotna kobieta nie miała żadnych praw, mogła też natknąć się na poważne trudności, jeśli chciała samodzielnie zarobić na swoje utrzymanie. Nie mogła posiadać własnego majątku, nie dysponowała nawet swoim posagiem. To mężczyzna nadawał kobiecie status, a dobre zamążpójście było największym marzeniem większości kobiet, bo oznaczało społeczny awans i zapewnienie sobie i późniejszemu potomstwu dobrobytu. O uczuciach rzadko była mowa.


Na tym tle Zapolska była niesamowitym ewenementem. Odważyła się zostawić męża i porzucić wszystko, by spełnić swoje marzenie - by zostać aktorką i pisać. Jej zachowanie należy uznać za bardzo odważne i już sam rozwód był wystarczającym powodem, by społeczeństwo narzuciło jej łatkę skandalistki, a rodzina się odwróciła. Zresztą marzenie o aktorstwie w oczach opinii publicznej również było nie do przyjęcia. Do teatru chodzili wszyscy, było to miejsce rozrywki, kultury i sztuki, jednak aktorki nie cieszyły się dobrą opinią i w oczach mężczyzn uchodziły raczej za materiał na kochankę, niż na dobrą żonę.


Sytuacji Zapolskiej nie poprawiał fakt, że autorka Moralności pani Dulskiej bardzo szybko zakochała się w literacie i kierowniku zespołu teatralnego, Marianie Gawalewiczu, a o ich związku krążyły niewybredne plotki. Gawalewicz był znanym podrywaczem i zdobywcą niewieścich serc. Gabriela z pewnością wiedziała o tym, ale zakochała się w nim bez pamięci i długo nie mogła się z tej miłości wyleczyć. Romans był krótki i burzliwy, a zakończył się, gdy Zapolska w 1881 roku niespodziewanie zaszła w ciążę. Doskonale wiedziała, że jeśli jej odmienny stan wyjdzie na jaw, wybuchnie skandal, który będzie rzutował nie tylko na nią, ale i na całą jej szanowaną w Warszawie rodzinę. Gawalewicz odmówił wzięcia odpowiedzialności za nienarodzone dziecko, stać go było tylko na wysłanie kochanki do lekarza, by pozbyć się problemu. Na aborcję było jednak już za późno, więc Gabriela zdecydowała się wyjechać do Wiednia, gdzie urodziła córkę i zostawiła ją w zakładzie Frau Fruhrich, przekazując na jej utrzymanie comiesięczną opłatę do czasu, aż jej sytuacja się unormuje i będzie mogła przejąć opiekę nad córką. Niestety, dziewczynka zmarła jeszcze w niemowlęctwie, a Frau Fruhrich nie uznała za stosowne powiadomić matki, pobierając opłatę za jej wychowanie jeszcze przez długi czas.


adoratorzyDalsze losy autorki Moralności pani Dulskiej obfitowały w kolejne skandale z romansami w tle. Aby żyć tak, jak chciała, musiała mieć pieniądze na swoje utrzymanie. Niestety, na początku swojej kariery pisanie i aktorstwo nie przynosiły jej zbyt wiele pieniędzy. Zapolska nieustannie się zapożyczała i brała pieniądze a konto nienapisanych jeszcze utworów. Najciężej było jej podczas kilkuletniego pobytu w Paryżu (1889-1895), gdzie często cierpiała głód i biedę. Szukała więc mężczyzny, który zapewni jej materialny byt. Często zmieniała kochanków - z ich znalezieniem nie miała problemów. Była piękną jak na owe czasy kobietą i zawsze kręciło się koło niej wielu adoratorów.


Gabriela zawsze podkreślała, że nie chciała stać się skandalistką i gorszycielką. Chciała po prostu żyć po swojemu. Mimo wszystko cały czas marzyła o normalnym życiu, z mężem i dzieckiem u boku. Pragnęła miłości i szukała kogoś, kto pokocha ją z wzajemnością, otoczy opieką i da pewny byt. Wydawało się, że znalazła wreszcie miłość swojego życia, gdy w 1899 roku związała się z dziesięć lat młodszym malarzem - Stanisławem Janowskim. Związek w 1901 roku przypieczętowali ślubem, a ich małżeństwo przetrwało dziesięć lat mimo wzlotów i upadków, kilkakrotnych rozstań i powrotów, kłótni i


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Polski Umberto Eco. Sylwetka Teodora Parnickiego Polski Umberto Eco. Sylwetka Teodora Parnickiego Czy człowiek, który trzy czwarte swego życia spędził poza Polską może być polskim pisarzem powieści historycznych? Czy ktoś, kto odważył się zdetronizować Sienkiewiczowską koncepcję pisania o Polakach i sprawach więcej...
Publicystyka - Zbadać wszystko. Portret Umberto Eco Zbadać wszystko. Portret Umberto Eco Jego nazwisko stanowi akronim łacińskiego określenia "dar niebios". Pisząc pracę poświęconą filozofii świętego Tomasza z Akwinu, stracił wiarę. Miał zostać prawnikiem, a tymczasem stworzył własną, unikalną teorię więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
martucha1802017-02-07 19:22:27
avatar
Ciekawa postać. jak widać wczesne wychodzenie za mąż nie jest dobrym rozwiązaniem, a sposób popełnienia samobójstwa naprawdę ciekawy.
odpowiedz
6onkjwns12017-02-07 19:22:27
avatar
Dulscy są nadal wśród nas i doskonale odnajdują się we współczesnym świecie. Dzisiaj źródłem skandalu raczej nie bywa dziecko ze służącą, bo i mało kto ma służącą. Ale już szef molestujący podwładne nie należy do rzadkości. Nie trzeba sięgać do pierwszych stron gazet aby przytaczać przykłady milionerów, czy szefów wielkich korporacji. Również w codziennym życiu nie brakuje osób, które co innego głoszą, a co innego robią. Zapolska - skandalistka !? A Wisłocka - gorszycielka !? a w czasach socjalizmu udało jej się coś, co było wówczas nie do pomyślenia – mimo silnego oporu władzy wywalczyła powszechny dostęp do seksualnej edukacji; do wiedzy dotyczącej każdego, a objętej żelaznym tabu. Jej sztandarowa książka wydaje się dziś tak samo potrzebna jak czterdzieści lat temu – bo choć literacka "Sztuka kochania" może się momentami wydawać staroświecka w kwestiach obyczajowych, wiedza w niej zawarta nie straciła na aktualności.
odpowiedz
emilly262017-02-07 19:22:27
avatar
Dla mnie ważniejsze są utwory niż wracanie do przeszłości pisarki. Widocznie źle się czuła i miała potrzebę czucia się samotną.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów