Okładka książki - Statek śmierci

Statek śmierci

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2013-06-05
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788377583395
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Krystyna Meszka

Ocena: 4.85 (13 głosów)

Islandia. Do portu w Reykjaviku z zawrotną prędkością wpływa luksusowy statek Lady K, rozbijając się o nabrzeże. Nieoczekiwanie okazuje się, że na pokładzie jachtu nikogo nie ma. Trzech członków załogi oraz czteroosobowa rodzina (Egir z z żoną Lárą i bliźniaczkami Arną oraz Bylgją) rozpłynęli się niczym poranna mgła. W zaistniałej sytuacji rodzice Egira proszą prawniczkę Thorę Gudmundsdottir o pomoc w wypełnieniu wszelkich formalności odnośnie do ubezpieczenia. Pani adwokat musi jednak ustalić, czy faktycznie pasażerowie pokładu nie żyją, czy może wszystko jest tylko wielkim oszustem w celu wyłudzenia ogromnych pieniędzy z polisy na życie. Wspólnie z islandzką policją próbuje rozwiązać tajemniczą zagadkę zniknięcia wszystkich uczestników feralnego rejsu. Sprawa wydaje tym bardziej zagmatwana, że brak najważniejszych danych na temat opustoszałego statku. W dzienniku pokładowym brakuje kilku stron, łączność została zerwana i nigdzie nie odnaleziono żadnego telefonu ani aparatu. Po pewnym czasie z morza zostają wyłowione zwłoki okaleczonego mężczyzny należące do członka załogi Lady K. Co tak naprawdę wydarzyło się podczas rejsu z Lizbony do Reykjaviku? Czy doszło do masowego morderstwa? Jedno jest pewne: nic nie będzie tak oczywiste, jakim się początkowo wydaje. Statek śmierci to już szósty tom popularnego cyklu, ale na szczęście powieść stanowi praktycznie samodzielną całość, dzięki czemu można ją czytać w oderwaniu od serii. Fabuła toczy się dwutorowo. Z jednej strony śledzimy perypetie Thory, która ze wszystkich sił stara się dociec, co wydarzyło się na luksusowym jachcie, zaś z drugiej - obserwujemy retrospekcje z morskiej podróży z punktu widzenia pasażerów. Misternie skonstruowana intryga do samego końca trzyma czytelnika w napięciu. Autorka niezwykle umiejętnie wielokrotnie wprowadza czytelnika w błąd, wciąż myląc tropy, dzięki czemu naprawdę trudno odgadnąć finał tej historii. Gęsta, niepokojąca atmosfera nieco odwraca uwagę od drobnych wad powieści - przede wszystkim na niezbyt dynamiczną akcję oraz na fakt, że trudno zaangażować się w losy bohaterów, brak bowiem w powieści postaci, z którą czytelnik mógłby się mocniej identyfikować. Na uznanie zasługuje natomiast niebanalne zakończenie.  Statek śmierci to ciekawe połączenie kryminału, thrillera i horroru. Swoją mroczną, klimatyczną fabułą przyciąga już od pierwszych scen i trzyma w niepewności aż do autentycznie zaskakującego finału. Mimo drobnych wad powieści, warto wybrać się w rejs z Yrsą Sigurdardottir.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2013-07-08, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki w 2013 roku,

Islandia. Do portu w Reykjaviku z zawrotną prędkością wpływa luksusowy statek Lady K, rozbijając się o nabrzeże. Nieoczekiwanie okazuje się, że na pokładzie jachtu nikogo nie ma. Trzech członków załogi oraz czteroosobowa rodzina (Egir z z żoną Lárą i bliźniaczkami Arną oraz Bylgją) rozpłynęli się niczym poranna mgła. W zaistniałej sytuacji rodzice Egira proszą prawniczkę Thorę Gudmundsdottir o pomoc w wypełnieniu wszelkich formalności odnośnie do ubezpieczenia. Pani adwokat musi jednak ustalić, czy faktycznie pasażerowie pokładu nie żyją, czy może wszystko jest tylko wielkim oszustem w celu wyłudzenia ogromnych pieniędzy z polisy na życie. Wspólnie z islandzką policją próbuje rozwiązać tajemniczą zagadkę zniknięcia wszystkich uczestników feralnego rejsu. Sprawa wydaje tym bardziej zagmatwana, że brak najważniejszych danych na temat opustoszałego statku. W dzienniku pokładowym brakuje kilku stron, łączność została zerwana i nigdzie nie odnaleziono żadnego telefonu ani aparatu. Po pewnym czasie z morza zostają wyłowione zwłoki okaleczonego mężczyzny należące do członka załogi Lady K. Co tak naprawdę wydarzyło się podczas rejsu z Lizbony do Reykjaviku? Czy doszło do masowego morderstwa? Jedno jest pewne: nic nie będzie tak oczywiste, jakim się początkowo wydaje.

Statek śmierci to już szósty tom popularnego cyklu, ale na szczęście powieść stanowi praktycznie samodzielną całość, dzięki czemu można ją czytać w oderwaniu od serii. Fabuła toczy się dwutorowo. Z jednej strony śledzimy perypetie Thory, która ze wszystkich sił stara się dociec, co wydarzyło się na luksusowym jachcie, zaś z drugiej - obserwujemy retrospekcje z morskiej podróży z punktu widzenia pasażerów. Misternie skonstruowana intryga do samego końca trzyma czytelnika w napięciu. Autorka niezwykle umiejętnie wielokrotnie wprowadza czytelnika w błąd, wciąż myląc tropy, dzięki czemu naprawdę trudno odgadnąć finał tej historii. Gęsta, niepokojąca atmosfera nieco odwraca uwagę od drobnych wad powieści - przede wszystkim na niezbyt dynamiczną akcję oraz na fakt, że trudno zaangażować się w losy bohaterów, brak bowiem w powieści postaci, z którą czytelnik mógłby się mocniej identyfikować. Na uznanie zasługuje natomiast niebanalne zakończenie. 

Statek śmierci to ciekawe połączenie kryminału, thrillera i horroru. Swoją mroczną, klimatyczną fabułą przyciąga już od pierwszych scen i trzyma w niepewności aż do autentycznie zaskakującego finału. Mimo drobnych wad powieści, warto wybrać się w rejs z Yrsą Sigurdardottir.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - archer81
archer81
Przeczytane:2013-08-28, Ocena: 5, Przeczytałem, czytam regularnie w 2013 roku, Mam,

Droga Tachykardio!

Nigdy nie było mi po drodze z kryminałami skandynawskimi. Wszyscy się nimi zachwycali a mnie jakoś nigdy nie było dane przeczytać jakiegokolwiek tytułu. Nawet słynnej trylogii Millenium Larssona nie przeczytałam. Bo ja przecież nigdy nie czytam w danej chwili tego co czytają wszyscy. Mimo iż Larsson stoi u mnie na półce już kilka lat. Aż pewnego dnia wpadł w moje ręce kryminał „Statek śmierci” Yrsa Sigurdadottir. Jak to zwykle bywa przeczytałam opis na okładce. I mnie zmroziły rekomendacje. Nie pozostało mi nic innego jak zasiąść w ulubionym fotelu i zagłębić się w lekturę kryminału.

Pewnej nocy do portu w Reykjaviku ma przypłynąć luksusowy jacht należący do pewnego milionera. Na przybycie czekają dziadkowie z wnuczką oraz młody mężczyzna. Każdy z nich czeka na kogoś innego kto ma przypłynąć tym statkiem. Starsi państwo oczekują przybycia swojego syna Egira z żoną Larą oraz bliźniaczkami Arną i Bylgją. Młody mężczyzna natomiast na swojego przyjaciela Hallthora. Gdy wreszcie Jach ukazuje się na horyzoncie wszyscy obserwują go z zachwytem. Wszystko byłoby może w porządku, jednak jacht wpływa do portu z zawrotną prędkością i rozbija się o nabrzeże. Okazuje się, że na pokładzie nie ma nikogo a powinno być w sumie siedem osób. Oprócz rodziny Egira, Hallthora brakuje Prainn’a kapitana oraz Loftura sternika. Co się z nimi stało? Zagadkę tajemniczego zniknięcia pasażerów ma rozwikłać Thora Gudmundsdottir, adwokat wynajęty przez rodziców Egira. Czy uda się jej dowiedzieć co dokładnie wydarzyło się wtedy na jachcie?

Już po przeczytaniu prologu miałam gęsią skórkę i bezdech. Bezdech wywołany przerażeniem i strachem. Nigdy żadna książka nie budziła we mnie tych właśnie emocji. Może dlatego, że dawno żadna z książek aż tak bardzo nie działała na moją wyobraźnię. Yrsie się to udało w 100%. Obrazy które tworzyły się pod powiekami były bardzo realistyczne.

Książka trzyma w napięciu od pierwszej strony. Akcja jest dynamiczna. Rozdziały przeplatają się między sobą. To znaczy, że poznajemy tę historię z punktu widzenia Thory, która stara się rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci pasażerów oraz historię tego co działo się na statku. Na końcu natomiast jest wyjaśnienie całej sytuacji. Przyznaję, że takiego zakończenia się nie spodziewałam. Trzeba przyznać, że mimo iż Thora jest adwokatem to sprawy śledcze nie sprawiają jej żadnych problemów.

Podróż na Islandię uważam za udaną. Jestem przekonana, że na pewno tam powrócę, żeby po raz kolejny ramię w ramię z Thorą prowadzić śledztwa. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów.

Pozdrawiam
Archer

P.S.
Powiem Ci w sekrecie, że kiedy jestem w pracy i przychodzą klienci zainteresowani dobrym kryminałem to polecam im „Statek śmierci” bez mrugnięcia okiem.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - annna84
annna84
Przeczytane:2016-02-10, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,
Kolejna bardzo ciekawa i wciągająca książka autorki. Narracja toczy się dwutorowo. W porcie rozbija się statek, jednak na pokładzie nie ma nikogo. Zaginęło małżeństwo z dwójką dzieci i załoga. Thora zostaje adwokatem starszych państwa, których syn i wnuczki mieli przypłynąć tym statkiem. Stara się rozwikłać zagadkę i udowodnić ubezpieczycielowi, że zaginieni nie żyją. Równocześnie śledzimy losy płynących statkiem i krok po kroku dowiadujemy się, co się się z nimi stało. A zakończenie po prostu rozwala.
Link do opinii
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2016-02-13, Ocena: 5, Przeczytałem, 2016 - Wyzwanie 52 książki,
Nie zawiodłam się. Kryminał trzymał mnie w napięciu, a zwroty akcji zaskakiwały. Co prawda miałam nadzieję że przynajmniej dwie osoby się odnajdą, ale co tam. Co prawda obawiałam się, że dwutorowa narracja popsuje czytelnikowi efekty śledztwa bo będzie wiadomo co się działo podczas gdy Thora tego nie wie ale okazało sie to zrobione po mistrzowsku. Zdecydowanie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - surfinia
surfinia
Przeczytane:2014-09-11, Ocena: 4, Przeczytałem, Przeczytane, Thriller, kryminał i sensacja,
Ciekawy wątek i mocne zakończenie ze zwrotem akcji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Pharea
Pharea
Przeczytane:2014-01-22, Ocena: 5, Przeczytałem, 12 książek 2014,
Wiedziałam, że na Yrsę zawsze mogę liczyć jeśli chodzi o książkę pełną napięcia, akcji i zagadki wyjaśnionej dopiero na samym końcu. Już widzę jak świetny film powstałby na kanwie tej powieści (te pojawiające się stópki pod łóżkiem) Uwaga spoiler! Miałam ogromną nadzieję, ze jednak dziewczynki okażą się sprytne i znajdą się w jakimś schowku. Jakoś nie chce mi się uwierzyć, że ośmiolatki wpadłyby na pomysł z wodą, no ale to wizja autorki więc niech tak pozostanie. Dodatkowo dziwi mnie fakt, ze w całej historii nikt nie wpadł na pomysł, zeby przesłuchać właściciela jachtu, nawet się go specjalnie nie poszukuje. Thora jak zwykle mądra w pracy i nie bardzo uporządkowana w życiu osobistym, ale za to ją lubię i już nie mogę się doczekać kolejnej książki tej autorki
Link do opinii
Avatar użytkownika - bibliotekarkaB
bibliotekarkaB
Przeczytane:2013-11-14, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2013,
Dobry thriller, ale jakby mi czegoś brakowało. Niby trzyma w napięciu, ale ponieważ z góry wiadomo, że wszyscy zginęli brakło dreszczyku emocji i troski o bohaterów. Zostało tylko wyjaśnienie zagadki: kto?
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sardegna
Sardegna
Przeczytane:2013-10-14, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki kolejne w 2013,
http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2013/10/statek-smierci-yrsa-sigurardottir.html Jak dla mnie, książka zasługuje na szóstkę. Za to, że jest to thriller, który zdecydowanie wyrwał mnie z czytelniczego spokoju i zapewnił porządny dreszczyk emocji. Takie powieści lubię!
Link do opinii
Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2013-07-08, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki w 2013 roku,
,,Statek śmierci'' to ciekawe połączenie kryminału, thrillera i horroru. Swoją mroczną, klimatyczną fabułą przyciąga już od pierwszych scen i trzyma w niepewności aż do samego końca. Chcesz zobaczyć, co stało się z ludźmi na pokładzie Lady K.? Zabierz się w wirtualny rejs po Atlantyku, gdzie czeka na ciebie niepowtarzalna, niebezpieczna i złowieszcza przygoda. Zapraszam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheti
Sheti
Przeczytane:2013-07-07, Ocena: 4, Przeczytałem,
Szum fal, promienie słońca, leżak, muzyka w tle i drink z palemką - wersja rejsu idealnego. Któż by się nie wybrał w taką podróż? Przecież same plusy, a zapewne oczami wyobraźni właśnie zobaczyliście już ten piękny obraz. Jeszcze do tego wszystkiego lekki wietrzyk delikatnie owiewający nasze ciało... no tak, brzmi pięknie. Szkoda tylko, że rejs może mieć też swoją ciemną stronę. Bajeczny rejs może przemienić się w koszmar. Noc. Do portu w Reykjaviku dobija luksusowy jacht. Właściwie... nic dziwnego, prawda? Jachty zazwyczaj wracają do portu. No tak, jednak ten jacht wzbudza przerażenie wśród kilku osób znajdujących się na miejscu zdarzenia. Nie dość, że uderza z hukiem w nabrzeże to na pokładzie panuje pustka. Nie ma nikogo, a powinno tam się znajdować siedem osób - załoga i małżeństwo z dwiema małymi córeczkami. Niespodziewanie woda wyrzuca na brzeg zwłoki jednego z pasażerów tego ,,statku widmo". Wszystko jednak wskazuje na to, że on wcale nie zginął w morzu, lecz wcześniej... Tutaj do akcji wkracza policja, ale także Thora - pełnomocnik krewnych zaginiętej podczas rejsu rodziny, która chce dociec prawdy. A prawda może być przerażająca... Kryminały od jakiegoś czasu stają się moim coraz bardziej ulubionym typem książek, po które sięgam. Problem polega na tym, że naprawdę sporo od nich wymagam. Chcę żeby stale trzymały mnie w napięciu, wzbudzały ciekawość, a rozwiązanie tajemnicy i zakończenie historii powinno wbić mnie w fotel. Z twórczością pani Yrsy Sigurdardottir spotkałam się pierwszy raz. Sam tytuł powieści ,,Statek śmierci" mnie na swój sposób zaintrygował, ponieważ statki zawsze wzbudzały we mnie takie dziwne odczucia. Zawsze widziałam w nich coś mrocznego i tajemniczego. Dlatego stwierdziłam, że to będzie lektura idealna dla mnie. Czy spełniła moje wymogi? Na szczęście w dużej mierze tak. Bardzo spodobało mi się to, ze akcja biegnie dwutorowo - z jednej strony jest to dochodzenie prowadzone aktualnie przez Thorę, a z drugiej historia całej podróży jachtem. Jest to na pewno bardzo ożywcze i urozmaicające książkę rozwiązanie, tym bardziej, że autorka potrafi każdy rozdział zakończyć w taki sposób, że nasza ciekawość zostaje rozbudzona do granic wytrzymałości. Tyczy się to zarówno fabuły opisującej podróż statkiem, jak i rozdziałom poświęconym Thorze i jej śledztwu. Podobało mi się też to, że nie oszczędzała swoich bohaterów. Egir wraz rodziną, jak i pozostała trójka ze statku, musiała zmierzyć się ze swoimi lękami. Nie byli w stanie przewidzieć tego, co może ich spotkać. Podobnie Thora. A co za tym oczywiście idzie, czytelnik też ma nie lada zagwozdkę w rozwiązywaniu zagadki. Autorka naprawdę w dosyć umiejętny sposób potrafi budować napięcie. Bardzo dobrze wykreowała również świat powieści, prowadzenie śledztwa i bohaterów. Ma u mnie ogromnego plusa za to, że nie byłam w stanie dojść całkowicie do rozwiązania całej historii. Kolejny plus za zakończenie - gdy je czytałam to ciarki przeszły mi po całym ciele. Jednak czuję pewien niedosyt, czegoś mi zabrakło. Może po prostu dało się tę historię opowiedzieć jeszcze mocniej? Brakowało mi chyba nieco szybszego tempa i takich sytuacji, w których serce podeszłoby mi do gardła. Napięcie napięciem, ale chciałam także poczuć nieco strachu, a wyszło to tak sobie. Chociaż nie ukrywam, było kilka scen, które zapewne wielu osobom zmrożą krew w żyłach, ja po prostu jestem w dużej mierze na to odporna i trzeba się nieźle natrudzić, żebym się przeraziła. Poza tym nie mam naprawdę żadnych większych zarzutów do autorki, bo stworzyła całkiem przyjemny kryminał, który potrafi wciągnąć, wzbudzić zainteresowanie i rozbudzić ciekawość. Potrafi też przestraszyć, chociaż to już zależy od indywidualnej wrażliwości każdego czytelnika. Przyjemny język i ciekawa fabuła sprawiają, że lektura tej pozycji idzie migiem. Jak widać, książka zebrała u mnie sporo plusów, a minusy są na dobrą sprawę całkowicie subiektywne. Nie pozostaje mi jednak nic innego, jak polecenie Wam tej historii. Wybierzcie się w śmiertelny i mrożący krew w żyłach rejs, tylko pamiętajcie o jednym - nie dajcie się złapać.
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy