Okładka książki - Arisjański fiolet

Arisjański fiolet

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2012-10-30
Kategoria: Romans
ISBN: 978-83-7805-246-3
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 4.75 (4 głosów)

Arisjański zmierzch

Na zgliszczach wielkiej cywilizacji zbudowałem swoje Małe Imperium, ale dla kogoś takiego jak ja to za mało. Ziemia była, jest i będzie moim polem bitwy – te słowa budzą niepokój i wywołują skojarzenia z takimi filmami fantasy jak „V” czy „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Kosmici fascynowali ludzi od setek lat, a fakt, iż istnienie obcych form życia w kosmosie do dnia dzisiejszego nie zostało potwierdzone, rozpala wyobraźnię. Regularnie pojawiają się także doniesienia o niezidentyfikowanych obiektach latających, a obcym przypisywane są rozmaite anomalie występujące na powierzchni planety, takie jak kręgi w zbożu, wyładowania atmosferyczne czy przerwy w dostawie prądu. Nie ustajemy także w spekulacjach na temat natury przybyszów z kosmosu – jedni chcą w nich widzieć zaciętych wrogów, owładniętych myślą o inwazji, inni zaś upatrują w kosmitach inicjatorów zmian, kreatorów postępu i szansy na wymianę doświadczeń cywilizacyjnych.

A jak wyglądają przybysze według autorki ukrywającej się pod pseudonimem Pola Pane? Arisjański fiolet. Cisza to pierwsza powieść z serii traktującej o przybyszach z planety Aris, oddalonej o cztery lata świetlne od Ziemi. Książka adresowana głównie do młodzieży, odznacza się raczej dość szablonowym ujęciem tematu i niezbyt skomplikowaną formułą. Nie znajdziemy tu wyrafinowanych intryg, pasjonujących pościgów czy krwawych walk o planetę, tak pobudzających wyobraźnię i przyciągających młodych czytelników do lektury. Mimo tego, prostota powieści może okazać się jej atutem i stanowić alternatywę dla zmęczonych już historiami o wampirach czytelników.

Autorka przenosi nas w niedaleką (?) przyszłość, dziesięć lat po wielkiej katastrofie, która zakończyła pewien etap ewolucji. W Ziemię uderzyła kometa, drastycznie zmieniając skład atmosfery ziemskiej i obniżając zawartość tlenu w powietrzu. Na dodatek erupcje wulkanów przyczyniły się do wytworzenia takiej ilości wulkanicznego pyłu, że zatrzymał on dopływ promieni słonecznych, a w konsekwencji spowodował zamieranie jakichkolwiek form życia. Przeżyli tylko nieliczni, którym na czas udało się dotrzeć do schronów. Przeżyła też Emily Walker wraz z matką. Kobiety spędziły w ukryciu prawie dziesięć lat, jednak wyczerpujące się zapasy oraz widmo rychłej śmierci z wycieńczenia skłoniły je do podjęcia ryzyka i wyjścia na powierzchnię.

Świat, który przetrwał, drastycznie różni się od tego, który pozostał w ich wspomnieniach. Wszystko pokrywa pył, brak jakichkolwiek oznak życia, a jednak powietrze jest już zdatne do oddychania. Poszukując innych ocalałych, Emily nie spodziewa się, że trafi na dziwnego osobnika o fioletowych oczach, przypominającego człowieka, który na dodatek… będzie do niej strzelał. Kiedy budzi się po kilku dniach, okazuje się, że została przetransportowana wraz z matką do miasta Exira w stanie Iowa, jednego z kilku ośrodków, w których osiedlili się szczęśliwcy ocaleni z katastrofy. Jednak istnienie tych przyczółków normalności to nie zasługa ludzi – wysłany przed zderzeniem z kometą sygnał s.o.s. dotarł bowiem do planety Aris, zaś jej mieszkańcy postanowili przybyć na Ziemię z misją naukowo-badawczą. Wśród przybyszów jest też Korin, pociągający nastolatek – ten sam, który znalazł Emily na drodze i obezwładnił ją, teraz zaś otoczył ją opieką i wyjaśnia reguły, jakimi rządzi się współczesny świat.

Czy intencje Arisjan rzeczywiście są niewinne? Czy miłość międzygatunkowa (międzyplanetarna) ma szansę na spełnienie pomimo tego, że Emily i Korina dzieli nie tylko pochodzenie, ale również podejście do wielu spraw? Zmodyfikowani genetycznie Arisjanie pozbawieni są bowiem ośrodka odpowiedzialnego za agresję, jak również za wiele uczuć, zaś ich działaniom zawsze przyświeca wyższy cel. Mimo konsekwencji, które takie zachowanie za sobą niesie, przybysze sprawiają wrażenie przyjaznych Ziemi, w przeciwieństwie do niejakiego Generała, owładniętego pragnieniem objęcia władzy…

Nie sposób opowiedzieć o książce, nie przybliżając jej fabuły, jednak zdradzenie bliższych szczegółów odebrałoby przyjemność płynącą z lektury Arisjańskiego fioletu. Mimo że książka nie wymaga zbyt wiele skupienia i można miejscami zarzucić jej zbliżanie się do granicy banału, warto pamiętać, że spełnia jedną z podstawowych funkcji literatury – przyciąga czytelnika, przenosząc go w zupełnie inny świat (i to dosłownie). Choć Pola Pane nie stworzyła wiekopomnej powieści, potrafi zainteresować czytelników nie tylko romansem, rozwijającym się pomiędzy głównymi bohaterami. Zwraca również uwagę na takie zjawiska, jak dyskryminacja czy na te cechy człowieka, które przyczyniają się do powstawania konfliktów oraz destrukcji środowiska naturalnego. Dlatego też, choć daleka jestem od bezgranicznego zachwytu książką, z zainteresowaniem sięgnę po jej drugą część. Chociażby po to, by przekonać się jak Emily poradzi sobie z zadaniem, jakie ją czeka, jak Korin poradzi sobie z rosnącym pożądaniem, a także by znów posłuchać elektryzującej muzyki, zawartej na płycie dołączonej do książki. 

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Rzepusia
Rzepusia
Przeczytane:2013-08-23, Przeczytałem,

Arisjański fiolet. Cisza to debiut literacki autorki, ukrywającej się pod pseudonimem Pola Pane. To pierwsza część historii utrzymanej w konwencji SF, ale znajdą tu coś dla siebie również miłośnicy romansu, erotyki oraz wątków psychologicznych.

 

Zderzenie komety z Ziemią spowodowało kres cywilizacji oraz zagładę wszystkiego, co żywe. Ludziom, którzy znaleźli miejsce w schronach, udało się przetrwać, ale zdecydowana większość populacji wyginęła. Wśród szczęśliwie ocalonych jest Emily oraz jej matka, Megan. Bohaterki przez dziewięć lat mieszkały w świetnie przygotowanym oraz odpowiednio wyposażonym schronie. Pewnie nie zdecydowałyby się na opuszczenie go, gdyby nie wyczerpały się zapasy wody i pożywienia. Wyjście z kryjówki jest równoznaczne z przyjęciem zasad panujących w nowym świecie, a ten nie należy już tylko do ludzi, ale również do Arisjan, którzy przybyli na Ziemię z misją ratunkową. Ziemianie i Arisjanie żyją w odbudowanym po zagładzie mieście, wspólnymi siłami próbując przywrócić planecie życie, którym tętniła przed katastrofą.

 

Przybysze z kosmosu wcale nie są zieloni. Mają pomarańczową skórę i fioletowe oczy, ale poza tym wyglądają i zachowują się jak ludzie. No, nie do końca. Pola Pane świetnie pokazała różnice oraz podobieństwa Ziemian i Arisjan na przykładzie życia codziennego młodzieży szkolnej. Opowiedziała również historię miłości Emily do przystojnego Arisjanina, Korina. Czy taki związek ma szansę przetrwać? Co różni, a co łączy Ziemian i Arisjan? O tym przeczytać można w powieści Arisjański fiolet. Cisza.

 

Fabuła powieści została doskonale przemyślana. Poszczególne wątki składają się na interesującą całość, z każdej informacji na temat Arisjan coś wynika. W książce nie ma zbędnych opisów czy wątków. Lekki styl sprawia, że powieść czyta się bardzo szybko. Autorka sprawia, że obcy nam świat staje się bliski, namacalny, znany. Nieprawdziwy? Ależ skąd! Przecież zaistniał w wyobraźni. Opisywane obrazy są barwne, ciekawe i bardzo plastyczne.

 

W Arisjańskim fiolecie bardzo wyraźnie został nakreślony wątek psychologiczny. Czytelnik obserwuje wewnętrzne rozterki Emily; przeżywa wraz z nią miłosne wzloty i upadki; obserwuje, jak dziewczyna, która przez lata żyła jedynie z matką, odnajduje się wśród rówieśników, jak poznaje praktyczne znaczenie słowa przyjaźń. Zachowania bohaterki są bardzo ludzkie, proste, nasycone emocjonalnością, a - co za tym idzie - bliskie odbiorcy i w pełni dla niego zrozumiałe. Zapewne dlatego bardzo łatwo utożsamić się z Emily, czuć jej rozdrażnienie, strach, wściekłość, smutek, radość, wstyd, nawet miłość. Emily to postać niebanalna, na swój sposób wybitna, ale nie bez wad. Jest po prostu ludzka i jej postać pozostaje w opozycji do idealności Korina, która z kolei irytuje i drażni. Zapewne głównie dlatego, że nie jest on Ziemianinem. Ale nie tylko.

 

Czytelnik wraz z Emily, wkracza również w świat doznań erotycznych. Opisy intymnej bliskości dwóch pożądających się nawzajem osób są bardzo rozbudowane, dosłowne, może zbyt anatomiczne. Nie ma w nich jednak kiczu, pornografii czy wulgarności. Każda scena wygląda inaczej. Autorka miała odwagę opowiedzieć o erotycznych przeżyciach bohaterów, ale nie pozwoliła im wpaść w rutynę. Każde zbliżenie jest dla Emily i Korina inną przygodą.

 

Maksym Gorki powiedział: Człowiek to brzmi dumnie. Pola Pane w swej powieści temu zaprzeczyła. Owszem, człowiek jako istota rozumna, myśląca i czująca w pełni zasługuje na szacunek. Człowiek jednak niesie ze sobą również zawiść, gniew, skłonność do wchodzenia w konflikty oraz chęć wywyższania się. Często jest też sprawcą zniszczenia oraz śmierci niewinnych osób. Przy pokojowym usposobieniu Arisjan, ich życzliwości do świata, szczerości to drugie, niekoniecznie sympatyczne oblicze ludzkości nie jest powodem do dumy. Emily, a wraz z nią czytelnicy Arisjańskiego fioletu, wielokrotnie się za nie będą wstydzić. Istoty pod każdym względem idealne jednak nie istnieją. I pewnie nigdy istnieć nie będą. Na pewno nie są nimi Arisjanie. A dlaczego? Odpowiedź znaleźć można w powieści.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2012-10-29, Ocena: 4, Przeczytałem,

Arisjański zmierzch


Na zgliszczach wielkiej cywilizacji zbudowałem swoje Małe Imperium, ale dla kogoś takiego jak ja to za mało. Ziemia była, jest i będzie moim polem bitwy – te słowa budzą niepokój i wywołują skojarzenia z takimi filmami fantasy jak „V” czy „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Kosmici fascynowali ludzi od setek lat, a fakt, iż istnienie obcych form życia w kosmosie do dnia dzisiejszego nie zostało potwierdzone, rozpala wyobraźnię. Regularnie pojawiają się także doniesienia o niezidentyfikowanych obiektach latających, a obcym przypisywane są rozmaite anomalie występujące na powierzchni planety, takie jak kręgi w zbożu, wyładowania atmosferyczne czy przerwy w dostawie prądu. Nie ustajemy także w spekulacjach na temat natury przybyszów z kosmosu – jedni chcą w nich widzieć zaciętych wrogów, owładniętych myślą o inwazji, inni zaś upatrują w kosmitach inicjatorów zmian, kreatorów postępu i szansy na wymianę doświadczeń cywilizacyjnych.


A jak wyglądają przybysze według autorki ukrywającej się pod pseudonimem Pola Pane? Arisjański fiolet. Cisza to pierwsza powieść z serii traktującej o przybyszach z planety Aris, oddalonej o cztery lata świetlne od Ziemi. Książka adresowana głównie do młodzieży, odznacza się raczej dość szablonowym ujęciem tematu i niezbyt skomplikowaną formułą. Nie znajdziemy tu wyrafinowanych intryg, pasjonujących pościgów czy krwawych walk o planetę, tak pobudzających wyobraźnię i przyciągających młodych czytelników do lektury. Mimo tego, prostota powieści może okazać się jej atutem i stanowić alternatywę dla zmęczonych już historiami o wampirach czytelników.


Autorka przenosi nas w niedaleką (?) przyszłość, dziesięć lat po wielkiej katastrofie, która zakończyła pewien etap ewolucji. W Ziemię uderzyła kometa, drastycznie zmieniając skład atmosfery ziemskiej i obniżając zawartość tlenu w powietrzu. Na dodatek erupcje wulkanów przyczyniły się do wytworzenia takiej ilości wulkanicznego pyłu, że zatrzymał on dopływ promieni słonecznych, a w konsekwencji spowodował zamieranie jakichkolwiek form życia. Przeżyli tylko nieliczni, którym na czas udało się dotrzeć do schronów. Przeżyła też Emily Walker wraz z matką. Kobiety spędziły w ukryciu prawie dziesięć lat, jednak wyczerpujące się zapasy oraz widmo rychłej śmierci z wycieńczenia skłoniły je do podjęcia ryzyka i wyjścia na powierzchnię.


Świat, który przetrwał, drastycznie różni się od tego, który pozostał w ich wspomnieniach. Wszystko pokrywa pył, brak jakichkolwiek oznak życia, a jednak powietrze jest już zdatne do oddychania. Poszukując innych ocalałych, Emily nie spodziewa się, że trafi na dziwnego osobnika o fioletowych oczach, przypominającego człowieka, który na dodatek… będzie do niej strzelał. Kiedy budzi się po kilku dniach, okazuje się, że została przetransportowana wraz z matką do miasta Exira w stanie Iowa, jednego z kilku ośrodków, w których osiedlili się szczęśliwcy ocaleni z katastrofy. Jednak istnienie tych przyczółków normalności to nie zasługa ludzi – wysłany przed zderzeniem z kometą sygnał s.o.s. dotarł bowiem do planety Aris, zaś jej mieszkańcy postanowili przybyć na Ziemię z misją naukowo-badawczą. Wśród przybyszów jest też Korin, pociągający nastolatek – ten sam, który znalazł Emily na drodze i obezwładnił ją, teraz zaś otoczył ją opieką i wyjaśnia reguły, jakimi rządzi się współczesny świat.


Czy intencje Arisjan rzeczywiście są niewinne? Czy miłość międzygatunkowa (międzyplanetarna) ma szansę na spełnienie pomimo tego, że Emily i Korina dzieli nie tylko pochodzenie, ale również podejście do wielu spraw? Zmodyfikowani genetycznie Arisjanie pozbawieni są bowiem ośrodka odpowiedzialnego za agresję, jak również za wiele uczuć, zaś ich działaniom zawsze przyświeca wyższy cel. Mimo konsekwencji, które takie zachowanie za sobą niesie, przybysze sprawiają wrażenie przyjaznych Ziemi, w przeciwieństwie do niejakiego Generała, owładniętego pragnieniem objęcia władzy…


Nie sposób opowiedzieć o książce, nie przybliżając jej fabuły, jednak zdradzenie bliższych szczegółów odebrałoby przyjemność płynącą z lektury Arisjańskiego fioletu. Mimo że książka nie wymaga zbyt wiele skupienia i można miejscami zarzucić jej zbliżanie się do granicy banału, warto pamiętać, że spełnia jedną z podstawowych funkcji literatury – przyciąga czytelnika, przenosząc go w zupełnie inny świat (i to dosłownie). Choć Pola Pane nie stworzyła wiekopomnej powieści, potrafi zainteresować czytelników nie tylko romansem, rozwijającym się pomiędzy głównymi bohaterami. Zwraca również uwagę na takie zjawiska, jak dyskryminacja czy na te cechy człowieka, które przyczyniają się do powstawania konfliktów oraz destrukcji środowiska naturalnego. Dlatego też, choć daleka jestem od bezgranicznego zachwytu książką, z zainteresowaniem sięgnę po jej drugą część. Chociażby po to, by przekonać się jak Emily poradzi sobie z zadaniem, jakie ją czeka, jak Korin poradzi sobie z rosnącym pożądaniem, a także by znów posłuchać elektryzującej muzyki, zawartej na płycie dołączonej do książki. 

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2014-09-07, Ocena: 5, Przeczytałem, Wyzwanie czytelnicze 2014,
O Poli Pane niewiele znalazłam w Internecie, wiem tylko, że mieszka w Łodzi i studiowała matematykę na Uniwersytecie Łódzkim. I to by było na tyle. Arisjański fiolet to książka, którą od dawna miałam ochotę przeczytać i jak tylko autorka udostępniła ją na Facebooku w "Czytamy polskich autorów" w Obiegu Zamkniętym natychmiast się zapisałam. I... nie żałuję. Jest to książka typowo młodzieżowa, ale nie tylko dla młodzieży. W scenerii sf jesteśmy świadkami romansu dwójki nastolatków i rozkwitającej miłości, ale... niestety tylko z jednej strony. Emily po katastrofie, jaką doświadczyła planeta Ziemia, przez 10 lat ukrywa się wraz z mamą w schronie. Przebywają we dwie i chociaż każda z nich ma już tego brudu, smrodu i wilgoci szczerze dość, boją się wyjść na zewnątrz. Niestety zapasy żywności kurczą się z dnia na dzień, brakuje wody i warunki zaczynają być coraz bardziej uciążliwe. Pewnego dnia Emily nie wytrzymuje i postanawia opuścić bezpieczne schronienie, bez względu na skutki. Oczywiście jej mama nie pozwala jej na zrealizowanie tej odważnej decyzji samej i wychodzi razem z nią. Kolejne schronienie znajdują w domu dziadka, ale młodej dziewczynie, która już przekonała się, że atmosfera jest wolna od trujących pyłów to nie wystarcza i postanawia wyruszyć w poszukiwaniu innych ludzi. W drodze napotyka istotę, która wprawdzie przypomina wyglądem człowieka, ale jednocześnie różni się od niego bardzo. Istotą tą jest Korin, młody chłopak, który przybył na Ziemię razem z całą grupą ,,swoich" z planety Aris. Początkowy strach przed nieznanymi istotami powolutku przemienia się w bliską znajomość, a między Emily i Korinem dochodzi do czegoś więcej. Niestety Arisjanie są istotami pozbawionymi uczuć i nie wszystko układa się między młodymi tak jakby chciała nastoletnia ziemianka. Więcej nie napiszę, bo tak się zagalopowałam, że jeszcze chwila, a streściłabym całą książkę, a tego przecież nie mam w zwyczaju. Nie gustuję w książkach fantasty, ale ta wyjątkowo mnie zauroczyła. Pięknie napisana fabuła, przeniosła mnie w wyobraźni do świata po katastrofie, a we wspomnieniach do lat, kiedy sama byłam w wieku głównych bohaterów, czyli w szalone lata młodości i pierwszej miłości. Tak, ta książka jest właśnie o miłości i pierwszych jej doznaniach w wieku, kiedy hormony zaczynają dominować nad rozsądkiem. Pola Pane w bardzo ciekawy sposób przedstawiła tę miłość, wplatając w tło zarówno fantastykę, odrobinę horroru i przygody, ale również pięknie ukazała stosunek ludzi dorosłych do młodzieży i odwrotnie, w szczególności relacje między rodzicami a ich pociechami. Pokazała jak mogliby funkcjonować ludzie pozbawieni naturalnych emocji, takich jak radość, smutek, szczęście, miłość czy ból, ale nie ten fizyczny. Bardzo podobało mi się, jak autorka przedstawiła doznania seksualne tych dwojga młodych ludzi. W tak subtelny sposób wplotła w fabułę swojej książki zmysłową erotykę, zrobiła to bez wulgaryzmów, wręcz poetycko. Gdybym wcześniej gdzieś nie przeczytała, że Pola Pane studiowała matematykę, byłabym pewna, że ukończyła polonistykę, bo język jakim napisana jest książka jest bardzo ładny co uważam za spory plus, bo dzięki temu czyta się płynnie i z ogromną ciekawością. Ta książka mimo swoich prawie 400 stron skończyła się dla mnie za szybko, ale na szczęście jest na jej końcu zwiastun części drugiej, którą z pewnością przeczytam. Treść podzielona na rozdziały niby tworzyła jedną całość, ale każdy kolejny rozdział został poprzedzony cytatem, który nawiązywał do tego, czego czytelnik może się spodziewać po przeczytaniu kolejnych stron. I to właśnie dodatkowo wzbudzało we mnie ciekawość co będzie dalej. Gdybym miała ją porównać do innych książek, to z pewnością porównałabym ją do serii ,,Jutro", która zdobyła ogromną popularność wśród młodzieży i może trochę do ,,Zmierzchu". Uważam, że gdyby ta książka została odpowiednio rozreklamowana przez wydawnictwo, to mogłaby się stać hitem literatury młodzieżowej. Do tego bardzo tajemnicza i ciekawa okładka, która na mnie zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. Ciekawym dodatkiem do książki jest płyta CD z piosenkami, które ,,śpiewa" w książce Emily. Tu akurat muzyka nie jest w moim stylu, ale ja przecież nie mam już nastu lat, kiedyś z pewnością by mi się bardzie te piosenki podobały. I tak, kończąc ten mój wpis mogę z czystym sumieniem polecić tę lekturę szczególnie młodym osobom (takim w wielu licealnym), ale i takim w moim wieku. Skoro ja, pani po 50-tce nie potrafiłam się oderwać od kartek tej książki, to chyba o czymś świadczy. Szczególnie polecam ją czytelnikom, którzy lubią fantastykę, nie stronią od zmysłowej miłości i zaczytują się również w książkach przygodowych. W tej, zawarte jest wszystko włącznie z wątkiem sensacyjnym.
Link do opinii
Avatar użytkownika - natasha92
natasha92
Przeczytane:2013-07-13, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2013, Mam,
Przyznam szczerze, kiedy miałam małą szansę na zapoznanie się z książką autorstwa Poli Pane pod tytułem "Arisjański Fiolet. Cisza" powiedziałam "tak" nawet nie zapoznając się z fabułą książki, a nawet z jej gatunkiem! Mówiąc wprost - nie wiedziałam o niej nic! Jednakże intuicja mi od początku podpowiadała, że jest to idealna pozycja dla mnie. Czy warto było posłuchać wewnętrznego głosu?
Emily Walker nie miała łatwego dzieciństwa. Od dziesięciu lat była zmuszona z matką mieszkać w schronie zbudowanym przez jej dziadka. A wszystko za sprawą meteorytu, który uderzył w ziemię, zmiatając wszystko z jej powierzchni, a do tego pozbawiając wszelkim stworzeniom tlenu. Wydawałoby się, że świat przestał istnieć... Ale czy na pewno? Z powodu coraz gorszych warunków w bunkrze, braku wody i światła, a także kontaktu z cywilizacją, dziewczyna postanawia wyjść na powierzchnię i sprawdzić czy ktoś jeszcze przeżył. Co ją czeka po opuszczeniu schronienia? Przekonajcie się sami! Naprawdę, naprawdę warto!
Jestem ogromnie dumna z naszej rodzimej autorki! Według mnie jej debiut to mistrzostwo! Niektórzy pisarze nie potrafią po wielu tak dobrze pisać jak Pola Pane! Jak nie przepadam za gatunkiem literackim jakim jest science fiction, jak nie porywają mnie wizje post-apokaliptycznego świata, a także jak zaczynają mnie powoli irytować błahe, typowe i nieprzemyślane romanse paranormalne, tak pani Pane od pierwszej chwili zaabsorbowała mnie historią Emily Walker, zaintrygowała przybyszami z innej planety jakimi są Arisjanie i co wręcz wydaje się dla mnie niepojęte - nieustannie powodowała zachwyt przy każdym opisie obudowującej się Ziemi. Dzieło stworzone przez Polę Pane nie dość, że jest fantastyczne to do tego tak fascynujące, że już brak mi słów!
Czytając o genach, osobowości i zainteresowaniach Arisjan przypominała mi się seria "Delirium" Lauren Oliver. Ale to nic złego! Ogromnie się cieszyłam, że nasza rodzima autorka stworzyła coś równie fascynującego - o ile nie bardziej - jak amerykańska pisarka. Pani Pane - Szapoba! 
Do tego warto wspomnieć o opisach scen erotycznych! Według mnie są o wiele lepiej skonstruowane, napisane z wyczuciem i ze smakiem niż w nie jednej książce mianującej się powieścią erotyczną. Autorka w takim momencie nieźle potrafiła stworzyć napiętą atmosferę, a także pobudzić czytelnika i przyśpieszyć oddech. Ma Pani talent, oj ma... ;)
Do książki dodatkowo dołączona jest płyta z piosenkami wykonanymi przez zespół Rayne. Teksty piosenek w zamierzeniu miały być autorstwa głównej bohaterki. Również to zadanie zostało dokładnie wykonane. Rzeczywiście słuchając piosenek i czytając teksty miałam wrażenie zagłębienia się w duszę Emily Walker, a za sprawą tego coraz głębsze poznanie jej uczuć i myśli. Jedynie co trochę mnie zawiodło, to zbyt ostra muzyka. Spodziewałam się bardziej spokojnej i delikatnej.
Książkę Poli Pane pod tytułem "Arisjański Fiolet. Cisza" warto polecić bez dwóch zdań! Myślę, że każdemu, bez względu na wiek, książka naszej rodzimej autorki się spodoba. Jedyne osoby, które nie powinny po nią sięgać, to te, które mają poniżej szesnastu lat - a to tylko (albo aż) z powodu opisów scen erotycznych. ;) Reszcie - gorąco, gorąco polecam! I mam nadzieję, że Pani Pane nie będzie nam kazała długo czekać na drugą część tej niesamowitej historii. ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - NoLimits
NoLimits
Przeczytane:,
Przekazuję wiadomość od Poli, która nie może jej dodać osobiście z powodu zablokowanego konta. Pola: 1. "Dziękuję za zastosowanie się do moich uwag i poprawienie rażących błędów". 2. "Powieść ma już cztery oceny. To imponujący wynik, zwłaszcza że wydawca ma poślizg i książka jeszcze się nie ukazała. Mam zatem niedyskretne pytanie. Czy Redakcja mogłaby zdradzić mi tajemne miejsce, gdzie można kupić tę książkę?"
Link do opinii
Avatar użytkownika - PolaPane
PolaPane
Przeczytane:,
KOREKTA, REDAKCJA i RECENZJA RECENZJI Rozumiem, że Redakcja potrzebowała przy tym tytule recenzji i jestem w stanie pochylić się nad każdą konstruktywną krytyką, jednak wolałabym, by recenzję napisała osoba, która: A. Przeczytała powieść. B. Posługuje się poprawną polszczyzną. Ad. A O nieznajomości tekstu świadczy chociażby fakt przekręcenia imienia głównego bohatera Korina i to dość niefortunnie, bo autorka recenzji nadała mu imię jego siostry Kori! Poza tym w żadnym miejscu powieści to imię w dopełniaczu liczby pojedynczej nie brzmi Kori’ego, lecz Korina. Ponieważ nie chce mi się wierzyć, by po lekturze 408 stron tekstu nie można było przyswoić tak oczywistej rzeczy, więc moje podejrzenie jest uzasadnione. Dlatego zastanawia mnie nieudolna próba oceny fabuły powieści, której de facto się nie zna. Ad. B Poniżej podaję kilkanaście błędów, które świadczą o słabej znajomości ojczystego języka: 1. „inni zaś upatrują w kosmitach inicjatorów zmian, kreatorów postępu i szansę na wymianę” - „inni zaś upatrują w kosmitach inicjatorów zmian, kreatorów postępu i szansy na wymianę” 2. „który na dodatek ….” – nie ma w polskiej interpunkcji znaku „….”, jest tylko wielokropek, który składa się z dokładnie trzech kropek. 3. „ jednego z kilku środków” - „ jednego z kilku ośrodków” 4. „przybyć na ziemie” - „przybyć na Ziemię” 5. „Kori, pociągający nastolatek” – KORIN! Pragnę w tym miejscu zapewnić czytelników, że Korin nie jest transwestytą, zaś Kori (siostra Korina) nie wdała się w romans z główną bohaterką, choć muszę przyznać, że jest to jakiś pomysł ;) 6. „ten sam, który znalazł Emily na drodze i obezwładnił ją, zaś teraz otoczył ją opieką i wyjaśnia reguły, którymi rządzi się współczesny świat” – strasznie kulawe to zdanie, chyba lepiej byłoby tak: „ten sam, który obezwładnił Emily na drodze, zaś teraz otoczył opieką, wyjaśniając dodatkowo reguły, którymi rządzi się współczesny świat”. Mam nadzieję, że słychać różnicę w melodii tekstu. Każdy tekst powinien mieć właściwą melodię, odpowiedni rytm, by czytelnik nie zmęczył się czytając. 7. „pomimo tego, że Emily i Kori`ego” – „pomimo tego, że Emily i Korina” 8. „Zmodyfikowani genetycznie Arisjanie pozbawieni są bowiem ośrodka odpowiedzialnego nie tylko za agresję, ale także za pozytywne uczucia, zaś każda ich czynność poświęcona jest wyższym celom.” – „pozytywne uczucia” – ten zwrot został użyty dość niefortunnie i jest sprzeczny z treścią tej powieści; „każda ich czynność poświęcona jest wyższym celom” – słowo „poświęcona” również jest źle użyte, poprawniej byłoby „każdej ich czynności przyświeca wyższy cel” . Poza tym rozśmieszyło mnie sformułowanie „czynność poświęcona wyższym celom”, od razu nasunęło mi się skojarzenie z czynnością fizjologiczną, której przyświeca wyższy cel, chociaż… jak się tak dobrze zastanowić, to chyba przyświeca. W każdym razie mógłby to być interesujący temat do dyskusji na temat znaczenia czynności fizjologicznych w życiu człowieka. 9. „owładniętego rządzą władzy…” – OMG – żądzą!!! 10. „Mimo, że” – „Mimo że” (bez przecinka, bo są to tak zwane spójniki zestawione) 11. „zdołała zainteresować nastolatki” – Zdołała? Czas przeszły dokonany? Jakim cudem zdołała zainteresować, skoro powieść nie ukazała się jeszcze drukiem? Chyba lepiej byłoby użyć czasu przyszłego w tej sytuacji, tryb przypuszczający również by nie zaszkodził. 12. „Dlatego też mimo tego, iż” – cóż za niefortunny zlepek słów, aż się uśmiechnęłam. 13. „Kori poradzi sobie” – KORIN! 14. „zaś piosenki śpiewane przez Emily, są tekstami piosenek zespołu” – błąd logiczny, piosenki nie są tekstami, piosenka=tekst+muzyka. DOBRE RADY: 1. Zaopatrzyć się w słownik języka polskiego (najlepiej PWN), słownik ortograficzny oraz podręcznik do interpunkcji. 2. Przed napisaniem recenzji przeczytać powieść. 3. Zastanowić się nad konstrukcją całej recenzji, która nie powinna być zlepkiem chaotycznych myśli (ta jest), lecz rzetelną oceną tekstu. Radzę również używać do streszczenia własnych zdań, zamiast nieudolnie przerobionych fragmentów powieści. 4. Przed umieszczeniem recenzji na stronie, dać ją komuś do korekty. POLA PANE PS. Żyjemy w kraju wolnym od cenzury, więc liczę na to, że Redakcja nie usunie mojego komentarza. W końcu wolność słowa mamy!
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy