Łatwopalna. Portret Agnieszki Osieckiej.

Sławomir Krempa
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Piosenki z jej tekstami śpiewała cała Polska. Rozkochała w sobie Jeremiego Przyborę i Marka Hłaskę, Daniela Passenta i Witolda Dąbrowskiego. Jednego z jej mężów zamordowali członkowie sekty Charlesa Mansona, o istnieniu drugiego córka poetki dowiedziała się przypadkiem. Nie potrafiła jednak odnaleźć się w codziennym życiu, nie znajdowała przyjemności w opiece nad dzieckiem, wiecznie uciekała, poszukiwała czegoś więcej. „Kobieta, żona, matka - to nie jest dla mnie rym" - pisała Agnieszka Osiecka. Właśnie mija dwadzieścia lat od jej śmierci.

Niemiłość


Być może przyczyn tego stanu rzeczy, tego wiecznego „niedopasowania” do rzeczywistości, które charakteryzowało Osiecką, dopatrywać się trzeba już w dzieciństwie poetki. Mama Agnieszki, Maria, była córką Wołoszki i Serba, a ojciec, Wiktor, uważał się za obywatela Monarchii Austro-Węgierskiej (Osiecka nazywała go w swoich pamiętnikach „zwęgrzonym Polakiem”). Wiktor mówił po polsku z wyraźnym akcentem. Po latach córka wspominała, że czuł się bezpaństwowcem, miał też na zawsze pozostać człowiekiem poszukującym własnej tożsamości.


Rodzice Agnieszki Osieckiej pobrali się w 1935 roku. U schyłku II Rzeczypospolitej mieszkali na Saskiej Kępie, pracowali rownież w stolicy. Maria organizowała wówczas salony literackie - między innymi w słynnej „Ziemiańskiej” - a Wiktor grywał w lokalach na pianinie. Po urodzeniu się córki trafili do Zakopanego, a do Warszawy wrócili tuż przed wybuchem II wojny światowej. W czasie okupacji niemieckiej prowadzili lokal, Agnieszką opiekowała się wówczas niania. Po powstaniu trafili do obozu przejściowego w Pruszkowie, a następnie zostali wywiezieni na roboty do St. Pölten w Dolnej Austrii. Ten okres Osiecka wspominała jak najpiękniejsze wakacje – beztrosko bawiła się wówczas z rówieśnikami (z różnych krajów), przestała też patrzeć w niebo z niepokojem, wypatrując wrogich samolotów.









Powrót do Warszawy w 1945 roku nie oznaczał dla Agnieszki łatwiejszego życia. Pochodzenie i fatalny akcent ojca budził złośliwe komentarze ze strony koleżanek późniejszej poetki. Wiele razy Agnieszka słyszeć miała pytanie „Osiecka, jakiej ty jesteś właściwie narodowości?”


Nietolerancja ze strony rówieśników nie była jednak jedynym jej problemem. Rodzice obracali się w światku artystycznym. A w nim, wiadomo, obyczaje panowały zdecydowanie luźniejsze niż wśród „panienek z Saskiej Kępy”. Ojciec był dla Agnieszki autorytetem, to on pokazywał jej świat, miał być też dla dziewczynki moralnym wzorcem. Próbował uczyć Agnieszkę, jak wyzbyć się uprzedzeń, jak pozostać wolnym w czasach temu niesprzyjających. Niestety - nie potrafił kochać (a może po prostu nie umiał być wiernym w miłości?), nie okazywał córce uczuć, nie potrafił także jej tego nauczyć. Napisał jednak z córką piosenkę, która najlepiej charakteryzuje stosunek Osieckiej do tak zwanej prozy życia:









Czułość? W domu Osieckich nie występowała pod żadną postacią - napisała w biografii poetki Potargana w miłości Ula Ryciak. Jeszcze będąc w małżeństwie z Marią, Wiktor bezlitośnie ją zdradzał. Pewnego dnia Agnieszka miała podsłuchać rozmowę telefoniczną ojca, proszącego jedną z kochanek - aktorkę i tancerkę Józefinę Pellegrini - by ta go nie opuszczała. To właśnie on później wyprowadził się z domu. Wziął rozwód z Marią, zawarł drugie małżeństwo i całkowicie zniknął z życia Agnieszki. Dziewczynka wówczas na nowo odkryła więź z matką, którą zawsze uważała za kobietę słabą, zbyt podporządkowaną innym. Maria po rozwodzie odkryła w sobie siłę, wykorzystywała ją jednak głównie do kontrolowania córki. Czytywała jej listy, podsłuchiwała rozmowy, dobierała przyjaciół i… obrzydzała kolejnych mężczyzn. Nie chciała pozwolić, by odeszła od niej ostatnia osoba, którą kochała. I nie pozwoliła - mieszkały razem do 1994 roku. Układ ten przerwała dopiero śmierć Marii.



Poszukiwanie własnej drogi


Nastoletnia Agnieszka prowokowała otoczenie, plątała się we własnych pragnieniach i oczekiwaniach, rozpaczliwie poszukiwała własnej drogi - napisała o tym okresie życia poetki Karolina Felberg-Sendecka. Do roku 1949 Agnieszka miała być - lub przynajmniej pozować - raczej konserwatywna, jak na dziewczynę z Saskiej Kępy przystało. Chciała się wtopić w grono rówieśniczek, które jednak nigdy do końca jej nie zaakceptowało.


Może dlatego w liceum tak chętnie przystała do ZMP? Ale - jak to wiele razy później w jej życiu bywało - jak szybko w to środowisko wpadła, tak szybko okazało się, że nie do końca do niego pasuje. Łamała dyscyplinę na zebraniach koła ZMP, bez oporów mówiła to, co myślała. Akceptowana czuła się tylko wśród członków sekcji pływackiej CWKS - wśród „nowych ludzi”, jak ich nazywała, autentycznie wierzących w ideały socjalizmu. Pisała też jednak w tym okresie: „Nie chciałam być otoczona tymi, którzy chcieliby mnie otaczać, otaczałam się tymi, którymi ja chciałam być otoczona, ale oni nie chcieli”.


Wiele o tym, jaka była wówczas Agnieszka, co myślała, jak kochała, mówi prowadzony przez nią praktycznie przez całe życie dziennik. Dziennik nietypowy, bowiem, jak można podejrzewać, równie wiele w nim jest prawdy, co pozy. Zupełnie, jakby Agnieszka już wtedy wiedziała, że kiedyś będzie sławna i w jej wspomnieniach zaczytywać się będą marzący o karierze pisarskiej poloniści czy dziennikarze.



„Najlepsza szkoła dla pisarza”


A o byciu pisarką marzyła. Gdy tylko przeczytała słowa Egona Kischa o tym, że dziennikarstwo to najlepsza szkoła dla pisarza, wiedziała już, jakie studia wybierze. Srodze się rozczarowała i - po raz kolejny - po wejściu w nowe środowisko niemal natychmiast śmiertelnie się nim znudziła.


Ale studia kontynuowała. Na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego studiowała w latach 1952-1956, a w latach 1957–1962 na Wydziale Reżyserii Filmowej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. To z tego okresu pochodzi jej filmowa etiuda „Słoń” na motywach opowiadania Sławomira Mrożka.


Jako studentka Osiecka odbyła też praktykę na planie „Niewinnych czarodziejów” Andrzeja Wajdy, później stała się pierwowzorem postaci Agnieszki z jego „Człowieka z marmuru”. - Na drugim czy trzecim roku zrozumiałam, że nie będę reżyserem, kiedy zaczęłam pisać piosenki i artykuły. Bo człowiek, który pisze, może to robić sam w pokoiku, tramwaju, pod ulubionym drzewem, a do filmu trzeba mieć szaloną energię, zdrowie i umiejętność przebywania w dużych grupach ludzi - wspominała Osiecka po latach.



Studencki Teatr Satyryków


Nie znaczy to, że studia w niczym Agnieszce nie pomogły. W latach 1954–1972 związana była ze Studenckim Teatrem Satyryków; była członkiem rady artystycznej tego teatru i tam także debiutowała jako autorka tekstów piosenek; napisała ich dla tej sceny ponad 160.


Do STS-u trafiła za sprawą swojego ówczesnego chłopaka, Witka Dąbrowskiego. Nie potrafił tańczyć, nie ganiał za dziewczynami, nie pił (zbyt wiele), zawsze mówił serio. Osiecka zakochała się w nim z miejsca. Bez reszty. To chyba jedyny okres, gdy w jej dzienniku pojawiają się wpisy tak podniosłe, tak afektowane. Dla Witka jednak najważniejsza jest twórczość. Jeśli zakochuje się, to raczej w tekście Osieckiej niż w niej samej. Na przykład w „Piosence o kolorach” - pierwszym tekście, który pokazała kolegom z STS-u.





poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Skandalistka mimo woli. Portret Gabrieli Zapolskiej Skandalistka mimo woli. Portret Gabrieli Zapolskiej Niepokorna i wyzwolona, chciała żyć po swojemu, lecz nieustannie krępowały ją wymogi własnej epoki. Chorobliwie ambitna, bardzo pracowita i stawiająca sobie samej najwyższe wymagania, choć nie zawsze mająca szansę więcej...
Publicystyka - Polski Umberto Eco. Sylwetka Teodora Parnickiego Polski Umberto Eco. Sylwetka Teodora Parnickiego Czy człowiek, który trzy czwarte swego życia spędził poza Polską może być polskim pisarzem powieści historycznych? Czy ktoś, kto odważył się zdetronizować Sienkiewiczowską koncepcję pisania o Polakach i sprawach więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
martucha1802017-03-07 14:02:04
avatar
Śpiewała i śpiewa :)
odpowiedz
emilly262017-03-07 14:02:04
avatar
Agnieszka Osiecka lubiła zawsze towarzystwo artystów i kochała dla nich tworzyć.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów