Blada miłość epoki sióstr Bronte

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Czy uduchowiona miłość epoki wiktoriańskiej była bezcielesną koegzystencją dusz czy wręcz przeciwnie – fizycznym szałem, któremu nikt nie zamierzał się opierać? Czy dziś, czytając powieści sióstr Brontë, myślimy o tym samym, o czym myśleli zakochani połowy XIX wieku? Kto miał rację - Dickens, który napisał: Zobaczyć osobę, którą się kocha, choćby na krótko, jest już szczęściem (Wielkie nadzieje) czy Prus, który miłość czasów pary i elektryczności określił, że Jeździ prędko i bierze pasażerów, ilu się da (Lalka). Czy wyrażano ją wprost czy zrobiono z niej sztukę, zamkniętą w tajemniczych liścikach, które po przeczytaniu najczęściej lądowały w ogniu?

Kobiety XIX wieku z pewnością z wielką radością podjęłyby trud napisania nawet setki tajemniczych karteczek, ozdobionych sercami i miłosnymi wyznaniami. Z wielką przyjemnością stworzyłyby tajemnicze liściki, które dowodziłyby ich głęboko skrywanych pragnień, marzeń i namiętności. I zapewne nigdy by ich nie wysłały, bowiem w czasach sióstr Brontë kobieta afiszująca się ze swoją namiętnością i zainteresowana erotyką z całą pewnością musiała być prostytutką. Przyzwoite damy po prostu o pewnych rzeczach nie wiedziały, a jeśli wiedziały, to z pewnością nie mówiły.



wiktoriaZamknij oczy i myśl o Anglii


Takiej rady udzielała swoim córkom królowa Wiktoria, prywatnie matka pięciu córek i czterech synów, pierwsza fotografowana władczyni brytyjskiego tronu. Gdy zmarł król Wilhelm IV, była osiemnastoletnią dziewczyną. Została królową Anglii i potem Hanoweru, gdy na świecie pojawił się Edward VII, przyszły następca tronu. Zanim jednak do tego doszło, nastoletnia królowa zamiast przymierzać kapelusze i doskonalić się w sztuce dworskiego flirtu, musiała znaleźć małżonka. Wybór padł na Alberta, którego Wiktoria znała już od czterech lat. Franz August Carl Albert Emmanuel von Sachsen-Coburg und Gotha był jej rówieśnikiem i mężczyzną, którego kochała. Gdy zmarł w wyniku duru brzusznego dwadzieścia jeden lat po ślubie, Wiktoria przywdziała żałobne szaty i została Wdową z Windsoru – przez kolejne czterdzieści lat wierną pamięci ukochanego męża.


Czy świat Wiktorii mógł ukształtować także obyczajowość jej poddanych? Czy wielka, nastoletnia miłość, spełnione małżeństwo i sens życia oparty na kultywowaniu cnót małżeńskich mógł być czymś więcej niż tylko naśladownictwem wielkiej monarchini? Czy wraz z ciałem zmarłego Wiktoria dobrowolnie złożyła do grobu wolność, niezależność i własne szczęście? Tego nie wiemy, faktem jednak jest, że zarówno polityka królowej, jak i jej wygląd pozostały odzwierciedleniem pragnień powściągliwego, purytańskiego Alberta. Poznała go jako dziecko, wyszła za niego jako młoda dziewczyna i utraciła męża, zanim zdążyła się zestarzeć. Czy zatem wszystkie kobiet w Anglii miały powielać jej los?






Była szczupła, ale młoda, o świeżej cerze i oczach jak diamenty. Zauważyłam co prawda, że przy wchodzeniu na schody ma przyspieszony oddech, że najlżejszy hałas podrywa ją z miejsca, że miewa ataki przykrego kaszlu.


Emily Brontë, Wichrowe Wzgórza





Ciało wyrazem ducha


Pomimo gloryfikowanej duchowości i głoszonego prymatu ducha nad ciałem, kobiety epoki wiktoriańskiej żyły w czasach, gdy do fizyczności przywiązywano niespodziewanie wiele uwagi. Ciało było wyrazem ducha, twarz odzwierciedlała duszę, należało być pięknym. Co to oznaczało?


Rówieśniczki zarówno Emily Brontë, jak i królowej Wiktorii przypominały raczej średniowieczne anioły niż realne kobiety. Może z tą różnicą, że XIX wiek bardziej cenił ciemne włosy niż anielskie blond loki. Pozostałe walory - czyli blada cera, podkrążone, dziwnie lśniące oczy, drobne dłonie, maleńkie stopy i eteryczna powierzchowność wyznaczały kanon piękna. Kobieta, którą opaliło słońce, na pewno nie miała pięknej duszy. Umalowana – była prostytutką. Gruba i dosadna w gestach i słowach nadawała się co najwyżej na karczmarkę, a nie na żonę kawalera z wyższych sfer.


Ta wyraźna dysproporcja ludu wobec klasy niepracującej nie dotyczyła jedynie kobiet. Także mężczyźni bywali subtelni z wyglądu i powściągliwi w zachowaniu. Chorzy i słabi, inteligentni i wykształceni, zapewniali duchowe przewodnictwo swoim anielskim żonom.






Z mroku wyjrzała delikatna męska twarz, niesłychanie podobna do młodej pani z Wichrowych Wzgórz, tylko bardziej myśląca i sympatyczniejsza w wyrazie. Piękny to był człowiek. Jasne włosy opadały w puklach na skronie, wielkie oczy miały wyraz powagi, postać wydawała się aż nazbyt wdzięczna.


Emily Brontë, Wichrowe Wzgórza





wafersBlade twarze w wiktoriańskiej Anglii


Ciało kobiety było własnością przede wszystkim jej męża. Arystokrata chlubiący się eteryczną małżonką poprawiał swoją pozycję społeczną. Wiotka, by nie rzec: rachityczna żona była kaprysem, dowodem bogactwa. Taka kobieta nie musiała - bo i nie byłaby w stanie - podjąć żadnej pracy zarobkowej. Była dodatkiem do swego męża, jego ozdobą, podnosiła prestiż mężczyzny. Wycofana i skryta w domowym zaciszu, obojętna na sprawy świata, mocno ściśnięta gorsetem, traciła zdrowie, zamknięta w dusznym domu swego męża. Skazana na finansową zależność i tym bardziej ubezwłasnowolniona, nierzadko traciła nie tylko zdrowie, ale także i rozum.


Aby zachować jasną i subtelną karnację, stosowano triki przekazywane sobie przez pokolenia. Skóra kobiety powinna być tak blada i cienka, że poprzez jej powłoki powinny przebijać się fioletowe rozgałęzienia żył, malowane często niebieskim pigmentem. Blade twarze, nienawykłe do promieni słonecznych, pokrywano warstwą pudru ryżowego tak grubą, że kobiety starały się unikać jakiejkolwiek mimiki, aby skorupa na ich twarzach nie pękła. Innym sposobem było picie octu i zażywanie wafelków z arsenem, zapobiegających powstawaniu hemoglobiny we krwi. Anemiczna, ledwie zarumieniona buzia była oznaką zdrowia i świeżości.


W tak wybielonych twarzach istotną rolę odgrywały oczy. Lśniące, diamentowe, tajemnicze, z dużymi źrenicami, co było efektem zażywaniem laudanum, sprawiały wrażenie, że ich właścicielka jest uduchowioną istotą nie z tego świata.


Blada, tajemnicza, wątła istota nosiła wyszukaną fryzurę, najczęściej uniemożliwiającą gwałtowne ruchy głową i suknie, które ograniczały jej aktywność. Szaty kobiet z epoki wiktoriańskiej nie pozwalały unieść ramion. Odziana w nie kobieta była ostentacyjnie niezaangażowana w jakąkolwiek czynność dnia codziennego. W pancerzu z gorsetu (bywały przypadki, że pierwsze gorsety zamawiano już dla siedmioletnich dziewczynek) i w klatce z krynoliny, której konstrukcja obejmowała prawie dwa metry i wymagała sukien szytych z przeszło dwudziestu pięciu metrów materiałów, kobieta była unieruchomiona. Pozbawiona ciała, prawa głosu i pieniędzy, istniała tylko dla rodziny. Jej zadaniem było szybkie zamążpójście i zostanie matką.


Anioły i prostytutki


Ta zbudowana z tajemnicy istota była wzorem, modelem, niedościgłym miazmatem, z którym mierzyły się tysiące śmiertelniczek. Naturalnie kobiety z klas niższych nie roztrząsały zagadnienia dopuszczanej ilości cali w talii. Te, które nie musiały pracować, często wykorzystywały gorset jako narzędzie erotycznej dominacji nad mężczyzną. Bo jak inaczej wytłumaczyć te wszystkie zabiegi wokół kobiecego ciała? Skoro chciały być tak piękne i podziwiane, słabe i subtelne, najwyraźniej miały w tym cel. A było nim korzystne zamążpójście i utrzymanie przy sobie mężczyzny, który w czasie rządów królowej Wiktorii, poza małżeńskim, eterycznym w duchu związkiem miał do dyspozycji intrygujący świat płatnego seksu.


O ile seksualność kobiet dowodziła swoistego schorzenia, na które aplikowano zimne kąpiele, o tyle męskie zapędy w tej dziedzinie wydawały się naturalne, nawet jeśli dotyczyły zainteresowania własną płcią. W połowie XX wieku w Londynie funkcjonowało przeszło


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Jeźdźcy Apokalipsy czy zbawiciele? Jeźdźcy Apokalipsy czy zbawiciele? Trzeba mieć nie lada odwagę, aby zmieniać granice. Simón Bolívar, William Walker, Augusto César Sandino, Ernesto Rafael Guevara de la Serna. Ludzie, którzy zmieniali historię Ameryki więcej...
Publicystyka - Ludwik Stomma o apoteozie wojska Ludwik Stomma o apoteozie wojska Przeciętny obywatel może bezkarnie, znajdując przychylny posłuch, wypowiadać wszelkie uogólniające (a więc ex definitione bzdurne) poglądy o najróżniejszych kategoriach zawodowych czy społecznych. więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
agatrzes2017-02-13 18:42:53
avatar
Ciekawy artykuł
odpowiedz
blackolszi2017-02-13 18:42:53
avatar
hm... wypadałoby w końcu sięgnąć po jakąś książkę jednej z nich :)
odpowiedz
martucha1802017-02-13 18:42:53
avatar
Moralność, mentalność i obłuda tamtych czasów fascynują i trochę przerażają...
odpowiedz
hajduczek2017-02-13 18:42:53
avatar
Bardzo ciekawe... zawsze sadzilam podobnie jak w artykule.
odpowiedz
hajduczek2017-02-13 18:42:53
avatar
Bardzo ciekawe... zawsze sadzilam podobnie jak w artykule.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów