Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Czesałam ciepłe króliki

Dariusz Zaborek

Ocena ( 9 osób )
4.6
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2014-05-26
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 978-83-7536-562-7
Liczba stron: 152
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Natalia Szumska

 

Po śmierci mamy przećwiczyła pani i zrozumiała, że bunt nic nie daje?

 

Tak, że nie ma się przed czym bronić, bo to nieodwracalne. A skoro jest nieodwracalne, to trzeba się od tego odseparować. każde takie przeżycie czegoś człowieka uczy. Tylko jedni przyjmują te nauki, a inni - nie. I przez całe życie są rozkojarzeni i nieszczęśliwi. A do tego nie można dopuścić. Zawsze się tym kierowałam i nie żałuję. Och, proszę pana, często to słyszę: "Tobie to dobrze, bo ty zawsze uśmiechnięta".

 

Każdy może się uśmiechać.

 

Przecież nikt nikomu nie broni. Wobec tego wypijmy jeszcze trochę whisky. Sztuka życia, to też sztuka, proszę pana. Proszę sobie nalać i mnie nalać, bo może mi ręka zadrży (śmiech).

 

Ma 92 lata. Nic nie robi sobie z ryzyka, a ewentualne niebezpieczeństwa kwituje butnym a co mi się może stać? Najwyżej mogę umrzeć. Ojciec nazywał ją "kruszynką" i "słowiczkiem", matka - "małpiszonem". Urodziła się niedługo po pierwszej wojnie światowej, druga zaś zastała ją jako osiemnastolatkę z głową pełną planów. Planowała dziennikarstwo, ale zaangażowała się w konspirację, która doprowadziła ją na Pawiak, a potem do obozu w Ravensbrück. Na cztery lata pełne ciężkiej pracy i głodu i brudu. Ważyła 38 kg i... czesała ciepłe króliki. Po wojnie mieszkając w mieszkanku bez łazienki i bieżącej wody, skończyła w Krakowie medycynę i wróciła do stolicy. Wychowała dwie córki i leczy do dziś. Znajomy, w którym  niedawno (!) się zakochała, mawia, że nie jest stara, po prostu ma dużo lat. To właśnie Alicja Gawlikowska-Świerczyńska, rozmówczyni Dariusza Zaborka w książce Czesałam ciepłe króliki.

 

Chciałoby się wierzyć, że każdy z nas ma w sobie tę siłę, ten dystans i tę chęć, choćby nie było możliwości. Ale to jedynie pobożne życzenia, bo słabość przesłania oczy nam, urodzonym w XX wieku, który za szybko stał się XXI. Choć jak pisał Nietzsche, co nas nie zabije, to nas wzmocni, to coraz częściej jednak zabija zanim zdąży wzmocnić. Według Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej człowiek jest w stanie  przeżyć wszystko, jeśli tylko nie ma nad nim czegoś obiektywnie wyższego, czegoś w rodzaju nieuleczalnej choroby. Wszystko bowiem zależy od nastawienia. Mówi:

 

Pan się podenerwuje tydzień, a potem się pan przyzwyczai. Niech Pan mi wierzy. Bo człowiek, gdyby tak się przejmował, to by właśnie nie przeżył.

 

Gawlikowska-Świerczyńska definitywnie, poza determinacją i optymizmem, wbrew pozorom miała też w życiu bardzo dużo szczęścia. To czyni ją osobą z krwi i kości. Nie zgrywa bohaterki ani męczennicy. Nie udaje lepszej niż jest w rzeczywistości, nie kreuje siebie, nie wybiela, nie koloryzuje. Pamięć ma w głowie, nie na cmentarzu, daleko jej więc do martyrologii charakterystycznej dla byłych więźniów obozów. Deprecjonuje postawą i słowami zachowanie koleżanek, strojących się w pasiaste chusty na rocznicowe obchody, czym pewnie nie wzbudza bezwarunkowej sympatii. Ale tym bardziej jest w swej relacji prawdziwa, tym bardziej ludzka.

 

Lektura książki Czesałam ciepłe króliki będzie lekcją nie tylko historii, ale i sztuki walki z przeciwnościami losu, lekcją samoobrony i anatomii zła. Ale żadna miarą nie będzie lekcją pokory.

 

Głupie gadanie, mnie to denerwuje. Może dla kogoś to było piekło, ale nie dla mnie. A kto wie, czym jest piekło i czy w ogóle istnieje?  Nigdy nie używam górnolotnych określeń.

 

To kwestia odczuć indywidualnych. Jedni dramatyzują, inni się nie poddają. Zawsze doszukiwałam się stron pozytywnych. Nie było tam przyjemnie, ale czy wszystko, co nas spotyka na co dzień, jest przyjemne? Na wolności dla młodej kobiety zawód miłosny, porzucenie czy obsesyjna zazdrość kochanka to też piekło.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
sw3112 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-11-14, Ocena: 2, Na półkach: Przeczytałem,56 książek w 2015,
Polecam pani doktor obejrzenie filmu "Guzikowcy" Petra Zelenki. Chwała, że wciąż przyjmuje pacjentów w wieku 90 lat. Pozostają mieszane uczucia i nie jest to fakt odosobniony. A tak na marginesie: "umierają" znacznie młodsi pacjenci.
Nieobiektywne, konformistyczne, niby-optymizm, daleki od głębi. Nie przekonują mnie ani autor, ani bohaterka
zaczytanamimi plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-02-08, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,
Książka jest rozmową o fenomenalnym optymizmie o tym że człowiek umie przetrwać prawie wszystko i że do końca może pozostać młody mimo upływu lat i mijającego nas otoczenia.
peszei81 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-01-28, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
Dzieki za komentarze, nie bylem przekonany do tej ksiazki, teraz sie to zmienilo
Olena plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-11-22, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,26 książek -2014,
Nawet optymizm może być zbyt radykalny w swej formie i w tej książce momentami taki był, niemniej sądzę, że jego najbardziej monstrualna postać to nieuświadamiany sposób autorki na radzenie sobie z traumą tego, co przeżyła. Wywiad wspaniale się czytało i wzbogacił moją wiedzę na temat wojennych lat
nasturia plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-08, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Czytam regularnie w 2014 roku,

- A jaką największą makabrę przeżyła pani w obozie?


- Walka z psychiką, żeby utrzymać się na powierzchni i żeby utrzymać w sobie optymizm, to już była makabra.


- Jaki miała pani sposób, żeby przeżyć?


- Polubić sytuację.


-Polubić obóz koncentracyjny?!


- Tak! Polubić obóz koncentracyjny! Popatrzeć rano na apelu - gdy się stało trzy godziny - jakie wschodzi piękne słońce. (...) Zawsze miałam w głowie, że to, co człowiek robi, powinien polubić. Mam sytuację przymusową i nie ma innego wyjścia. (...) Zapewniam pana - ta metoda daje efekty. Moje życie potwierdziło, że to jedyny sposób, żeby uchronić się przed nieszczęściem. *


Chociaż minęło już kilkanaście dni od czasu, kiedy skończyłam książkę-wywiad z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską, to nadal w tyle mojej głowy tkwi jej treść i przesłanie, które spowodowało, że zaczęłam inaczej patrzeć na własne życie. Niezmiennie zadaję sobie pytanie, skąd w człowieku tak ogromna siła? Jak bardzo trzeba być niezłomnym i twardym, żeby ogromną tragedię przełożyć na zwyczajną opowieść o życiu, służbie krajowi i ludziom? Po raz kolejny przekonuję się, że ludzka psychika jest niezmierzona, ciekawa i zaskakująca. Alicja Gawlikowska przekuła osobistą tragedię w życie pełne optymizmu i wiary, że pomimo przeciwności to człowiek sam o sobie stanowi. Ta książka to również świadectwo patriotyzmu najczystszego w swej postaci. Młoda, bo zaledwie 18-letnia, Alicja świadomie dokonała wyboru wiążąc swoje losy z konspiracją. Wiedziała jakie mogą być konsekwencje jej działań, a pomimo tego nie poddała się, dodało jej to więcej siły do walki z okupantem. Zapytana dzisiaj, czy żałuje, z całą mocą odpowiada, że nie i kolejny raz zrobiłaby dokładnie to samo.


Ta książka to obraz umiłowania i uwielbienia życia, z całym dobrodziejstwem i dramatami, jakie ze sobą niesie. W każdym zdaniu przebija racjonalne podejście do życia, które zmieszane z ujmującą osobowością oraz optymizmem tworzy mieszankę prawdziwie wybuchową. Nie boi się krytykować innej postawy, jaka bardzo często towarzyszy ludziom, którzy przeżyli wojnę, otwarcie sprzeciwia się umartwianiu i stroni od ludzi, którzy głównie się tym zajmują. Poznajemy nie tylko obozowe losy pani Alicji, ale również jej życie zawodowe i rodzinne. Do dziś, pomimo zaawansowanego wieku wykonuje zawód lekarza i nie zamierza przestać. I choć z jej postawą na temat rodziny wielokrotnie się nie zgadzałam, to Gawlikowska pozostaje dla mnie wzorem do naśladowania. Pozostaje cudowną kobietą, która nadal czerpie z życia pełnymi garściami i jest wdzięczna losowi za każdy dzień, który miała szczęście przeżyć przez jak dotąd, 93 lata.


Ta książka ma dla mnie dodatkowo prywatny wymiar. W tym samym czasie w obozie w Ravensbrück w bloku numer 16 przebywała moja przyszywana babcia. W zupełnie inny sposób radziła sobie z tym, czego tam doświadczyła. Nie chciała o tym z nikim rozmawiać, nie dochodziła również swoich praw po zakończeniu wojny. Za to do dziś zachowały się pamiątki, które babcia zabrała ze sobą wychodząc z obozu. Za sprawą opowieści Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej znalazłam się bliżej wydarzeń, w których uczestniczyła babcia, poczułam się bliżej niej.


 

AnnaP plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-31, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Wyzwanie - książki pełne emocji 2014,
Czasem myślę sobie, że dla mnie mogłaby istnieć jedynie literatura faktu. Na co mi fikcja, kryminały, horrory, obyczajówki, kiedy życie pisze tak niesamowite scenariusze? Do tego ludzie z krwi i kości, którzy o niebo lepiej sprawdzają się w roli głównego bohatera danej historii od jakiegoś wymyślonego protagonisty. Literatura faktu królową wszystkich historii. To na niej opiera się cała fikcja literacka.

Alicja Gawlikowska-Świerczyńska przeżyła Ravensbrück. Brzmi strasznie, prawda? A jednak ona nie robi z tego wielkiej tragedii. Dla niej codzienność obozowa nie była piekłem. W przeciwieństwie do wielu osób nie stara się ubarwić historii, dodać wystarczająco złym i okrutnym Niemcom dodatkowych, diabelskich cech.

Obóz to nie wakacje, ale też nie koniec świata. Nie jest wygodnie, ale też można było dać sobie radę. Takie wyznania mogą szokować - szczególnie po lekturze licznych wspomnień wojennych, których autorzy opisują swoją traumatyczną codzienność. Przyjęło się już, że ocaleni od śmierci z rąk nazistów piszą o tym, jak bardzo trudne było przeżycie w Oświęcimiu czy w Buchenwaldzie.

Tymczasem dla pani Alicji jest to jeden z wielu etapów w życiu. Jasne jest, że odcisnął na niej jakieś piętno. Z obozem kojarzy jej się lęk przed niskimi temperaturami. Ale też przeżycie obozu otworzyło przed nią nową drogę życiową. Zamiast dziennikarką - została lekarzem; będąc świadkiem tylu śmierci sama postanowiła pomagać chorym. Jest optymistką. Nie żali się na swój los. Nie narzeka.

Cytat z książki: "Zawsze uważałam, że nie ma sytuacji, w której - jak to się mówi - trzeba złożyć broń. Pracowałam. Śpiewałam. Żartowałam. Przecież nie mogłam od rana do wieczora myśleć, że żyję w piekle!"

Mimo swojego ogromnego przywiązania do kraju jest taka.. niepolska. Patrzy w przyszłość, zamiast pławić się w rozpaczy związanej ze wspomnieniami wojennymi, nadając im z każdym mijającym rokiem dodatkowych odcieni. Jej opowieść jest ciągle żywa, a opowiadane historie są bardzo realne - przy czym zupełnie niepodkolorowane na potrzebę zgnębienia Niemców - którzy od czasów II wojny światowej ciągle pokutują za grzechy swoich przodków.

Nazwisko Dariusza Zaborka pojawia się na okładce tej książki jako autora. Jednak on usuwa się po dżentelmeńsku w tył, zwalniając scenę dla pani Alicji. A mimo to jest niezbędny. W umiejętny sposób zadaje właściwe pytania, drąży niektóre tematy, inne taktownie zostawia w spokoju. To dzięki niemu ta historia nabiera odpowiedniego kształtu.

Wydarzenia nie są opisywane przez rozmówczynię w kolejności chronologicznej. Nie raz zaskakuje nas skok daleko w przód lub jeszcze dalej w tył. Ale ta rozmowa to bardzo uporządkowany chaos. Nie czułam się w ogóle zagubiona, przewijające się w dużych ilościach nazwiska różnych ludzi nie sprawiały mi problemu, nie mieszały w głowie.

"Czesałam ciepłe króliki" pochłania się w parę chwil. Historia pani Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej wciąga już od pierwszej strony. Ta książka pasuje do kategorii wspomnień wojennych, jednak zupełnie inaczej czyta się tak optymistyczną opowieść. I na co komu fikcja literacka, kiedy gdzieś w Warszawie mieszka taka wspaniała kobieta, która w wieku ponad dziewięćdziesięciu lat ciągle leczy ludzi?

Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com
olkapolkajanek plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-06-15, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Czytelnicze wyzwanie 52 ksiązki w 2014,Mam,
Takie książki powinno się czytać z jednego powodu. One są mądre. Uczą życia a wnikliwe spojrzenie w treść pomaga życie zrozumieć. Bez oceniania, bez nadęcia, bez patosu.
AMJ1986 Linia koment
Przeczytane:2015-05-05, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Przeczytane 2015,
Sumire Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Monika87 Linia koment
Przeczytane:2015-08-29, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
kirya Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
IzaaK Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,Mam,
Mariita Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
en-ca_minne Linia koment
Przeczytane:2014-08-30, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,Mam,Wyzwanie - niezwykłe postaci 2014,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów